Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 851 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Porady » Spadła z konia....i....ehh..(rodzice)....


Napisz nowy temat
methodys » Wto Mar 31, 2009 11:25   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

methodys


Stajenny
Dołączył: 01 Cze 2008
Posty: 278
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Kamil napisał(a):
Jak rolki są krzywe to i na rolkach się wywrócisz, taka prawda :-]

Na prostych tez UśmiechniętyBardzo wesoły
Co do tematu to moja matka byla przy jednym moim upadku, wlasciwie to bylo zeslizgniecie przy zagalopowaniu:P. Drugiego na szczescie nie widziala, bo zaczelaby panikowac i pewnie doszla by do wniosku, ze to zbyt niebezpieczne itd. (co pewnie i tak bym olala) ogolnie to polgodzinny paraliz od pasa w dol, problemy ze zlapaniem odddechu itd.
Oczywiscie rodzice chca dobrze itd. ale sa tez egoistami^^ jak kazdy. Niech kolezanka i inne osoby nie mowia o wypadkach rodzicom, wtedy nie beda mialy problemow:D
Post » Wysłany: Wto Mar 31, 2009 11:25 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Faza1 » Wto Mar 31, 2009 11:42   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Faza1

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 09 Paź 2008
Posty: 916
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Bardzo wesoły Ja jestem jakims dziwnym rodzicem. Mam córkę która przez pare lat jezdziła konno w pewnej pod Warszawskiej szkólce. Wszystko przez jakis czas było okey. Niestety miała wypadek i to nie taki błahy lecz calkiem poważny. Ona i jej koleżanka za zgodą instruktora udały się w terenik, wypadły wiejskie pieski i dziewczynki nie dąły sobie rady w opanowaniu koni.
Finał jest taki ,że do dnia dzisiejszego ( a minęło już 6 lat, dzis córka ma 24 lata) nie mogę przekonac córki do jazdy konnej. Gdy z nią na ten temat rozmawiac słyszę tylko "mamo tam jest slisko, wysoko i niebezpiecznie". Pomaga mi przy moich konikach, widze w oczach jej uwielbienie do tych zwierzaków. Potrafi je wyczyscic, sprawdzic kopyta, pomaga mi w siodłaniu i wielu wielu innych bieżacych sprawach. Ale jezdzic nie chce. A ja "wyrodna matka" caly czas namawiam ją do tego aby spróbowął się przełamac.
Post » Wysłany: Wto Mar 31, 2009 11:42 Zobacz profil autora PW
Sledz » Wto Mar 31, 2009 16:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Sledz

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 24 Kwi 2008
Posty: 970


Status: Offline

Faza1- masz takie podejście, bo kochasz konie Uśmiechnięty Dla koniarzy jazda jest czymś takim...zwykłym. A dla kogoś, kto nie ma zielonego pojęcia o koniach, każdy krok, zagalopowanie to zawał Pokazuje język
Mój tata, jak widzi, że kucam przy nogach mojego konia, to już stress na maxa.

Może to troche nie na temat...Ale zawsze jeżdżę w toczku/kasku. I nigdy się nie stresuje że spadnę, coś się stanie itp. A jak zdarzy się wsiąść z gołą głową albo w czapce, to od razu boję się, że spadnę, coś mi się stanie...Że ten jedyny raz wsiąde bez, i ten jedyny raz spadnę i coś sobie zrobię...
I uświadomiłam sobie, że co by nie było będe jeździc w toczku/kasku. Chociażby dlatego, że z gołą głową mi zimno, a czapka mi spada Pokazuje język
Post » Wysłany: Wto Mar 31, 2009 16:40 Zobacz profil autora PW
Kamqa » Nie Kwi 12, 2009 22:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Kamqa



Dołączył: 11 Kwi 2009
Posty: 3
Skąd: Kalisz

Status: Offline

Ja jak spadlam w terenie kiedyś to jak wróciłam do domu i mówie mamie: "spadłam dzisiaj" a mama "jak?" a ja "no tak normalnie w terenie" i koniec wątku ;D
Post » Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 22:37 Zobacz profil autora PW
dekora » Pon Kwi 13, 2009 10:46   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

dekora


Koniuszy
Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 589
Skąd: Szczecin

Status: Offline

Upadek, upadkowi nierówny, składa się na to kilka czynników- wiek osoby, zaawansowanie, osobowość ! rodzaj upadku i na pewno wiele innych. Są upadki tzw traumatyczne, u jednego przejdzie jak znów zaufa koniowi, u innego zostanie jakiś lęk i już na pewne konie nie wsiądzie(np: ja po 25 latach jazd)i wreszcie u jeszcze innego- lęk przed jazdą ,,po całości". Zależy to od osobowości, twardości charakteru, zacięcia:) i wyobraźni- bo są obrażenia np fizyczne, które zostają i następny upadek na tę str, uderzenie w to m-sce mogłoby doprowadzić do wielkiego problemu i pożegnania się z końmi na zawsze.. oraz normalnym funkcjonowaniem.
Jeżdżę ok 25 lat, z małymi przerwami, był czas że nie było dla mnie konia na którego bym nie wsiadłaUśmiechnięty taki ,,kozaczek" bo niżej niż na glebę się już nie spadnie:) aż pewnego dnia... nurek na bruk ,,na Małysza" wgnieciona czacha, rozerwana ,wisząca skura, farba zalała oczy.. było dziesiątki gleb, i bywają dalej.. ale po tamtej po ok 25 latach-zapaliła się czerwona lampka.
10- letnia córka spadła pechowo z b. spokojnego konia, tak pechowo ,że chyba już nigdy nie będzie miała w 100% sprawnego łokcia... czy ma znów jeździć? Ponowne przeciążenie tej str. = możliwe kalectwo. To była jej pierwsza ,,gleba" Smutny
[/u]
Post » Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 10:46 Zobacz profil autora PW
Liquay » Pon Kwi 13, 2009 13:02   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Liquay


Koniuszy
Dołączył: 28 Paź 2007
Posty: 434
Skąd: Miasto Doznań

Status: Offline

Ja parę lat temu również miałam dość poważny wypadek, po upadku z konia doznałam takiej kontuzji, że przez pół roku o jeździectwie, ba, o uczestniczeniu na lekcji WFu nie było nawet mowy. Od początku natomiast mówiłam, że wracam do jeżdżenia i nie zamierzam nic przerywać. Moi rodzice byli, że tak powiem, dumni, że nic mnie od tego nie odciągnie, i że najwidoczniej jest to moja prawdziwa pasja. Nie robili mi żadnych wyrzutów związanych z jeżdżeniem na tym czy innym koniu, jeżdzeniu w tereny (to było w terenie), skakaniu czy robieniu cokolwiek.
Z tego wynika, ze chyba mam naprawdę fajnych rodziców Śmieje się.
Post » Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 13:02 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
dekora » Pon Kwi 13, 2009 18:58   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

dekora


Koniuszy
Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 589
Skąd: Szczecin

Status: Offline

TO jest impra dla pasjonato-sadomasochistów pozytywnie zakręconych na maxa Uśmiechnięty Konie= narkotyczny głód! A nie?Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Pon Kwi 13, 2009 18:58 Zobacz profil autora PW
Chestnut_Stalion » Wto Kwi 14, 2009 20:41   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Chestnut_Stalion

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 12 Maj 2008
Pochwał: 1
Posty: 2530
Skąd: Kamionki k.Poznania

Status: Offline

A wczoraj stwierdziłam żę najgorsze są upadki razem z koniem... nawet jak mi się nic nie stanie-bo mam wówczas twarde lądowanie. A tak to się przekręce i nas tyłek ląduje.
Post » Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 20:41 Zobacz profil autora PW
martakaprys » Pon Cze 01, 2009 9:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

martakaprys



Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 48
Skąd: Wrocław

Status: Offline

Mam już prawie 19 lat, a moi rodzice ciągle się strasznie martwią. Moja mama jeździła konno przez 15 lat i nigdy nie spadła. Ja spadłam tyle razy, że nie umiem się tego doliczyć już. Mimo bardzo chcieliby żebym nie jeździła na nerwowych koniach, to szczególnie mama rozumie, że to jest silniejsze ode mnie i nie mogą mi tego zabronić Uśmiechnięty I to samo było przed 18. U mnie wiek nie grał roli. Wydaje mi się, że rodzice przede wszystkim muszą zrozumieć pasje i zaufać.
Post » Wysłany: Pon Cze 01, 2009 9:31 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
martakaprys » Pon Cze 01, 2009 9:32   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

martakaprys



Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 48
Skąd: Wrocław

Status: Offline

Mam już prawie 19 lat, a moi rodzice ciągle się strasznie martwią. Moja mama jeździła konno przez 15 lat i nigdy nie spadła. Ja spadłam tyle razy, że nie umiem się tego doliczyć już. Mimo bardzo chcieliby żebym nie jeździła na nerwowych koniach, to szczególnie mama rozumie, że to jest silniejsze ode mnie i nie mogą mi tego zabronić Uśmiechnięty I to samo było przed 18. U mnie wiek nie grał roli. Wydaje mi się, że rodzice przede wszystkim muszą zrozumieć pasje i zaufać.
Post » Wysłany: Pon Cze 01, 2009 9:32 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Tijan » Sro Lip 22, 2009 13:33   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Adept Jeździecki
Dołączył: 20 Lip 2009
Posty: 82
Skąd: Poznań

Status: Offline

Wiecie ja miałam roczną przerwę, ponieważ moja mama wystraszyła sie pewnej sytuacji, ale ja jakoś nie mogłam bez tego żyć i...Jeżdżę od nowa. Wielu osobom łatwo mówic " Mama wie co dobre, mi pozwala, a ona niech się cieszy, że może je widywać" a jakby temu komuś zakazać jazdy to...Zmieniłby zdanie. Bo to pasja i już! I nie jestem za zabranianim...Bo spaść można, ale jakbym wiedziała, że dostanę zawał to bym wzięła leki. Ja kupię sobie żółwika na plecy.lepiej kupić i nie żałować pieniędzy, niż nie kupić i skończyć na wózku...
Post » Wysłany: Sro Lip 22, 2009 13:33 Zobacz profil autora PW Wyślij email
kittajka » Sro Lip 22, 2009 14:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

kittajka


Koniuszy
Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 521
Skąd: Banditendorf

Status: Offline

Pamiętam jak było ze mną. Jeździć chciałam od zawsze, ale rodzice nawet nie chcieli o tym słyszeć. Szczególnie mama, ale tata w końcu dał się namówić i zabrał mnie na pierwszą jazde:D Od tego czasu minęło ładnych pare lat i ogólnie jeśli nie jestem widocznie poturbowana, to nie mówie o swoich wypadkach. Wiedzą o kilku, po których wróciłam do domu kulejąc, podrapana, albo z obolałym kręgosłupem. I mimo że dziś mam 20 lat zawsze mówią, że mam uwarzać na siebie. Już same słowa: skok czy galop przyprawiają ich o dreszcze. Ale i tak najlepsze było jak oświadczyłam w rodzinie, że po ogólniaku wybieram się na zootechnike. Babcia przez pół roku wymyślała mi jakieś nowe zawody, którymi mogłabym się zająć, a tata do października zeszłego roku myślał, że cały czas żartuje i że w końcu przywioze do domu indeks, w którym będzie napisane, że studiuje jakiś "normalny" kierunek Bardzo wesoły
Pamietam też sytuacje jak mama przez przypadek zobaczyła zdjęcia jak staje dęba na koniu, myślałam że dostanie zawału.
W sumie moi rodzice cały czas mają nadzieje, że konie mi się znudzą i zajme się w końcu czymś bezpiecznym, ale odkąd pozwolili mi jeździć, to nigdy mi tego nie zabraniali, bo wiedzą, że konie to moja pasja i że nie moge bez nich żyć.
Post » Wysłany: Sro Lip 22, 2009 14:17 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Porady » Spadła z konia....i....ehh..(rodzice)....

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum