Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 840 Opinie: 3




» Forum koniarzy » West&Natural » Chęci jeźdźca a temperament konia


Napisz nowy temat
Lullaby Chęci jeźdźca a temperament konia » Pią Mar 23, 2007 12:17   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Lullaby


Koniuszy
Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 561
Skąd: południowa Polska

Status: Offline

W westernie jeżdze niedługo, uczyłam sie jak więkoszość z nas w angielksim siodle i z toczkiem na głowie. Nie byłam na żadnym kursie westernowym, mój obecny (od 2 lat) trener jeździ w tym stylu, ale technicznie mało to przekonywujące. Mi samej wiele brakuje, ale dużo na ten temat wiem, znam paru zawodowych westernowców, którzy służyli mi nieraz pomocą.Mój koń był ujeżdzany w angielskim siodle i na napiętej wodzy przeszedł tez przez pierwszy rok znajomosci z siodłem. Wałach na temperament, trudno sobie z nim radzić. Do siodła westernowego szybko sie przyzwyczaił, luźne wodze zaczęły mu odpowiadać, a łydka posłużyła za drogowskaz.
Na ogrodzonym placu wszytsko pięknie ładnie, stęp z dosiadu, kłus z dosiadu, w galopie "ucieka mi" więc pomagam sobie wodzami. Wszytsko super przez pierwsze pół godziny. Po spożytkowaniu przez konia nadmiaru energii - kierunek stajnia. Ja chcąc nie chcąc muszę szarpnać za wodze, bo na prawde nic innego nie docera. I gdzie tu współpraca westernowa?
Inny przykład. Teren, już sie przyzwyczaiłam, że kiedy jade pierwsza to każda możliwość ucieczki za drugiego konia jest wykorzystywana, Łącznie z zatrzymywaniem sie i cofaniem. No więc ustępuje, żeby nie było kopaniny. Ale jeśli już jesteśmy pierwsi, przypuśćmy jest prosta druga, wolny galop na luźnych wodzach, a zwierze nagle robi w lewo zwrot i galopem w las. Albo standardowo jakąś znaną drogą - kierunek stajnia. I mogę wtedy przenosić ciężar ciała, moge dociskać łydkę wskazując kierunek. Brak reakcji. Szarpnięcie za wodze i koniec współpracy...
Fakt, koń był od początku histerycznie płochliwy i pół roku zajęło mi przekonywanie go do wejścia do jeziorka stojąc po kolana w wodzie. O przeskakiwaniu rowów czy przeszkód nie wspominam, nawet jeśli są znane. Boczy sie i domaga, by ktoś przeszedł przed nim. Zaufanie do mnie ma, prowadzony za wodze przeskoczy wszytsko ze stoickim spokojem. Ale ile można stać nad jednym 20 centymetrowym rowem, dociskając łydkę i starając sie utrzymać zawracającego galopem konia na miejscu. Zebranie wodzy i koniec westrenu...
Jedziemy z grupą. Prowadzi jakiś znajomy, wszytskie konie znają sie od dawna. Zrobiony zastęp, bo ścieżka wąska. Galop. A mój koń rwie do przodu, nie przejmując sie moim "Hola" i przechylaniem sie na tylny łęk siodła. Wyprzedziwszy wszytskie konie, sprawia wrażenie ze lada chwila wejdzie na zad prowadzącego. Proponuje mu zeby przyspieszył i go wyminął, skoro tak bardzo zależy mu na przestrzeni. Ale koń automatycznie zwalnia, zapiera sie i ani myśli. Będzie tak biegł przyklejony dopóki: a) tamtem go nie kopnie, b) nie szarpnę go za wodze. I koniec westernu...
Takich sytuacji mogę podawać wiele. Zastanawiam sie czy wszyscy kowboje jeżdżący na luźnych wodzach tak dobrze dogadują sie z końmi. Czy wszytskie konie są odważne i chętne do pracy. Czy żaden sie nie buntuje a jeśli nawet to czy uspokaja sie po jednym dotknięciu łydki? Czy dostojne AQH pod jeźdźcami w skórze nigdy nie ponoszą? Nigdy nie zrywają sie za innym koniem? Co dzieli te konie które odwierają pysk, by przyjąć wędzidło i te które wyciągając głowe go góry proszą, by dać im spokój? Wiem, że żaden koń nie prosił by go ujeżdżać, ale skoro już sie stało to jak pozowlić wierzchowcom sie z tym pogodzić? Wiecej - czerpać przyjemność ze wspołpracy z człowiekiem.

Z pozdrowieniami.
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 12:17 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Zuzupower » Pią Mar 23, 2007 14:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Zuzupower

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 831


Status: Offline

hm za bardzo w west wtajemniczona nie jestem Pokazuje język na swojej jeżdżę sobie po angielsku Puszcza oko
Uważam, że skoro ma do ciebie zaufanie, to za mało jest tutaj respektu, traktuje cię fajnie dopóki jemu się to podoba. Moja ma podobnie, trzeba jej pilnować i jesli czegoś nie chce zrobić to konsekwentnie powtarzać. Radziłabym wrócić do pracy z ziemi szczególnie z PNH np. pierwsze 3 zabawy.
Mam pytanie: po jeździe koń dostaje jakieś jedzonko w stajni, albo czy idzie na padok? Co robi po jeździe? - bo to własnie go zbyt bardzo ciągnie do stajni i przestaje zwracać na ciebie uwagę.
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 14:40 Zobacz profil autora PW
Lullaby » Pią Mar 23, 2007 15:09   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Lullaby


Koniuszy
Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 561
Skąd: południowa Polska

Status: Offline

Generalnie mój koń nie ma jakiejś specjalnej motywacji zeby znaleźć sie w boksie. Różnie bywa, czasem idzie na pastwisko, czasem do boksu, więc nie ma jakiegoś rytualnego owsa po jazdach.
Prace z ziemi długo przerabiałam. Nawet teraz często przed, czy po treningu albo po prostu w wolnym czasie zamiast go siodłać zajmujemy się tego typu ćwiczeniami.

Mój koń po prostu myśli po swojemu, ja po swojemu i na dobre nam to nie wychodzi...
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 15:09 Zobacz profil autora PW Wyślij email
jasmina » Pią Mar 23, 2007 18:10   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

jasmina

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie

Status: Offline

Czy uważasz że to wina konia? Ja spoojrzalabym na to inaczej...
Kon wysyła ci sygnaly, abrdzo wyraźne, ze coś jest nie tak.
Może sprobuj troche potnaturalizować?
Polecam ćwiczenie zgięć bocznych na kantarze(żeby nie szarpać wedzidłem) i kiedy ponosi- zrobić zgięcie boczne,
Kiedy idzie to stajni... Tutaj są już różne sposoby, w zależności od konia. Zuzi trzeba mocno i stanowczo powiedzieć "nie" a Jasminie delikatnie poprosić i wymyślić coś ciekawszego... Ktory bardziej pasuje do twojego konia?

"Mój koń po prostu myśli po swojemu, ja po swojemu i na dobre nam to nie wychodzi..."
może spróbuj mysleć po konsku?
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 18:10 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
fanelia » Pią Mar 23, 2007 21:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Spotykam się z podobnymi problemami jak Ty, Lullaby Smutny czasem wydaje mi się, że te amerykanskie konie są zupelnie z innej planety... spokojne, grzeczne, zebrane mimo luznych wodzy, po prostu idealy... a potem czlowiek wsiada na polskiego tuptusia i nie wiadomo czy plakac z rozpaczy, czy za co się zabrać... Przynajmniej ja mam takie odczucia Zdziwiony
Faktycznie, rozwiazanie jest jedno, jak mowi Jasmina - bardziej wczuc się w swojego konia, przeanalizowac wszystkie sytuacje, starac sie go bardziej zrozumiec... on nigdy nie bedzie myslal jak Ty, ale Ty mozesz zaczac myslec jak on - tyle, ze to wszystko wymaga czasu...
(przepraszam, ze smece, ale mam lekkiego doła, wiec dzis wszystko w takim duchu piszę Puszcza oko )
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 21:01 Zobacz profil autora PW
Lullaby » Pią Mar 23, 2007 21:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Lullaby


Koniuszy
Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 561
Skąd: południowa Polska

Status: Offline

Dzięki za sugestie. Zastosuję się.
Ciekawi mnie tylko od czego zależy chęć współpracy konia z jeźdźcem. Dosiadałam wielu koni, westernowych i nie westernowych, ułożonych i laików, postępuje z nimi w podobny sposób i zawsze jest jakaś chęć do poprawiania relacji. Tu nie ma. Może trudniejszy koń, a może ja robie jakiś błąd.
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 21:15 Zobacz profil autora PW Wyślij email
jasmina » Pią Mar 23, 2007 21:22   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

jasmina

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie

Status: Offline

a może zamiast trudniejszy użyć abrdziej wymagający?Uśmiechnięty
Powinnaś cieszyc się ze masz takiego nauczyciela!
Pomyśl... Może ma za małą motywacje? Może gdybyć zrobiła coś ciekawszego, np jazdy po gorkach, slalomy, jakieś twórcze ćwiczenia... niekoniecznie trudne, coś co lubi koń. Może warto przez jedną lekcje obniżyć wymagania? Tez żeby koń poczuł że jest w stanie zorbić copś dobrze. To naprawde motywuje!
Koń zawsze postępuje wlaściwie- tak jak podopowiada mu instynkt lub do[urlświadczenie, albo te cele będą się zgadzac (co czasem wymaga dużo rpacy i zaangażowania z twojej strony) albo nie i wtedy o wspólpracy nie ma mowy.
Dodoa jeszcze że mówiąz "wspólpraca" mam na mysli rozmowe, układ gdzie koń i jeździec prowadzą dialog, nie ma tylko komend(od jeźdźca) i warunkowego podporządkowania się...[/url]
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 21:22 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
Zuzupower » Pią Mar 23, 2007 23:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Zuzupower

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 831


Status: Offline

No chciałam cos powiedzieć ale już to powiedziano Pokazuje język
Moja jest taka sama, ma inne zdanie ale ja zawsze staram się ją zmotywowac pozytywnie zamiast negatywnie (szarpanie wodzami). Taka motywacja zawsze jest lepsza Uśmiechnięty paskudka moja np lubi jak wjeżdżamy w lasek środek lasu ;D bardzo zadowolona jest wtedy więc może Twój koń też lubi takie eskapady. Skup go bardziej na sobie i zacznij własnie ćwiczyć zgiecia boczne Puszcza oko najpierw z ziemi potem próbuj z siodła.
Post » Wysłany: Pią Mar 23, 2007 23:01 Zobacz profil autora PW
fanelia » Sob Mar 24, 2007 17:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

A ja dalej smęcę... nie to ,ze chce Cie zniechecic, prosze nie odbieraj tak tego Uśmiechnięty wysnuwam hipotezy po prostu xD moze po prostu nie pasujesz za bardzo charakterowo do swojego konia? takie rzeczy nie są przeciez niczym dziwnym, czesto zdarza się, ze jezdziec i jego kon maja dobre podstawy wspolpracy, ale po prostu mają rozne charaktery, ktore z jakis wzgledow do siebie nie pasują. A czasem jest tak, ze wlasnie trafia na siebie jednostki tak dopasowane osobowosciowo, ze nawet jesli nie mają solidnych podstaw, potrafia się swietnie zgrać. Ale to jak z przyjacielem - przeciez nie przestajemy przyjaznic się z nim tylko dlatego, ze rozni się od nas... przeciwnie, staramy się do niego dopasowac, zrozumiec motywy jego postępowań, to w koncu podstawa kazdej przyjazni i milosci. Wracając do konia - moim zdaniem mogloby tu pomóc dlugie przebywanie z nim, nie tylko podczas pracy, by go lepiej poznac, zrozumiec czym się rozni od Ciebie, jak mozna temu zaradzic, ogolnie przemyslec wszystko od nowa i nie przestawać pracować z koniem - najwyrazniej potrzebuje więcej czasu, a skoro razem z Toba przestawia się na western to doskonale wiesz, że nie jest to hop siup, tylko kwestia lat!
A co sądzisz o jakimś kursie west?
Post » Wysłany: Sob Mar 24, 2007 17:14 Zobacz profil autora PW
Zuzupower » Sro Kwi 11, 2007 22:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Zuzupower

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 831


Status: Offline

a próbowałaś tego Uśmiechnięty?

http://www.qnwortal.com/modules.php?name=News&file=article&sid=171
Post » Wysłany: Sro Kwi 11, 2007 22:31 Zobacz profil autora PW
Yadhira » Sro Kwi 11, 2007 22:55   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Yadhira

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 24 Lip 2005
Pochwał: 1
Posty: 1156


Status: Offline

ja wstu nie jeżdże ale miałam to samo. Koń nauczył się wspinać, i sądził że to jest metoda ze wystraszona Gosia da mu spokój. Bo się wystrasze, zsiądę i dam spokój z pracą. Raz z niego tak spadłam i odprowadziłam go do stajni bo mialam potluczone żebra i nie bylam już w stanie jeździć i on wtedy zrozumiał że w ten sposób ma mnie z głowy. ale do czasu. Na początku się dawałam, a potem zaczęłam z nim walczyć. Z bólem serca szarpałam - przyznaję. Zaczynał się wspinąc, lekka łydeczka, i nic - koń dalej swoje. skręcałam go niemiłosiernie bo odczyniał wspinanki z półobrotem Puszcza oko w kierunku stajni w kłusie. Dostał parę razy po zebach, zmęczył się z tym szarpaniem ,zaczęło go boleć, wrócił na plac, spróbował znowu. Potem zrobiłam się coraz twardsza, i teraz już mu przeszło. Ostatnio chciał chyba sprawdzić bo wyleciał, ale lekko go puknęłam łydką, przenioslam cięzar ciała, skierowałam mu leb w stronę placu i poszedł. A wcześniej wystarczyła chwila nieuwagi żeby mi czmychnął, udawał że się spłoszył jak wspinaczki nie dawało rezultatu. Albo po prostu rwał do przodu jak oszalały. A rozwiązanie wyszło drogą prób i błędów. Zmieniłam paszę, dużo lonży, i luźna wodza - luxna bo on po prostu uciekał od wędzidła i w momencie gdy czuł nacisk to wyrywał do przodu. A teraz - małe wymagania. Jeździliśmy po prostej, kłusem anglezowanym, stęp na swobodnej wodzy. I koń chodził jak ta lala. Aż się zdziwiłam. skończyły się problemy ze wspinaniem się pod stajnią, i nie ma już problemu z ruszneiem go w kierunku placu. Nie rusza przy wsiadaniu. Za to na plac idzie bardzo chętnie - do stajni mu się nie spieszy. Powoli zaczęłam wprowadząc mu coraz trudniejsze elementy - zgięcia, pólparadki, nieruchomości, wolty, półwolty, drągi... I widze kiedy cś jest dla niego za trudne.
Spróbuj się w niego wsłuchać ,czytaj z jego reakcji - w którym momencie zaczyna się buntowac? W pewnym momencie powinnaś zauważyć regularność w występowaniu tych momentów. może to pierwszy kryzys gdy jest zmęczony? Spróbuj mu wtedy dać kilka chwil w stępie. I spróbuj znowu.
Może to brak kondycji też ? Roki tak reagował na zmęczenie, wtedy uciekał właśnie.
Naprawdę - spróbuj na wszystkie sposoby. Jeździj prosto. Wynudź się nawet przez parę jazd ale może wtedy - stęp kłus galop żadnych wyrafinowanych urozimaceń męczących czy obciążających konia da efekt? Trzymam kciuki. Uśmiechnięty


Ostatnio zmieniony przez Yadhira dnia Sro Kwi 11, 2007 23:06, w całości zmieniany 1 raz
Post » Wysłany: Sro Kwi 11, 2007 22:55 Zobacz profil autora PW
rewir » Sro Kwi 11, 2007 23:03   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie


Jeździec

Jeździec
Dołączył: 28 Kwi 2006
Zakaz pisania
Ostrzeżeń: 4
Posty: 1472


Status: Offline

Yadhiro- nie za mało wymagasz od Rokigo? Może to nie jest dla niego za trudne tylko buntuje się z lenistwa, z niechęci do nowych zadań? Czarna Czyni Cuda
Post » Wysłany: Sro Kwi 11, 2007 23:03 Zobacz profil autora PW
Yadhira » Sro Kwi 11, 2007 23:05   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

Yadhira

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 24 Lip 2005
Pochwał: 1
Posty: 1156


Status: Offline

buntował się właśnie wcześniej. Teraz już jest okej. Uczymy się cofania. Uśmiechnięty Ja dopiero od jakichs 3-4 tygodni normalnie na nim jeżdżę. I mówie że powoli mu wprowadzam coś nowego.
Zresztą to nie o mnie temat.
Post » Wysłany: Sro Kwi 11, 2007 23:05 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » West&Natural » Chęci jeźdźca a temperament konia

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum