
Masztalerz
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 690
Skąd: Zielona Góra / Wrocław
Status: Offline
|
Z wielką dumą, pragnę Wam przedstawić mojego najukochańszego, najcudowniejszego i najśliczniejszego konia - Iryska
więc:
imię - Irys
maść - gniada
wzrost - ok. 152 cm
rasa - SP
płeć - wałach
wiek - około 13 lat
odmiany - mały wicherek na linii oczu
Poznałam Iryska w lipcu 2007 r. na obozie jeździeckim w Drzecinie / koło Słubic. Kiedyś był w treningu sportowym, chodził skoki P, później użytkowany był w rekreacji, następnie chodził w westernie. Jest to koń bardzo spokojny i przyjacielski, przychodzi z padoku na dźwięk swojego imienia. Poza tym, jest świetnie ujeżdżony, pod siodłem - pracowity i niezwykle opanowany. Nigdy nie odmówił mi skoku, nigdy nie bryknął, i się nie spłoszył. To strasznie inteligentne stworzenie Wręcz idealne, jak na mojego pierwszego końskiego towarzysza.Teraz ( tzn od jakiś 7 miesięcy ) nikt na nim nie jeździł. Kupiłam go, nawet na niego nie wsiadając. Wiem, że to troszkę dziwne, ale decyzja o kupnie pojawiła się dosłownie z godziny na godzinę. Właściciel chciał pilnie ' pozbyć się ' konia. Znajomi, którzy jeżdżą w tamtej stajni, i z którymi mam dobry kontakt, dali mi znać, i niewiele dni później Irych był mój
Właściciel ( a właściwie to już były ) był tak zainteresowany tym wszystkim, że powiedział mi przez telefon" zostawiam dokumenty i paszport w domu u p. Karola ( właściciela stajni w której stał koń i byłygo właściciela Iryska ), a pani niech zostawi tam pieniądze za konia i go sobie zabiera ". Dzisiaj koło 19 Misiek przyjechał do nowej stajni. Sama byłam tak bardzo przejęta tym faktem, że p. Karolowi ( patrz wyżej ) źle wytłumaczyłam jak ma do nas dojechać i trochę błądził. Jak tylko zobaczyłam z daleka duży samochód z przyczepką to wlazłam na środek ulicy i machałam z całych sił Kiedy Pan Karol dojeżdżał do stajni polną dróżną, to ja biegłam za koniowozem i krzyczałam coś do Iryska
Przyjechał. Mój wymarzony, wyczekiwany koń, którego pokochałam od chwili, kiedy na niego wsiadłam.
Przyjechał ten, któremu obiecałam spokojną starość i ogrom miłości.
Ten, który pomimo swoich lat, łykawości, trochę trzeszczących nóg, stał się moim największym końskim przyjacielem.
Wszedł na padok, jak gdyby znał to miejsce od lat. Porozglądał się wokół. I zaczął spokojnie skubać trawę. Puściliśmy go na padok sąsiadujący z padokiem Gryfa - jego nowego kumpla,9-letniego wałacha, arabokonika. Gryf był tak podjarany że nie mogliśmy nad nim zapanować Stawał dęba, brykał, parskał i kwiczał jak prosiak. Potrzymaliśmy je na padokach( oczywiście oddzielnych ) koło godzinki, a później zaprowadziliśmy Iryska do nowego boksu ( o dziwo wszedł bez mrugnięcia okiem ) i daliśmy pól miareczki owsa, wodę i duuużo sianka, które jadł z ogromnym apetytem
W tym czasie Gryf nie wytrzymał napięcia, i po zdjęciu pierwszej z trzech żerdzi, nawet nie pyta l o pozwolenie, z miejsca przeszkoczył resztę ogrodzenia i pogalopował do stajni. Fajne jest to, że mają boksy na przeciwko siebie, i że jak Irys jadł, to Gryf nie ruszył swojego, tylko był wpatrzony w niego jak w obraz dodam jeszcze, że Gryf, od 5 lat, stoi w stajni całkowicie sam, i jest wręcz zafascynowany nowym kumplem
Od Pana który konisko przywiózł dostaliśmy, paszport i podpisaną umowę ( w jednym egzemplarzu ) przez byłego właściciela, daliśmy p. Karolowi pieniążka i już. Temtem gości nawet nie chciał kopii umowy ani nic :I
Dziwne jest to, że Irys ma palenia na zadzie ( SP ), ale w paszporcie ma wpisane NN. Nie wiem, dlaczego tak jest, czy jego dokumenty gdzieś się zapodziały, czy co. Wiem też, że nie jest już najmłodszym koniem, ale kocham go bardzo i nawet, jeżeli jest starszy, niż mówił własciciel, to bardzo się cieszę, że go mam .
Przyjechał do mnie bardzo zaniedbany. Ma za długie kopyta, ogon do samiuteńkiej ziemi, duży obwisły brzuch, wystające żebra, i zero mięśni. Jutro wstawię zdjęcia, ale proszę, nie krzyczeć za jego wygląd na mnie, tylko na ludzi, którzy go doprowadzili do takiego stanu.
Bardzo się cieszę, że swoje ostatnie lata spędzi u mnie. Kocham go bardzo, i wiem, że będzie miał u mnie sielskie życie
|
» Wysłany: Sro Mar 18, 2009 21:41
|