| dziunka |
» Wto Sty 10, 2006 17:46     |

Masztalerz
Dołączył: 16 Lip 2005
Ostrzeżeń: 1 Posty: 786
Skąd: Kraków
Status: Offline
|
Jak zwykle ktoś mnie opipszył, że tak powiem, jakvby to bła moja wina... A ja nie napisąłam,że z tą jazdą niedlugo przed oźrebieniem się było z ojej woli, wtedy nikt nie był pewny czy jest źrebna na 100%, może na 80%, bo badań oczywiście nie robiią... Ale mi chodziło tylko o to, że stalo się juak się stalo, a wszyscy żyją... A znowu mówicie, jakbym katowala te konie, a tego nie chce i nie robię... To że na miesiąc przed robie klaczce spokojne spacerki to chyba nie tragedia... teraz klacz ma 2-3iesiące do porodu ale do tej pory była żywa, chętna do pogalopowania, wszytsko, teraz widac,że się szybko męczy i ogole, więc przez następne jazxdy będzie tylko trochę kłusa, poza tym jeżdzędwa razy w tyg, ona będzie chodzić raz.. Z resztą od jakiegoś czasu jeżdzę na oklep i po wyźrebieniu się, jak zacznę jeździć, pewnie też miesiąc po ok, to też na oklep, lekki spacer, bo nawet dla źrebaka lepiej. A co powiecie na to, że stoi na polu i pewnie tam też się oźrebi?? Zamordujecie mnie za to?? Za to że klacz jest tylko pod częściowo moją opieką, a nie jest całkiem moja...Co prawda jazda to mój wybor...
|
» Wysłany: Wto Sty 10, 2006 17:46
|