Hubertus - chora AMBICJA
Jazda Konna
Konie i jeżdziectwo - forum jeżdzieckie
Momo - Pon Lis 14, 2005 18:56
Temat postu: Hubertus - chora AMBICJA
Do napisania tego postu skoniła mnie Majorka55. Otóż rok temu w ... odbył się hubertus. Niestety nie mogłam zrobić zdjęć ponieważ byłam na koniu. Stajnia, która organizowała tego hubertusa jest położona po drugiej stronie drogi gdzie znajduje się moja była stajnia. Tak więc nasza ekipa pojechała aby zaznajomić młodego konia z tłumami, a ja dla towarzystwa. Nie uczestniczyłam w gonitwie ponieważ mama by mnie tam (łąka gdzie odbywała się gonitwa) w życiu nie puściła. Dlaczego? Zaraz Wam powiem. Co do organizacji technicznej nie ma zarzutu. Gorzej z uczestnikami hubertusa.
Lisem była amazonka (ok 16 lat), która startuje w konkursach kl. N i naprawdę fajnie jeździ. Jechała na
zapożyczonym angliku. Teren był prowadzony dobrze - dbano o porządek, a tempo było nikłe żeby nikt się nie zabił. Mam jednak uwagę do bezmyślnego pomysłu. Otóż wjechaliśmy na łąke od dołu. Widownia była po drugiej stronie. Master zastęp ustawił w szeregu i kazał ruszyć galopem, a gdy on zagwiżdzę przejść do kłusa i stępa. Chcę zaznaczyć, że byłam trzecia w kolejności, a osoby na środku nic nie wiedziały

!!! No i zaczęło się!!! Konie ruszyły wściekłym galopem. Jeźdźcy niektórych koni wodze trzymali w zębach chamując nogami. Koniom tak podskoczyła adreanalina, że nawet mój leniwiec poszedł do przodu (tam było 80 koni w tym 3 folbluty i arab!)

. Facet zaczął gwizdać trochę... za późno

. Na szczęście jeźdźcy pośrodku myśleli, że konie poniosły i odrazu zatrzymali konie. A boczni ominęli przerażonych widzów bokiem. Zaległo małe zamieszanie, kilka koni zaczęło się kopać

, a za nim master zebrał całość do kupy trochę potrwało...
Tak więc publiczność miała pierwszą atrakcje - o mało stado koni jej nie startowało

. Po chwili gadania księdza i poświęceniu (bez komentarza) zaczęła się gonitwa. Tutaj podepre się opisem mamy i znajomych, bo ja stępowałam z boczku.
Lisica uciekała fantastycznie. Konik był bardzo szybki i nie źle zaiwaniał. Odrazu do akcji wkroczyła... policja konna, która o mało nie pozabijała cywilów na swoich wielkich kuniach. Jak zauważył pan Szymon policjanci non stop galopowali bez chwili przerwy - testosterooon

. No i robi się nuudno. Lisica biega w kółko raz na 5 minut zmieniając kierunek - niestety nie zmieniając nogi, cały czas galopowała na lewo - to zaobserwowała pani Bogusia. No i mija pół godziny, a oblany potem folblut dalej galopuje. W końcu ktoś dał upust męki konia lisicy i zerwał kite. Konie się ustawiły w szeregu. Już ktoś zaczął gadać... I nagle pod konikiem lisicy - nogi się ugieły...

Otoczył ich tłum gapiów. Ktoś pojechał pędem do stajni wezwać weterynarza - nie wiem czemu wpadł na moją kobyłke
Konik... no trochę się zmęczył.

Trenerka stała obok z kamienną twarzą wrzeszcząc na jeźdźca - "po co tyle galopowałaś!" Folblut najprawdopodobniej by padł

gdyby pani Bogusia się nim nie zajęła. Koń w każdym bądź razie przeżył nieszczęsnego hubertusa. BRAWA DLA PANI BOGUSI. Co o tym myślicie? Bo mi brakło słów.
Siurek - Pon Lis 14, 2005 19:27
Temat postu:
Sorry ale ta z tm folblutem to troche przesadziła.... Biedny konik... I co stało się mu coś ??? jakiś trwalszy uraz albo coś???Mam nadzieje że nie.A tak swoją drogą ten Hubertus był chyba najbardziej ekscytujący dla publiczności nie???

My mieliśmy bardzo fajnego Hubertusa tylko ze ja nie brałam udziału ponieważ nie jeżdże jeszcze nie wiadomo jak. "Publiczność" jechała na bryczkach a lis nie bł goniony ponieważ nie mieli do tego warunków, tylko był zwykły terenik najpierw tylko że prawie cały w galopie a potem szukanie lisa w umówionym miejscu...

Fajnie było... i nie było niebezpiecznych sytuacji...
Momo - Pon Lis 14, 2005 19:33
Temat postu:
Trudno mi powiedzieć co z tym konikiem dalej się stało. Dobrze, że nie padł. Tu przestroga! Nie pożyczać koni!!!
Kampari - Pon Lis 14, 2005 20:19
Temat postu:
Można pożyczać, ale po co jak ta glupia, niewyżyta idiotka jeździć cały czas galopirem!!!!!!!!!
Ale coś mi tu nie styka. Jak ktoś kto jeździ N-ki nie potrafi zmienić nogi w galopie?????

To nawet ja umiem a jestem na poziomie L (68% z resztą), trochę P (ale nie za bardzo 52% z groszami).
No cóż ale ten konik był niezły pół godziny galopem...Nie dziwie się że potem padł... Na szczęście nic mu się nie stało...
met - Pon Lis 14, 2005 20:29
Temat postu:
znam tę historię (albo identyczną)... znawet fotki gdzieś mam z tego zdarzenia. faktycznie nieciekawie wyglądało
buschmenka - Pon Lis 14, 2005 20:30
Temat postu:
Cytat
Ale coś mi tu nie styka. Jak ktoś kto jeździ N-ki nie potrafi zmienić nogi w galopie????? To nawet ja umiem a jestem na poziomie L (68% z resztą), trochę P (ale nie za bardzo 52% z groszami).
Coś mi się zdaje, że chodzi o konkurencję skoków...
Rozi - Pon Lis 14, 2005 20:36
Temat postu:
hmm, nawet jeśli to chyba i tak zmianę nogi powinna mieć opanowaną.... ogólnie z tym Hubertusem tragicznie, dziewczyna prawie zajechała konia.... ja nie wiem, ale nie wyobrażam sobie nawet siedziec na koniu, galopować przez pół godziny i nie zdawać sobie sprawy że to straszny wysiłek dla zwierzęcia
kiti7 - Pon Lis 14, 2005 20:53
Temat postu: ...
Ale ta lisica musi być genialna... galopować przez pół godziny. Chociaż jakby się tak zastanowić to mam , a raczej miałam podobnego zmajomego z pewnego klubu jaździeckiego. Pierwsze pytanie jakie mi zadał, kiedy się dowiedział, że jeżdżę konno, to: "Ile potrafie wytrzymac w galopie?"-czy coś takiego... O takich osobach szkoda cokolwiek mówić...
mydziulek - Pon Lis 14, 2005 21:01
Temat postu:
hmm, ale jak nawet caly czas utrzymywac konia w galopie skoro sie biedaczek tak meczy i chce zwalniac?? Wyjaśnijcie jeśli możecie mi to... Nie mam pojecia jak mogla tak postąpic, ale "są ludzie i parapety, lecz urodzić się klamką..."
kiti7 - Wto Lis 15, 2005 8:27
Temat postu:
takiego zachowania nie da się wyjaśnić... no chyba, że chciała się popisać!!!
darek_1809 - Wto Lis 15, 2005 9:00
Temat postu:
Cześć ja tylko raz uczestniczyłem w takiej imprezie i też na jednym z moich koni jechał ktoś inny. U nas wygladało to troche inaczej, wpadam do stajni a mój koniś pieknie ubrany (ale pieknie mówie wam) Towarzystwo sie zebrało, podowcipkowało i w las. A tam juz na pierwszym zjeździe mój konik pod amazonką wyciął baranka i uciekł do lasu. Ona spadła na głowę na początku nic nie widziała, potem na zielono a potem doszła do siebie. Awantura straszna sie rospętała czy nie wzywać lekarza. Na koniec sie uspokoiło ale moim zdaniem w takich imprezach zawsze uczestniczy wiele osób, często nie znają koni a one ich wszyscy dodstają adrenalinki i wypadek jest blisko. A kiedy będzie w tym roku czy coś przegapiłem w pracy?
Visenna - Wto Lis 15, 2005 9:54
Temat postu:
[quote] A kiedy będzie w tym roku czy coś przegapiłem w pracy?[/quote
zdaje się że już był?
Cytat
. Awantura straszna sie rospętała czy nie wzywać lekarza. Na koniec sie uspokoiło ale moim zdaniem w takich imprezach zawsze uczestniczy wiele osób, często nie znają koni a one ich wszyscy dodstają adrenalinki i wypadek jest blisko
no dokładnie, więc karetka przez całą imprezę powinna stać obok stajni!
Jamaika - Wto Lis 15, 2005 12:01
Temat postu:
Straszne. Niestety czasem ludzie traktuja konie jak maszyny.Myślą tylko o własnej przyjemności a końmi niewiele się przejmują.
U mnie w stajni stawiamy głównie na dobro koni, wiec gonitwa nie jest długa,lub jeżeli tak jak w tym roku,większość klaczy jest źrebna to szukamy lisa w lesie lub na polanie.Zabawa też jest super,konie nie zjechane, no i moga brać w tym udział mniej zaawansowani jeźdźcy i dzieciaki.
Ale pół godziny galopu to juz chyba duża przesada i to jeszcze doświadczony jeździec...Brak słów
Momo - Wto Lis 15, 2005 15:42
Temat postu:
Myślę, że objechać to się powinno mastera... Jak mógł pozwolić żeby koń galopował przez pół godziny!!! (Albo robimy jakąś przerwę, albo czas minął - nikt nie złapał lisa. )

I trenera... Dziewczyna miała pojechać jak najlepiej, a koń sam szedł do przodu, a poza tym jest młodziutka. Ale dlaczego trenerka (która też jest... sędzią i o ile wiem to wszystkich zawodników musi zmieszać z błotem

); słowem nie pisła krótkiego i prostego słowa zarówno w wypowiedzeniu jak i odebraniu - "dość".
xgosiekx - Wto Lis 15, 2005 17:04
Temat postu:
Cytat
.
no dokładnie, więc karetka przez całą imprezę powinna stać obok stajni!
Ja na swoim ostatnim Hubercie w tym roku spadłam z konika i wpadłam pomiędzy 2 przednie nogi mojej klaczki i jedną mnie musiała uderzyć. Na szczęście była karetka i lekarz od razu udzielili mi pomocy, a zaraz po mnie koleżanka wywróciła się z koniem i nie mogła oddychać. Obie pojechałyśmy do szpitala i teraz mam rękę w gipsie
.
KARETKA POWINNA BYĆ ZAWSZE!!!