Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.
- Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
- Ponad 750 wartościowych artykułów
- Ponad 500 tysięcy zdjęć
- Ciekawe dyskusje
- Ludzie pełni pasji
- Fotorelacje z zawodów
- Rozbudowana baza rodowodowa
- Giełda koni i ogłoszenia
Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.
| jasmina |
» Nie Gru 30, 2007 21:34   |


Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1 Ostrzeżeń: 1 Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie
Status: Offline
|
line stosujesz tak:
tj. jest to jeden ze sposobów
składasz line na pół, masz z jednej strony pętelkę, z drugiej dwa końce, tak gdzie jest pętelka wkładasz nogę i skręcasz jakby na warkoczyk./ I już- ruchem liny prosisz o podniesienie nogi, jak koń wyrywa tio niech sobie robi co chce, kopie itp, jest mu niewygodnie bo ty trzymasz line, ale jak się uspokaja- odpuszczasz. Szybki sposób, dobry i wcale nie siłowy:P
miękka lina nie powoduje bólu, jest bezpieczna,
na spokojnie- ok, tylko zeby nie bylo to skradanie się bo kon to wykorzysta.
zapraszam blog:
www.agnieszka-jasmina.blog.onet.pl
|
» Wysłany: Nie Gru 30, 2007 21:34
|
| Wichurkowa |
» Nie Gru 30, 2007 21:34     |

Koniuszy
Dołączył: 28 Gru 2007
Posty: 477
Status: Offline
|
Cobrihna:BRAWO!! Dobrze ze nie bedziesz stosować tych metod z linka,bo to nie kon morderca jak wczesniej napisałm A widze ze jestes cierpliwa i bez patentó dojdziesz do celu!! POWODZENIA!!!!
A do jasminowa:Troche źle to przedstawiłas bo tam nie było usmiechnietych minek Ale dobra ja sie nie czepiam:)
,,Nie sztuką jest kochać konie,lecz sprawić by one Cię pokochały"
Święta trójca wymiat:P ^-^-^
|
» Wysłany: Nie Gru 30, 2007 21:34
|
| Cobrinha |
» Nie Gru 30, 2007 21:41     |

Koniuszy
Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 486
Skąd: Kraków
Status: Offline
|
NIe ma co stosować liny, bo tu nie ma problemu z kopaniem tylko z tym że on nie bardzo wie co się od niego chce - nie jest typem złosliwca heh on tylko nie umie do końca stac na trzech nogach heh bo czasami muszę odpuścic co bysmy oboje sie nie wywrócili Jest grzecznym maluszkiem... tylko to przesuwanie jego strasznie męczy ale na to patentu nie ma.. jedynie ciepliwość - mam nadzieje że w końcu da sobue spokój z tymi wędrówkami - oby szybko bo kopyta wymagają już wizyty kowala (pierwszej)... a kowal nie będzie robił przy koniu który nie umie stać w miejscu a czuję że by go szybko przegonił hehh
|
» Wysłany: Nie Gru 30, 2007 21:41
|
| Wichurkowa |
» Nie Gru 30, 2007 21:49     |

Koniuszy
Dołączył: 28 Gru 2007
Posty: 477
Status: Offline
|
Tak trzymaj
,,Nie sztuką jest kochać konie,lecz sprawić by one Cię pokochały"
Święta trójca wymiat:P ^-^-^
|
» Wysłany: Nie Gru 30, 2007 21:49
|
| jasmina |
» Nie Gru 30, 2007 21:53     |


Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1 Ostrzeżeń: 1 Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie
Status: Offline
|
wichurkowa lina to nie żaden patent, działa tak samo jak ręka która odpuszcza dokładnie w momencie gdy koń reaguje prawidłowo tyle że działa na odległość- nie ma ryzyka kopnięcia! I o to chodzi. To wbrew pozorom bardzo naturalna dla konia metoda- albo walczy i ma niewygodę, albo wpada na pomysł żeby nie walczyć i stać i... ?Natychmiast otrzymuje nagrodę.
O ile wiem przedłużenie ręki stosowane dokładnie tak jak sama ręka raczej do patentów się nie zalicza. A lina to dokładnie przedłużenie ręki.
zapraszam blog:
www.agnieszka-jasmina.blog.onet.pl
|
» Wysłany: Nie Gru 30, 2007 21:53
|
| Czos |
» Nie Gru 30, 2007 22:25     |

Koniuszy
Dołączył: 06 Lis 2007
Posty: 608
Skąd: lubuskie
Status: Offline
|
Jasmina, chyba taką pracę z koniem zlecał również Monty Roberts i inni naturalsi. Ja chyba pójdę tą drogą z moim ogierkiem. Uważam, że lepsze to niż przekupywanie, lub odwracanie uwagi, bo to nie działa a miałem już 3 ogierki, tylko niestety nie wiedziałem tego co wiem teraz i nie było wtedy jeszcze Qnia
|
» Wysłany: Nie Gru 30, 2007 22:25
|
| fanelia |
» Pon Gru 31, 2007 9:29     |


Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754
Status: Offline
|
Przekupywanie i odwracanie uwagi moze doprowadzic do tego, ze kon jeszcze bardziej bedzie rozkojarzony, bo zamiast myslec, jak sie zachowac, mysli - JEŚC JEŚĆ JEŚC! i w efekcie mozemy miec konia jeszcze bardziej kręcącego się i wcale nie skupionego na nas tylko na nagrodach.
Ja jestem za sposobem z liną - uczy konia samokontroli, on musi wtedy myslec, co zrobic, co przynosi korzysc, a co nie ,a nic w postaci jedzenia nie odwraca wtedy jego uwagi, taki kon jest maksymalnie skupiony na przewodniku - ktory nie dosc, ze uczy go podnoszenia nog, to jeszcze okazuje swoją dominację, czyli osiągamy dwa cele w jednym
|
» Wysłany: Pon Gru 31, 2007 9:29
|
| jasmina |
» Pon Gru 31, 2007 10:33     |


Pomocnik Luzaka
Dołączył: 30 Gru 2006
Pochwał: 1 Ostrzeżeń: 1 Posty: 2895
Skąd: Dolnosląskie
Status: Offline
|
popieram was:P
Tak, sposób z liną zapożyczony od jakiegoś naturalsa, niestety dokładnie nie pamiętam kto i co:P
Ale działa i to bardzo dobrze działa bez najmniejszej szkody dla psychiki konia:)
zapraszam blog:
www.agnieszka-jasmina.blog.onet.pl
|
» Wysłany: Pon Gru 31, 2007 10:33
|
| Chiquitka |
» Pon Sty 28, 2008 13:54     |

Adept Jeździecki
Dołączył: 07 Gru 2005
Posty: 63
Status: Offline
|
I sposób z liną ma jeszcze jedną zaletę-> w ten sposób koń nie nauczy się opierania o nas gdy podaje nam nogi, tylko "naumie" się jak je trzymać w powietrzu jednoczesnie utrzymując równowagę
|
» Wysłany: Pon Sty 28, 2008 13:54
|
| Teodora |
» Wto Sty 29, 2008 15:19     |

Dołączył: 25 Lut 2005
Pochwał: 1 Posty: 22
Status: Offline
|
Sposób z liną (ale ja tylko przekładam naokoło pęciny i trzymam dwa końce w ręku, bez żadnego skręcania) oszczędza kręgosłup człowieka - trochę mniej schylania a do tego ręka z liną nieco amortyzują ewentualne szarpnięcia od wierzgnięcia. No i w razie czego głowa dalej od newralgicznych punktów. Ale wiadomo - to tylko (niekonieczny, ale możliwy) etap przejściowy.
Można też sobie pomóc popukiwaniem w nadpęcie - ale ono musi być delikatne, takie drażnienie, niewygoda a nie ból. Pukamy (jakimś przedłużeniem ręki typu bacik) - koń podnosi nogę - przestajemy pukać. I się cieszymy, że stwór taki mądry, głaszczemy, uśmiechamy się i zachwycamy.
Sygnały do podnoszenia nóg można mieć różne, grunt, żeby to był sygnał do podnoszenia nóg, a nie podnoszenie nóg koniowi. Można zjeżdżać ręką po nodze i otaczać dłonią pęcinę, można mieć lekkie uszczypnięcie (kasztana w przednich nogach, nad stawami skokowymi w tylnych), można dołożyć jakieś słowo.
|
» Wysłany: Wto Sty 29, 2008 15:19
|
| magdap |
» Sro Sty 30, 2008 20:33     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 19 Gru 2006
Posty: 172
Status: Offline
|
A ja jeszcze w kwestii tego kowala-co to za kowal jeśli nie będzie w stanie poradzić sobie z 8 miesięcznym źrebakiem? Kowal powinien mieć wiedzę i umiejętności aby bez stosowania brutalnych metod(nie mam tu na myśli liny na nodze bo to brutalne nie jest jeśli jest zrobione dobrze) poradzić sobie z takim koniem. Może natomiast więcej sobie zawołac w przypadku konia który nie chce stać!
|
» Wysłany: Sro Sty 30, 2008 20:33
|
| Chiquitka |
» Sro Sty 30, 2008 23:02     |

Adept Jeździecki
Dołączył: 07 Gru 2005
Posty: 63
Status: Offline
|
To jeszcze zależy jakie miął ten źrebak te 8 miesięcy życia... BO już tak młode konia mogę mieć niestety nie najlepsze wspomnienia...
Z drugiej strony rzeczywiście nie za wielu jest kowlai, którzy naprawdę znają sie na tym, co robią.
|
» Wysłany: Sro Sty 30, 2008 23:02
|
| Cobrinha |
» Pią Lut 08, 2008 22:18     |

Koniuszy
Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 486
Skąd: Kraków
Status: Offline
|
Wybronie może kowala... kowal był ale niestety w 3 chłopó nie poradzili sobie z 9 mc ogierkiem - to jest naprawde już duzy koń, a mając jeszze domieszke polskiego konia zimnokrwistego, wiezcie mi ze maluszkiem to on nie jest - w dodatku za facetami nie przepada nie dał sie im dobrac wogóle do kopyta heh Mi daje w zasadzie bez większych problemów już, no chyba ze go energia rozpycha to wtedy nawet ja nie daje rady hehe Tak więc w tym miesiącu jak sie uda nastepne podejście innego juz kowala Jak tylko mężczyzna sie do niego zbliża, to sie odsuwa, a jak juz mu noge chce wziąść to zaczyna mocno byc niespokojny - będe musiała byc przykowalu bo znów te chłopy nie pdołają
|
» Wysłany: Pią Lut 08, 2008 22:18
|
| konikmorski |
» Pon Paź 13, 2008 17:18   |


Szwoleżer
Dołączył: 08 Wrz 2005
Ostrzeżeń: 2 Posty: 2336
Skąd: Szczecin
Status: Offline
|
Ok, temat dobry bo akurat chciałam się zorientować jakie kroki powinno się zastosować przy przyzwyczajaniu do wędzidła. Koń to zdiagnozowany introwertyk, o mani hiterii a na wiosne już 4 latka. Mowa o karej.
W sumie nie mam zamiaru ciągać jej wodzami, czy siedzieć na niej. Ale właśnie chciałam zorientować się co powinnam zrobić aby udało się założyć jej ogłowie z wędzidłem sprawnie i bez stresu. Jeśli będzie sugestia że burak ze mnie do potęgi, bo jeszcze nie jezdze regularnie to i tak nie wiele to da. Narażie uczę się tego co powinnam zrobić, jakie reakcje przewidzieć. I robić to stopniowo. A na rażie mam nadzieje że podzielicie się ze swoim doświadczeniem
|
» Wysłany: Pon Paź 13, 2008 17:18
|
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum