

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754
Status: Offline
|
Hej, mam problem ze swoją klaczą. Kupując ją byłam przeświadczona, że kupuję konia SPOKOJNEGO
Tymczasem ona szaleje non stop - na padoku lata, skacze, bryka, dostaje "szajby", odstawia dzikie galopy, na lonży skacze ponad metr nad kawaletkami, robi sobie skoki z miejsca w górę, wyrzuty z zadu i inne tego typu zabawy... Kilka razy się poślizgnęła (sama z siebie) i przewróciła od tych szaleństw, dlatego trochę mnie to martwi.
Wiadomo, każdy koń musi się wyszaleć, a ona jest młoda, ale Resia jest niestrudzona może się bawić, skakać, brykać, a nawet dębować cały dzień. Nawet jak jej zmęczona potrafi dalej szaleć, kiedy ma dobry humor.
Pod siodłem jest raczej ok, chociaż potrafi sobie pobrykać, generalnie nie przeszkadza mi jej elektryczność pod siodłem, ale martwię się jej pobudliwością na padoku (z uwagi na możliwość upadku, raz upadła na ogrodzenie i było do naprawy... a więc dochodzą koszty) i na lonży. W ręku pracujemy nad tym, żeby szła spokojnie, ale kiedy jest niewybiegana i wychodzi z boksu próbuje caplować w ręku, czasem wyprzedzać. Myślę, że nie bierze się to z jej krnąbrności, tylko właśnie z nadmiaru energii.
Kolejna sprawa związana myślę, że pośrednio z energią to jej totalny brak koncentracji - zajmie się czymś na kilka sekund, a potem już jest coś innego ,potem znowu coś, potem znowu... pod siodłem pracujemy czasem dosłownie MINUTĘ, a potem kilka minut odpoczynku. Czasem udaje jej się ładnie skupić i idzie ładnie na wędzidle, to wtedy sesje są dłuższe. Wprowadzam mnóstwo ćwiczeń, na szczęście moja instruktorka ma niezliczone świetne pomysły na urozmaicenie jazd, dlatego pod siodłem jest kontrolowana i grzeczna. Natomiast w ręku, na lonży, czy na długich wodzach z trudem się skupia, wszystko ją interesuje.
Ogólnie jest miła, słodka, grzeczna, chce współpracować z człowiekiem. Dwa tygodnie temu zaczęłyśmy 7 games, na razie jesteśmy przy friendly i wprowadziłam też jeża. Przy friendly również bardzo, bardzo ciężko jest jej się skupić, cały czas wokół mnie łazi, na chwilę staje, znowu łazi... strzyże uszami. Przy jeżu skupia się na mnie w 100% i daje on genialne rezultaty dla naszej dalszej współpracy, ale z kolei mnie średnio jeż wychodzi - muszę bardziej popracować nad swoją mową ciała.
Kolejne moje spostrzeżenie - przez 2 miesiące miała ruch praktycznie codziennie (no, oczywiście jeden dzień wolnego + jeden dzień luźny typu ganianie się po padoku z moim narzeczonym albo bratem, chodzenie w reku na uwiazie i kłusowanie w ręku kilka okrążeń) i ciągle była bardzo do przodu i energiczna. Ostatnie dwa tygodnie nie robi prawie NIC - jedynie trochę zabaw, ruch na padoku i wsiadam raz/dwa w tygodniu - i jest lepiej jeśli chodzi o mój kontakt z nią (wczesniej byłam "ta od pracy", a teraz kojarzę się również z nicnierobieniem), w ręku jest spokojniejsza o dziwo i wydaje mi się, że odpoczęła psychicznie. Nie chcę zapeszać, bo jutro wsiadam i może będzie jakiś odpał Dziś prawie rozwaliła ogrodzenie tak szalała. Wychodzi na padok z drugim spokojnym koniem, który się na nią dziwnie patrzy, jak ona szaleje A ona go oczywiście stale namawia na zabawy, a on czasem się daje, a jak już go zmęczy to tylko stoi i się patrzy na nią zrezygnowany (a ona świruje dalej).
Co do żywienia - owsa dostaje może... 200 g dziennie. Zastanawiam się, czy całkowicie nie obciąć, ale potem na wiosnę musiałabym znowu wprowadzać (jak będzie cieplej będzie więcej ruchu pod siodłem, na razie śnieg po kolana utrudnia jazdy). Dostaje też lucernę ok 500g dziennie, bardzo ją lubi. Do tego siana - niestety nie wiem, ile to jest kg bo jest luzem - na oko daję mniej więcej od 6 do 10 kg dziennie. Jednego dnia dostaje własnie około 6-7 kg, a innego 10kg, to zależy kto jest w stajni i czy pan gospodarz jej dodatkowo da. Ja daje zawsze na wieczór to 6-7, a często właśnie ktoś jej daje jeszcze ze 2-3 kg w ciągu dnia. Jeśli jestem rano, to zawsze daję jej na dzień trochę i na noc to 6 kg. Oprócz tego je może max poł kg marchwii, czasem skórki od jabłek i chlebek (nie dużo) - chlebek w ramach rozrywki, chowam w sianie, a ona ma radochę i go sobie szuka.
Zaznaczam, że nie jest to pobudliwość związana ze strachem czy nerwowością - jest raczej odważnym, bardzo ciekawskim koniem, czasem coś ją przestraszy, ale rzadko reaguje paniką.
Zastanawiam się, co z tym problemem nadpobudliwości zrobić. Więcej ruchu nie wchodzi w grę, bo stosowałam to przez 2 miesiace i nie było ŻADNEGO rezultatu... a cisnęłam ją mocno - pod siodłem, na lonży + chwile z wypięciem (wypinacze trojkatne), mini skoki. Czesto wracała mokra z treningu. Niestety niespecjalnie odbierało jej to ochotę do szaleństw. Na początku każdej lonży miałam jedno wielkie brykando i galopady (nie muszę wspominać, że może to być bardzo szkodliwe dla stawów) - gdy się uspokoiła i wybiegała po ok 10-15 minutach pracowała naprawdę solidnie, próbując się koncentrować. Jedynie co naprawdę ją uspokaja to jazda pod siodłem - ale nie mogę wsiadać częściej niż raz-dwa w tygodniu, bo mam uszkodzone kolano, a koleżanka, która jeszcze na niej jeździ nie może do nas dojechać z uwagi na śnieg. Instruktorka też nie może dojechać Moj narzeczony trochę się boi wsiadać, kiedy ona jest taka nakręcona. A nikomu innemu wsiąść nie dam
Jeszcze jedna ważna okoliczność - w stajni jest ogier. Obecnie wychodzą na zmiany - jak ogier rano, to ona po południu, a wtedy ogier do boksu. Resia ma duży boks, po którym chodzi i kiedy jest w środku dostaje siano, ma też w środku zabawki, do tego ma otwierane drzwi i widok na gospodarstwo, więc zajęcie sobie zawsze znajdzie. Nic nie ogryza, nie tka, nie łyka, żadnych problemów w boksie. Nie zauważyłam, żeby jej pobudliwość zwiększyła się z powodu siedzenia w środku, gdy ogier chodzi, w zasadzie jest tak samo, jak kiedy wychodziła na dłużej. Oczywiście kiedy ma ruję jest bardziej pobudzona, ale uważam to za normalne, po prostu staram się te dni przeczekać. Właśnie wystąpiły niedawno w czasie tej 2 tygodniowej przerwy. Pierwszy raz zdecydowałam się dać jej podczas rui święty spokój zamiast kontynuować pracę i faktycznie wpłynęło to na nią pozytywnie. Było tylko czyszczenie, mizianie i kolega do towarzystwa, na którym mogła się wyżyć
Czy pomogą preparaty na uspokojenie? Jakie macie z nimi doświadczenie? Właśnie przejrzałam masę ofert, ale wszystkie te środki są strasznie drogie, nie chciałabym wydać kupy kasy na coś, co nie pomoże Na większosci preparatow pisze, że dla nerwowych, płochliwych koni. A ona nie jest nerwowa, tylko się cieszy życiem i rozrabia
Cieszę się, że mam "ekonomicznego" i "wesołego" konika, ale boję się, że niedługo uszkodzi siebie z powodu swoich szaleństw, albo rozwali ogrodzenie i ucieknie (a niedaleko ruchliwa droga), albo zrobi przez przypadek coś ludziom, którzy się nią zajmują.
Myślę też nad musli niskoenergetycznym zamiast owsa, ale nie ma za bardzo czego zastępować, bo tego owsa dostaje przecież mało.
Ogólnie koń jest w doskonałym zdrowiu, cały czas kombinuje, co by tu zmalować/zniszczyć/zjeść/złapać w pyszczek i ukraść...
Oczywiście dalej popracuję nad 7 games, dziś skończyła mi się sesja, więc mam zamiar mocno skupić się na naturalu. Może to ją wyciszy? Dotychczas stosowałam join-up, który dawał fajne efekty, bo koń się wyszalał i mnie respektował, ale podczas ostatniej szajby Resia rozwaliła lonżownik.....
Czy macie jeszcze jakieś pomysły? Bardzo proszę o porady.
Sama nie wiem, co robić z tym urwisem
|
» Wysłany: Sob Lut 06, 2010 21:54
|