Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Maj 2022

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1774 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Pogaduszki » Własny koń- jak sobie radzicie?


Napisz nowy temat
Chestnut_Stalion » Czw Sty 06, 2011 13:59   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Chestnut_Stalion

Jeździec Doskonały

Jeździec Doskonały
Dołączył: 12 Maj 2008
Pochwał: 2
Posty: 4120
Skąd: Kamionki k.Poznania/Wrocław

Status: Offline


Konia ,zależy jak się czujesz. Dużo pracy z ziemi, jakieś siodło ogłowie i przyzwyczajanie do niego to nie są trudne sprawy, pierwsze przewieszanie. Pierwsze wsiadanie no to z druga osobą do pomocy, aby konia nie zrazić. Mi dużo osób odradzało, ale bałam się że ktoś mi konia zepsuje, ale że mój to oaza spokoju i on do mnie i ja do niego miałam duże zaufanie to się tak bardzo nie obawiałam. Początkowo uczyłam go bardzo zachowawczo aby go nie zepsuć. Moją pracę opierałam na połączeniu klasyki z naturalsowym punktem widzenia (bo obie metody treningowe przy "myśleniu o dobrze konia" to jedno i to samo). No i młody ładnie skręca, hamuje jeździmy sami w tereny i z innymi końmi, mogę go oddzielić od stada, wszędzie dotknąć. Wiadomo że od strony technicznej to wygląda często dosyć brzydko ale jak już mi się uda siebie i konia nauczyć to wtedy poprawiamy niedociągnięcia. Co najważniejsze maluda jest w większości przypadków rozluźniony. Jeżeli wybierzesz spokojnego konia, nie nerwowego no to dasz radę, ale w pozostałych przypadkach to już zależy tylko od ciebie, twoich umiejętności i charakteru.
"Nie zapalałem światła z obawy, ażeby nie rozproszyć swoich iluzji" Jan Yoors

„Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera — na próbę”
Jan Paweł II
Post » Wysłany: Czw Sty 06, 2011 13:59 Zobacz profil autora PW
eliza_burza » Czw Sty 06, 2011 14:49   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 1585
Skąd: Kamionki

Status: Offline

Najlepiej odpowiedzieć sobie na pytania:
-> czego oczekuje od konia
-> co ja koniu jestem w stanie zaoferować
-> czy mam wystarczającą ilość czasu, aby zacząć pracę z koniem od podstaw
-> czy nie zrażą mnie niepowodzenia
-> czy mam osobę bliską, która w razie problemów podzieli się swoim doświadczeniem
-> czy czuje się o tyle pewnie, że konia młodego mieć mogę

Idziemy w myśl przysłowia: czym skorupka za młodu... itd.

Osobiście, jestem za kupnem młodego konia. Takiego z resztą aktualnie szukam. Moja tolerancja wiekowa kończy się przy granicy 5/6 lat. Teoretycznie. Zawsze istnieje możliwość, iż spodoba mi się starszy itd., bo nie jest powiedziane, że wszystko, co zaplanowane jest niezmienne.
Post » Wysłany: Czw Sty 06, 2011 14:49 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Konia » Czw Sty 06, 2011 20:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Ja też chciałabym konia maksymalnie do 5/6 lat. I początkowo nie chciałam myśleć o nieujeżdżonym. Ale mój wujek ma konie i najczęściej sprzedaje nieujeżdżone, a decydując się na własnego, wolałabym kupować od niego, bo miała bym większą pewność, że kupuje konia, od właściciela, któremu mogę ufać i wiem, że to co o danym koniu mi powie jest prawdą.
W swojej hodowli ma konie raczej spokojne, więc można by było liczyć, że potomstwo przejmie spokój po rodzicach.
Tak sobie myślę, że jeśli by skupić się przede wszystkim na dobrym poznaniu takiego młodego konia i zdobyciu jego zaufania, może jego przystosowanie do jazdy, było by łatwiejsze? Pytanie tylko czy bym sobie poradziła. Mam jeszcze czas, więc muszę się porządnie zastanowić, które rozwiązanie będzie lepsze.
Choć nie powiem, jeśli się samemu ujeżdża konia, to musi być niesamowite przeżycie. I satysfakcja ze wspólnego sukcesu.
Post » Wysłany: Czw Sty 06, 2011 20:17 Zobacz profil autora PW
Chestnut_Stalion » Czw Sty 06, 2011 20:28   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Chestnut_Stalion

Jeździec Doskonały

Jeździec Doskonały
Dołączył: 12 Maj 2008
Pochwał: 2
Posty: 4120
Skąd: Kamionki k.Poznania/Wrocław

Status: Offline

Geny genami, a nawyki i zachowanie to niestety już trochę inna bajka, ale jak ufasz wujowi no to ok. "Nie zapalałem światła z obawy, ażeby nie rozproszyć swoich iluzji" Jan Yoors

„Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera — na próbę”
Jan Paweł II
Post » Wysłany: Czw Sty 06, 2011 20:28 Zobacz profil autora PW
eliza_burza » Czw Sty 06, 2011 20:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 1585
Skąd: Kamionki

Status: Offline

Satysfakcja jest wielka to fakt, szczególnie jak wytworzysz więź z koniem i zaczniecie współpracować na dobrym gruncie. Mimo wszystko, nie sugerowałabym się genami, albowiem pewne cechy można nabyć z czasem, a koń spokojny zawsze możne się znarowić, wystarczy zrobić nawet jeden błąd. Nie chodzi mi oto, aby cię zniechęcić, ale nie jest powiedziane, że spokojny kopytny nim zawsze będzie. Opiekowałam się klaczą, która z początku była zrównoważona, a jak już poczuła się pewniej to pokazała różki. Owszem, poznanie konia przez X czasu pomaga, bo wtedy wybór wydaje się bardziej przemyślany tak samo jak późniejszy zakup.
Post » Wysłany: Czw Sty 06, 2011 20:31 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
barejqa » Czw Sty 06, 2011 22:23   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

barejqa


Koniuszy
Dołączył: 02 Lis 2009
Posty: 470
Skąd: Wrocław/Nieledwia

Status: Offline

tego nawet nie widac czy kon spokojny czy nie...wiem po sobie.Nie miałam duzego doświadczenia ale jak wsiadłam na moja kobyłe pierwszy raz...spokojny klus,galop patataj patataj..grzeczniutka...kon aniołek a przy okazji sie zakochałam:) Przywiezlismy ja...po 3 dniach pojechałam w teren ..wróciłam z rekami zdartymi do zywego miesa.. na padoku istny szatan(jak wtedy myslałam) sama sie nakrecała na galop...w kłusie szarpanie głowa ,uciekanie do środka i wszystko w takim szybkim tempie ze hej..brak wogóle władzy nad kierunkiem,szybkoscia i tyle...Uśmiechnięty wiec to tez nie jest:P
Post » Wysłany: Czw Sty 06, 2011 22:23 Zobacz profil autora PW
Dewonka » Czw Sty 06, 2011 22:27   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 1223


Status: Offline

Wiesz Koniu to zależy od tego co z tym koniem chcesz dalej robić, czy w planach bedziesz miala sport, czy tylko rekreacje- oraz to jak pewnie czujesz się w siodle. Argument typu ,,jezdze od 16 lat" jest śmieszny- słowo ,,jeżdżę" to pojęcie względne- jeśli w tym okresie powiedzmy 10lat jezdzilaś tylko w wakacje na obozikach, czy w szkółkach raz w tyg- to szanujmy się, ale co to za ,,jazda". Ja kupiłam teraz kobyłe surową i pracuję z nią od podstaw. Jeżdże konno 12 lat- miałam wcześniej konia wstępnie zajeżdżonego- młodego- sportu liznęłam ,,troszkę"- swoje w siodle wyjezdzilam- ale bez trenera co jakiś czas- stałabym z nią w miejscu (teraz zima- bez hali- to i tak stoimy Pokazuje język ). Ja powiedzmy znam na tyle swoją jazdę, że co chcę to na koniu zrobie- zrzucić mnie nie jest tak łatwo- mocno się trzymam- jezdziłam w zyciu zwykle na koniach ,,trudnych"- nie mniej jednak- technicznie marniutko. Chociaz moja obecna kobyła jest dużo łatwiejszym koniem niż Dewcio. Dew był koniem teoretycznie przygotowanym do Lki w skokach- a jednak dużo więcej czasu potrzebowałam by coś od niego wyegzekwować- Hyranka jest już inna, chętniejsza do pracy- na treningach z trenerem łapała wszystko w chwile- gdy byłyśmy same już różnie. Także między koniem ,,wstępnie zajezdzonym" a surowym różnicy wielkiej nie ma- jest między surowym a profesorem.
Post » Wysłany: Czw Sty 06, 2011 22:27 Zobacz profil autora PW
Konia » Pią Sty 07, 2011 5:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Pisząc, że jeżdżę 16 lat, nie miałam na myśli faktu, że świadczy o tym, że dobrze jeżdżę. Napisałam to raczej w takim sensie, że pomimo tak długiego stażu jeździeckiego, nie jestem do końca pewna, która opcja była by lepsza.
Miałam to szczęście, że swoje już w siodle przeżyłam, jeździłam na różnych koniach i to nie tylko na obozach czy w szkółce raz w tygodniu, zdarzały się okresy kiedy jeździłam bardzo często, więc aż tak źle z moją jazdą nie jest.
Jednak, myślę, że nie mając do pomocy przy młodym koniu osoby z doświadczeniem w tym temacie, pewnie na samodzielną pracę z koniem się nie zdecyduję.
Post » Wysłany: Pią Sty 07, 2011 5:37 Zobacz profil autora PW
neanderzyca » Pią Sty 07, 2011 8:19   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

neanderzyca

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 29 Lis 2007
Pochwał: 1
Posty: 2327
Skąd: Poznań

Status: Offline

Koniu, myślę, że pomysł poznania konia, to jest pobycia z nim zanim zdecydujesz się go kupić jest nad wyraz rozsądnym posunięciem. Patrząc na to jak racjonalnie rozważasz wszystkie za i przeciw, dzielisz się z nami swoimi obawami; myślę, że jak spotkasz tego jedynego, to będziesz wiedziała... Ja kupiłam konia, którego z począku w ogóle nie lubiłam i na którym jazda sprawiała mi nie tyle złość że muszę to robić, bo należy to do moich obowiązków, co po prostu irytację, po 2-3 tygodniach byliśmy tak zgraną parą że hej!
Do tej pory żałuję, że go sprzedałam, ale mus to mus Cool

Życzę owocnych zakupów. (Z tego co widziałam to parę osób z forum też nabyło konie, na które by nigdy nie spojrzałą normalnie, lub były totalnymi przeciwieństwami tych poszukiwanych!)
Post » Wysłany: Pią Sty 07, 2011 8:19 Zobacz profil autora PW
rosa1111 » Pią Sty 07, 2011 11:20   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

rosa1111


Koniuszy
Dołączył: 24 Cze 2009
Ostrzeżeń: 1
Posty: 603
Skąd: wroclaw

Status: Offline

To fakt ,ze konia poznajesz za czasem i czasami trzeba duzo tego czasu Zdziwiony PNawet pierwsze 10jazd duzo nie powiedzą Ci o koniu. Potem zostajesz z koniem "sam na sam" i wychodzi wszytsko. Ja ze swoją w pełni zaczełam sie dogadywać dopiero jakies dwa tyg temu, po 2 latach.Po drodze była pomoc trenera , probowanie samemu... I mam nadzieję, ze to nie przejsciowy stan Cool
Post » Wysłany: Pią Sty 07, 2011 11:20 Zobacz profil autora PW
Piotrpiotr » Sob Sty 08, 2011 13:45   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Piotrpiotr


Stajenny
Dołączył: 07 Gru 2010
Posty: 323


Status: Offline

pozwole sobie wtrącić to. Każdy ma jakieś problemy z koniem o różnych charakterach. Ten przykład dla wszystkich. Wystarczy obejrzeć zawody na światowym poziomie. Jeździec,koń wyszkoleni i to doskonale,wchodza na parkur i koń pokazuje rogi,jeździec szarpie go w jedną to w drugą a koń sobie. Albo konikowi palma odbije staje sztywno przed przeszkodą i pozbywa się intruza ze swego grzbietu,a ten uczy się pilotażu nad przeszkodą.Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Sty 08, 2011 13:45 Zobacz profil autora PW
barejqa » Sob Sty 08, 2011 14:00   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

barejqa


Koniuszy
Dołączył: 02 Lis 2009
Posty: 470
Skąd: Wrocław/Nieledwia

Status: Offline

Piotrpiotr sory ale jeździec który szarpie sie z koniem w opisany przez Ciebie sposób na zawodach takiej rangi nie powinien sie tam w ogóle pokazywac...zresztą na żadnych...niestety o tym chyba możemy pomarzyc...

ja tez sie z moimi docieram dopiero...jednak to jest tak ze za kazdym razem jest cos nowego,innego...zmieniamy sie i my i konie :)Ja z moja Siwa tak po 2 latach sie zaczełam dogadywac super...a teraz jestesmy praktycznie w pkt wyjscia przez to ze jestesmy tak daleko od siebie...
Post » Wysłany: Sob Sty 08, 2011 14:00 Zobacz profil autora PW
Konia » Sob Sty 08, 2011 17:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Taka dygresja: Piotrpiotr, no i właśnie dlatego przestałam oglądać zawody wysokiej rangi Puszcza oko
A żeby już było w temacie, to dodam, że ja nie mam wysokich wymagań co do przyszłego konia. Nie potrzebuję konia sportowego, świetnie wyszkolonego i z dobrym rodowodem. Dla mnie koń mógłby być NN i nie sprawiło by mi to żadnej różnicy. Ambicji sportowych już nie mam, bo na to za późno, a zresztą już mnie tak do tego nie ciągnie. Na koniu rekreacyjnym też można jechać zawody towarzyskie czy jakieś regionalne. Ważniejszy jest dla mnie kontakt z koniem, więź i zdobycie jego zaufania, niż zawody.
Zastanawiając się nad plusami i minusami kupna konia nieujeżdżonego, doszłam do wniosku, że nie był by to dobry pomysł w moim przypadku. Nie jestem pewna czy bym sobie poradziła, a bez tej pewności, owej decyzji nie podejmę. Więc jak przyjdzie odpowiedni moment (którego wciąż uparcie próbuję się doszukać, ale wiem, że jeszcze nie teraz) to poszukam jakiegoś konika w wieku 5/6 lat. O wiele łatwiej będzie mi współpracować z koniem, który już zna podstawy niż uczyć owego konia od podstaw. Na tyle umiejętności raczej nie mam. Co innego gdybym miała bliską osobę, na którą mogłabym liczyć przy zajeżdżaniu, ale jedyna taka osoba, mieszka trochę daleko od miejsca mojego zamieszkania, więc to nie do końca było by rozsądne.
Dziękuję wam za rady, pomogły Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Sty 08, 2011 17:21 Zobacz profil autora PW
Konia » Pon Sty 31, 2011 7:09   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Znowu odświeżam temat.
Wcześniej pytałam was hipotetycznie, z ciekawości, bo decyzja o własnym koniu była daleka. Teraz stanęłam przed możliwością kupna konia. Wiem, że decyzję muszę podjąć sama, ale chciała bym znać wasze opinie.
Potrzebuję opinii, rady, bo mam taki mętlik w głowie, że muszę sobie jakoś to poukładać...
Mam możliwość kupić konia ujeżdżonego za naprawdę małą sumę. Konia mniej więcej znam i wiem czego mogę się po nim spodziewać. Z jednej strony jest to okazja i wiem, że następna taka się nie powtórzy. Robiłam wstępne wyliczenia i teoretycznie dała bym radę z Narzeczonym utrzymać konia. Ale w praktyce bywa różnie.
Mam na utrzymaniu studia. Ja mam pracę na umowę zlecenie, więc niepewną. Co prawda Narzeczony ma pewniejszą pracę i powiedzmy, że miesięcznie zarabia tą średnią krajową, to jednak w przyszłości będzie trzeba jakoś ratami spłacać domek w którym mieszkamy obecnie, a chcemy kupić (na szczęście, możliwe że obejdzie się bez kredytu, więc to plus).
Z jednej strony wiem, że taka okazja się nie powtórzy więcej. Z drugiej strony mam świadomość, że to trochę za wcześnie, bo ja chciałam jeszcze trochę poczekać i pozałatwiać wszystko w innej kolejności. I sama nie wiem czy to rozsądne ryzykować, i stawiać wszystko na jedną kartę...
Niby nie ma sytuacji bez wyjścia. Zawsze można konia wydzierżawić, ostatecznie sprzedać, a nawet oddać w dobre ręce (nie zależy mi na pieniądzach, a na tym by zwierzakowi było dobrze).
A mimo to boję się zaryzykować. Tylko nie wiem jak zapomnieć bez żalu o tej możliwości, by jej później nie żałować.
Wiem, że nie podejmiecie decyzji za mnie, ale interesuje mnie wasze podejście, ku jakiemu podejściu bardziej się skłaniacie?
Zaryzykowanie, czy porzucenie szansy, bo to bezpieczniejsze?
Post » Wysłany: Pon Sty 31, 2011 7:09 Zobacz profil autora PW
neanderzyca » Pon Sty 31, 2011 9:25   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

neanderzyca

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 29 Lis 2007
Pochwał: 1
Posty: 2327
Skąd: Poznań

Status: Offline

To zależy jak życie prowadzisz. Jeśli lubisz mieć wszystko poukładane i realizujesz tylko pewne rzeczy, to nie kupuj. Jeśli natomiast wiesz, że czasami takie ryzyko przynosi wiele radości, kup. (Zobacz o ile więcej będziesz mieć przeżyć, jeśli podejmujesz takie ryzyko, aniżeli prowadzisz przykładne uporządkowane życie. Ja lubię mieć trochę niespodzianek, porywów. Nie wiem, czy Ty to lubisz.)
Koń to skarbonka i zawsze jest tak, że brakuje (no chyba że masz np dzianych Rodziców Cool )rzadko kiedy jest tak, że starczy Ci na wszystko co chcesz. Jeśłi się umiesz końmi zajmować, masz CZAS, i Twój Chłopak też to lubi/kocha, to ja nie widzę przeciwskazań. Co On na to w ogóle?

Moim zdaniem lepiej coś zrobić i potem żałować że się zrobiło, niż żałować, że się miało okazję, a się ie skorzytało ze strachu na przykład..
Ja konia kupiłam pod wpływem impulsu, jakoś mi szło, ale w pewnym momencie zaczyło brakować i znalazłam mu dom. Wiem, że jest mu teraz dobrze, wiem, też, że zrobiam dobrze i co najlepsze, jeśli bym się mogła cofnąć w czasie, zrobiłabym to jeszcze raz.
Czas z nim spędzony zaliczam do najlepszego okresu w życiu i na zawsze to zapamiętam.
Swój koń, to swój koń, dajekupę niezależności wbrem pozorom. Idze za tym kupa odpowiedzialności, ale w końcu nie jesteśmy już dziećmi Puszcza oko
Post » Wysłany: Pon Sty 31, 2011 9:25 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Pogaduszki » Własny koń- jak sobie radzicie?
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1448 Marzenieokucyku 449668 Sro Kwi 06, 2022 14:51
rubewrenn269 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 61 angelhorse 155222 Czw Lip 15, 2021 15:51
patsm00re18 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 48 Zuzupower 127586 Wto Sie 08, 2017 20:11
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 39 Chestnut_Stalion 109631 Sro Cze 06, 2012 17:07
Konia Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 79040 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum