Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Maj 2017

PnWtSrCzwPtSobNd
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 815 Opinie: 3



Ujeżdżenie: Niezniszczalna Amazonka - Wanda Wąsowska

Ujeżdżenie(1)      Podczas trzydniowych ogólnopolskich zawodów w  ujeżdżeniu w Stadzie Ogierów Miłosna w Kwidzynie, będącymi jednocześnie eliminacjami do mistrzostw Polski, nie mogło zabraknąć zawodników z Kociewia oraz Pomorza. Swoje 50 lecie obchodziła amazonka znana w całym kraju oraz poza granicami (olimpijka) - Wanda Wąsowska. Kilkadziesiąt par z całej Polski zjechało do Kwidzyna na trzydniowe zawody w różnych klasach w ujeżdzeniu.

     Przedstawicielkami Klubu Jeździeckiego Skiba z Chojnic były Beata Babińska na własnym koniu oraz Agata Mroczkowska na koniu Admirał ze Stada Ogierów Starogard Gdański a także mistrzyni i trenerka (także Agaty) Olena Pilkiewicz (SO Starogard Gdański) startująca w barwach KJ Skiba w  dwóch kategoriach na dwóch koniach: Czantor (ogier starogardzki) oraz Haker (własny O. Pilkiewicz).
Na Czantorze Olena Pilkiewicz brała udział w najwyższej kategorii – Grand Prix. W piątek i sobotę zajęła drugie miejsce, natomiast w niedzielę była bezkonkurencyjna i zajęła miejsce pierwsze. W ostatecznej klasyfikacji po trzech dniach otrzymała drugą pozycję, jednak całkowita punktacja powyżej 58% pozwala jej na start w Mistrzostwach Polski. Olena Pilkiewicz prezentowała się zdecydowanie rewelacyjnie na obu koniach, wyróżniając się z tłumu zawodników.

Zobacz fotorelację z zawodów Zobacz fotorelację z zawodów

     Jednak zawsze swoistą sensacją jest pojawienie się amazonki i trenerki pani Wandy Wąsowskiej. Z wielu powodów: bo trenuje świetnych zawodników, i wspaniałe konie, ale tez dlatego, ze jest ciągle czynną zawodniczką, pełną zapału i werwy mimo swoich…76 lat! W niedzielę pani Wanda obchodziła swoje 50 lecie w sporcie jeździeckim. Nie trzeba chyba dodawać, że wraz ze swoim mężem, lekarzem weterynarii, mieszkali w wielu miejscach związanych z końmi – Rzeczna, Warszawa, Sopot, Kwidzyn…

     W. Wąsowska zaprezentowała się na 14 letnim ogierze Nabucco, rasy sp (szlachetna półkrew), którego trenuje od kiedy skończył trzy lata. Ogier ten jest świetnie wyszkolony do najwyższych zawodów. Jak wspomina pani Wanda - kupiła go „surowego” za 4 tys. dolarów, obecnie koń ten wart jest 200 tys. dolarów.

        Nigdy nie jest za późno

     Zanim trenerka i zawodniczka - Wanda Wąsowska odebrała oficjalne gratulacje, upominek i kosz kwiatów, zgodziła się udzielić nam wywiadu.

[Anna Maria Janowska]: - Jest pani fenomenem jeśli idzie o uprawianie jeździectwa, ale to nie był jedyny sport, jaki pani uprawiała w  życiu…

[Wanda Wąsowska]: - Dawno temu uprawiałam jazdę figurową na lodzie, ale to było jeszcze przed wojną. Potem nastąpiły zaburzenia wojenne i  nie mogłam dalej trenować. Zawodniczo także pływałam stylem klasycznym. Tańczyłam też w zespole uczelnianym.

[A. J.]: - Skąd więc pomysł na konie?

[W. W.]: - Oh, ja w ogóle się nie bawiłam jako dziecko lalkami. Miałam drewniane i bujane koniki. Mój ojciec był właścicielem ziemskim jeszcze przed wojną, i w naszym majątku oprócz koni, też były psy foksteriery. I ja jako mała może ośmioletnia dziewczynka, „zaprzęgałam” te foksteriery do wózeczka w  czwórki i musiały chodzić jak konie w zaprzęgu. Słuchały mnie tez jak konie, to było coś nieprawdopodobnego. Praktycznie nie wychodziłam ze stajni. Konie to miłość mojego życia od najmłodszych lat. Brat mojej matki był wybitnym jeźdźcem przedwojennym olimpijczykiem Janusz Komorowski, może to po nim? Wie pani dziewczynki lgną do koni bardziej niż chłopcy, i gdy dziewczynka wpadnie w szał żeby konie kochać, to jest już przechlapane i nieodwołalne do końca życia.

[A. J.]: -A kiedy pojawiła się okazja profesjonalnego treningu?

[W. W.]: - Oj bardzo późno, bo przeszkodziła mi w tym wojna. Po wojnie sport jeździecki uważany był za sport arystokratyczny, więc był przez komunistów „tępiony”. Ja zaczęłam jeździec w ogrodzie zoologicznym. Natomiast po skończeniu zootechniki w  Olsztynie zaczęłam jeździć u majora Henryka Roycewicza. (LELIWA - ROYCEWICZ HENRYK (1898-1990)
mjr sł. st. WP (od 23.02.1990 płk), jeździec 25 puł., srebrny medalista olimpijski z Berlina (1936), dowódca batalionu "Kiliński" podczas Powstania Warszawskiego (1944) – dop. red.). Ja swoje życie ze sportem jeździeckim związałam dość późno, bo miałam wówczas już dwadzieścia kilka lat. Jednak zawsze powtarzam, że w życiu nigdy na nic nie jest za późno! Gdy do mnie na trening przychodzi pani, która uważa, że jest za gruba albo za stara to ja jej mówię: zapraszam, bo na pewno będzie pani zadowolona i zapomni pani o wszystkich swoich obawach.

[A. J.]: - Ale początki pani były trudne…

[W. W.]: - Ze względu na moje źle widziane pochodzenie przez komunistów, bo nie pochodziłam przecież ani z robotników ani z chłopów, ja nigdzie nie mogłam się dostać. Postanowiłam więc pracować w stajni na torze wyścigowym w Warszawie jako…”chłopiec stajenny”. Po prostu: czyścić konie, wyrzucać gnój. To tam jednak zaczęłam wreszcie jeździć na wyścigach. I to tam także po skończeniu wreszcie studiów wróciłam jako selekcjoner w dziale selekcji. Potem wyszłam za mąż za lekarza weterynarii i wyjechaliśmy z mężem do stadniny koni do Rzecznej.

[A. J.]: - A pani ukochany koń?

[W. W.]: - No, pytanie rzeka. Jednym z tych kochanych był ślepy koń, na którego wsiadałam a on tak mi ufał, że pozwalał kłusować, galopować i jeździć praktycznie jak chciałam. Nie wypada mi też nie wymienić konia, z którym pojechałam na olimpiadę, był to Damazy. Było także wiele koni, które zostawiły ślad w moim sercu, wzruszały swoim zachowaniem w stajni, rżały ze szczęsna słysząc mój głos…

[A. J.]: - A obecny rumak?

[W. W.]: - Kupiłam go gdy miał 3 lata. Kosztowal wówczas 4 tys dolarów. Teraz ma 14. Urodzony w Polsce, szlachetna półkrew. Ten koń jest wytrenowany do najwyższej klasy zawodów. Ja, wie pani, mam już 76 lat i nie mam siły na niego! Ale gdy wsiada mężczyzna który doskonale jeździ konno, to jest bajką patrzenie na taka parę.

[A. J.]: - A co jest ważne dla pani jako trenera?

[W. W.]: - Na wzięcie nie narzekam, i finansowo sobie dobrze radzę. Związane to jest z  tym ze jeszcze jeżdżę. To jest niesamowicie ważne, że ja mogę wsiąść na konia ucznia i pokazać w czym rzecz. To jest naprawdę niesamowicie ważne.

[A. J.]: - A zdrowie?

[W. W.]:- Moi rodzice byli oboje bardzo szczupli. Mama umarła w wieku 78 lat, ale to dlatego że miała tętniaka serca. Ojciec natomiast żył 90 lat i do końca prowadził samochód, jeździł na motocyklu pokonując po 300 km w wieku 70 lat. Tak więc chyba mam to w genach.

[A. J.]: - Wskazówki dla młodych jeźdźców?

[W. W.]: - Powiem krótko: mają szanować zwierzę, dobrze karmić, utrzymywać sprzęt w  czystości, nie palić papierosów, o innych używkach nie wspomnę i mają być zawsze schludnie ubrani do tego sportu.

[A. J.]:

Autor: Anna Maria Janowska


Wysłano dnia 06-08-2007 przez Rewir
 
Ciekawy artykuł? Kliknij:

Ciekawy artykuł?




Oceny artykułu


Aktualna ocena: 4.45

Twoja ocena:






Głosy: 20


Twój komentarz do tekstu Ujeżdżenie: Niezniszczalna Amazonka - Wanda Wąsowska Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Niezniszczalna Amazonka - Wanda Wąsowska
Miałem szczęście poznać Panią Trener w Sopocie.
Po wielu latach styczności z jeździectwem i obserwacji różnych trenerów mogę śmiało zaryzykować twierdzenie że to Trener wielkiej klasy, o olbrzymiej kulturze osobistej jakiej już chyba w tym środowisku dziś się niestety nie spotyka.
Cat
dodano przez Cat (PW) dnia 07-08-2007


    Re: Niezniszczalna Amazonka - Wanda Wąsowska
    Re: Niezniszczalna Amazonka - Wanda Wąsowska Ja dzisiaj na zawodach w lkj w Lublinie miałam okazję oglądać panią Wandę jak jeździła na swoim koniku. Jest na co popatrzeć, kiedyś na pewno była wspaniałą zawodniczką i wspaniale jeździła :):):)
    dodano przez Kaliope (PW) dnia 06-10-2007
    Re: Niezniszczalna Amazonka - Wanda Wąsowska
    Re: Niezniszczalna Amazonka - Wanda Wąsowska Ja dzisiaj na zawodach w lkj w Lublinie miałam okazję oglądać panią Wandę jak jeździła na swoim koniku. Jest na co popatrzeć, kiedyś na pewno była wspaniałą zawodniczką i wspaniale jeździła :):):)
    dodano przez Kaliope (PW) dnia 06-10-2007

© 2003 - 2014, qnwortal.com © Arłamowski Investment