| buschmenka |
» Pon Cze 26, 2006 17:22     |


Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4 Ostrzeżeń: 1 Posty: 3431
Status: Offline
|
ania:
-jeżeli ktoś ma naprawdę dysfunkcje, to choćby błąd ortograficzny zatańczył mu przed nosem irlandzkie tańce narodowe, to i tak dys tego nie zauważy. Zostaje dla nich pisanie każdej wypowiedzi w wordzie, który poprawi te najbardziej rażące błędy
-rosnąca ilość dysów wśród dzieci nie ma związku, albo ten związek jest znikomy z komputerami. Powodówe jest kilka- m.in. ratowanie coraz większej ilości bardzo chorych (np. takich jak ja) niemowlaków, albo obciążonych genetycznie. A później te uratowane dzieci przekazują swoje wadliwe geny dalej. Drugim ważnym powodem jest to, że coraz lepiej rozpoznajemy i diagnozujemy dysfunkcje. To nieprawda, że wcześniej nie występowały. Miał je chociaż Chans Christian Andersen, czy Tomas Edison. Kiedyś takie dzieci klasyfikowało się, w najlepszym przypadku jako "zdolne, ale leniwe", albo po prostu "tępe". Teraz pedagodzy mają świadomość występowania dysfunkcji i kierują takie dzieci do poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Cytat
Oo witam w klubie...ale nie wiedziałam nawet że to choroba, myślałam że jestem po prostu tępa z matmy, fizy, chemii i każdego przedmiotu który wymaga liczenia, a tu proszę, miło wiedzieć że to nie moja wina
Ja też tak do niedawna myślałam. Natrafiłam całkiem przypadkiem na jedno z bardzo niewielu opracowanie na temat dyskalkulii, a później prosto do poradni. Papier mi powinien pomóc już w przyszłym roku- będę się ubiegać o zgodę na korzystanie z kalkulatora na sprawdzianach.
Patryk- a tak z ciekawości: jak się tworzy takie słowniki? Wprowadzanie wszystkich słów jest chyba awykonalne, a w każdym razie bardzo trudne i mozolne. Chyba, że rtobi się to inaczej? Jak?
Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
|
» Wysłany: Pon Cze 26, 2006 17:22
|