| Visenna |
» Wto Sie 10, 2010 19:42   |

Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2 Posty: 9361
Skąd: brać na piwo?
Status: Offline
|
jkobus napisał(a):
Nie ma czegoś takiego jak "źrebaczek dla siebie". Jeszcze jak się urodzi ogierek, pal Diabli - byle wywałaszyć! Ale w ponad 50% wypadków urodzi się klaczka. I co? Jak zagwarantować, że nie będzie dalej rozmnażana..? Ot tak, "dla siebie"... I co mamy w efekcie? W efekcie mamy anarchię.
No niestety- jest cos takiego, choćbyś nie wiem, co pisał. I proszę nie wypowiadaj tak kategorycznych osądów, dobrze? Twoje zdanie Twoim zdaniem, masz do niego prawo, ale ja nie uważam tak jak Ty i proszę mnie w związku z tym nie odsądzać od czci i wiary. Stanowisko które prezentujesz jest mi doskonale znane z punkt widzenia psiarza - tutaj widać najjaskrawiej, do czego prowadzi niekontrolowany rozród i jak złe są jego skutki. Ale mimo tego nie jestem fanatykiem, chcącym zabronić rozmnazania wszystkiego - jakim prawem ktoś mi będzie dyktował czy mam rozmnażać wlasnego psa? Nie będzie. I kropka. Skoro deklaruję że szczenieta mojego psa pozostaną do konca zycia ze mną, szczenięta ich szczeniąt też, to daczego chce mi się sugerować, że działam komukolwiek na szkodę jakąs? Dlaczego zakładasz że ludzie to debile, którzy nie potrafią zaprzestać na "jednym źrebaczku dla siebie"? A nawet jesli nie potrafią - a cóż w tym złego że mam już trzecie czy czwarte pokolenie koni od jednej klaczy, skoro wciąż sa owe konie ze mną, dla mnie??
Oczywiscie wiem o co Ci chodzi- o brak kontroli nad tym co dzieje się ze zwierzętami "bez papierowymi" rozmnażanymi dalej przez "pana Mietka" - też bliski mi temat z racji posiadania Yorkow - chyba najbardziej skrzywdzonej genetycznie obecnie rasy przez pseudohodowców. Ale nadal - moje psy ani ich szczenięta, ani praszczenięta na smietniku nie wylądują. I protestuję przciwko karaniu wszystkich na zasadzie odpowiedzialnosci zbiorowej. Tak samo myślę o koniach. Choroby genetyczne? Bez przesady - zdażają się i najlepszych hodowlach, nawet cześciej niż wśród kundli! Jedynym logicznym argumentem przeciwko bezrasowamu rozmnażaniu jest OGRANICZENIE ilosci zwierząt niechcianych bądz chorych konczących w rzezni czy schronie. Ale jak mowiłam jakim prawem ktoś zakłada że rozmnożone przeze mnie konie nie zostaną ze mną do swego konca, zdrowe czy niezdrowe? Dlaczego ktos zaklada, ze jesli rozmnażam, a wyjdą jakies choroby genetyczne, to będę to dalej robiła - dlaczego ktoś posądza mnie o brak uczuć i rozumu? Rasy nie zginą - dbają o to hodowcy. I gdyby każdy kundel znajdowal dom (czy to koń, pies, czy kot, czy kazde inne zwierzę) i nie krzyzowano by ich w sposób drastyczny i faktycznie wplywający na jakosc genow (np mocno wsobnie, bądz swiadomie wadliwe osobniki) to nie mialabym nic przeciwko. NIe jest tak, bo istnieją ludzie slepi, zachlanni i bez hamulców. Niemniej jednak ostro protestuję przeciwko wrzucaniu ich ze mną do jednego worka i karaniu mnie za ich czyny.
Zresztą dywagacje są chyba bezpodstawne - nie sądze żeby groziło nam jakiekolwiek prawne uregulowanie co do rozmnażania własnych zwierząt. Widze za to w nich spory interes wszelkiej masci hodowców...
BTW. Nie rozmnazam swoich psow ani żadnych innych zwierząt i nie zamierzam - bo i po co, ani ze mnie wystawca, ani hodowca. Ale chcę miec taką możliwość jesli kiedyś zdanie mi się odmieni, bo potrafię zadbać o ich potomstwo doskonale. Psy są pilnowane, wiec nie rozsiewają genów w sposob niekontrolowany.
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
|
» Wysłany: Wto Sie 10, 2010 19:42
|