Cierpienia zwierząt: Interwencja w Prądzowie - dziesięć koni odebranych
Skrajnie zaniedbane, wychudzone, z ropiejącymi ranami - tak wygląda kilkadziesiąt koni trzymanych w stadninie w Prądzewie niedaleko Łęczycy (łódzkie). Dziesięć z nich już zostało zabranych przez Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance. Policja bada, czy właściciel stadniny złamał prawo. - Nie ma żadnych drastycznych warunków, konie są zadbane - twierdzi właściciel. Informacja o tym, że w Prądzewie właściciel stajni trzyma konie w nieludzkich warunkach, trafiła do Pogotowia i Straży dla Zwierząt w Trzciance. Stowarzyszenie postanowiło interweniować. Na miejscu okazało się, że w stajni, będącej własnością firmy, której prezesem jest Krzysztof Kubasiewicz żyje 55 koni czystej krwi arabskiej.
Według świadków zwierzęta trzymane były w strasznych warunkach. Stały w odchodach sięgających pół metra, miały na skórze ropiejące rany od niezdejmowanych kantarów. Konie były również wychudzone - miały utrudniony dostęp do pokarmu.
Pogotowie i Straż dla Zwierząt zwróciło się do policji o pomoc. We wtorek w asyście funkcjonariuszy zabrano ze stajni 10 koni. Pozostałe czekają na odbiór przez władze gminy.
- Stan psychiczny tych zwierząt jest bardzo zły. Boją się człowieka. Są przerażone. Aż strach pomyśleć co tam mogło się dziać przez ostatni czas – mówi Grzegorz Bielawski, prezes Pogotowia i Straży dla Zwierząt w Trzciance.
Policja na tropie właściciela
Inspektorzy Pogotowia i Straży dla Zwierząt złożyli wniosek w Urzędzie Gminy w Łęczycy o wydanie decyzji administracyjnej w przedmiocie odebrania koni właścicielowi. - Właściciel musi ponieść surowe konsekwencje za znęcanie się nad zwierzętami. Za ten czyn grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. Będziemy także wnioskować o zakaz posiadania przez niego zwierząt i wykreślenie go z listy członków Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich w Polsce – podkreśla Bielawski.
Jak powiedziała w rozmowie z TVN24 mł. asp. Agnieszka Ciniewicz z łęczyckiej policji, Pogotowie i Straż dla Zwierząt złożyło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Krzysztofa K. Policja wyjaśnia, czy mężczyzna rzeczywiście złamał prawo i czy można postawić mu zarzuty. Może grozić mu do roku więzienia.
Właściciel: nie wiem, o co ten szum
Prezes spółki będącej właścicielem stadniny powiedział, że dziwi go szum wokół całej sprawy. Zarzuty stawiane przez PiSdZ ocenił jako bezpodstawne. - W stajni nie ma drastycznych warunków, konie są najedzone i zadbane, a kantar można zdjąć - twierdzi. Według niego, sytuacja w jego stadninie jest taka sama jak w innych.
Interwencję Pogotowia i Straży dla Zwierząt uważa za bezprawną. - Nikt mnie nie powiadomił, po prostu przyszli i wdarli się na cudzą własność - powiedział. - Nie mają prawa tego robić - dodał.
źródło: TVN24.pl (jk/mat)
Wysłano dnia 22-08-2009 przez TVN24
Oceny artykułu
W chwili obecnej trwają pracę związane z przenoszeniem serwisu na nowy serwer.
Portal działa w trybie tylko do odczytu.
Wszelkie zmiany (napisane posty, dodane zdjęcia, etc.) wprowadzone od godziny 20.30 dn. 13 listopada br. do czasu zakończenia prac zostaną utracone.
Dziękujemy za wyrozumiałość i zapraszamy jutro!
Błędy proszę zgłaszać na adres biuro@qnwortal.com.
Żałosny jest ten cały 'prezesunio'
http://www.pradzewarabians.com/
tylko na zdjęciach konie są zadbane.!