Hodowla: Już za rok wszystkie konie zostaną zaczipowane
Konie, osły i inne nieparzystokopytne hodowane w Unii Europejskiej od pierwszego lipca przyszłego roku będą musiały mieć wszczepiony pod skórę elektroniczny chip identyfikacyjny - ogłosiła Komisja Europejska. Zdaniem KE pozwoli to na lepszą identyfikację tych zwierząt, dzięki czemu łatwiejsza będzie kontrola ich stanu zdrowia oraz przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu chorób zwierzęcych a także licznym kradzieżom. Aktualny system identyfikacji jest przestarzały - powiedziała unijna komisarz ds. zdrowia Andrulla Wasiliu. - Dlatego musi zostać dostosowany do nowych technik identyfikacji".
Obecnie identyfikacji koni - np. na potrzeby wyścigów dokonuje się - za pomocą opisu słownego i odręcznie wypełnionego diagramu.
Zgodnie z przyjętym w poniedziałek rozporządzeniem, każdemu hodowlanemu zwierzęciu parzystokopytnemu będzie trzeba najpóźniej pół roku po urodzeniu wszczepić pod skórę chip, a także wydać mu dożywotni "paszport". Numer zakodowany w chipie i zapisany w paszporcie znajdzie się w bazie danych. Podobny system obowiązuje już w UE przy przewożeniu psów i kotów.
Nowe rozporządzenie, które oczywiście nie dotyczy zwierząt dziko żyjących, ma wejść w życie 1 lipca przyszłego roku
Kilka słów o chipowaniu
Mikroczip jest urządzeniem pasywnym potrzebującym do aktywacji fal radiowych generowanych przez czytnik.
Mikrochip składa się z małego układu scalonego zaprogramowanego losowo wybranym 15 cyfrowym numerem. Układ scalony połączony jest z ferrytowym rdzeniem i kondensatorem, na który nawinięta jest miedziana cewkę odgrywająca rolę anteny.
Cały ten układ mierzący ok. 9mm x 1,5mm zatopiony jest w laserowo zaklejoną szklaną kapsułę, która wielkością odpowiada ziarenku ryżu i mierzy 12mm x 2.1mm
Transponder (mikroczip) aktywowany jest przez fale radiowe wysyłane przez czytnik. Po przetworzeniu przez mikroprocesor fala radiowa zawierająca zakodowany numer mikroczipa wysyłana jest z powrotem do skanera, który ją dekoduje i wyświetla w postaci numeru identyfikacyjnego na ekranie cała procedura trwa mniej niż 40 milisekund.
Odległość odczytu przy użyciu standardowego czytnika waha się w granicach od 5 cm do 20 cm i uzależniona jest głównie od rozmiaru jego anteny. W najczęściej stosowanych czytnikach kieszonkowych nie przekracza jednak 10 cm.
Ze względu na to, że mikroprocesor nie potrzebuje wymiennych źródeł zasilania ani części, które podlegają wymianie można stwierdzić, że jego sprawne działanie trwa dziesiątki lat, a na pewno dużo dłużej niż życie przeciętnego zwierzęcia.
Mikroprocesory dostarczają stałej, unikalnej pod względem kodu identyfikacji, która nie traci swej wartości wraz z upływem czasu ani się nie wybarwia tak jak tatuaże.
Implantacja mikroprocesora odbywa się za pomocą igły przypominającej normalne igły do robienia zastrzyków o troszkę większej średnicy. Mikroczip fabrycznie umieszczony jest w igle i podczas iniekcji wypychany jest przez tłoczek specjalnej strzykawki bądź implantera, który swoim wyglądem przypomina pistolet.
Sam zabieg implantacji jest bezbolesny i zwykle zwierzę reaguje na to w taki sam sposób jak na normalny zastrzyk.
Mikroprocesor jest biokompatybilny i nie powoduje żadnych reakcji alergicznych. Dla dodatkowej ochrony przed migracją w ciele zwierzęcia niektórzy producenci powlekają mikroczipy związkami polimerów, które pomagają na odpowiednie usadowienie się implantu i jego zakotwiczenie w tkankach podskórnych.
wykorzystano materiały Polskiego Towarzystwa Rejestracji i Identyfikacji Zwierząt
Wysłano dnia 11-06-2008 przez Patryk Arłamowski
Ankieta tego artykułu
Oceny artykułu
Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.
Czy chcesz być pierwszy?
Niestety z chipami nie jest tak różowo... nikt nie mówi o zagrożeniach wynikających z umieszczenia ciała obcego w żywym organizmie. Często chipy migrują, wywołują stany zapalne, porażenie lub niedorozwój mięśnia szyjnego, zwiększają ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych (szerzej na ten temat było w ŚK). Inna sprawa, to to, że u ponad 30% zwierząt po kilku lat nie da się odczytać informacji z transpodera...
Jak dla mnie jest to kolejny sposób na wyciągnięcie od ludzi pieniędzy, nie bacząc na zdrowie i bezpieczeństwo zwierząt...
Czipy to samo zło... Popieram cały mazyeriałze Świata Koni... nie jestem zła..wole palenia
http://www.qnwortal.com Chesnut_Stalion, jesteś ekspertem?
Rodeo to zło, popręg westowy na słabiźnie to zło, chipy RFID to zło. Może mają jeszcze niebezpieczne promieniowanie i zawierają dużo rtęci?
Opamiętaja się dziewczyno i jeśli Twoja wiedza na dane tematy zmierza do zera, to powstrzymaj się od wypowiadania.
Re: Jesteś ekspertem? Drogi Patryku, Chesnut_Stalion tylko wyraziła swoją opinię na ten temat - i nie jest to powód by ja obrażać. A raczej to Twoja argumentacja jest dość ...hmmm nietypowa (co ma do tego rodeo?!)Na temat negatywnych skutków umieszczania transponderów powstało wiele opracowań, nawet na stronach firm zajmujących się ich dystrybucją można znaleźć wzmianki na temat przemieszczania się chipów. Zanim zaczniesz wygłaszać hymny pochwalne na jakiś temat - zapoznaj się szerzej z dostępną wiedzą z tego zakresu...
pozdrawiam - mgr inż. specjalista z zakresu hodowli zwierząt :)
West dla mnie jest zły gdy zakłada się koniowi popręg na słabizne..bo sądze że to chyba jedna z najmniej przyjemnych rzeczy jakie mozna zrobic koniu... czipy mnie przerażaja po materiale który przeczytałam w świecie koni... nie napisałam "Jestem super mądra i wszytsko wiem" ja tak uważam... uzasadniłam.Dziekuję.
Re: hmm... Przerażają Cię... To tak, jak artykuły w "Fakcie"... Szokują ludzi i dlatego dobrze się sprzedają...
Pytanie mam może ktos wie. Czy jeżeli mój koń ma tatuaż w uchu będzie musiał być zaczipowany?
http://www.domavaquera.com.pl jak zwykle wszystko zaczyna sie załatwiać nie z tej strony, z której należy... co mi po zaczipowanym koniu skoro nie ma dobrze działającej bazy czipów, co z tego że mój koń będzie miał czipa, skoro jeśli ktoś go skradnie nikt mi nie powie gdzie koń się aktualnie znajduje no i sprawa nr 3 czyli kto miałby się zajmować sprawami zaginięcia koni
Re: co do popręgów na słabiźnie w weście... ludzie tych popręgów się nie dopina ;/ stosuje się je ( o ile w ogóle) to przeważnie w konkurencjach typu cutting bo popręg ten jest stosunkowo ciężki i jak koń jest mało wykłębiony to pomaga nieznacznie ustabilizować siodło na grzbiecie, wiszą sobie w odległości 5 cm od końskiego brzucha, co to za szkoda dla konia, bo nie pojmuję?
Portal działa w trybie tylko do odczytu.
Wszelkie zmiany (napisane posty, dodane zdjęcia, etc.) wprowadzone od godziny 20.30 dn. 13 listopada br. do czasu zakończenia prac zostaną utracone.
Dziękujemy za wyrozumiałość i zapraszamy jutro!
Błędy proszę zgłaszać na adres biuro@qnwortal.com.
ciekawe ilu właścicieli "gospodarskich" konisk będzie na to stać i ilu się podporządkuje...