Hipoterapia-do rodziców chorych dzieci
Dyskusje na poziomie
Konie i jeżdziectwo - forum jeżdzieckie
Użytkownik usunięty - Czw Lip 22, 2010 11:27
Temat postu: Hipoterapia-do rodziców chorych dzieci
Pytanie skierowane jest do rodziców dzieci korzystających z zajęć hipoterapeutycznych.
Interesują mnie własne spostrzeżenia na temat rezultatów tej formy rehabilitacji. Tzn. czy dzieci są zadowolone, czy istnieje jakaś wyraźna poprawa???????????????
Bardzo istotne będą również wypowiedzi tych z Państwa, którzy są przeciwni hipoterapii.
Tak więc: HIPOTERAPIA??????? ZA?????? CZY PRZECIW????????????
[/B]
konikiara - Czw Lip 22, 2010 12:29
Temat postu:
Marto, nie jestem rodzicem chorych dzieci, ani nic w tym rodzaju. Jednak jest stajnia, w której prowadziłam konie hipoterapeutom (trzymałam konia, prowadziłam konia wedle tego, co hipoterapeuta zalecał) i obecnie znów do niej wróciłam, trzymam tam konia. Jednak nie do tego zmierzam.
Był chłopczyk, miał psychiczną blokadę i zamknął się w sobie - nie odzywał się od dwóch, czy trzech lat (po śmierci ojca, czy coś w ten deseń, nie chcę pomieszać) a miał bodajże 7 lat. Po jakimś czasie hipoterapii - byłam świadkiem - otworzył się i zaczął mówić. Nie zmyślam, sytuacja prawdziwa.
Była też dziewczyna, na wózku, przy dobrej rehabilitacji itd. miała szansę chodzić. Jej jedyną rehabilitacją była hipoterapia. Rok, czy półtorej - i dziewczyna rzeczywiście stała na własnych nogach - odzyskała czucie i zaczęła chodzić. Wiadomo, nie tak, że zeszła z konia i nagle chodzi, ale małe kroczki, dużo innych ćwiczeń.
Ogólnie ruch koński stymuluje jakieś partie mięśni i coś innego, nie chcę mieszać, bo dokładnie nie wiem.
Wiem, że na pewno bardzo dobrze hipoterapia wpływa na psychikę.
Więc jak najbardziej za.
dorena - Czw Lip 22, 2010 12:44
Temat postu:
Ja też nie jestem rodzicem, ale mam znajomych którzy prowadzą hippoterapie. Oni potwierdzają, że w większości przypadków z jakimi mieli lub nadal mają do czynienia, zajęcia przynoszą pozytywne efekty.
Jedyny minus u nas w kraju jest taki, że się utarło albo ktoś tak z góry nakazał, że zajęcia należy prowadzić na ogrodzonym padoku, bieżni itp.
Opowiadali mi jak byli gdzieś za granicą i tam zajęcia prowadzi się także w terenie, że jest czas na ćwiczenia i na zwykłe oprowadzanie np po lesie.
Także reasumując jestem jak najbardziej za
kajpoucha - Czw Lip 22, 2010 14:30
Temat postu:
Jednak przed wysłaniem dziecka na hipoterapię należy je gruntownie przepadać.
Mieliśmy przypadek dziewczynki która miała problemy z nogami i miednicą. Gdy hipoterapeutka ją zobaczyła- oniemiała. Gdyby ją wsadziła na okrąglutkiego konia cała miednica rozwaliłaby się do końca i więej zaszkodziłoby niż pomogło. Dlatego trzeba uważać, nie dla każdego się nadaje
Chariti - Czw Lip 22, 2010 14:51
Temat postu:
Moja siostra jest chora, i niedawno zaczęła brać udział właśnie w takim leczeniu, tz hipoterapii...
Jak na razie rezultatów fizycznie jako tako nie widać , ale za to, psychicznie to bardzo dużo daje jak już jest po zajęciach to ciągle opowiada, że jeździła na koniku, widać, że sprawia jej to ogromną frajdę...
Jestem jak najbardziej za!
dorena - Czw Lip 22, 2010 18:05
Temat postu:
Co do badań tak jak napisała Kajpoucha to z tego co się dowiadywałam prawdziwe ośrodki hippoterapii nie przyjmą pacjenta bez skierowania od lekarza. Nawet jeśli kroś prywatnie przyjdzie to nie ryzykują i odsyłają do poradni.
Użytkownik usunięty - Czw Lip 22, 2010 19:32
Temat postu:
Tak, to prawda. Bez skierowania jest ciężko, zresztą z tego co się orientuję to PTHip nakłada pewne obowiązki na wszelkie ośrodki prowadzące hipoterapię. Tak więc bez skierowania łamane jest prawo.
Cieszę się, że jak na razie więcej opinii jest "za" a niżeli "przeciw".
Poznałam osobiście osobę ze stwardnieniem rozsianym, która jako osoba dorosła mogła się wypowiedzieć w temacie poprawy swojego stanu zdrowia. Po półtora roku bardzo poprawiła się u niej motoryka. Lekarz potwierdził pozytywne efekty i dalszym zaleceniem była kontynuacja hipoterapii.
Odnośnie oddziaływania na sferę psychiczną to kontakt ze zwierzęciem to strzał w dziesiątkę.
Zastanawiam się jednak czy rodzice takich potrzebujących dzieci mogą liczyć na jakiekolwiek pieniądze ze strony naszego Państwa, czy raczej są zdani sami na siebie i nie ma dofinansowania.
Czy znacie jeszcze jakieś przykłady "za" i "przeciw"?
Pozdrawiam,
Marta.
dorena - Czw Lip 22, 2010 20:18
Temat postu:
No własnie nie zapomnijmy, że hippoterapia nie jest tylko dla dzieci. Ja kiedyś prowadziłam konie na zajęciach dla osób dorosłych (mieli coś między 35-45 lat) z tym, że ta grupa uczestniczyła w zajęciach z powodów tylko psychicznych. Jedni mieli lęki, inni bali się przestrzeni, itp. Ale jak już siedzieli na koniu to większość zapominała o swoich dolegliwościach.
Wiem, że skierowani byli z PFRONu.
Co do finansowania to moi znajomi jeżdża z córeczką i wiem, że mają refundowane 10 zajęć w miesiącu. Ale nie pamiętam czy to z NFZtu czy z jakiejś fundacji.
Użytkownik usunięty - Pią Lip 23, 2010 18:29
Temat postu:
Chariti a na co choruje Twoja siostra? Jeżeli to oczywiście nie jest zbyt bolesne.
methodys - Nie Lip 25, 2010 21:16
Temat postu:
Ja jestem raczej przeciw, chociaż pomagam w hipoterapii. Bardziej robię to ze względu na konie- staram się, żeby było im lżej, nikt ich nie szarpał za pysk itd. Co do osób niepełnosprawnych mam bardzo radykalne poglądy. Uważam, że jedynie osoby, które są na tyle świadome by nie sprawiać zwierzakom bólu powinny brać w tym udział. Nie może tak być, że jedzie dzieciak na koniu, kopie go nogami, krzyczy z radości i wyrywa mu włosy. I ,,to nic takiego", bo jest niepełnosprawne również umysłowo. Dla mnie dobro zwierzęcia jest dużo, dużo przed dobrem kogoś, kto nie oszukujmy się- jest błędem natury, wypaczeniem. Oczywiście mówię tylko o osobach, które szkodzą koniom, nie o ludziach niepełnosprawnych fizycznie.
Chariti - Nie Lip 25, 2010 21:21
Temat postu:
Moja siostra, jest opóźniona w rozwoju, rozczep, przepuklina oponowo-mózgowa... Miała być roślinkom, nie ruszać się nie mówić itd, a jednak ma teraz 10latek, wiadomo jest na poziomie dziecka w wieku 4-5 lat, ale to i tak dobrze.
Chariti - Nie Lip 25, 2010 21:26
Temat postu:
@methodys "I ,,to nic takiego", bo jest niepełnosprawne również umysłowo. Dla mnie dobro zwierzęcia jest dużo, dużo przed dobrem kogoś, kto nie oszukujmy się- jest błędem natury, wypaczeniem. "
Sorry, ale za takie coś to z chęcią bym Ci coś zrobiła, czyli co jak dziecko jest chore to co błąd natury, tak to napisałaś! Inaczej byś mówiła, gdyby na przykład Twoje dziecko było chore, kocham konie owszem, bardziej niż ludzi, ale jeśli przez głupie wożenie tyłka na koniu, dziecko może choć w małym stopniu wyzdrowieć to warto, nie przesadzajmy ile taki dzieciaczek ma siły?! Nie przesadzasz aby?!
Jesteś cholernie niesprawiedliwa, bo założę się, że jak uczyłaś się choćby jeździć konno, też zdarzyło Ci się konia poszarpać, choć przypadkiem, więc nie rób z niepełnosprawnych błędów natury!
Visenna - Nie Lip 25, 2010 21:37
Temat postu:
Pomijając wszystko inne - kazda chyba wrodzona choroba jest błędem natury,bo coś nie zabanglało tak, jak powinno, coś uleglo wypaczeniu w genomie -więc nie widzę niczego zlego w tym określeniu...taka prawda.
Chariti - Nie Lip 25, 2010 21:40
Temat postu:
Ale mnie nie o samo określenie chodzi, ale o sposób w jaki to zostało powiedziane, tutaj napisane...
Visenna - Nie Lip 25, 2010 21:41
Temat postu:
No coz - Methodys ma prawo do swojego zdania.