| dorota18 |
» Sob Gru 30, 2006 23:02     |

Koniuszy
Dołączył: 23 Maj 2006
Ostrzeżeń: 2 Posty: 434
Status: Offline
|
miałam identyczna sytuacje z klaczką zimnokrwista. Ma ona dwa lata, jest u mnie od wrzesnia. Kiedy wziełam ją pierwszy raz na ląże, to nie wiedziała o co chodzi, ale odeszłam od niej na kilka metrów i zaczęłam ja popedzac, no to ze strachu przed bacikem zaczęła biegac wokół jak nalezy, ale po pół godziny wyraznie sie zmeczyła, i zaczeła stawac przodem do mnie i coraz blizej mnie podchodziła, po tym zmusiłam ja na jeszcze kilka kółek, zeby nie myslała, ze jak stanie to ma spokój.
Na drugi dzien to juz była inna bajka, jak tylko zobaczyła bata to ruszyła na mnie jak jakas opetana, a ja odskoczyłam na bok i ja po dupie strzeliłam batem (pierwszy raz poczuła na sobie bata) ale to nic nie dało, za nic nie dała sie lonzowac. Byłam wsciekła na siebie , ze nie potrafie sobie z nia poradzic, pierwszy raz bałam sie konia jakby ona była rozwscieczonym bykiem.
Dodam, ze tak jak autorka tematu tez była wraz z innymi konmi ganiana batem po pastwisku, mam identyczna sytuacje jak ona. Nigdy wczesniej sie tak nie zachowywała.
Pozdrawiam
|
» Wysłany: Sob Gru 30, 2006 23:02
|