Wczoraj chciałam pojechać sobie na kobyłce w teren. Reszta koni było odgrodzona. Ja już sobie wsiadam i jadę, a tu patrzę za mną źrebak zasuwa... Pieron mały bez wachania przechodzi pod pastuchem. Bierze go na grzywę (bo wtedy chyba nie konie, przynajmniej tak wnioskuję
W lecie konie zostawały na noc na pastwisku. Trawka była ładna, ale wiadomo miejscami podeptana itp. Za płotem zaś u sąsiada rosła pyszna koniczynka i zielona trawka. Arton każdej nocy przeskakiwał ok. 120cm płot żeby się tam dostać. Potem rano trzeba go było stamtąd wyciągać. Pewnego dnia jednak nigdzie nie można go było znależć. W końcu przyłapaliśmy go na sjeście pod zadaszeniem, gdzie jakby nigdy nic sobie leżał i odpoczyłał
