Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 852 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Jazda Konna » Rosnące nieposłuszeństwo


Napisz nowy temat
Siurek » Wto Sty 05, 2010 17:38   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Siurek

Jeździec Doskonały

Jeździec Doskonały
Dołączył: 22 Sty 2005
Pochwał: 2
Ostrzeżeń: 2
Posty: 4014
Skąd: mam wiedzieć?

Status: Offline

No to w takim razie według mnie zwykły cwaniak. Bo to wszystko na to wskazuje, niemozliwe, żeby nagle zaczął się bać wszystkiego, koło czego przechodził kiedyś normalnie. Puszcza oko W takim razie nie pozostaje nic innego, jak go 'wychować' oczywiście z głową. Konsekwencja, konsekwencja!
Ja szczerze współczuję, bo bym chyba nie wytrzymała, ale zdarzają się tacy jeźdźcy. Puszcza oko
Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 17:38 Zobacz profil autora PW
Lullaby » Wto Sty 05, 2010 18:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Lullaby


Koniuszy
Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 561
Skąd: południowa Polska

Status: Offline

Odkrywczy nie jesteście - wiemy już, że koń się nie boi, że jeździec konsekwentnie nauczył go takiego zachowania.

Pytanie:

a) dlaczego koń zachowuje się tak tylko w terenie, mimo że zawsze chodził sam i (przynajmniej moim zdaniem) praca na oddanych wodzach i na zielonej trawce powinna być przyjemniejsza?

b) jak oduczyć konia takiego zachowania, kiedy w swoim zacięciu zaczyna być niebezpieczny dla siebie i otoczenia?

c) czy jest możliwe "przeprogramowanie go" w taki sposób, żeby chodził grzecznie nie tylko pod "górą mięśni", ale także pod swoją właścicielką?
Save a horse, ride a cowboy!
Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 18:15 Zobacz profil autora PW Wyślij email
wini » Wto Sty 05, 2010 18:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

wini


Stajenny
Dołączył: 17 Maj 2006
Posty: 310
Skąd: Malaga-Hiszpania ;)

Status: Offline

yadhira ma racje na silosc nie ma szans wygrac z koniem,ale jesli najpierw sie uzyje troche growy i pomyslowosci i pozniej sily wtedy spokojnie wygrasz "bitwe" z cwaniakiem.
po pierwsze calkowita wina nieposluszenstwa jest wlascicielki, po drugie jak juz wymieniono wczesniej potrzebuje stanowczej reki.
moim zdaniem jesli chcesz im pomoc bedziesz musiala stracic troche czasu. zatrzymywanie sie zeby sie uspokoil po czym isc i znowu sie zatrzymac kiedy kon ci "kaze" ma ten sam efekt dla konia jak wsiasc z niego kiedy jezdziec sie wystraszy jego zachowaniem, czyli efekt jest totalnie odwrotny.
po pierwsze zanim w ogole bedziesz miala zamiar wyjechac konno w teren, wez go na hale i strac z nim ok 20-30min dajac mu dobra reke lonzy. oczywiscie lonza krotko zebrana, to uspokoi troche konia,troche zmeczy i poza tym dajac mniejsze kola pracuje podwojnie. po tym wsiadz w siodlo i wyjdz w teren. pierwsze kilka dni jesli jest mozliwosc pojedz w innym kierunku i jesli mozesz wyjechac z inna osoba nawet lepiej. jesli kon musi isc pierwszy zostaw go niech w momencie jak nie bedzie chcial przejsc przez gdziekolwiek ustap temu drugiemu i w ten sposob udowodnisz mu ze nie ma sie poco buntowac. poza tym zalecilabym zalozyc mu przez te kilka dni podwojne wodze albo tez zalozyc wodze gumowe z boku albo spod spodu tak aby w.gumowe przechodzily przez piers konia az do wedzidla. to zaoferuje ci mozliwosc kontroli w momencie gdy kon bedzie probowal stanac deba.( jesli kon sie buntuje w ten sposob)
przez te pierwsze dni proponuje ci wyjazdy w teren klusem czyli wyjscie ze stajni stepem i po kilku minutach klus....i wytrwalosci Uśmiechnięty niech te pierwsze spacery bada krotkie z kazda jazda troche dluzsze.i jesli zaprotestuje zaraz po wyjsciu silna ludka i do przodu i staraj sie utrzymywac silny impusl ladka i scisle przylkejone do konia.
zawsze staraj sie aby kon wszedl na przod i nie probowal sie zatrzymywac i nie dac mu chwili na przemyslenia.
hmm mysle ze sie dobrze wypowiedzialam,jesli cos nie bedzie zbyt zrozumiale to wytlumacze troche lepiej.
uwaza ze jest to najlepsze i najbardziej skuteczne jak na pierwsze dni. w ten sposob udowodnisz mu ze albo idze na przod albo idze.
ps jesli nie masz zbyt duzo sily w lydkach to mozesz zabrac ze soba bacik, byle zeby byl dlugi, czyli do ujezdzenia.
hmmm chyba to tyle Puszcza oko
Nikt nie kupuje konia z masci, ale z cnoty...
http://www.qnwortal.com/forum,temat,10856 - moja silezja


Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 18:40 Zobacz profil autora PW
rosa1111 » Wto Sty 05, 2010 18:49   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

rosa1111


Koniuszy
Dołączył: 24 Cze 2009
Ostrzeżeń: 1
Posty: 590
Skąd: wroclaw

Status: Offline

czyli czarna i sie bawimy... Wlasnie problem jest w tym , ze kon nie chce isc ani stepem ani klusem ani od lydki ani od innego konia ani wogole... tutaj tylko pomoze troche stanowczosci , kara (bat) za nieposluszenstwo, nagroda za posluszenstwo. Z koniem sie nie wygra silowo ale konie maja krucha psychike, kazdego mozna "zlamac" i podporzadkowac i nie mowie tu o laniu konia ale nawet lekkie musniecie batem po zadzie czy stanowze lydka lydka plus wodze daja efekt tylko potrzeba do tego b.dobrego jezdca ktory nie zrobi krzywdy i zostanie w siodle pomimo brykow i debowania. Ale proponuje takie ekcesy raczej jak nie bedzie slisko.
Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 18:49 Zobacz profil autora PW
Figaro_16 » Wto Sty 05, 2010 19:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Figaro_16

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 20 Sty 2007
Pochwał: 2
Posty: 1993
Skąd: Pustynia Błędowska / Wrocław

Status: Offline

Wszystko więc sprowadza się do silniejszego i odważniejszego jeźdźca, który utrzyma się w siodle?

Jak dla mnie to nie jest rozwiązanie. Rozwiązanie powinno być takie, żeby Lullaby czy właścicielka mogła go zastosować.
Pozostanie w siodle, kiedy jesteśmy przerażeni, nie wróży niczego dobrego.
"Prawda - rzekł źrebiec - jednakże, mój bracie,
Chociaż to złoto, przecież to wędzidło".
Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 19:15 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Visenna » Wto Sty 05, 2010 20:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9359
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

NIestety są sytuacje z koniem, gdzie jezdziec ktory go jezdzi nie jest w stanie zastosować żadnego rozwiazania! I to jest taka sytuacja, koń doskonale wie na co sobie może pozwolić z włascicielką i nie zaprzestanie tego. Koniec i kropka. TAK, tu trzeba mocniejszego, lepszego jezdzca. Gdy ten ustawi trochę konia, można wtedy próbowac wsadzać włascicielkę pokazujac jej jak ma działać, zeby nie prowokować zwierzaka. Inaczej sie nie da.
Też miałam taką sytuację - całą zimę starszy ogierek mi chodził cudnie. A na wiosne zwial, pokryl i mu odwalilo. Zrzucał mnie dębami i nie pozwalał nawet podejsc do siebie, a co dopiero wsiąśc! Rozszalał sie tak ze nawet nie dal sobie lonzy zapiać. I co powiedziała moja trenerka? Szczerą prawdę: "jesteś dla tego ogiera za słaba! Wyczuł Cię i ma CIę pod ogonem, powinnaś przestać na nim jezdzić, bo zrobi Ci krzywdę, tu trzeba kogoś kto go ustawi do pionu". I rzeczywiscie, wsiadł kto inny, i dochodzą mnie sluchy ze kon po chwilowym okresie buntu znow chodzi w miarę ok.
A jest to wspaniala trenerka, najmadrzejsza osoba pod wzgledem koni, jaką do tej pory poznałam, pomogła mi nbardzo z innym koniem, ktory mnie ponosil z kolei- ale tu robilam blad ktory dalo się usunąc. A z ogierem się nie dało, za slaba bylam psychicznie i za bardzo się go bałam i konic, nie do przeskoczenia.
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 20:21 Zobacz profil autora PW Wyślij email
felinka » Wto Sty 05, 2010 20:30   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

felinka


Koniuszy
Dołączył: 08 Maj 2007
Posty: 494


Status: Offline

Yadhira napisał(a):
dziewczyny, nie piszcie tak jakby chodziło o podlanie kwiatków! Żadne metody siłowe... to koń zawsze wygra.


Taak masz całkowitą rację jeśli chodzi o lanie konia po to by poczuł ból lub bezcelowe (znam takich, którzy uważają, że jak koń codzienne nie dostanie to to nie jest prawdziwy koń). Ale np. klaps w słabiznę (nie chodzi tu o kopanie z całej siły, bodzenie widłami i inne szatańskie pomysły) jest bardziej problemem psychicznym bo właśnie tam przecież atakują drapieżniki. W paru sytuacjach to zadziałało - koń zdziwił się i zwrócił uwagę na człowieka. Niestety czasem kiedy jest się powiedzmy wleczonym przez dzikiego ślązaka trzeba zastosować knif, który może nie jest najprzyjemniejszy, ale to co ten koń robi to też nie są miód i cukierki. Znałam takiego konia , z podobnym problemem - strasznie rozpuszczony, nie dało się go wziąć na najlżejszy kontakt , brykał fikał i olewał jeźdźca - wsiadł cięższy jeździec, jak co przylał trzy szybkie w dupkę i teraz znajomi mają konika jak marzenie.
Wg mnie dobrze mówi Visenna - powinno się to przetrzymać i w razie czego skarcić. Ale na oblodzonej drodze twardej jak beton chyba się to nie sprawdzi... Ostatecznie, chociaż jest to metoda brutalna - propozycja Dewonki może się sprawdzić gdy zawiodą wszystkie inne pomysły. Wiem, że znajoma miała podobne problemy z koniem o ile nie takie same, a koń teraz jest grzeczny więc zapytam jej jak sobie z tym poradziła Puszcza oko .
Nikt nie może uciec przed własnym sercem.
Dlatego już lepiej słuchać, co ono mówi.
Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 20:30 Zobacz profil autora PW
wini » Wto Sty 05, 2010 21:23   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

wini


Stajenny
Dołączył: 17 Maj 2006
Posty: 310
Skąd: Malaga-Hiszpania ;)

Status: Offline

rasa111 nie wsponialam w rzadnym momencie o czarnych....
znam i jezdzilam na kilkunatych takich i podobnych przypadkach, i rozwiazanie jest takie jakie pisze visenna- JEZDZIEC. i przede wszystkim duuzo stanowczoci i odwagi.
mamy jedna klacz gniada 5 letnia i jak jej zapinalas lonze czy wodze gumowe stawala deba i bronila sie . po kilku miesiacach ostrej i meczacej pracy mozesz z nia robic co zechcesz i wejsc z nia nawet w centrum miasta.wszystko sie bazuje na ciezkiej pracy i duzo stanowczosci i przede wszystkim skonczyc zabawe z wedzidelkiem i doprowadzic konia do swojego miejsca jesli nie chcesz widziec wlascicielki w gipsie.
aa i waga jezdzca nie nic wspolnego poniewaz ja waze 57 kilo i radze sobie perfekcyjnie z konmi tego typu. tak wiec do roboty Uśmiechnięty
Nikt nie kupuje konia z masci, ale z cnoty...
http://www.qnwortal.com/forum,temat,10856 - moja silezja


Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 21:23 Zobacz profil autora PW
Chestnut_Stalion » Wto Sty 05, 2010 22:36   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Chestnut_Stalion

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 12 Maj 2008
Pochwał: 1
Posty: 2530
Skąd: Kamionki k.Poznania

Status: Offline

A może by tak tą cholerę dodatkowo zająć w tym terenie, nie znam konia ani tego typu koni za dobrze, tak aby miał czym łepetynę zając, jakieś kółka slalomy i wszystko to na co pozwala jego wyszkolenie. No i nietety.. jak napisały dziewczyny ktoś zdecydowany.
Post » Wysłany: Wto Sty 05, 2010 22:36 Zobacz profil autora PW
Iskra17 » Sro Sty 06, 2010 15:08   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

Iskra17


Stajenny
Dołączył: 22 Sty 2008
Ostrzeżeń: 1
Posty: 292
Skąd: Gdańsk

Status: Offline

Chesnut_Stalion ale z tego co jest tu napisane z koniem nie mozna nic zorbic, bo chwile po tym jak wyjedzie sie ze stajni juz sa bunty. Mój Skarb ;* .. - Tęsknie ;(
Post » Wysłany: Sro Sty 06, 2010 15:08 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Jazda Konna » Rosnące nieposłuszeństwo
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 52 angelhorse 20682 Dzisiaj o godz. 9:32
Visenna Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 36 Chestnut_Stalion 18006 Sob Sty 07, 2012 13:37
martyna13 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1443 Marzenieokucyku 69950 Nie Lis 06, 2011 13:59
barejqa Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 46 Zuzupower 22295 Czw Lut 10, 2011 21:09
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 14794 Pon Sie 04, 2008 22:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum