| paola6 |
:)
» Wto Lip 26, 2005 8:23   |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 05 Maj 2005
Ostrzeżeń: 1 Posty: 102
Status: Offline
|
Ja rowniez odradzam.Poczekaj tak jak ja i kup za rok,dwa juz wlasnego.Uwierz to jest problem,chociazby chcecie jechac obie w teren..i tu zong,bo za klubowego konia musisz zaplacic dodatkowo.
Ja z dobra kolezanka dzierzawilam tylko konia na pol,tak sie poklucilysmy,ze rodzice i wlasciciele stajni musieli interweniowac nawet.
Mialysmy wtedy po 14 lat,przez rok byla wojna i pogodzilysmy sie dopiero wtedy,kiedy nasza kobylcia padla na zator serca.Przyszlam pierwsza do stajni nieswiadoma niczego,i jak zobaczylam kobylcie pierwsze co zrobilam zadzwonilam do tej kolezanki.Oczywiscie wydarla sie na mnie,ze robie to specjalnie,by ja zdenerwowac i to nie prawda.Dopiero jak 15 min potem zadzwonili do niej wlasciciele doszlo to do niej.Wtedy dopiero sie pogodzilysmy.Mamy teraz po 21 lat i nadal sie przyjaznimy od tamtego dnia,ale wiemy z doswiadczenia,ze nie mozemy miec konia na pol.
Chcialysmy miec cos na pol wiec kupilysmy psa,ja jej pomoglam w polowie spelnic pragnienie,bo ma takiego psa jak chciala,zgadza sie nawet co do szczeniaka..w ogloszeniu suczka nr.2...ahah.I jak narazie jest spoko,dzielimy sie psem.Spacerki,koszty itd.Ale kon to co innego.Co do rasy psa sie zgodzilysmy,ale co do rasy koni ona woli co innego.
Red Joker's MISS DEATH
|
» Wysłany: Wto Lip 26, 2005 8:23
|