Strona, którą przeglądzasz jest uproszczoną wersją serwisu przeznaczoną do drukowania.
Aby powrócić do normalnego widoku, kliknij poniższe logo. Ta informacja nie zostanie wydrukowana.


www.qnwortal.com - konie i jeżdziectwo

Palenie papierosów na koniu (sic!) - szczyt szczytów?

Jazda Konna

Konie i jeżdziectwo - forum jeżdzieckie


Lullaby - Pon Lut 08, 2010 17:59
Temat postu:
Pozwole sobie zacytować, jednego z redaktowów polityki "Niedługo Humphrey Bogart będzie trzymał w zębach marchewkę" (dla niewtajemniczonych słowa dotyczą Casablanci). Mamy nie palić, nie pić, nie uprawiać seksu, najlepiej tylko pracować na własną emeryturę, płodzić dzieci i chodzić 4 razy dziennie do kościoła.

Temat jest baaardzo obszerny, myślę, że każdy miałby tu coś do powiedzenia. Nie chcę propagować niehigienicznego trybu życia i potępiać części kultury jaką niewątpliwie jest religia, ale krew się we mnie burzy, kiedy słyszę głosy, nawołujące powoli do tego, żeby palaczy (ale również miłośników alkoholu, trawy, czy czegokolwiek innego) krzyżować.
Świat zamyka się w schematy, jesteśmy coraz mniej liberalni, coraz więcej próbuje się ludziom narzucać, kreuje się całe grupy i społeczeństwa.
Dobrze, niech tak będzie, nie palmy, za to faszerujmy się "Cerutinem" i innymi świństwami. Czy będziemy żyć dłużej? Nie sądzę. Czy będziemy szczęśliwsi? Z pewnością nie.

Wszystko jest dla ludzi, jeśli komuś coś sprawia przyjemność, chwała mu za to! A to, że w stajni się nie pali, funkcjonuje na tej samej zasadzie, że nie daje się dziecku foliowej reklamówki. Papieros wcale nie równa się pożarowi, a palacz wcale nie równa się mordercy. Nie pali się przy innych, jeśli sobie tego nie życzą, tak jak nie sika się przy innych, jeśli sobie tego nie życzą, dla dobra ogólnych kontaktów międzyludzkich trzeba liczyć się z innymi w jakiejkolwiek sprawie.

Nie utrudniajmy sobie życia, ale równoczesnie szanujmy się. Nie ma rzeczy dobrych i złych, jedni decydują się na to, inni na tamto.

Pozdrawiam palaczy,
Marta

methodys - Pon Lut 08, 2010 22:54
Temat postu:
Tak narzekacie, że przeszkadza wam zapach jak rodzice palą. Ja jestem chora, dym tytoniowy niweluje działanie moich leków, ale moja matka ma to w dupie i pali przy mnie. Sama paliłam przez 5 lat , chociaż mam ich dopiero 17, rzuciłam trzy miesiące temu po pobycie w szpitalu spowodowane przez pety. Nigdy nie paliłam w stajni, gdyż ustaliłam sobie, że to będzie takie ,,święte miejsce". Czekam tylko jak wynajdą skuteczny lek na astmę i znowu będę mogła palić, bo palenie to po prostu styl życia.
Wśród osób palących co najmniej parę lat wyjście z nałogu jest tak samo prawdopodobne jak z nałogu heroinowego i o wiele trudniejsze niż odstawienie alkoholu. Nikotyna bardzo silnie uzależnia, a zmuszanie osoby, która chce palić do zaprzestania tego jest nie fair.
Uważam również, że osoby palące nałogowo/ pijące nałogowo/ ćpające nałogowo powinny płacić o wiele wyższe ubezpieczenie zdrowotne lub po prostu płacić za każdą wizytę i oczywiście za kosztowne leczenie, np. raka spowodowanego paleniem.
Pozdrawiam Uśmiechnięty

DaliaSoto - Nie Lut 28, 2010 18:22
Temat postu:
A ja pale na koniu i nie uważam żeby to była sprawa kultury. Po dobrym treningu nie ma nic przyjemniejszego niż oddać wodze i zapalić. Ale to zrozumie tylko ten co pali. I wątpie żeby dym przeszkadzał komuś na ujeźdzalni. Trener stojacy na środku placu i palcący fajkę tez mi nie przeszkadza. Choć pić na koniu mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło chyba że wodę latem.
Choc przeszkadzaja mi niedbale rzucone "filtry". Ide z koniem na trawe przed stajnie a tu co chwile jakis fajek. Dlatego u nas w stajni przy ławeczkach gdzie można zapalić stoja pojemniki na zagaszone pety.
A ile z was przyjeźdza do stajni z psami i kto po nich sprzata? Psy robia kupy gdzie popadnie a póżniej koń brudnej trawy jeść nie chce a i wleźć w to łatwo. A i widok nieprzyjemny. A jakie wrażenia jak sie kopyta czyści z takiej kupy.
Troche tolerancji, a jak wam przeszkadza że dym na was leci albo śmierdzi fajkami w siodlarni to zwrócić uwagę i poprosić o palenie na zewnątrz

Visenna - Nie Lut 28, 2010 20:35
Temat postu:
W życiu mi kon w konskie g..o nie wdepnął, a psy biegały w kazdej stajni gdzie byłam Przewraca oczyma
Jaka brudna trawa? A kto wpuszcza psy na padoki? Bo jak sie konia wypasa na trawnikach to jest się samemu sobie winnym. A pies na padoku to moze być chyba tylko przez przypadek, w innym wypadku należałoby nakłaść po uszach dobrze właścicielowi psa.

A skoro palić na koniu, to czemu niby i nie pić. Wódka czy piwo jest dla ludzi, tak samo jak papierochy...

Alixon - Nie Lut 28, 2010 22:42
Temat postu: .
Według mnie.. jak wiemy słoma i siano są dość łatwopalne więc bla czystego sumiania wolałabym nie palić w stajni lub zaraz obok niej.
Sama pale.. od jakis 3 lat , nie popieram tego ale u mnie jest gorszy przypadek.. pale bo.. Lubię ! I to jest najgorsze, kasa leci okropnie .
Żadne zwierzę nie lubi zapacu papierosów i trzeba ich traktować jak ludzi , jeśli ktoś nie lubi gdy się przy nim pali.

Paula94 - Pon Mar 01, 2010 11:12
Temat postu:
Jeśli ktoś pije czy pali, niech to robi, ale nie przy koniach .
Jazda na koniu po pijanemu to coś okropnego .
Nie toleruje czegoś takiego.

rad - Pon Mar 01, 2010 17:04
Temat postu:
Paula94 napisał(a):
Jeśli ktoś pije czy pali, niech to robi, ale nie przy koniach .
Jazda na koniu po pijanemu to coś okropnego .
Nie toleruje czegoś takiego.

Jestes bardzo nietolerancyjna Pokazuje język Jesli numer przy nicku to to, co mysle, to za 4 lata zmienisz zdanie Pokazuje język

W piciu na koniu nie ma nic dziwnego ani okropnego. To jest element i polskiej kultury i jezdzieckiej tradycji. Pewnie tez nie bylas nigdy na rajdzie? Nie widzialem rajdu, by ktos czegos sobie nie wypil Uśmiechnięty

Visenna - Pon Mar 01, 2010 17:32
Temat postu:
rad napisał(a):

W piciu na koniu nie ma nic dziwnego ani okropnego. To jest element i polskiej kultury


???
Przykład poproszę.

methodys - Pon Mar 01, 2010 17:34
Temat postu:
Strzemienny

PaniKrater - Pon Mar 01, 2010 17:47
Temat postu:
No niestety Rad ma co do niektórych przypadków rację... Zwłasza to się tyczy do niektórych ułanów, którzy wyznają zasadę, że albo wsiadać na konia bez żadnego picia, albo tak, że jak polecisz to nie będziesz czuł...
Na razie na szczęście nic nikomu się nie stało z tegoż tytułu... mam nadzieję, że tak zostanie, albo to się skończy.

rad - Pon Mar 01, 2010 18:14
Temat postu:
Visenna napisał(a):
rad napisał(a):

W piciu na koniu nie ma nic dziwnego ani okropnego. To jest element i polskiej kultury


???
Przykład poproszę.

Widze, ze mnie juz Methodys wyreczyla Uśmiechnięty Tak, strzemienny (picie strzemiennego) jest najlepszym i powszechnie znanym przykladem. Jest to typowo staropolski zwyczaj. Bylo to w polskiej tradycji i kulturze: szlachic wyjezdzajac od gosci obowiazkowo pil strzemiennego. Dopiero w dzisiejszych, nowomodnych czasach, picie na koniu stalo sie "okropnoscia". No i nie tylko na koniu: lansuje sie asbtynencje, nie jedzenie miesa i wiele roznych rzeczy, ktorych nie rozumiem. Wiadomo, ze z alkoholem nie nalezy przesadzac: http://www.metro.co.uk/weird/814464-man-charged-with-drunk-driving-horse-and-lorry-simultaneously , ale niewielka ilosc alkoholu nalezy do polskiego dziedzictwa, polskiej kultury i tradycji, cokolwiek twierdza lewackie ugrupowania, nakazujace nam sie na kazdym kroku wstydzic naszego kraju Jestem skwaszony

kittajka - Pon Mar 01, 2010 18:51
Temat postu:
Picie strzemiennego, czy w normalnych ilościach nie powinno nikogo oburzać, ale czasami jak się widzi na pokazie/ hubertusie jeźdźca który ledwo trzyma się na koniu to już trochę przegięcie. Wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach. Na hubertusach, czy pokazach dla publiczności zawsze staram się trzymać fason, a jeśli już piję, to w małych ilościach i tak żeby publiczność nie widziała, bo wtedy cała grupa/ stajnia ma zjechaną opinię. Natomiast jadąc sobie prywatnie w teren lubię sobie wypić, ale też nie tak żeby nie móc utrzymać się na koniu. A znam przypadki ludzi, którzy upijali się tak, że zwracali na konia swój ostatni posiłek Zły lub bardzo szalony Co do samego palenia, to jest to zdecydowanie nie praktyczne, bo jak się takiego papierosa spali, to i tak trzeba zejść żeby zgasić peta. Jeśli ktoś rzuca niedogaszone pety na ziemię, to najprościej mówiąc idiota. Poza tym trzeba pamiętać, że jeździectwo, to sport elegancki.

fruzia - Pon Mar 01, 2010 19:16
Temat postu:
methodys napisał(a):
Czekam tylko jak wynajdą skuteczny lek na astmę i znowu będę mogła palić, bo palenie to po prostu styl życia.


cpanie to tez styl zycia? albo picie na umor?
chociaz mysle, ze stwierdzenie "styl zycia" tu nie pasuje, bardziej "styl umierania", przykre, ze tyle ludzi ma takie podejscie... Zdziwiony

co do polskich tradycji-nie tylko strzemienny, ale tzw "gwiazdy" np podczas Hubertusow, grzaniec czy inny trunek na rozpoczecie rajdu czy powitanie na jakiejs imprezie jezdzieckiej-tu nie mam nic przeciwko, o ile ktos nie pije, zeby sie upic. Pijanych jezdzcow nienawidze, zero szacunku do siebie i konia-tak samo jak palenie na koniu czy placu (nie wyobrazam sobie, zeby instruktor palil w trakcie prowadzenia zajec Zszokowany ), ot kwestia kultury i wychowania Pokręcony i zły razi mnie to tak samo jak jezdzenie w bieliznie podczas upalow albo dyndajace biusty hojnie obdarzonych przez nature Przewraca oczyma

Chestnut_Stalion - Pon Mar 01, 2010 19:31
Temat postu:
Ja jestem z 92 Raad, piłam, ale nadal uważam że upijanie się jest chore i kretyńskie. Ludzie nie panują nad sobą i na dodatek wydaje im się że się świetnie bawią. Do towarzystwa, jednego drinka, czy coś tam ok. Matko i to haftowanie pod siebie xD normalnie żal mi tych ludzi xD a palenie toleruje póki ktoś się trzyma z tym świństwem z dala ode mnie, jak to komuś nie przeszkadza to niech sobie pali i siedzi z palaczami, ale jak ktoś tego nie toleruje to proszę uszanować.

methodys - Pon Mar 01, 2010 19:44
Temat postu:
Fruziu mam prawo sobie umierać jeśli mam ochotę, więc peace;) Zawsze starałam się nie zadymiać niepalącym świata.
Upijanie się jest oczywiście nie do przyjęcia, a wymiotowanie na konia to już w ogóle skandal Zszokowany Ja bym się chyba już nigdy więcej nie pokazała w tej stajni ze wstydu. Strzemienny spoko- nawet sześć jak ktoś ma mocną głowę- zależy od tego jak na kogoś działa alkohol, ważne żeby znać swoje granice - jak zresztą we wszystkim.
Mi się nie podoba palenie na koniu z tego względu: koń się spłoszy, odskoczy, jeździec się zachwieje, czy będzie chciał złapać drugą ręką wodzę (jesli trzyma jedną) i oparzy zwierzaka.
Jakby ktoś zapalił w siodlarni to bym go chyba rozniosła.