Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 855 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Ogólne » Dlaczego zmieniamy nasze konie?


Napisz nowy temat
siaka Dlaczego zmieniamy nasze konie? » Sob Kwi 01, 2006 22:42   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

siaka


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 08 Mar 2006
Posty: 101


Status: Offline

Czy zdarza się Wam, że koń, na którym stale jeździcie i do którego macie wyłączność Was totalnie zaskakuje?
Tak szczerze, to moim zdaniem za bardzo staramy sie zmienic końska nature!!
Jak biore moja kobyłkę ze stajni i patrze jej w oczy mam wrażenie, ze tak dobrze sie znamy, i ze niczym mnie nie zaskoczy! 8miesiecy wspólnej pracy to sporo zeby sie poznac, ale czy napewno?? Jestem w stanie odgadnąc jej nastroj, wiem kiedy moge ja poprosic o zmiane tepa ale nigdy nie jestem w stanie zrobic czegos wbrew niej- hmm nie wiem czy watrazam sie jasno, bo nie chodzi mi o to, ze nie panuje nad moim koniem, są po prostu takie chwile, ze sama nie jestem czegoś pewna i ona wtedy to czuje i sama przejmuje dowodzenie. Ale chyba to jest piekne?? Bo czemu nie pozwolic koniowi na własne zdanie podczas gdy my o nie walczymy?? Kazdy ma swoj rozum, człowiek ma swoj, kon ma swoj! Moze gdybysmy starali sie słuchac naszych koni, one byłyby szczęśliwsze?? Czy zbyt intensywnym tereningiem nie zabijamy w koniach tego co najcenniejsze?? Powiedzcie za co kochacie wasze konie???
bo ja czerpie niesamowita przyjemnosc ze współpracy z moim koniem. Wczesniej jak jezdziłam w osrodku jezdzieckim nie zastanawialam sie czy kon chce tego co ja. Jezeli kulał albo cos mu dolegało, to odstawiałm go do stajni i przesiadałam sie na innego, moje musiało byc na gorze. Moj kon zmienil moje podejscie. Zawsze zastanawiam jakie jest podłoze odmowy posłuszenstwa.
Kiedys pojechałam z ekipa w teren, warunki były podłe- zamarzniety snieg, w którym konie zapadały sie ... Moja kobylka jest malutka(hucuł) i w dodatku zrebna, w pewnwj chwili zapadły sie jej tylne nogi prawie po brzuch, staneła jak wryta, nie chciała zrobi kroku do przodu a ja jej do tego nie namawiałam... Ekipa pojechała dalej, my wrociłysmy do stajni. Pewnie gdyby na moim miejscu byl ktos inny kobyła dostałby batem przez tylek i ruszyłaby przed siebie- powiecie brak konsekwencji, ja powiem, ze ona wiiedział lepiej czy da rade. Konie wróciły z terenu z mocno pocharatanymi nogami....
Jeszcze jeden przypadek- kon chcial odmowic skoku przez przeszkode, przeszkoda niewysoka ale dość szeroka (opony wkopane w ziemie a za nimi pół metrowy row) przeciez kon nie ma prawa odmówic! Bat w tylek, prowadzacy jazde krzyknał, kon skoczył z miejsca, wpadł z jezdzcem do rowu- efekt- połamana miednica, dziewczyna do konca zycia nie siadzie na koniu. Koniowi zaczynały sie problemy ze wzrokiem, czego nikt nie zauwazył, gdyby go posłuchali....
Czy warto wiec łamać konie?? Ich instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego, dlaczego go nie słuchamy???
Post » Wysłany: Sob Kwi 01, 2006 22:42 Zobacz profil autora PW
Ogryzek » Sob Kwi 01, 2006 23:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ogryzek


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 22 Sty 2006
Ostrzeżeń: 1
Posty: 198
Skąd: Opole

Status: Offline

Siaka, warto łamać, jeśli opiera się to na zaufaniu. Gdybym nie nauczyła konia, że zawsze wybieram bezpieczne brody i płycizny, w życiu nie przejechalibyśmy przez żaden strumyk. Ze mną na plecach wlezie teraz do każdej wody, sam- nie umoczy kopyt, bo się boi. To nie jest łamanie konia- to nauczenie go, że człowiek może uzupełniać jego braki.
Ta historia ze skaczącym hucułem jest rzeczywiście straszna, ale ja bym raczej powiedziała, że błędem człowieka było to, że źle ocenił możliwości konia niż to, że go nie posłuchał. Nie traktuję konia jak maszynki do jeżdżenia, ale myślę, że człowiek nie powinien słuchać konia, tylko rozumieć jego potrzeby... Dlaczego dobry koń to posłuszny koń? Bo źle się jeździ na koniu, który nie respektuje twojego zdania. Ja jestem osobnikiem alfa i ja mówię, co teraz robimy- jak dla mnie to zupełnie naturalne w końskiej hierarchii. On może zaproponować swoje rozwiązanie, ale to do mnie należy ostateczna decyzja, co zrobimy- jeśli on wybierze taką drogę, na jaką ja bym się zdecydowała, to oczywiście go posłucham (to takie wstrętne z mojej strony, to dawanie mu złudzenia własnego wyboru Puszcza oko ). I tak po jakimś czasie otrzymujemy konia, który myśli podobnie do właściciela i już nie musisz się z nim użerać, że robi nie to, co chcesz, bo sam z siebie wykonuje polecenia.
Właściwie to nie wiem, czy dobrze zrozumiałam Twoje pytanie Zakłopotany


Ostatnio zmieniony przez Ogryzek dnia Sob Kwi 01, 2006 23:57, w całości zmieniany 1 raz
Post » Wysłany: Sob Kwi 01, 2006 23:38 Zobacz profil autora PW
siaka » Sob Kwi 01, 2006 23:57   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

siaka


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 08 Mar 2006
Posty: 101


Status: Offline

Zrozumiałaś dobrze, ale nie zgadzam sie z Toba. Moja kobyła wszedzie wejdzie, bo nie jest strachliwa, ale czy Ty przeszłabys przez motek nad przepaścia gdyby coś Ci podpowiadało, ze liny zaraz puszcza?? Znam przypadki, ze konie ratowa ły swoich właścicieli z optesji, chociaz ci ich nie chcieli słuchać!!
Nie twierdze, ez pewnego oporu nie nalezy przełamywać, bo kazdego rodzaju edukacja sie na tym opiera, ale to wcale nie wyklucza dialogu!! A czy jetesmy w stanie zdobyc sie na taki dialog z koniem?? Konie chca takze nas czegos nauczyć a my to ignorujemy!
Pozdrzwiam i dziekuja za głos Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Kwi 01, 2006 23:57 Zobacz profil autora PW
Ogryzek » Nie Kwi 02, 2006 0:16   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ogryzek


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 22 Sty 2006
Ostrzeżeń: 1
Posty: 198
Skąd: Opole

Status: Offline

No jasne, jeśli koń wyraźnie daje do zrozumienia, że coś mu nie odpowiada, to trzeba to rozważyć- w końcu ma lepsze zmysły od człowieka i tu on mnie uzupełnia- w moim przypadku to działa w ten sposób, że koń wykrywa potencjalne niebezpieczeństwo* (np. 'o nie, znowu woda'), a ja je analizuję i oceniam, czy jest realne ('tak, woda, ale ma 3cm głębokości... ludzie mówią na to kałuża') (analiza to nie jest mocna strona mego rumaka Bardzo wesoły ). A już tyle razy się przekonał, że jeśli ja mówię, że coś jest niegroźne, to jest niegroźne, że mi wierzy na słowo. I koń jest zmieniony pozytywnie- współpracuje. A z drugiej strony nie jest zmieniony- puszczony na łąkę zawsze omija kałuże... bo nie umie ocenić, czy są niebezpieczne. Można pomyśleć, że uzależniłam od siebie konia- beze mnie sobie nie poradzi itd., ale ja patrzę na to z drugiej strony- dzięki temu sam szybciej się przekona do wody, podczas gdy bez 'wodnych' terenów o wiele później albo wcale.
Cieszę się, że umiesz się kulturalnie nie zgodzić i mieć inne zdanie bez rzucania się o moje (czasem trochę nietypowe) poglądy. Pozdrawiam.



*w nawiasach podana przykładowa konwersacja z koniem Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 0:16 Zobacz profil autora PW
siaka » Nie Kwi 02, 2006 0:54   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

siaka


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 08 Mar 2006
Posty: 101


Status: Offline

Ja myślę, że to takze kwestia poznania koni lepiej. Ty wiesz, że Twoj lubi przesadzać, a ja wiem, że moj przez całe swoje dotychczasowe zycie musiał sam o siebie zadbąc i dlatego w terenie to ja jej słucham. Na razie nie wychodze na tym zle, bo kiedy trzeba jestem konsekwentna. ale panikarzy tez znałam...
Fakt jest taki, trzeba metody dostosowac do konia, bo w przeciwnym razie jazda bedzie obustronną udręką....
A rzuciłam ten temat, zeby przekonac sie na ile mamy zakorzenione schematy, a na ile pozwalamy sobie na intuicyjne działanie Bardzo wesoły
Bo czy wiekszość z nas nie mysli, ze konia trzeba całkowicie podporzadkować??
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 0:54 Zobacz profil autora PW
Ogryzek » Nie Kwi 02, 2006 1:23   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ogryzek


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 22 Sty 2006
Ostrzeżeń: 1
Posty: 198
Skąd: Opole

Status: Offline

Masz rację, wszystko zależy od konia: bojaźliwemu trzeba dać mocne oparcie w autorytecie człowieka, a dominującemu możliwość podejmowania decyzji od czasu do czasu.
Intuicyjne działanie... U mnie intuicyjne działanie to właśnie podporządkować sobie tego niezdecydowanego zwierza i przeć do przodu, bo koń się znowu boi i nie chce słuchać ze strachu Bardzo wesoły a dopiero zdrowy rozsądek mówi, że być może tym razem przeszkoda jest naprawdę groźna. Kolejny przykład, że wszystko zależy od sytuacji. Ale już kończę z moim grafomańskim uniesieniem, niech inni się wypowiedzą Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 1:23 Zobacz profil autora PW
Momo » Nie Kwi 02, 2006 9:16   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Momo


Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1
Posty: 635
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Jeśli dasz dominującemu koniowi możliwość podejmowania decyzji od czasu do czasu.... Hmm. Wydaję mi się, że wtedy koń odrazu przejmie kontrolę nad Tobą. Konie z natury dominujące to konie trudne. Mają silną osobowość. Są to konie dla dobrych jeźdźców, którzy są silniejsi od nich. Nie chodzi mi tu o siłę mięśni, a o siłę osobowości. Jeździec musi stać nad takim koniem wyraźnie jako osobnik alfa. Inaczej szybko rolę się odwrócą. Ale uważam, że gdy jeździec jest osobnikiem alfa (jest tak uważany przez swojego konia) to nic piękniejszego zdarzyć się nie może. Osobnik alfa to osoba silna, która obroni swojego konia, da mu jeść, zapewni ruch i odpoczynek, koń będzie się czuł przy tej osobie bzpiecznie itd. Tak więc myślę, że błędnie uważacie, że gdy jeździec jest przewodnikiem to koń jest przez niego sztorcowany. Ale z drugiej strony macie dużo racji, bo wiele jest osób które uważają, że jak zmuszą konia do czegokolwiek to koń będzie ich uważał za alfę. Najczęściej jest tak, że koń odbiera ich jako drapieżnika Zdziwiony Gdyby ludzki mózg był na tyle prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, to bylibyśmy tak głupi, że i tak byśmy go nie zrozumieli.

http://momolandia.blog.onet.pl - zapraszam Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 9:16 Zobacz profil autora PW
siaka » Nie Kwi 02, 2006 9:58   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

siaka


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 08 Mar 2006
Posty: 101


Status: Offline

a czy nie sadzicie, ze stracicie "auturytet" (ja wole nazywać to zaufaniem), jesli wpakujecie konia w tarapaty??
Przykład, który podałam- ten ze skaczącym koniem, nie dotyczył hucuła tylko sportowego konia, który wielokrotnie skakał tę przeszkode.... A problemy ze wzrokiem jakoś wczesniej sie nie ujawniły, gdyby jezdziec sie zastanowił, pewnie nie doszłoby do wypadku....
A co do mojej kobyłki, to nie nalezy do koni dominujacych (hmm, w sumie to zalezy od definicji) jest raczej uparta i z ta upartości walcze, ale nauczyłam sie takze jej słuchac. Bo gdy wyjezdzamy same w teren jestesmy skazane tylko na własny osad. Jak wyjezdzamy ekipa i mamy przed soba konski zadek wyłaczamy myślenie, co kilkakrotnie zawiodło nas na manowce, bo nigdy nie spadłam gdy bylysmy same a to prawie 90%wyjazdow ( wcale nie jezdzimy wolniej) a podczas grupowych wycieczek zdarzyło mim sie kilkakrotnie! Zakłopotany !!!
Pozdrawiam
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 9:58 Zobacz profil autora PW
mikrusek1990 » Nie Kwi 02, 2006 11:47   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

mikrusek1990

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 06 Wrz 2005
Posty: 925
Skąd: Jastrzębie Zdrój

Status: Offline

Ja nie wiem mój koń jest odważny i bardzo fajny na padoku w terenie znowu nic sie nie liczy tylko szybkosćUśmiechniętyA na drążkach czasami jak cos spartole a siwa np. przez to uderzy się w noge to przekrzywi lepek i się takpatrzy na ciebieP Strasznie mi wtedy głupio ale ja sie dopiero ucze i ona to wie;) Z ziemi czasami pomaga mi sie czyscićBardzo wesoły Miotełka a co:D
Oczywiście w mamy czasami sprzeczki szczególnie w terenie i dotyczace drogi ale i tam jak narazie nie udalo jej sie mnie przekonac do tego abym poszła tam gdzie ona chce:P Moze dlatego ze ona zawsze chce isc w pole albo kukurydze no tam gdzie jest jedzenie:D
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 11:47 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Siurek » Nie Kwi 02, 2006 12:07   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Siurek

Jeździec Doskonały

Jeździec Doskonały
Dołączył: 22 Sty 2005
Pochwał: 2
Ostrzeżeń: 2
Posty: 4014
Skąd: mam wiedzieć?

Status: Offline

Ja tam nie wiem... Nie mam własnego konia... Ale zgadzam się z Siaka. Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 12:07 Zobacz profil autora PW
Momo » Nie Kwi 02, 2006 12:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Momo


Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1
Posty: 635
Skąd: Warszawa

Status: Offline

ZAUFANIE to bardzo ważne słowo w jeździectwie. Zwłaszcza w WKKW i w skokach. Jak koń nie ufa jeźdźcowi to nie skoczy. No, chyba, że tak jest przerażony, że skoczy w ucieczce. Ale zaufanie można stracić w każdej chwili. Koń może stracić zaufanie do Ciebie gdy wyprowadzasz konia z buchmanki, a on spadnie z rampy i pokaleczy sobie nogi. Wypadki chodzą po ludziach. Problem polega na tym, że konie mają doskonałą pamięć i bardzo dobrze pamiętają krzywdę. Ale nie popadajmy w skrajność. To nie znaczy, że mam dać koniowi samowolę i nie wykorzystywać jego zaufania. Jak najeżdżam na przeszkodę to współpracuje z moim koniem. Na treningach staram się jak najmniej nim manipulować - chyba, że ćwiczę obliczanie odskoku i jazdę parkurową. I tak na zwykłych treningach nie dyktuje odskoku, bo koń dobrze wie gdzie ma się odbić. To jest zapisane w końskiej naturze. Ja wtedy mu ufam. Ale na zawodach gdy widzę, że coś jest nie tak ja przejmuję "dowodzenie" i "mówię" co ma robić. On wtedy ufa mi i bez wahania to robi. A przecież nie udać może się zarówno mi jak i jemu. Na tym polega partnerstwo. Ale jednocześnie to jeździec jest alfa. Bo tylko na podstawie takiej "umowy" koń Ci nie tylko ufa, ale i wykonuje polecenia. A u konie jest to całkowicie naturalne, bo nawet jak dwa konie są kumplami, to jeden jest wyżej w hierarchii, a drugi niżej. I w tym nie ma nic złego.


Co do tego wypadku ze skokiem. Kto mógł przypuszczać, że koń jest chory??? Zwłaszcza jak nigdy przedtem nie było oznak problemu ze wzrokiem? Nie żebym tej osoby broniła, ale niestety zdarza się. Nie będę już wspominać o nawyku uderzenia palcatem konia za wyłamanie, które jest odruchem u wieeeeelu jeźdźców. A skoro jest to odruch to robią to zanim sie zastanowią "dlaczego?".

Moja instruktorka wielokrotnie mi powtarzała "Koń ma nogi, a Ty masz głowę. Używaj głowy, a koń będzie używał nóg". Ja się pod tym podpisuje obiema rękami. Poza tym w sporcie rzeczą pierwsza rzędną jest zdrowie jeźdźca i konia. A brak kary nie zrobi żadnej szkody i nic się nie stanie jak zamiast natychmiastowej kary chwilę pomyślimy. Zdziwiony
Gdyby ludzki mózg był na tyle prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, to bylibyśmy tak głupi, że i tak byśmy go nie zrozumieli.

http://momolandia.blog.onet.pl - zapraszam Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 12:14 Zobacz profil autora PW
siaka » Nie Kwi 02, 2006 18:10   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

siaka


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 08 Mar 2006
Posty: 101


Status: Offline

dzięki Momo! Zgadzam sie z Toba całkowicie. W mojej stajni, tzn tam gdzie trzymam konia wszyscy pukali sie po głowach jak czasem odpuszałam mojej kobyłce, teraz widza, że wcale na tym źle nie wychodze. Ostatnio nawet byli pełni podziwu jak moja klaczka, która zwylke wlokła sie gdzieś z tylu mknęła do przodu. Wszyscy teraz mówią Scarlett to koń z ktorym sie pracuje a nie kon, którego sie robi. Tylko ile koni zostało zniszczonych przez nierazsadne urabianie??
Pozdrawiam
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 18:10 Zobacz profil autora PW
buschmenka » Nie Kwi 02, 2006 19:53   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

buschmenka

Luzak

Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4
Ostrzeżeń: 1
Posty: 3431


Status: Offline

To zależy jakiego się ma konia. Mój koń np. cały czas sprawdza, ile mu pozwolę. Jeśli bym mu odpuszczała, to obaj byśmy sobie w niedalekiej przyszłości krzywdę zrobili. Walor po prostu ma taki charakter i tyle. Ja mam głowę od myślenia, on powinien mi po prostu zaufać, a nie szukać drugiego dna. Wbrew pozorom koń się w takim układzie znacznie lepiej czuje- gdy nie musi myśleć, bo człowiek robi to za niego. Czuje się wtedy po prostu bezpieczny i bardziej zrelaksowany. I ja swojemu kuniowi po prostu nie mogę odpuścić, on cały czas sprawdza kiedy będzie mógł poszybować wyżej w hierarchii. Ale z drugiej strony nie uznaję bata przez krzyż, gdy coś zrobi źle. P;o pierwsze końska psychika nie pojmuje istoty kary. A po drugie Walor reaguje bardzo nieobliczalnie i człowiek, który by go potraktował batem mógłby być zbierany z najbliższej ściany , albo by miał niezapomnianą na całe życie przejażdżkę . Stanowczość jest gwarantem sukcesu, inaczej naprawdę się nie da...

Wcześniej miałam konia, który czasem przejmował inicjatywę bo wiedziałam że nie ma ciągot do bycia koniem alfa. Pozatym to był profesor, stary wyjadacz.

Cytat
Kiedys pojechałam z ekipa w teren, warunki były podłe- zamarzniety snieg, w którym konie zapadały sie ... Moja kobylka jest malutka(hucuł) i w dodatku zrebna, w pewnwj chwili zapadły sie jej tylne nogi prawie po brzuch, staneła jak wryta, nie chciała zrobi kroku do przodu a ja jej do tego nie namawiałam... Ekipa pojechała dalej, my wrociłysmy do stajni. Pewnie gdyby na moim miejscu byl ktos inny kobyła dostałby batem przez tylek i ruszyłaby przed siebie- powiecie brak konsekwencji, ja powiem, ze ona wiiedział lepiej czy da rade. Konie wróciły z terenu z mocno pocharatanymi nogami....


Cóż, jak dla mnie głupota- koniom się zapadają nogi po brzuch Zszokowany i jadą dalej? To jest nieodpowiedzialność, nie dziwię się że koń odmówił posłuszeństwa Zdziwiony

Cytat
Czy warto wiec łamać konie?? Ich instynkt samozachowawczy jest silniejszy od naszego, dlaczego go nie słuchamy???


Ich instynkt jest, ze tak powiem przebudowany i przewrażliwiony. Koń potrafi zrobić potwora zjadającego konie z reklamówki, dlatego to my jesteśmy na górze a nie one Puszcza oko . I jest zasadnicza różnica między łamać, a trzymać porządek. To tak samo, jakbyś twierdziła że zasady dla dziecka to tłumienie jego osobowości Puszcza oko .

Cytat
Fakt jest taki, trzeba metody dostosowac do konia, bo w przeciwnym razie jazda bedzie obustronną udręką....


Zawsze to powtarzam, to się całkowicie zgadzam Bardzo wesoły

Cytat
Jak wyjezdzamy ekipa i mamy przed soba konski zadek wyłaczamy myślenie, co kilkakrotnie zawiodło nas na manowce, bo nigdy nie spadłam gdy bylysmy same a to prawie 90%wyjazdow ( wcale nie jezdzimy wolniej) a podczas grupowych wycieczek zdarzyło mim sie kilkakrotnie! !!!
Pozdrawiam


Primo- mam tak samo Puszcza oko . Na spokojnym profesorku spadam z zawstydzającą regularnością Puszcza oko , a z mojego trudniejszego konia spadłam zaledwie raz na pół roku Cool .

Secundo- wg. mnie to zbyt niebezpieczne i nieodpowiedzialne zachowanie jeździć samemu w teren. Co byś zrobiła, gdybyś (tfu, tfu, tfu, tfu) spadła i np. coś sobe złamała? Wypadki chodzą po ludziach, a w takim przypadku masz bardzo małe pole do manewru, również z koniem... Zawsze możesz się doczołgać Puszcza oko , ale ja bym nie była zbyt zachwycona z tej ewentualności Cool . Już nie mówiąc o wstrząsie mózgu (tfu, tfu, tfu, tfu), kiedy odłączają ci zasilanie. Kto by cie szukał? Jak dla mnie 2 osobowa grupa to niezbędne i nieprzekraczalne minimum.
Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 19:53 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Momo » Nie Kwi 02, 2006 20:09   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Momo


Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1
Posty: 635
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Zgadzam się z Buschu. Puszcza oko Grunt to nie przesadzać w żadną stronę. Cool Gdyby ludzki mózg był na tyle prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, to bylibyśmy tak głupi, że i tak byśmy go nie zrozumieli.

http://momolandia.blog.onet.pl - zapraszam Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 20:09 Zobacz profil autora PW
siaka » Nie Kwi 02, 2006 22:30   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

siaka


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 08 Mar 2006
Posty: 101


Status: Offline

niestety samodzielne tereny to dla mnie konieczność, bo czesto jestem jedyna osoba w stajni- i właśnie dlatego tyle mówie o zaufaniu, bo komuś trzeba ufać!! A moja klacz nie nalezy do panikarzy, raczej do uparciuchów. Sytuacje strasowe taz nam sie zdarzały, kiedys Scarlett tak sie czegos zlękła, ze zaczeła galopowac na leb na szyje wąską sciezka, a ja nie mogłam jej zatrzymać pomimo tego, ze łeb skręciłam jej az do łopatki, zostawiłam wtedy wodze w spokoju i zaczełam ja uspokajac głosem- kobyła najpierw zwolniła, potem sie zatrzymała. To naprawde specyficzny kon!
Cytat
Secundo- wg. mnie to zbyt niebezpieczne i nieodpowiedzialne zachowanie jeździć samemu w teren. Co byś zrobiła, gdybyś (tfu, tfu, tfu, tfu) spadła i np. coś sobe złamała? Wypadki chodzą po ludziach, a w takim przypadku masz bardzo małe pole do manewru, również z koniem...

Teraz i tak jest super z moja odpowiedzialnością, bo jezdze w siodle i na ogłowiu- jak kupilam kobylke zdarzało sie, ze jezdziłam na oklep na samym tylko kantarku- to była głupota, przyznaję!
Jazd na hali nienawidze, bo chyba ja i moja klaczka mamy klaustrofobie a na ujezdzalni było tyle sniegu, ze jezdzic sie nie dało, za to w lesie i na łąkach super wydeptane ścieżki. Starałam sie takaże popracowac nad tym, zeby Scarlett zrozumiała, ze ruch jest czyms przyjemnym, a trudno coś takiego wbić do głowy konikowi, który do taj pory mieszkał w Bieszczadach i widział tylko otwartą przstrzeń a jego zycie ograniczało sie do skubania trawki! Gdy próbowałam jazd na hali- tylko stres dla mnie i
dla niej, do tego oczywiście tez przejdziemy, ale za jakiś czas.
Post » Wysłany: Nie Kwi 02, 2006 22:30 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Ogólne » Dlaczego zmieniamy nasze konie?

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum