| Irysek |
» Pon Sie 03, 2009 22:13     |

Masztalerz
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 688
Skąd: Zielona Góra / Wrocław
Status: Offline
|
długo mnie tu nie było ( całkowity brak internetu po którejś z letnich burz ),
a u nas duuużo ciekawego.
po pierwsze, 20 lipca ( poniedziałek ) zabraliśmy Iryska z dotychczasowej stajni, i wstawiliśmy go w hotel ( w tej samej miejscowości co stara stajnia).
Oczywiście cyrki były nieziemskie, ponieważ ten drugi koń ( Gryf ) tak się przyzwyczaił do Irysa, że przy pierwszej próbie zabrania, rozwalał wszystkie ogrodzenia i wogóle.
a zabraliśmy konisko dlatego, że znajomy znajomego mojego ojca też ma konie, i zgadał się z moim tatą, i tato żalił się, że Irys tak kaszle i wogóle. Gościu wyskoczył z pytaniem : z czego jest zbudowana stajnia? I powiedział, że materiały z której budowano tą stajnię, mogą pod wpływem wilgoci wydzielać bardzo szkodliwe substancję i są świetnym środowiskiem dla grzyba. Poza tym stajnia była obudowana plastikową boazerią, co uniemożliwiało całkowitą wentylację
no i stwierdziliśmy, że zaryzykujemy i zmienimy stajnię- a nuż pomoże.
dwa dni pózniej z samego rana przyjechał do nas właściciel stajni i powiedział, że do wieczora mamy zabrać konia, bo Irys tka jak opętany, a inny własciciele boją się o swoje konie.
z tym tkaniem to nowa historia, ponieważ konisko nie toleruje bycia zamkniętym w boksie i wtedy bardzo się kołysze ( efekt dwóch lat stania w boksie ), kiedy go kupiliśmy, to kołysał się bardzo niewiele i to tylko na początku.
tak więc zostaliśmy z dnia na dzień bez domu dla Irysa, gdyż poprzednia stajnia też go już nie chciała. Irys dostał więc 3-ścienną wiatę i stoi u mnie pod domkiem
Stajnia już jest w budowie, także jeszcze 2-3 tygodnie i będzie miał skończony domek. Narazie ma i tak bardzo dobrze, ze " stajni" wychodzi sobie na ok.30 arowi padok i tam spędza całe dnie i noce. Rodzice i dziadkowie rozpuścili mi go już na maksa
piszę mało, bo wiecznie czasu brak. a i jeszcze dzisiaj wróciłam z woodstocku, więc i w główce pełen chaos
jakby tego było mało Irys rozwalił nogę ( nie wiem co zrobił, ale nie było krwi tylko na zdarty naskórek )i ma trochę spuchniętą Zlaliśmy zimną wodą i wysmarowaliśmy fioletem.
praktycznie nie tka już wcale ( jest u nas jakieś 1,5 tygodnia, ale na początku to kiwał się jak głupi- i robił to tylko w jednym miejscu-przy bramce, która wszedł na ten swój padok ), ale i tak dostaje NervControl z Pavo, a później wejdziemy z magnezem.
na noc go zawijam, a w dzień smaruje nogi wcierką chłodzącą, bo boje się o jego stawy. Dobrze, że to tkanie już mu przechodzi, bo inaczej mielibyśmy jeszcze kłopot z nogami.
i wielki sukces.
koń przestał kaszleć ! w stajni w której był te dwa dni jeszcze trochę pokasływał, ale odkąd stoi u nas pod domem nie kaszle, nie ma trudności z oddychaniem i naprawdę czuje się swietnie !!
jkeździmy sobie więc już trochę mocniej ( tzn jazda jest z galopem ), ale oczywiście bez szaleństw. Nawet nie wiecie jak miło jest popatrzec kiedy twój koń w terenie sam rwie się do galopu
foto-jak znajdę chwilkę.
a. i strzałki w stanie lepszym. Stosujemy Veredusa Villate i pomaga bardziej, niż Vagothyl.
W przyszłym tygodniu będzie kowal i zaczynamy kuć na przód
|
» Wysłany: Pon Sie 03, 2009 22:13
|