| Konia |
» Czw Maj 17, 2012 11:55     |

Masztalerz
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 772
Skąd: Dymaczewo Stare
Status: Offline
|
Neanderzyco jeżeli mówimy o join-up to się nie zgodzę z Tobą.
Przy join-up idziemy, a nie stoimy i idziemy trochę za zadem, ponieważ idąc przy łopatce będziemy konia hamować i dawać mu sygnał do zatrzymania lub zmiany kierunku. Po prostu go zablokujemy. Oczywiście przy założeniu, że to nie lonża a praca na roundpenie. Zresztą na lonży z tego co obserwowałam też stoi się bardziej na wysokości zadu niż łopatki, ale faktycznie mówi się by stać w miejscu.
W pracy na lonżowniku bez lonży wszystkie zmiany w górę czy w dół wykonywane są poprzez zwiększenie lub zmianę kierunku, a więc albo dodajemy energii (np. podskakujemy czy podganiamy konia) by zakłusował/zagalopował, albo energię odejmujemy wydychając powietrze i jakby kuląc się w sobie (nie umiem inaczej tego wytłumaczyć).
Tak, koń nie przechodzi do stępa na odwrócenie się. Koń ma na odwrócenie się podejść do nas i za nami podążać, ma się z nami połączyć.
Z założenia Monty Robersta, jeśli koń do nas nie podszedł kiedy wykonaliśmy gest, to owszem, należało by konia znowu odpędzić i próbować znowu się z nim połączyć. Ale z tym ostrożnie.
Pamiętam jak był u nas w stajni Jerzy Sawka i pracował z dość energetyczny arabem, z którym bardzo ciężko było osiągnąć join up. Długo to trwało. Koń wykazywał już oznaki, które Monty uważa za gotowość do połączenia, ale nie chciał podejść. Sawka najpierw go odpędzał, a później tak długo chodził odwrócony do konia tyłem by zostawić mu wolną przestrzeń i tym samym wybór, że koń w końcu za nim podążył. Jak widać, dobrze jest mieć kogoś bardziej doświadczonego, kto w razie potrzeby podpowie co będzie lepsze w danej chwili.
Nie do końca wiem jak wygląda gest w jojo, ale z tego co mi się wydaje, to koń ma sam podjąć wybór czy do nas podejść czy nie. My oprócz tego, że się odwracamy nie robimy za wiele, czekamy aż to koń uzna, że warto za nami podążać. Ale tutaj pewności nie mam.
Mój koń na przykład łaził za mną na padoku od początku. Ale bynajmniej nie znaczyło to, że się mnie podporządkował. Po prostu znał mnie i dobrze czuł się w moim towarzystwie. Ale z połączeniem miało to mało wspólnego
|
» Wysłany: Czw Maj 17, 2012 11:55
|