
Pomocnik Stajennego
Dołączył: 24 Mar 2006
Posty: 186
Skąd: Szczecin
Status: Offline
|
jejku, widzę, ze coś sie tu namieszało, nie wytłumaczyłam moze zbyt dokładnie problemu. a wiec tak:
Cytat
martucha_91
w terenie może lepiej sie zachowa,
a broń boże w teren!
miałam bardzo podobny problem tyle że ze ślązaczką, to wpadłam na inteligenty pomysł, żeby ją dla relaksu w teren zabrać (a też rzadko chodzi). Efekt? Poniosła mnie wariatka, a ja do dzisiaj kuleję. Póki nie odzyskasz nad nią kontroli na ujeżdżalni, to teren odradzam.
A co do tego grzbietu to moim zdaniem ona ma poprostu trochę zad przebudowany (bo jest wyżej od kłębu). Znaczy tak mi się wydaje tylko..
nie, własnie nie, w terenie chodzi wręcz idealnie, zero brykania, prwaie wcale fochów, a wszystko dlatego, że jest wciąż zajęta, bo jeźdżę w inne miejsca, niz inni jeżdżą na nich, oczywiście zawsze jeżdżę razem z kolezanką, wiec obydwa konie chodzą. w terenie na początku gdy przejeżdżamy przez pierwszy park, to sa niezbyt, bo im sie tam nudzi, dlatego tu to tylko step, ewentualnie lekki kłsik na rozgrzewkę. a pare minut jedziemy tam, więc po prostu poczatek to jest jazdy, potem jedziemy swoimi dróżkami, miedzy ludźmi, potem na taka polankę, czasem gdzie indziej, i juz szybszym kłusem, a też troche galopu jest, hehe, "troche", moze więcej niż trochę, wtedy, gdy droga jest do tego taka dosyć, choc preferuje tez galop taki miedzy ludźmi, ale gdy jest ich duzo mniej, taka mniej ruchliwa droga ziemna.
siwa jeszcze nigdy mnie nie poniosła, nigdy, zwaliła wiele razy, ale nie poniosła. nad nia łatwiej jest jeździc w terenie niz na maneżu, dlatego chyba koniec z padokiem, jedynie co, to przed jazdą porzadna lonża i troche z nia pobiegac, to dobrze jej robi.
Cytat
mikrusek1990
hmmm widze że Siwa nei tylko z wyglądu ale i z charakteru bardzo podobna do mojej..Uśmiechnięty
Spędzaj z nią duzo czasu i najwazniejsze nie denerwuj się!!Moja kobyła poprostu uwielbia wyprowadzać mnei z równowagi.. gdy się nei wkurze przestaje np. kopać;]
Co do łaskotek to wszystko da sie zrobic... jakby miała takie łaskotki że nei umiała by wytrzymac to nigdy nei dała by sobie siodła na plecy założyć;] Troche pracy i z tym nie będzie problemu..
Spróbuj porobić z kobyłką coś innego.. nei tylko jazda i jazda;] nawet najwytrwalszemu koniowi po pewnym czasie sie to znudzi... Zmieć padok,otoczenie... Jesli nie teren to jedźcie sobie np. na łąke;) Widać ze kobyłka poprostu wygrała walkę z Toba- robi co chce i w sumie ejj się nie dziwie.. po co się męczyć Wykrzyknienie Zapytanie Bardzo wesoły
dzieki za rady, wiem, spokój jest najwazniejszy przy takich koniach, choc czasem trzeba uderzyć, tego mnie właściciel nauczył.
tak, wiem, dlatego na oklep narazie nawet nie prubuję na niej siadać. ktos kiedyś na nia sioadał na oklepa, i na poczatku brykała, potem sie uspokoiła troche podobno, ale nie wiem, nie byłam przy tym.
ja nie jeżdżę często (teraz praktycznie ja wcale, od lipca teraz pierwszy raz ją widziałam od wakacji, i byłam tylko tak, na padoku, bez rzadnej jazdy, po prostu, pobyc z koniem, pobawić się. zreszta ja wogle zadko jeżdżę, wole raczej poprostu iść, żeby koń nabrał zaufania poprzez czyszczenie, prace z ziemi, tylko to nie takie łatwe jak mi sie wydawało, choć jak ostatni raz jeździłam, to wczesniej wzięłam ja na lonże, z batem, ale jej nie dotykałam nim, tylko zeby słyszała świst, na poczatku ładnie chodziła, potem sie buntowała ?? stawała przodem do mnie i za nic nie dało sie jej ruszyc (no, raz mi sie udało, chwile jeszcez pochodziła w kółko) , a potem stanęłam, i podeszła do mnie (aha, wczesniej jak chodziła, to zaczynała rzuć i tak jakby sie poddała troche - naturals mały?? ) gdy zrobiłam krok, to ona też, odpięłam lonżę i szłam, ona za mną, czasem łbem haczyła o moje plecy, jakby mówiła "ufam ci" gdy zakłusowałam, to ona też (za drugim razem, ale ciagle podążała za mną- mam nawet zdjęcia, potem wkleję, tylko sredniej jakości, bo z filmu sa)
a na jeździe była wtedy troche lepsza (to był teren) nie bryknęła nic, tylko na koniec chciałam jeszcze skoczyc przez gałęzie, bo lezały w galopie, a ona sie potknęła i zaryła troche, i spadłam, choc sie starałam utrzymac, ale lekko, bo długo jej wisiałam. ale to nie było działanie z premedytacją, tylko widocznie była dziura chyba i ona jej nie zauwazyła, a najciekawsze, że gdy spadłam, to zgubiłam po drodze buta toczek i okulary buty zawsze gubię (adidasy i jedego tylko ) a toczek bo walnęłam głową i sie sunęłam nie w ta stronę, ale dziękuje teraz, że na siwą zakładam go, bo bez toczka to boję sie jździc na Elce ( na Skaretce sie nie bałam - kuc szetl. 104cm wzrostu, na niej, to wogle był luz, choc brykała i spadałam wiele razy z niej, nigyd nic sie nie stało, a nawet to skarcia nie umiała zbytnio brykac, za gruby tyłek miała, nie chciało jej sie zbytnio starać, ale tu, to duzy koń co bryka, wiec zakładam zawsze).
nie, ona ze mna nie wygrała jeszce, bo ja ciągle walczę, i w terenie skutecznie, na ujezdżalni, to ona mnie zrzuci zazwyczja pod koniec jazdy, dgy ma juz troche dość, choc z ta jazda jest raz lepiej raz gorzej. czasem ona z zzazdrości chce tez kłusem czy galopem jak jej kolezanka ( ja jade zazwyczja pierwsz, i pierw musi koń z tyłu zacząć zwiększyć tempo, dopero po sekundzie i ja, a czasem ja jade z tyłu to się słucha ona jej, choc chce chodzic częśto obeok niej z lewej strony (od srodka i potem se skraca drogę, heh). choć czasem chodzi pieknie.
Cytat
Visenna
No łękowatośc to właśnie cecha budowy..siwa ewidentnie ma budowę łękowatą. Podkładka dobra pod siodło na pewno by tu nie zaszkodziła,
nie wiem, pewnie macie racje. ale raczej chyba nie jest ona konieczna, ona chodzi w tym siodle cały czas i jest ok, nie ma problemów z założeniem siodła. Jak ściągam, to jedynie sie tak trzęsie - łaskotki.
Cytat
ale te problemy raczej nie są związane z bólami, a prędzej z niechęcią separacji od drugiej klaczy. Po prostu w czasie kiedy Milu nie jezdzilas, konie chodziły pod kimś słabym i zapewne ciagle w zastępie. Jako że są tylko dwie wiec naturalne jest ze ciagną do siebie, a jeszcze jazda słabych osób, drobne błedy typu " a pozwole jej podklusować do kolezanki" tylko to w kobyle utrwaliły i gotowe.
tzn. one jak ja jeżdżę to z koleżanką tą sama zawsze, ona z Sarną nie ma problemów, tylko ja, Sarna jest spokojniutka i fajna. Jeździłam na niej, to wiem co mówie, tylko z Elka sa problemy. no coż, kręci się tam dużo ludzi, tylko za kazdym razem kto inny, głownie dziewczyny. zazwyczaj po 1 jeździe rezygnuja z tej stajni, hehe, a bodzio sie dziwi, przecież co im po 1 upadku z siwej ( nie no, tak sie smieję)
jejku, ale sie rozpisałam, mam nadzieję, że to trochę wytłumaczy sytuację obecną.
Jutro chyba ide do konisk, to popracuję z siwą, troche lonzy, czyszczenie (jeju, znowu conajmniej 2 h), i cos tam wymyślę. dajcie mi tak szybko jesczez pomysła na te zabawy, bo nie mogę sobie nic specjalnie przypomnieć.
pozdrawiam, mila7
mam nadzieje, że ktoś zechce to przeczytać
raz na koniu, raz pod koniem, a raz obok niego.
|