Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Marzec 2019

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1081 Opinie: 3




Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092


» Forum koniarzy » Nasze konie i my » Sweet Arabell.


Napisz nowy temat
Dreamer113 Sweet Arabell. » Nie Paź 28, 2012 14:47   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 191


Status: Offline

To będzie krótka historia, ale wzięło mnie na refleksje o tym koniu, więc postanowiłam się nią podzielić. To chyba odpowiedni wątek, tak myślę...

Troszkę ponad rok temu - bo bardziej na początku października - miałam stać się właścicielem konia. Jak to pięknie i dostojnie brzmi. Puszcza oko Oczywiście nieszczególnie się do tego nadawałam, ale...
Trochę wcześniej, widziałam w stajni kilka razy słodką, skarogniadą klacz. Była piękna. Miała ładną szyję - jak ja kocham to u koni, och jak - z odrastającym irokezem, jej sierść była w kolorze głębokiej czerni, a brąz występował jedynie przy pyszczku i drobne, śmieszne znaczki przy oczach. Sierść dodatkowo była wyjątkowo miękka i gładka. Była po prostu urocza; ciekawska, milusińska. Stwierdziłam, że chcę na nią wsiąść. Dostałam pozwolenie, bo była bardzo grzeczna pod siodłem.
Poznałam ją jako Sweet Amore, chociaż miała na imię chyba Sweet Arabell, przynajmniej tak później ją nazywano. Wiadomo, jeżeli w stajni dość często przewijają się nowe konie, to nie zwraca się większej uwagi na ich imiona. Początkowo myślałam, że ma coś koło 5-6 lat, okazało się, że miała 4,5. Jakieś 165cm w kłębie.
Nieważne.
Wsiadłam na nią na drugą jazdę w tym dniu, szła fajnym, żwawym stępem, pracując głową i szyją. Żeby ruszyć ją do kłusa musiałam mieć podany bat, mimo, że tydzień nie chodziła pod siodłem. Ogólnie jeszcze podczas rozstępowania podeszła do drzwiczek od hali i otwierała je sobie nosem. Śmieje się W każdym bądź razie, zakłusowanie i zaraz galop. Utrzymałam się dłuższy czas w siodle, mimo tego, że miałam dopiero dwie czy trzy lonże galopu, a ona lekko brykała, tak o, z radości, nie chcąc mnie zrzucić. A przynajmniej tak mi się wydaje, że lekko brykała, być może to sobie wyobraziłam... Choć nie sądzę. Już wprowadziłam ją na duże koło, ale ostatecznie straciłam równowagę i spadłam. Sweeciak od razu podeszła do wyjścia hali, otwierając sobie drzwiczki nosem. Pokazuje język
Przelonżowano ją, żeby się wybiegała - tam to dopiero były barany - i wsiadłam ponownie. Obyło się już bez niespodzianek.
To jedyny koń, na którego grzbiecie czułam się tak dobrze. Nie umiem tego wytłumaczyć. Swoją drogą była mięciutka we wszystkich chodach i nawet galop zaskoczył mnie tym, że nie latałam tak mocno jak wór kartofli. Nie to, że nie latałam wcale, wiadomo. Jeszcze w trakcie zgubiłam wodze i na nowo musiałam je łapać, więc z boku musiało to wyglądać świetnie. Ale nie poniosła mnie typu ''dzida do przodu'', galopowała normalnie, ot, po prostu sobie galopowała. Nie sądzę również, że chciała mnie wystraszyć czy coś. Po prostu zagalopowała, szybko i z niczego, a ja z takim poziomem nie mogłam jakoś dużo zrobić, od zwykłego ''pociągania'' za wodze i półparad nie chciała przejść do kłusa. Chciała sobie pobiegać i mimo obijającego się o grzbiet jeźdźca po prostu to robiła. To było piękne. Mimo porażki z mojej strony, oczywiście.

Właśnie po tej jeździe stwierdziłam, że muszę coś zrobić. Ten koń był wyjątkowy. Nie wyobrażałam sobie przyjścia do stajni i nie zobaczenia jej w boksie.
Rozmowy z rodzicami, bardzo ciężkie i uświadomienie, że nie ma mowy o żadnym koniu, bo nie ma pieniędzy. Przynajmniej tak twierdzili. Po depresyjnych stanach i obijaniu się o ściany; orzekli, że jednak jedziemy się o wszystko wypytać. Bo jeżeli mam nie myśleć o niczym innym, nie skupiać się na lekcjach, to lepiej już kupić konia. Przewraca oczyma Tłumaczyłam, że nie wyobrażam sobie przyjścia do stajni i nie zobaczenia jej w boksie. Ale chyba najbardziej przekonało ich stwierdzenie, że mogę się zrywać do stajni z samego rana, że tata może mnie tam wozić przed pracą.
Pojechaliśmy, wypytaliśmy się o wszystko. Było tylko jedno ale, Sweet miała na bodaj prawej, przedniej nodze nakostniaka. Gdy wyprowadzano ją z boksu po jakimś czasie stania, czasami lekko kulała. Weterynarz właścicieli stajni miał zajechać i to sprawdzić, gdy będzie w okolicy, żeby nie płacić specjalnie za dojazd. Aż tak mi się nie spieszyło.
Za tydzień byłam w stajni; Sweet już nie było. Po jeździe dowiedziałam się, że instruktorka wsiadła na nią w tygodniu.
Zaczęła wyrzucać z zadu, szaleć. Z bólu. Jedynie zadzwoniła do weterynarza wszystko opisać. Nakostniak był jednak dość ''złośliwy''. Operacja kosztowałaby koło trzech tysięcy, przy czym pewnie nigdy nie chodziłaby do końca normalnie, miewając okresowe kulawizny. Stracona sprawa.
Właściciel klaczy przyjechał ją odebrać, wciąż uparcie twierdząc, że ma zdrowego konia i zapewniając, że nic z nakostniakiem robić nie będzie. Zabrał ją ze stajni.
Wiem, że Sweet się gdzieś sprzedała, jednak nie wiadomo do kogo.
To przerażające, że koń cztery i pół roku ma tak niepewną przyszłość, wierzę tylko, że trafiła do dobrych, odpowiedzialnych i kochających ludzi, którzy się nią zajmą. Tylko to mi zostało.
Gdybym nie była uzależniona finansowo od rodziców, miała większą wiedzę i pieniądze na operację i rehabilitację konia, to bym ją kupiła. Gdybym była milionerem lub wygrała dużą sumę w totka, kupiłabym ją i się nią zajęła. Niestety żaden z tych wariantów nie miał miejsca. Och, mój Sweeciak, Moja Słodka Miłości...
Minął rok. Przez kilka miesięcy zaglądałam do jej boksu, czując niepokój i mając nadzieję, że ją w nim znajdę. Nierealne.
Wiem, że głupotą byłoby kupowanie konia w moim przypadku, szczególnie młodego. Mogłam liczyć na pomoc w stajni, na pewno mogę zawsze na nią liczyć, ale wiedzieć coś samemu to jednak co innego.
Wiem również, jak idiotycznie brzmi tak historia. Dzieciak przyszedł do stajni, zobaczył kilka razy konia, raz wsiadł jeszcze spadł i się podnieca, myśli, że to coś wielkiego. Ale to naprawdę było coś wyjątkowego. Ten koń miał w sobie to ''coś''. A ja naprawdę starałam i staram się nie przywiązywać do koni, bo wiem, że nie mam na nie wpływu.
Nawet się z nią nie pożegnałam. Nawet nie mam jej zdjęcia. Nie mam nic.
Tylko wspomnienia.

Gdyby ktoś znał tego konia, albo klacz pasującą w dużej mierze do tego opisu, najprawdopodobniej ze ''Sweet'' w imieniu, byłabym wdzięczna za wszelkie informacje, może nawet zdjęcia. Chociaż szanse są małe, wiem o tym. Jakby co, mieszkam w województwie mazowieckim.
Zebrało mnie znowu na refleksje, przeraża mnie to, jaka przyszłość mogła spotkać Sweet. I jako, że nie mam z kim o tym porozmawiać, postanowiłam to opisać tutaj. Starałam się nie pisać zbyt wielu szczegółów. Pokazuje język
Dziękuję wszystkim, którzy to przeczytali. Wątek pewnie zaraz zniknie w odmętach forum, ale mi zapamiętany obraz Sweet z odrastającym irokezem, miękką sierścią, memłaniem w pysku rękawa mojej kurtki i ta pamiętna jazda, mam nadzieję, zostanie w pamięci na zawsze.
Post » Wysłany: Nie Paź 28, 2012 14:47 Zobacz profil autora PW
BlackPearl » Nie Paź 28, 2012 17:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

BlackPearl

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 03 Kwi 2012
Posty: 2346
Skąd: Lubuskie

Status: Offline

Też z czasów początków jeździectwa spotkałam wyjątkowego konia,na którym przeżyłam wiele fascynujących jazd. Ramzes pewnego dnia odszedł z naszej ukochanej stajni i miałam go więcej nie zobaczyć. Później został sprzedany,pogłoski mówią,że ostatecznie trafił do rzeźni. Takich historii jest wiele. Kiedy kupiłam Karmen,miałam myśli,by ją sprzedać i bałam się,że stanie jej się krzywda. Wiele osób traktuje konie z problemami ostro i ustawia je pod swoje potrzeby.
Post » Wysłany: Nie Paź 28, 2012 17:38 Zobacz profil autora PW
Dreamer113 » Nie Paź 28, 2012 18:30   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

Dreamer113


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 191


Status: Offline


U mnie ''najzabawniejsze'' jest to, że widziałam ją kilka razy w stajni i raz wsiadłam, jeszcze z upadkiem, bodaj drugim w mojej jeździeckiej ''karierze''. Pokazuje język
Mimo wszystko jakoś strasznie mnie to ruszyło. Nie umiem tego opisać. Najgorsze jest właśnie to, gdzie mogła trafić, młodziutki koń... Myślę, że nawet mogłaby chodzić jakiś mały sport. Nie to, że uważam konie, które nie skaczą zbyt dobrze czy nie idzie im ujeżdżenie za jakieś ochłapy. Liczy się koń sam w sobie.
Napisałam to tu głównie dlatego, że nie mam nawet komu o tym opowiedzieć tak naprawdę.
No i liczę cichutko, że ktoś może ją znać, chociaż małe są szanse.
Post » Wysłany: Nie Paź 28, 2012 18:30 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Nasze konie i my » Sweet Arabell.
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 60 angelhorse 99418 Pią Mar 08, 2019 3:25
20190308yuanyuan Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 48 Zuzupower 89890 Wto Sie 08, 2017 20:11
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1445 Marzenieokucyku 328380 Pią Sty 04, 2013 0:23
Sandra Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 39 Chestnut_Stalion 78458 Sro Cze 06, 2012 17:07
Konia Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 55943 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum