Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 854 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Ogólne » zootechnika - i co dalej ?


Napisz nowy temat
Figaro_16 » Sro Lis 11, 2009 11:19   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Figaro_16

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 20 Sty 2007
Pochwał: 2
Posty: 1993
Skąd: Pustynia Błędowska / Wrocław

Status: Offline

shagyaaa, naprawdę dałaś mi nadzieję :). Zorientowałam się, że jak zaczynam patrzeć na preparat, to przestaję oddychać. Wczoraj więc cały czas głęboko oddychałam i było ciut lepiej tzn. byłam dalej od granicy zemdlenia niż przedwczoraj. Byle do przodu :). I co zauważyłam, trzymam się do momentu, kiedy ktoś nie powie, że mu niedobrze, słabo. Wtedy mnie też się zaczyna. Nie ma to, jak iść za tłumem.

jasmina, słabsi dają sobie radę? To ja jestem ta słabsza :).

Jako ciekawostkę powiem Wam, że pierwszy raz zemdlałam u weterynarza, gdy psu wbijali kroplówkę, miałam z 8 lat. Teraz mdleję już tylko po pobieraniu krwi (mnie), po szczepionkach już nie :).
"Prawda - rzekł źrebiec - jednakże, mój bracie,
Chociaż to złoto, przecież to wędzidło".
Post » Wysłany: Sro Lis 11, 2009 11:19 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Dewonka » Sro Lis 11, 2009 20:32   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 932


Status: Offline

W takim razie dziwie się że poszlaś na weterynarie. To co pewnie teraz masz to pikuś. Ja przez pare miesięcy pracowalam w klinice wet. i różne rzeczy widziałam. Od kotka z czaszką na zewnatrz (którą musiałam mu oczyscic bo miał ją całą w żużlu, zmiazdzona łapka i połamany ogon po psa z ,,wypadniętym" Puszcza oko okiem. O tym ile razy widziała prawdziwe ,,bicie serca" też nie wspomne. O dziwo W OGÓLE mnie to nie rusza, znowu jeśli miałabym cokolwiek zrobić przy człowieku to nie ma takiej opcji. Sam ludzki zapach przyprawia mnie o mdłości. Kiedys siostrze schodził paznokiec i chciala bym pomogla jej się go pozbyc- ooo niee... w życiu.. i nie chodzi o to żebym się tego ,,bała", miała mdleć, mi się po prostu robi nie dobrze i gotowa jestem zwymiotowac- taki mój zyciowy paradoks Puszcza oko
Dlatego brałam pod uwagę weterynarie, a za żadne skarby nie poszłabym na medycyne. W rezultacie skonczylam na prawie i o dziwo też kierunek fantastyczny Uśmiechnięty Także nie ma co się denerwowac- studia zawsze można zmienić- ważne by trafić na ten do którego jesteśmy powołani Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sro Lis 11, 2009 20:32 Zobacz profil autora PW
Figaro_16 » Sro Lis 11, 2009 20:57   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Figaro_16

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 20 Sty 2007
Pochwał: 2
Posty: 1993
Skąd: Pustynia Błędowska / Wrocław

Status: Offline

Dewonka, nie ma co się dziwić. W końcu trzeba było spróbować. :) I liczę na to, że mi minie.

Chodzi o to, że jak już coś się dzieje, mam zadanie, to nic mi się nie dzieje, po prostu działam. Od razu mam jasny umysł.
"Prawda - rzekł źrebiec - jednakże, mój bracie,
Chociaż to złoto, przecież to wędzidło".
Post » Wysłany: Sro Lis 11, 2009 20:57 Zobacz profil autora PW Wyślij email
kittajka » Sro Lis 11, 2009 21:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

kittajka


Koniuszy
Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 521
Skąd: Banditendorf

Status: Offline

Ja mam tak jak Dewonka, że przy zwierzakach moge zrobić wszystko, a przy człowieku to już nie.
Figaro, a może w czasie kiedy patrzycie postaraj się podejść do tego bardziej luzacko, pożartować z kolegami, czy nawet porobić fotki preparatowi. Atmosfera zrobi się luźniejsza i nie będziesz się aż tak skupiać się na tym, że robi Ci się niedobrze. U nas niektórym dzięki temu pomogło. Nawet pani prowadząca rzucała co jakiś czas jakimś żartem, żeby odstresować tych przerażonych widokiem zdechłego zwierzaka.
"Wcale się nie przymawiałem, lecz jeśli prosi tak zacna osoba, to grubiaństwem byłoby odmówić."
Post » Wysłany: Sro Lis 11, 2009 21:14 Zobacz profil autora PW
Figaro_16 » Sro Lis 11, 2009 21:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Figaro_16

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 20 Sty 2007
Pochwał: 2
Posty: 1993
Skąd: Pustynia Błędowska / Wrocław

Status: Offline

kittajka, mnie nie robi się niedobrze, nie przeraża mnie widok martwych zwierząt, nie obrzydza, w pewnym momencie po prostu omdlewam (albo zmierzam do zemdlenia). A jak wracam do siebie, to znów mogę patrzeć.

Na razie pomogło oddychanie i skupianie się na nazwach. Jak wiem, jak się coś nazywa, to mi lepiej.
Sam fakt, że nie zemdlałam jest już dużym plusem. To znaczy, że mogę to kontrolować, tylko muszę znaleźć dobry sposób.
Na prosektorium jest w miarę luźna atmosfera, to we mnie musi się coś przestawić.

A wracając:
"Także nie ma co się denerwowac- studia zawsze można zmienić- ważne by trafić na ten do którego jesteśmy powołani"
Problem w tym, że na razie nie wyobrażam sobie bycia kimś innym niż weterynarzem. Ok, mogę być kowalem :).
"Prawda - rzekł źrebiec - jednakże, mój bracie,
Chociaż to złoto, przecież to wędzidło".
Post » Wysłany: Sro Lis 11, 2009 21:37 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Cedna » Sro Sty 20, 2010 22:57   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cedna



Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2
Skąd: wielkopolska

Status: Offline

Jestem tutaj nowa, ale mam nadzieję, że ciepło zostanę przyjęta Puszcza oko
co prawda nie zdążyłam jeszcze się rozejrzeć na forum, ale mam do Was sprawę Puszcza oko

Chciałabym nawiązać kontakt z osobami, które od października chciałyby zacząć studiować zootechnikę na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu Puszcza oko

Mam nadzieję, że kogoś takiego tutaj spotkam Puszcza oko

Pozdrawiam i czekam za odzewem ;P
Post » Wysłany: Sro Sty 20, 2010 22:57 Zobacz profil autora PW
Neila » Sob Gru 25, 2010 12:55   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

Neila



Dołączył: 23 Maj 2006
Posty: 4


Status: Offline

Chciałam zauważyć, że zootechnika to pojęcie bardzo szerokie. Na każdej uczelni ten kierunek studiów jest inaczej traktowany. Są spore różnice jeżeli chodzi o program i późniejsze umiejetności absolwentów.
Nie będę pisała nazwy swojej uczelni, żeby nie było, że ja faworyzuję. Ale podam przykład, że w momencie praktyk w SHiUZ ( Stacja Hodowli i Unasieniania Zwierząt ) ja byłam dopuszczona do badań nasienia, uczyłam sie w praktyce obsługiwać programy komputerowe, robić obrót, gdzie koleżanka z tego samego rocznika - lecz z innej uczelni musiała być uczona wszystkiego od podstaw. Bo nie mieli tego na zajęciach.
Wybrałam taki a nie inny kierunek studiów zgodnie z zainteresowaniem. Przede wszystkim zależało mi na zagadnieniach biochemicznych, biotechnologicznych, genetycznych. I taką mam właśnie specjalizację.
Byłam na stypendium oraz pracowałam w instytucie genetyki zwierząt za granicą. Obecnie jestem w Polsce, bo nie odpowiadała mi do końca rola naukowca. Pracuję w jednej z największych polskich stadnin koni. Oczywiście wszystko w zawodzie.
Wielu z moich znajomych ze studiów pracuje np w ARiMR czy ARR, we wspomnianych SHiUZ, jako inseminatorzy, zootechnicy oceny, w zakłądach mięsnych, mleczarniach , zakładach paszowych i oczywiscie dużych gospodarstwach. Część z nich oczywiście ma też swoje gospodarstwa. Niestety jest to praca wyłącznie dla "zapaleńców", ludzi z pasją. Trzeba bardzo wielu wyrzeczeń, czesto kosztem rodziny i życia towarzyskiego. Praca praktycznie 24 godziny na dobę. Zwykle trzeba się przeprowadzić na teren, lub blizej gospodarstwa. Praca jest ciężka, bardzo odpowiedzialna. Plus kontakt z niekoniecznie miłymi ludźmi - zwłaszcza gdy jest się kobietą. Trzeba mieć naprawdę bardzo dużo samozaparcia i być cholernie twardym i odpornym na stres.

No i przede wszystkim jeżeli chce sie byc dobrym zootechnikiem - trzeba przyłożyć się do nauki. I przyjżeć się solidnie uczelni, popytać itp. U mnie była praktycznie sama chemia, matematyka więc nie było lekko. Tak, przyjmują po 130 osób, ale do końca zostaje ta końcówka - u mnie było to 25 osób. Większość odpada na pierwszych dwóch latach, reszta zostaje wykoszona podczas egzaminu inżynierskiego. Do magisterki zostają Ci, co wiedzą czego chcą.

Praca dla zootechników jest, nie każdy tylko jest zdolny by ją podjąć.
Post » Wysłany: Sob Gru 25, 2010 12:55 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Ogólne » zootechnika - i co dalej ?
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 54 angelhorse 20787 Dzisiaj o godz. 13:45
Visenna Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 36 Chestnut_Stalion 18015 Sob Sty 07, 2012 13:37
martyna13 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1443 Marzenieokucyku 69966 Nie Lis 06, 2011 13:59
barejqa Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 46 Zuzupower 22301 Czw Lut 10, 2011 21:09
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 14794 Pon Sie 04, 2008 22:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum