Wyścigi konne: Robiła hektary i wygrała - niesamowie! Warszewskie Derby 2010
"Robiła hektary i wygrała – niesamowite" - tymi słowami z wyścigowego żargonu jeden z dżokejów jadących w derbach 2010 określił zwycięstwo Infami w gonitwie o błękitną wstęgę. To niezwykle trafne stwierdzenie w pełni pokazuje drogę derbistki po wygraną w najważniejszym wyścigu roku. Infamia jak i Kardinale, która wywalczyła drugie miejsce, pokonały jeden z największych dystansów w derbach, co było spowodowane tym, iż musiały biec w ostatnim zakręcie po zewnętrznej żeby ominąć stawkę zgrupowanych koni. Warte podkreślenia jest to że obydwóch klaczy dosiadali jeźdźcy z zagranicy - M. Srnec i popularny w Niemczech Rasti Juracek, którzy pokazali umiejętności i technikę jeździecką na najwyższym poziomie.Wielce możliwe że jadąc na nowym torze chcieli uniknąć interakcji z jeźdźcami miejscowymi i postanowili finiszować dużym kołem. Ta taktyka opłaciła sie ponieważ nie musieli tracić czasu na szukanie przejścia i uniknęli tzw. traffic accident – czyli sytuacji gdzie koń jadący w zgrupowanej stawce traci na sytuacjach związanych z próbami znalezienia przejścia. Taki incydent przydarzył się Piotrowi Krowickiemu jadącemu na jednym z faworytów - Bonsai`s Blade. Dżokej ten musiał wycofać konia po sytuacji gdzie nie znalazł miejsca koło kanatu i ostatecznie finiszował polem.
Piotrek znany ze swojej waleczności i determinacji po stracie na początku prostej dał rade doprowadzić Bonsai`s Blade na czwartą pozycję. Trzeci w celowniku, sprawiając sporą niespodziankę, zameldował się Drybler. Ten ogier który był lekko menażowany na początku sezonu pokazywał, iż może być groźny w gonitwie o błękitną wstęgę, a dodatkowo patrząc na to że świetnie jeżdżący w dużych wyścigach Piotr Piątkowski wybrał właśnie jego na Derby, nie można się dziwić, iż ten koń pobiegł świetnie i pokazał że liczy się w roczniku.
Niesamowite, trzymające w napięciu widowisko
Derby 2010 były niesamowitym widowiskiem i do końca trzymały w napięciu. Konie biegły zgrupowane, w dość dobrym, równym tempie od początku gonitwy. Bardzo dobry efekt przyniosło sprowadzenie kilku dżokejów z zagranicy. Podnieśli oni poprzeczkę miejscowym jeźdźcom i spowodowali iż gonitwa nie należała do służewieckich standardów. Ponadto ich dosiady odbiły się echem w krajach gdzie jeżdżą i zaciekawiły środowisko wyścigowe tym samym w pewien sposób reklamując polskie wyścigi. Można śmiało powiedzieć, iż gonitwa była na świetnym poziomie... Poziomie, jakiego dawno nie oglądano na Służewcu.
Niestety co do organizacji całego dnia derbowego można mieć wciąż jeszcze sporo zastrzeżeń. Długie oczekiwanie na rozpoczęcie gonitwy, mało otwartych kas, słaby catering, i kilka niedociągnięć technicznych powodują, iż wciąż do Ascot nam daleko. Jednak jak wiadomo nie od razu Rzym zbudowano, tak więc mamy nadzieję, iż za rok organizator bogatszy nowe doświadczenia, postara się jeszcze bardziej...
Oceny artykułu
Portal działa w trybie tylko do odczytu.
Wszelkie zmiany (napisane posty, dodane zdjęcia, etc.) wprowadzone od godziny 20.30 dn. 13 listopada br. do czasu zakończenia prac zostaną utracone.
Dziękujemy za wyrozumiałość i zapraszamy jutro!
Błędy proszę zgłaszać na adres biuro@qnwortal.com.