Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Luty 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 532 Opinie: 1



Cierpienia zwierząt: Semir, Kasztanka, Źrebaczek i Staruszka są o krok od śmierci!

Viva! - Akcja dla zwierząt Fundacja Viva! apeluje: Zima to dla nas czas smutku i zastanowienia. Tak wiele koni straci teraz życie. Tak wielu ludzi pozbędzie się swoich koni, a na wiosnę kupią następne. Ale nie wiedzieliśmy, że ten okrutny los spotka także naszego przyjaciela… Semir trafił do naszej zaprzyjaźnionej stajni na rekonwalescencję. Miał w nozdrzach guza, który utrudniał mu oddychanie. Mimo to koń czuł się znakomicie. Na padoku szalał jak źrebak, miał mnóstwo energii i duży temperament. Jego właściciel miał go leczyć. Obawialiśmy się jednak, że nie wystarczy mu zapału, więc zaoferowaliśmy pomoc... Semir wyjechał jednak ze stajni pod pretekstem kolejnych badań. Nic nie wskazywało na to, że grozi mu niebezpieczeństwo…

Przypadek sprawił, że wracając do domu, nasza koleżanka Wiola wstąpiła do pobliskiego gospodarstwa. Zawsze unikała tego miejsca. Wiola ratuje koniom życie. Sąsiad, handlarz wywozi koni do pobliskiej ubojni. Na co dzień są dla siebie wrogami. Coś jednak kazało jej tam wejść…

W stajni stało kilka smutnych  koni. Jeden z nich wydał się Wioli znajomy. Handlarz zapytany o niego, odpowiedział, że ma grypę, stąd ta ropa cieknąca z  nozdrzy. Serce jej zadrżało. To był Semir!

Podeszła bliżej i niedowierzała własnym oczom. Nie był nawet podobny do tego wesołego, pięknego konia, który stał u niej w stajni. Jego wzrok pozbawiony był nadziei. Żebra wystawały spod matowej sierści. Z nozdrzy kapała krew…Nie było wątpliwości. To był on.

Semir także poznał Wiolę. Ożywił się na chwilę i nie spuszczał jej z oczu. Wiola udawała, że go nie zna. Nie mogła mu nawet powiedzieć na ucho, że wróci, że mu pomoże. Nie miała  pewności. Nie chciała go okłamać, zdradzić - tak jak ukochany pan, którego woził na swoim grzbiecie 3 razy w tygodniu na przejażdżki po lesie.

Semir nie walczył, nie rżał. Odprowadził ją wzrokiem i cichutko parsknął jakby chciał powiedzieć do widzenia, żegnaj… 

Wiola wyszła ze stajni roztrzęsiona. Nie wierzyła w to co przed chwila zobaczyła.

Koń na rzeź - SemirPrzecież Semir miał być leczony, przecież oferowaliśmy naszą pomoc! A teraz widzimy go tutaj. W ostatnim miejscu, u pośrednika śmierci.

Semir był tak uwiązany, że nie mógł  nawet schylić głowy żeby wykrztusić wydzielinę. To mu zawsze pomagało... W każdej chwili mógł się zacząć dusić. Czy ten koń nie zasłużył przez wiele lat pracy chociażby na godną śmierć?

Kiedy kupujemy  konia w biednym gospodarstwie a wokół właściciela zbiera się liczna gromada dzieci w podartych sweterkach i policzkach czerwonych od mrozu, można mówić o zrozumieniu. Ale ten  właściciel wiedział, że istnieje inna alternatywa. Mimo to chłodno skalkulował, że za sprzedaż przyjaciela dostanie jeszcze pieniądze.

Jest więcej okrutnych szczegółów tej sprawy, ale nie możemy ich zdradzić dopóki Semir nie będzie bezpieczny. Od  śmierci dzieli go zaledwie 12 kilometrów. Kilka oddechów. On tak naprawdę już umiera…Oby Semir walczył o życie i nie stracił nadziei.

Dostaliśmy tydzień na jego wykup. W Słomnikach konie bije się w poniedziałek i piątek. Ale Semir może nie wytrzymać. Jeśli zacznie się dusić właściciel załaduje go na samochód, który czeka na podwórku i natychmiast wywiezie do ubojni, żeby nie stracić pieniędzy.
 
Obok Semira zastaliśmy piękną, szlachetną kasztankę. Co ona tam robi? Jest młoda, zdrowa, ma jeszcze podkowy na nogach. A na oczach, o ironio, ochraniacz przeciw muchom. To koń przywieziony prosto  ze szkółki jeździeckiej! Jak tylko skończył się sezon, tak jak stała, tak spakowano ją do samochodu. Ale zanim ja sprzedano, klacz została tak skatowana, że nie była w stanie stać w transporcie! Handlarz skomentował to tak: "Zajechali konia. Przywiozłem ją na leżąco...". To nie mieści nam się w głowie. Zaglądamy do paszportu, właścicielem konia była kobieta…

Kasztanka ma zaledwie cztery lata. Ma dobre pochodzenie. Jest szlachetnym koniem rasy małopolskiej. Handlarz wykorzystuje każdą chwile żeby ja utuczyć. Koń pochłania ogromne ilości jedzenia. Jak sam  handlarz przyznał, dawkę śmiertelną. 

Jak widzicie, sprawców tej tragedii jest wielu. Handlarz jest tylko pośrednikiem. Na rzeź skazują konie ich właściciele. Możemy obiecać, że zrobimy wszystko, aby tak szybko nie zapomnieli o krzywdzie wyrządzonej Kasztance.

To niestety nie koniec tragicznych historii…

W tym samym czasie zostaliśmy wezwani do interwencji. W okolicy Krakowa mieszka obłąkany człowiek, który posiada konia. Klacz jest zachudzona, stara i  właściciel nawet jej nie poi.

Nie zdążyliśmy zainterweniować. Następnego dnia także i ona pojechała do handlarza. W tej okolicy wieści szybko się rozchodzą…

Klacz jest bardzo agresywna. Kwiczy i nie pozwala do siebie podejść. Na siwym pysku widnieje grymas bólu. Koń ma krzywy zgryz, nawet gdyby chciał, to nie może zmielić łuski i go strawić. Klacz jest tak potwornie chuda, że nie możemy na to patrzeć. Powróz wbija się w jej szyje. Oczy ma przymknięte.

Ta staruszka jest do złudzenia podobna do Fuksa, którego uratowaliśmy prawie rok temu. Fuks  niestety odszedł po kilku tygodniach. Nowe życie nie było mu dane na długo. A może tyle wystarczyło by na nowo uwierzyć w człowieka i odejść w spokoju?

To nie nasza rola, rozstrzygać czy warto? Ile ta staruszka jeszcze pożyje? Ile jeszcze podobnych tragedii będzie miało miejsce?

Tego nie wiemy. Naszą rolą jest zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby pomóc jak największej ilości zwierząt, a jednocześnie walczyć o nie na arenie prawa.

Czy warto było ratować Staruszka - Fuksa zapytajcie jego opiekuna, który bez zastanowienia wyciągnął pieniądze i  przygarnął go do siebie. Znosił wszystkie ukąszenia i wrogie spojrzenia. Wiedział, że to nie jego wina. To w obronie własnej. Przynosił ciepły mesz do żłobu i niczego nie chciał w zamian. Fuks odszedł trzymając głowę na jego kolanach…

Czy warto ratować kolejne konie, na to musicie odpowiedzieć sobie sami. Ich los zależy tylko od ludzi.

Do handlarza trafił także młody źrebak. Przyjechał razem z cielakami. Właściciel zastrzegł sobie, ze sprzeda bydło tylko jeśli razem z nim pozbędzie się także konia. Nie znaczył dla niego więcej niż kilkaset kilogramów mięsa.

Ogierek jest szlachetny, zdrowy, wysoki. Ma kształtną głowę i proporcjonalną szyję. Mógłby wyrosnąć na fajnego konia pod siodło. Ale czy on w ogóle jest komuś potrzebny?

Może ktoś z Was szuka konia, który w przyszłości nadawać się będzie pod siodło?

Chciałby patrzeć jak maluch rośnie i wyobrażać sobie cóż to będą razem przeżywać w terenie, gdzie nie pojada, czego nie osiągną… Może ktoś szuka po prostu przyjaciela?

W swojej działalności musimy dokonywać trudnych wyborów, często zimnej selekcji.

Koni potrzebujących pomocy jest tysiące.  Fundacja Viva! oraz ludzie stojący po naszej stronie barykady, mogą pomóc zaledwie części z nich. Ale to jest dla koni jedyna szansa.

Konie musimy wykupić do następnego piątku.

Za Semira musimy zapłacić 2 tysiące złotych. Za Kasztankę  3 tys. Staruszka i  Źrebak są do kupienia w cenie poniżej 1500zl za konia. To są ceny wyjściowe. Będziemy się oczywiście  targować najlepiej jak umiemy.

Będziemy walczyć o te cztery konie!

Prosimy wszystkich o pomoc w uzbieraniu pieniędzy.

Wpłaty można kierować na konto:

Pieniądze można wpłacać na konto Fundacji Viva!
Kredyt Bank IV O/Warszawa 53 1500 2080 1220 8000 0100 0000
z dopiskiem "4 konie"

Aldona Chełchowska
tel. kom.: 0-603-791-021; e-mail: wyślij wiadomość

Fundacja Viva! -- Akcja dla Zwierząt
ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa
tel.: (22) 828 43 29; fax.: (22) 827 88 62

Będziemy organizować zbiórki w szkołach w całej Polsce, oraz na terenie sklepu Carrefour w CH Arkadia w Warszawie. Prosimy wszystkich o przyłączenie się do akcji!

Wysłano dnia 02-11-2008 przez Aldona Chełchowska
 


Ostrzeżenie!

Niniejszy apel może być próbą wyłudzenia.

Redakcja Portalu qnwortal.com dołożyła wszelkich starań, by wyeliminować tego rodzaju próby, lecz nie możemy ponosić odpowiedzialności, za działania, które zostaną podjęte przez Ciebie po zapoznaniu się z materiałem.

Oświadczamy, iż Portal qnwortal.com nie jest związany z żadną z fundacji, nie pośredniczy w przekazywaniu pieniędzy ani wykupie koni i nie odpowiada za skutki takiego działania. Przed przekazaniem jakichkolwiek środków, podejmij działania, które upewnią Cię, iż osoba / instytucja, którą zamierzasz wspomóc, przeznaczy środki na wskazany cel.

Aby zminimalizować ryzyko, proponujemy:

Aby zapobiegać przypadkom wyłudzeń, Portal qnwortal.com nie publikuje ogłoszeń i apeli nadsyłanych przez osoby fizyczne, nieposiadające osobowości prawnej.


Ciekawy artykuł?




Źródło: Viva!


Viva!

Oceny artykułu


Aktualna ocena: 5

Twoja ocena:






Głosy: 2


Twój komentarz do tekstu Cierpienia zwierząt: Semir, Kasztanka, Źrebaczek i Staruszka są o krok od śmierci! Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować
© 2003 - 2011, qnwortal.com