| buschmenka |
» Wto Wrz 05, 2006 20:07     |


Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4 Ostrzeżeń: 1 Posty: 3431
Status: Offline
|
Cytat
A ja bardzo lubię chemię. Czasem też się załamywałam, ale na ten przedmiot mam jeden skuteczny sposób : siąść, czytać, czytać, czytać, aż "eureka" zrozumiem i wydaje mi się to oczywiste... Niby nic, a jednak No i z chemią jak z matmą - nie można mieć żadnych dziur.
A co do fizyki - na razie też nie narzekam, ale denerwuje mnie to "zakuwanie".
Ja muszę sama do czegoś dochodzić i nie uczyć się czegoś bezmyślnie na pamięć, lecz wykonywać doświadczenia, by samemu wysnuwać jakieś wnioski. Jestem wzrokowcem i doświadczenia, rysunki czy filmy dają u mnie efekty. A nienawidzę kucia. Dla mnie to strata czasu, bo i tak zapomnę to czego się uczyłam słowo w słowo.
Chemia- gdybym miała jakiekolwiek "dziury", to chyba bym z tego przedmiotu kibla strzeliła . Czytanie nic nie daje, nie potrafię się skoncentrować na czymś, czego nie rozumiem- a zwykle autorzy książek lubują się w długich zdaniach z dużą ilością trudnych słów .
Ja też bardzo nie lubię zakuwać, ale wolę zakuwać fizykę (bo tam są te prawa, które potrafię zrozumieć), niż chemię, gdzie trzeba się nauczyć wzorów różnych substancji, wartościowości, symboli i całej reszty dziwnych rzeczy. I jeszcze w fizyce wystarczy zakuć i zdawać na piątkę (a przynajmniej u mnie tak jest), a z chemii jeszcze z tych zakutych informacji trzeba wyciągać różne wnioski, których ja za cholerę nie pojmuję .
I jakby co, to służę pomocą w Języku polskim, historii i Języku angielskim- to trzy przedmioty, które nie są dla mnie trudne. Ew. biologia i geografia, ale tylko dlatego, że sporo zagadnień mnie szczerze interesuje i się tak "samo" na stałe zapamiętuje .
Jedno wam powiem: życie idioty to nie bułka z masłem.
|
» Wysłany: Wto Wrz 05, 2006 20:07
|