Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 839 Opinie: 3



Czytelnicy piszą: Przegrałam ze wszystkimi...

Czytelnicy Piszą      Przegrałam, poddałam się "walkowerem". Ze wszystkimi na raz. Z rodziną, ze znajomymi, z końmi, nawet ze mną samą. A ja tylko chciałam, żeby ktoś mnie kochał... Zaczynało się wspaniale! Piękny koń, wspaniały pod siodłem, wspaniały w stajni - MARZENIE! Przyjechał do nas; bardzo się denerwował, że nigdzie nie ma jego znajomych koni, drzew, wszędzie dziwne i nieznane odgłosy i jakaś dziewczyna sparaliżowana strachem, gdy widziała rozpacz i panikę w jego oczach...



     Noc była okropna. Spałam w boksie obok dla towarzystwa (nie mieliśmy jeszcze drugiego konia), ale i tak ani on, ani ja nie przespaliśmy nocy, której nigdy nie zapomnę. Leżałam na słomie, gdy usłyszałam zamieszanie u sąsiadów. Było późno, oni byli po imprezie, rozmawiali głośno. Rozmawiali o nas, o koniu, o tym, że pewnie zaraz go sprzedam, że znudzi nam się trzymanie go... śmiali się. Zrobiło mi się przykro i zaczęłam się bać. Sama nie wiem czego. Później przez kilka miesięcy bałam się, że ktoś podpali stajnię...

     No i zaczęła się moja wielka przygoda z własnym koniem. Tereny były wspaniałe, na ujeżdżalni był posłuszny, ale to się zmieniło. Każdy jeździec marzy o terenach na swoim wierzchowcu, niezmierzonej przestrzeni, jaką wspólnie pokonają. Jednak ja bardzo rzadko wracałam szczęśliwa do stajni po spacerze. Oporządzałam wtedy konia, wracałam do domu i płakałam - a obok mnie był ktoś, kogo cieszyła moja słabość. Ktoś, kto nie lubił być gorszy, ktoś kto za wszelką cenę chciał udowodnić mi, jaka jestem beznadziejna, że się boję, że nie potrafię dać sobie rady. No i w końcu tak się stało. Zaczęłam bać się własnego konia. Nie dawałam sobie z nim rady, a na około wszyscy mówili mi żebym go sprzedała, ale jak? Przecież kocham go bardziej od mojej rodziny.

     Cała sytuacja pogorszyła się w zimie. Nie mogłam go prowadzić, bo gryzł i stawał dęba. Wiedziałam, że się boi, ale nie wiedziałam dlaczego. Nie biłam go, nie krzyczałam na niego. Po każdej takiej walce na uwięzie czułam się gorzej, czułam że jestem beznadziejna i że nie potrafię sobie poradzić. Płakałam coraz częściej nad sobą, nad bezradnością, jaka mnie ogarnęła, a najgorsze było to, że wokół miałam tyle ludzi, którzy mogli mi pomóc... a oni tylko: "sprzedaj, sprzedaj!".

     Wczoraj poddałam się. Chciałam wyprowadzić mojego konia na pastwisko, tylko trzeba było przejść z nim przez wielką kałużę, której on się tak bał. Kilka dni temu, nie przeszedł, stawał dęba. Bał się po porostu, jak to koń. Poprosiłam o pomoc pewną osobę. Chodziło mi tylko o to, aby cmoknęła od tyłu, popędziła go, pomogła zrobić pierwszy krok do wody, a później sam by poszedł. Nie pomogła, zaczęła na mnie krzyczeć, że ma inne rzeczy do roboty (była bardzo głodna i jedzenie jej stygło). Chociaż mogła mi pomóc nie zrobiła tego, a ja poczułam, że jestem sama z moim koniem i w dodatku takim, który mnie nie lubi, boi się mnie i nie kocha mnie. Zamieściłam pierwsze ogłoszenie o  sprzedaży konia.

     Później tylko ryczałam, a w pamięci przesuwały mi się okropne wspomnienia. Kiedy moja ciotka wmawiała mi, że moja siostra "chyba bardziej kocha konie ode mnie", sąsiedzi, którzy wyśmiewali się z nas, ojciec, który tyle poświęcił pieniędzy i czasu, rodzina, która uważała, że konie zniszczą naszą przyszłość i nie będziemy w stanie pogodzić nauki i koni. A teraz wszyscy będą mówili : "miałem racje!". Ale oni wszyscy będą się mylić...

     Jestem słabym człowiekiem, łatwo się poddaję i jest mi bardzo przykro że tak się to kończy. "Kończy", bo jak tylko ktoś kupi ode mnie konia, zrywam całkowicie z jeździectwem. Nie chce innego, lepszego. Chciałam tego, ale nie wyszło. Już nie będę nigdy siedzieć na końskim grzbiecie ani szczotkować jego grzywy. nie będę też odwiedzać tego portalu, no bo po co. Pewnie na widok konia będę ryczeć i żałować swojej decyzji. Już żałuję. Ale innego wyjścia nie widzę. Czuję, że jestem chora, poważnie chora.

     Nie wyobrażam sobie, jak będzie wyglądać moje życie. Przez sześć ostatnich lat żyłam dla koni. Z dnia na dzień myślałam o chwili, w której zobaczę się z ukochanym zwierzakiem. To mi dodawało siły. Od roku codziennie wstawałam karmić mojego konia, przyzwyczaiłam się, że jest. Nie pamiętam co robiłam, gdy nie było koni w moim życiu. Kiedy przyszedł moment załamania powiedziałam sobie, że mam dla kogo żyć. Teraz nie jest to takie oczywiste. Jest mi bardzo przykro, że tak się to kończy. Bardzo Cię kocham mój Koniku!

Wysłano dnia 19-04-2006 przez Czytelnicy piszą
 


Ciekawy artykuł?




Oceny artykułu


Aktualna ocena: 4.24

Twoja ocena:






Głosy: 25


Twój komentarz do tekstu Czytelnicy piszą: Przegrałam ze wszystkimi... Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Przede wszytskim było by dobrze gdybyś nam powiedziała skąd jesteś...zawsze można znależć kogoś kto dobrze jeździ i zgodzi się pomóc utemperować charakter Twojego konia! Myślę że on wyczuwa Twój strach i widząc ze nie jesteś dla niego oparciem sam boi się dwa razy bardziej, a przy kimś dobrze jeżdżącym byłabyś w stanie przełamać ten strach, koń zacząłby Ci ufać i wszystko by się ułożyło, jestem tego pewna! Jeśli jeszcze odwiedzasz naszą stronę, odezwij się do kogoś z nas, szkoda marnować marzenia...
dodano przez Visenna (PW) dnia 21-04-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Nieprawda. Przez rok walczyłaś z całym światem, a nawet ze sobą. Walkower skończyłby twoją przygodę z końmi na poziomie kupna własnego zwierzaka. Za to należą ci się gratulacje.
Tylko czemu boisz się swojego konia...? Boisz się swojego marzenia, swojej miłości. Dla mnie to tak jakby bać się jeść, czy pić...Napisałaś że bez koni twoje życie nie ma sensu. Zaryzykuj więc wszystko jeśli nie ma nic do stracenia, przełam strach. Człowiek bez sensu życia, bez celu do którego może dążyć niczego się nie boi. Jeżeli to co napisałaś jest prawdą to bez koni całe twoje życie będzie męką. Więc nie poddawaj się, każda metoda jest dobra. Ja nawet dałem się ugryźć, jeśli się nie szarpiesz, to wcale tak bardzo nie boli…

Porozmawiaj ze znajomym trenerem, pobądź trochę z innymi końmi, wydzierżaw swojego konia na jakiś czas żeby wszystko przemyśleć, zebrać siły..."jeżeli drzwi i okna są pozamykane to wyjdź kominkiem...”
dodano przez Toledo (PW) dnia 21-04-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Nie poddawaj się tak szybko!!!Ja też mam konia, kilka razy mnie zrzuciła z siodła.Mój brat i tata radzą sobie z nią a ja nie.Ale to nie jest powód, dla którego należy się załamywać!!!Nie poddawaj się!Ja też mam cykora jak mam na Primę wsiąść, ale mam nadzieję,że mnie nie zrzuci.Ja wiem, że ty już postanowiłaś.Nie słuchaj głupich dogadywań, nie zwracaj na to uwagi!Mnie też takie "a nie mówiłam" denerwuje, ale się nie poddaję.Przemyśl to jeszcze.
dodano przez southpark (PW) dnia 21-04-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Ja również bym z Tobą mogła całą noc przegadać...
Nie poddawaj się.
To jest najważniejsze.
Próbuj coraz to nowych metod aż w końcu może się uda...
Nie wiesz może dlaczego Twój koń siętak zachowuje.?
dodano przez Siurek (PW) dnia 21-04-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Ktoś kiedyś powiedział takie zdanie "Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia, kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno" :) Wiesz, nie jestem Tobą, nie chce Ci mówić, co masz czuć ani kazać Ci robić to czy tamto. Ale uważam, że można to inaczej rozegrać. Inaczej niż sprzedając konia! Że DA SIĘ to zrobić! Nie będę juz powtarzać tego, co napisały Yadhira, carmina i aniadolitlle, bo mogę sie pod ich komentarzami podpisać
dodano przez Fryzyjka (PW) dnia 20-04-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
kurcze...jakie to wszystko przykre... pięknie opowiedziana historia, ładne zdjecie, które jeszcze potęguję wrażenie...

myślę, że każdy koniarz ma w sowim życiu chwile zwątpienia, żebyś wiedziała ile razy ja mówiła i myślałam "To już ostatni raz.. nigdy więcej", ale jednak trwamy wszyscy w pasji do koni..

Nie wiem, czy cokolwiek można Ci poradzić - wydaje się że przemyślałaś sprawe i nie podejmujesz niczego pochopnie. Jedyne co Ci mogę poradzić, to wejdź na forum, spróbuj porozmawiać z nami na ten temat (lub do kogoś bezpośrednio na priva). Koniarze to jedna duża rodzina i wielu ma podobne doświadczenia.

Trzymam kciuki, że jednak znajdziesz zadowalające rozwiązanie.
dodano przez carmina (PW) dnia 20-04-2006


    Re: Przegrałam ze wszystkimi...
    Re: Przegrałam ze wszystkimi... hmm... zdjęcie jest mojego autorstwa i nie ma nic wspólnego z opisywaną historią... ale nie miałem żadnego... ale stylizacja na b/w z wielkim ziarnem wyszła fajnie, nie ?

    Pozdrawiam
    Patryk
    dodano przez xPatryk (PW) dnia 20-04-2006
      Re: Przegrałam ze wszystkimi...
      Re: Przegrałam ze wszystkimi... Patryk, a jakie to ma znaczenie czy wyszło fajnie czy nie?
      Poproś lepiej tąo sobę żeby się zastanowiła albo odpowiedziała na pael!
      dodano przez Yadhira (PW) dnia 20-04-2006

Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Dziewczyno, gdybym Cię znała to bym z Tobą przegadała całą noc aż sama byś zrozumiała gdzie w Twojej duszy jest chore miejsce...
Bo to miejsce można wyleczyć! Nie wolno tak łatwo rezygnować! co Cię ludzie obchodzą, to jest TWÓJ świat! I nawet nie proś żeby inni zrozumieli! Bądź sama dla siebie świętością i walcz o swoje!
Wiem że to jest łatwo powiedzieć ale w ten sposób problemu nie rozwiążesz... Tak łatwo jest przegrać marzenia... Tyle że ludzie o nie walczą a Ty je sprzedajesz za garść złych słów...
Nie wolno tak... Nie mów że kochasz swojego Konia, bo się poddałaś... Jeszcze masz drogę powrotu, zastanów sie... I bardzo bym chciała żebyś odezwała się do mnie na PW. Chciałabym zrozumieć dlaczego ludzkie słowa okazały się silniejsze od Twojej miłości...
I spójrz w oczy swojego konia zanim podpiszesz umowę sprzedaży...
dodano przez Yadhira (PW) dnia 19-04-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
http://maxiboo.pl szkoda ze sie poddajesz..:/ znam ten bol ktory teraz nosisz w sobie i wiem jak to jest sluchac od ludzi ze sobie nie dasz rady,ze sie nie nadajesz...a na koniec uslyszec od nich a nie mialam racji?
prosze skontaktuj sie ze mna,moze moge ci jakos pomoc?bez wzgledu na to jak ci sie zycie ulozy,pamietaj,to nie tak ze przegrywasz..tylko moze brak ci kogos kto ci doda otuchy i uwierzy w ciebie...strach jest normalna rzecza,ale nie mozna mu sie poddac-ja tez sie martwie o swojego konia,ale bardzo go kocham i czasem bywa roznie z nami to nie moge zyc bez niego i koni w ogole,chociaz juz raz stracilam swojego ukochanego przyjaciela :(a ludzie sa glupcami,ktorzy w swojej zazdrosci sa slepi i zatruwaja ci zycie dokumentnie,tak ze odechciewa sie wszystkiego,ale jest na to sposob-ja og znam i pewnie nie jedna osoba tutaj...moze jednak nie sprzedwaj konia?udowodnij wtkim ze sa w bledzie..a jak masz problemy z koniem,to mozna je rozwiazac:) PAMIETAJ!!!ZAWSZE JEST WYJSCIE Z KAZDEJ SYTUACJI,MIMO ZE MOZE SIE WYDWAWAC ZE GO NIE MA.Daj komus je dostrzec i CI pomoc
dodano przez aniadolittle (PW) dnia 19-04-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Czytając Twój artykuł, uświadomiłam sobie naprawdę wiele rzeczy. Ja jeżdze od ok. 1,5 roku i już na początku wiedziałam, że konie już na zawsze odcisną piętno na moim życiu. Kochałam je zawsze, ale odkąd zaczęłam jeżdzić jeszcze mocniej, aż do bólu. Każdą chwilę spędzałam na koniach. Nie musiałam na nich jeżdzić, wystarczył mi ich zapach, ciepło, gdy się do nich przytulałam... Nie wyobrażam sobie bez nich już życia. Czytając Twój artykuł wiem, że sprzedaż konia nie pomoże Ci w niczym... Pogłębi tylko Twój żal i ból...
Nie poddawaj się, poproś kogoś aby na nowo pomógł Ci z Twoim wierzchowcem, abyś znowu umiała się cieszyć tym, że on jest, jego ciepłem, zapachem, jazdą na nim. Przecież nie można wymazać 6 lat swojego życia, tak od razu. Tym bardziej, że Twoim celem był Twój koń... Po sprzedarzy konia nie pozostanie Ci już nic... Więc walcz o WAS. Poproś z okolicznej stajni instruktora, niech poprowadzi Ci jazdy, pokazał naturalne metody łączenia się z konie, cokolwiek... abyś na nowo pokochała konie i przezwyciężyła swój strach. Pozatym uwierz w siebie... Powiedz, że dasz radę. Nie od razu Rzym zbudowano. Życie składa się nie tylko z sukcesów, zdarzają się również i porażek. Ale na porażkach i błedach trzeba się uczyć, wyciągać wnioski. Podziwiam cię, bo miałaś własnego konika, potrafiłaś się nim zająć. W moim przypadku posiadanie własnego wierzchowca nie jest możliwe, nie mam na tyle czasu, pieniędzy...
Życze Ci powodzenia, Wam...
dodano przez Sylphia21 (PW) dnia 23-04-2006


    Re: Przegrałam ze wszystkimi...
    Re: Przegrałam ze wszystkimi... Nie poddawaj się bo znajdziesz sie w całkowitym dołku. Wiem co czujesz, miałam takie same obawy. Ale jesli sie bardzo czegoś chce-to sie uda.
    dodano przez anonimowego czytelnika dnia 25-04-2006

Re: Przegrałam ze wszystkimi...
wiesz co, jestes chyba klasycznym przypadkiem panienki, która nie ma umiejętności a która obdarowano koniem i zostawiono samą. Takich jak Ty jest sporo. Dopóki nie trafią na kogoś kto im pokaże jak się z koniem obchodzić będą robić głupie błędy i może się to skończyć tragedią.
Przegrałaś z sama sobą a nie ze wszystkimi. I obawiam się, że zrobiłas przy tym krzywdę koniowi, bo raz znarowiony koń jest po prostu niebezpieczny i często kończy się to dla niego tragicznie. Na podstawie tego co pisałas widzę kilka podstawowych błędów, które popełniłaś, bo nie masz pojecia o koniach i ich naturze. Od tego są książki tematyczne albo trenerzy. Jak widzę nie bardzo się tym przejęłaś i pozwoliłaś koniowi się bać i dyktować warunki (tak tak, jedno nie wyklucza drugiego). Czy nikt Ci nigdy nie doradził jak układac swojego konia? Wiesz, takie duże zwierze to nie jest maskotka, trzeba go ułożyć i wtedy będzie Twoim przyjacielem i partnerem, ale jak widzę Ty raczej bardziej się koncentrowałaś na tym żeby się bać...
Na podstawie Twojego wpisu mogę powiedzieć tylko: Ludzie, czytajcie i uczcie się...nie dawać koni dziewczynkom, bo to nie zabawki!
dodano przez kalucha (PW) dnia 08-09-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Nie wiem czy zobaczysz moj komentarz,ale powiem Ci ,ze jestem w podobnej sytuacji co ty. To znaczy nie jest to spowodowane tym,ze nie moge sobie poradzic z moim koniem (chociaz trudne momenty takze sie zdarzaja),ale chciałam sie poddac poniewaz mpoj kon ma powazne problemy zdrowotne i juz nie moze skakac przez przeszkody,ale mimo wszystko szukałam rozwiazania. Obecnie dzierzawie konia u Natalii Kopczynskiej w Dobrym Mieście. Przyznam,ze jestem troszke zniechecona utknełam w błednym kregu. Nigdy nie miałam jakis osiagniec w tej dziedzinie,narazie tylko amatorka,ale wiem,ze nie moge sie poddac. Jasne najłatwiej podkulic ogon i sie wycofac,ale uwazam,ze trzeba wlczyc!!! poszukaj jakiegos trenera,który bedzie w stanie ci pomoc,poczytaj ksiazki nie ma sensy sprzedawac konia tylko dlatego,ze nie potrafisz sobie z nim poradzic, od razu Rzymu nie zbudowali wszytko wymaga pracy. Moj kon przed wypadkeim tez był bardzo trudny,jednak po kilku miesiącach pracy z trenerem zaczełam sie z moim koniem naprawde dogadywac ;) a sasiadami i innymi BARDZO życzliwymi ludźmi sie nie przejmuj,rób swoje!!! Mam nadzieje,ze wezmiesz sobie do serca moje słowa i ,że jesscze nie jest za późno. Jeszcze wszytkim pokazecie!!!
dodano przez Madara (PW) dnia 17-11-2006



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
smutna historia:((( ja w twoim przypadku nie sprzedalabym ukochanego przyjaciela... jeżeli tu jeszcze wejdziesz powiem ci tyle: NIGDY NIE WOLNO SIE PODDAWAĆ!!!
dodano przez Monta92 (PW) dnia 04-02-2007



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Wiem coś o tym. Mam dwa dla mnie najcenniejsze konie. Wszystkie sprawy z utrzymaniem należą do mnie. Bardzo często jest mi smutno że nie otrzymuje od najbliższych moralnego wsparcia a wrecz przeciwnie. Po mimo to żyje w przekonaniu że obrałem słuszną droge a każda chwila spedzona w konskim towarzystwie jest moją nagrodą za włożony tród. Tobie też tego życze.
dodano przez sakosabo (PW) dnia 12-02-2007



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
nie poddawaj sie....!!!!!
wiem co czujesz,bo gdy kupiłam swojego konia,wszyscy sie ode mnie odwrócili,bo wiedzieli ze bardziej kocham konia niz ich...
kiedy moja klacz uległa wypadkowi,mówili mi "sprzedaj do rzezni,co ci z tego konia,tylko problem"
a ja sie nie poddałam,mimo ze było trudno.przeciez nie mogłam jej zostawic,sprzedac,i co wtedy...myslec gdzie jest,czy koń ja karmi,dba ,czy bije,krzyczy....
nie mogłabym tego zniesc,bo kocham ja ponad zycie.
i choc czasami bywa ciezko,nie opuszcze jej,bo ona dała mi kiedys wsparcie,przychodzac na swiat -sprawiła ze mam po co zyc...
nie poddawaj sie ,tylko walcz,bo do odwazych swiat nalezy
dodano przez Bonita24 (PW) dnia 14-03-2007



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
jak możesz sie poddawać !! wiele ludzi marzy o koniu a ty poprostu się poddajesz ! i kochasz go, to powinno być dla Ciebie najważniejsze...
dodano przez appaloosa (PW) dnia 19-07-2007



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Mam nadzieję,że mimo wszystko zaglądasz na tą stronę.Dla mnie jesteś WIELKA bo potrafiłaś tak pięknie swoją tragedię opisać.Doskonale rozumie Twój problem z otoczeniem,Ja od 8 lat cięgle słyszę-po co ci te konie jak na nich nie jeździsz i na nich nie zarabiasz?Itak w koło.Na szczęście nie jestem od nikogo zbyt zależny.Kiedyś jeszcze spotkam kobietę,która ze mną wybierze się na moich klaczkach w teren.Poszukaj na stonie Jonasza Kofty wiersza pt."trzeba marzyć".Jurek
dodano przez Czos (PW) dnia 06-11-2007



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
Tak czytałam, czytałam i im dalej posuwałam się z tekstem, tym bardziej szeroko otwierały mi się oczy. Ktoś, kto boi się koni, nie powinien z nimi obcować, ktoś o tak słabej i chwiejnej psychice nie powinien pracować z końmi. Najpierw powinnaś popracować nad sobą, potem myśleć o kupnie konisia. Od samego początku go krzywdziłaś - koń, który wyczuwa w swoim opiekunie strach sam wiecznie się boi, bo wie, że nie ma w nikim oparcia, opieki. Boi się wszystkiego - kałuży, papierka na wietrze.
Czego Ty chcesz?
Piszesz, że "tereny były wspaniałe, na ujeżdżalni był posłuszny, ale to się zmieniło. Każdy jeździec marzy o terenach na swoim wierzchowcu, niezmierzonej przestrzeni, jaką wspólnie pokonają. Jednak ja bardzo rzadko wracałam szczęśliwa do stajni po spacerze". Większego steku wykluczających się wzajemnie bzdurnych słów nie słyszałam już dawno! Koń wspaniały w terenie i posłuszny na ujeżdżalni może dawać TYLKO szczęście!! Niczego ponadto podarować nie może, bo jeśli dobrze się sprawuje, to znaczy, że pomimo Twoich lęków i strachów i Twojego tragicznego podejścia do niego kocha Cię i będąc posłusznym Ci to okazywał. Płacz po jeździe w terenie, która była dobra i nie skończyła się upadkiem, to naprawdę żywy dowód na to, że Tobie w życiu dziewczyno NIC tak naprawdę nie daje szczęścia, jesteś chyba zblazowaną, egzaltowaną i niedojrzałą emocjonalnie dziewczynką. Wszyscy tutaj szaleją ze współczucia nad Tobą ale ja nie zamierzam, współczuję tylko temu dobremu, kochanemu koniowi, że trafił na Ciebie. Najlepiej zrobisz jak oddasz go w ręce kogoś, kto się nim porządnie zajmie! Kto może mu jeszcze naprawić zepsute przez Ciebie poczucie bezpieczeństwa.
"Bardzo Cię kocham mój Koniku!" - och jakież to patetyczne... jeśli faktycznie go kochasz, to zrób coś dla niego i albo porządnie się nim zajmij, albo pozwól to zrobić komuś, kto się na tym zna i kto go nie zepsuje do końca. Wielkie słowa nie świadczą o uczuciu, jedynie czyny, a po Twoich miłości nie widzę.
Proszę wybaczyć "twardy" i ostry komentarz, ale jest to moja opinia, do której mam prawo. Poza tym z ludźmi, którzy robią koniom krzywdę, czy to fizyczną, czy psychiczną nie zamierzam się cackać!
dodano przez gruidae (PW) dnia 05-02-2008



Re: Przegrałam ze wszystkimi...
"wiesz co, jestes chyba klasycznym przypadkiem panienki, która nie ma umiejętności a która obdarowano koniem i zostawiono samą."
Człowieku?Czy Ty cokolwiek wiesz o koniach?Przeżywałeś coś takiego jak ta dziewczyna?
Ja przeżywałam, i wiem jak to boli.
Przepraszam...Wiem, że nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia...Ale nie pozwolę CI się poddać!
Mojego ukochanego konia sprzedali...Tak, tą decyzję podjęli w stajni, bez mojej wiedzy...
Szukałam jej...Ryczałam...Bolało...Bardzo...Bolało...
Przez mój jeden cholerny błąd...Przez ten ból...Popełniłam coś, czego nigdy sobie nie wybaczę...
Znalazłam tę klacz. Wiedziałam, gdzie jest...Ale ze strachu nie pojechałam do niej.Z obawy, że...?Nie wiedziałam. Teraz już wiem. To była obawa, że jej tam jednak nie ma...
Pojechałam tam...O miesiąc za późno...
Moja Karuśka...Odeszła...
Odeszła.
Czego ja sobie nigdy nie wybaczę.
Moze to przeze mnie?
Może obie umierałyśmy z tęsknoty...Tyle,że ja od środka..A ona od zewnątrz...
:((
Napisz na moje Gadu(6763308)...

Pozdrawiam;*
dodano przez Czorcica (PW) dnia 02-05-2008


© 2003 - 2011, qnwortal.com