Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Jazda Konna » Upadek - twoj pierwszy raz


Napisz nowy temat
Majorka55 Upadek - twoj pierwszy raz » Pon Sie 29, 2005 18:29   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Majorka55


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 17 Cze 2004
Posty: 118


Status: Offline

Byc moze ze taki temat juz gdzies istnial albo i nie. Ale mysle ze warto powspominac jakto bylo. bo mój pierwszy upadek byl glupawy. Gdy wsiadalam na konia a jeszcze dobrze nie jezdzilam to on ruszyl klusem w strone stajni. ja glupia zamiast zeskoczyc to zaczelam walczyc , ale kon byl szybszy i poszedl w galop a ja tak na nim z jedna noga na siodle. to bylo fajne:) no i sie w koncu wdrapalam.tyle ze nie zdazylam chwycic wodzy i konis jakos tak sie zdezyl ze sciana nieszkodliwie oczywiscie ani dla konia ani dla sciany. jak juz sie od niej obil to pobiegl dalej i gdziestam zrobil szybki zwrot a ja zostalam juz w miejscu. jeszcze tylko mnie kopnal niechcaco i pobiegl do stajni gdyzc sie z konmi.ah to bylo swietne.a ryczalam potem... nic mi sie nie stalo ale sie przestraszylam porzadnie. zwlaszcz po tej scianie. piszcie jak tam bylo u was zwlaszcza jesli to bylo smieszne albo b.glupie Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Pon Sie 29, 2005 18:29 Zobacz profil autora PW
Ross » Pon Sie 29, 2005 20:13   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ross


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 06 Sie 2005
Posty: 144
Skąd: gdzieś na świecie;)

Status: Offline

Taki temat rzeczywiście już istnieje, a raczej podobny, bo traktuje ogólnie o upadkach, ale to chyba jednak nie to samo (trochę teraz poplątałam, ale to mi się często zdarza, więc nie ma się co przejmować). Więc morze przejdę od razu do rzeczy:
mój pierwszy upadek wydarzył się na lonży. Hera (klacz, na której akurat wtedy jeździłam) nagle się spłoszyła i odskoczyła w łewo, a mnie wyrzuciło z siodła na prawo. Spadłabym na nogi, gdyby mi się jedna noga w strzemię nie zaplątała. Na szczęście koniś nie odbiegł daleko, bo po kilku krokach go instruktorka złapała, ale i tak kawałek pociągnął mnie po ziemi. Ale nie było tak źle, bo w końcu nic mi się nie stało (Herze też nie), więc mogłam od razu wsiadać na kona i jeździć dalej (co prawda miałam lekkie opory, ale to się zdarza Puszcza oko )

buziaki
Post » Wysłany: Pon Sie 29, 2005 20:13 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Marciocha » Sro Sie 31, 2005 11:03   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Marciocha

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 1440
Skąd: Warszawa/Falenica

Status: Offline

Mój pierwszy upadek-szczerze mówiąc,nie pamiętam! Pokazuje język To było baaaardzo dawno temu Uśmiechnięty Ale żyję ;P
Prawdę mówiąc,ostatnio spadłam przedwczoraj-z mojego kochanego potworka,Bakcyla,którym obecnie się troszkę zajmuję ;P
Leciałam dłuuuuugo aż spadłam.Ale ja się koledze nie dziwię-dostaje regularnie owies od miesiąca a nikt na nim nie jeździ Jestem skwaszony Musiał się chlopak wyżyć ;P hehe Puszcza oko
"Unieś mnie w górę,z wiatrem odpłyńmy - ptaki użyczą skrzydeł nam..."
Post » Wysłany: Sro Sie 31, 2005 11:03 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Elaine » Sro Sie 31, 2005 13:00   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Elaine



Dołączył: 30 Sie 2005
Posty: 5


Status: Offline

No tak...
Mój pierwszy upad był w terenie w przejściu z galopu w kłus.
A dokładnie było tak.Trudno było mi zagalopowac na padoku wiec poprosiłam bardziej doswiadczona kolezanke i pojechałam w teren!Weszłyśmy na takie pole,wytłumaczyła mi co mam robic i zaczęłysmy galopowac-było super.4 razy tam i spowrotem i cos pokusiło mnie zeby zagalopowac jeszce raz no i dostało mi się....po przejechaniu całej długoscij jak chciałam przejśc do kłusa nie usiadłam w siodło i bummmmm!!
Spadłam!
Ale było smiechu!Na szczescie nic się nie stało.

Ostatnio miałam wiekszy wypadek.Bo spadłam i na 4 godziny straciłam przytomność,byłam na prześwietleniach!To było 3 msc ale i tak nadal boli mnie kregosłup Płacze lub jest bardzo smutny ale nie boje sie wujek cały czas pilnuje mojego zdrowia Śmieje się i dzieki mu za to!

całuski 3maj się
Post » Wysłany: Sro Sie 31, 2005 13:00 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Fryzyjka » Sro Sie 31, 2005 13:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Fryzyjka


Stajenny
Dołączył: 29 Sie 2005
Ostrzeżeń: 1
Posty: 234


Status: Offline

Pierwszy.... nie był jakiś szczególnie efektowny Puszcza oko po prostu się klapło i tyle, o ile dobrze pamiętam, to koń mi odskoczył na bok (nadal mam małe problemy w takich sytuacjach, ale jest bez porównania lepiej Puszcza oko ). Za to zaliczyłam raz klapnięcie w błotko - cała ujeżdżalnia wyglądała jak jedno wielkie bajoro - i akurat wtedy dostałąm Herę....czyłam się potem jak Człowiek z Bagien, albo cuś takiego Uśmiechnięty Kiedy indziej jeżdziłam na takiej kochanej klaczce, zawsze bardzo grzecznej, kochanej i posłusznej... ale wtedy chyba dość długo stała w stajni i chciała, jak widać, poszaleć, bo ledwo zagalopowałam (a to był dopiero początek mojej nauki galopu, więc ledwo mogłam się w siodle utrzymać), koń zaczął rzucać głową, opuszczać ją w dół i inne tego typu miłe rzeczy, prawie wjechałyśmy w narożnik i w końcu spadłam. Wstałam, otrzepałam się, wsiadłam. Z nieco mniejszym przekonaniem, ale wsiadłam. Drugie zagalopowanie - i znowu. Buch, gleba. To wsiadam po raz kolejny. Z jeszcze mniejszym przekonaniem. Ledwo przełożyłam prawą nogę przez konia, a do kobyłki podszedł z zębami taki koń, który gryzie i jeźdżców, i konie i co tylko i kopnąć lubi. Więc Ankara w kwik i odskok w bok, ja znowu buch.... Podsumowując chyba sobie wtedy glebnęłam ze 4 razy w ciągu 10-15 minut... Taaa....wspomnienia sprzed ok 6 lat.. Puszcza oko
Post » Wysłany: Sro Sie 31, 2005 13:31 Zobacz profil autora PW
Cathycash » Sro Sie 31, 2005 15:23   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cathycash



Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 35


Status: Offline

heh mój pierwszy upadek? dwa lata temu, z klaczy moich znajomych ;]

Wracałam właśnie z jazdy w terenie, bez siodła. Wjechałam na pastwisko by zostawić tam konia. Chłopak który ze mną jeździł właśnie zdejmował ogłowie swojemu a ja siedząc na koniu próbowałam zamknąć bramę. Nie dosięgałam więc puściłam wodze (klaczka stała spokojnie i podjadała trawkę) i pochyliłam się do tyłu. Bramę zamknęłam, ale zbyt głośno opuściłam pal... koń się spłoszył i buta przed siebie ;] a ja jechałam prawie leżąc na nim, trzymając się ręką grzywy Pokazuje język

skończyło się nogą w gipsie Puszcza oko
Post » Wysłany: Sro Sie 31, 2005 15:23 Zobacz profil autora PW
woland » Czw Wrz 01, 2005 0:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

woland

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 14 Maj 2005
Pochwał: 2
Posty: 1143
Skąd: G-cko/Wrocław

Status: Offline

moj pierwszy upadek byl w terenie-niby jakies male pojecie mialam o jezdzie, ale jesli sie jezdzi na zamulonuch koniach ktore trzeba wiecznie zorowac lyda a potem dostaje sie konia z wypierdem(mozna przyrownac to do przesiadki z malucha do ferrari), to nie moze sie to dobrze skonczyc. skonczylo sie tym ze wszystki mkonie spod tylkow uciekly do stajni...

Ps ta kobylka z ktorej wowczas spadlam jest teraz koniem na ktorym skacze i smigam na hubertusach...jak to czlowiek zmienia nastawienie do niektorych koni..
chemik nie umiera, tylko przestaje reagować.
Post » Wysłany: Czw Wrz 01, 2005 0:14 Zobacz profil autora PW
Andorka » Pią Wrz 02, 2005 13:47   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Andorka



Dołączył: 28 Kwi 2005
Posty: 2
Skąd: Bytom

Status: Offline

hm... mój pierwszy upadek: przez wybicie z krzyża Pokazuje język z świętej pamięci Ordynansa. Pierwsza jazda w AZS-sie, galop. Ordynans zaczął oszukiwać, więc instr. kazała mi do kłusa przejść... galop-kłus-galop-kłus(do galopu), wybicie, i już się nie utrzymałam ;P po paku krokach Czarny się zatrzymał, odwrócił łeb... i zaczął sie śmiać ze mnie Pokazuje język
Post » Wysłany: Pią Wrz 02, 2005 13:47 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora
dziunka » Wto Wrz 13, 2005 16:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

dziunka


Masztalerz
Dołączył: 16 Lip 2005
Ostrzeżeń: 1
Posty: 786
Skąd: Kraków

Status: Offline

Ja pierwszy raz spadłam, jak już jeździłam z poł roku, a sam fakt był niezależny ode mnie. Uczyłam się galopować na lonży, a bylo trochę ślisko, bo byl początek zimy i konik się pośloizgnął, a ja razem z nim spadłam... Eh, czemu mi się tak często zdażają upadki z koniem...
Post » Wysłany: Wto Wrz 13, 2005 16:17 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
nrg » Sro Wrz 14, 2005 7:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

nrg


Stajenny
Dołączył: 29 Mar 2005
Posty: 380


Status: Offline

a ja spadłam pierwszy raz w życiu siedząc na koniu..

myslałam, ze bede umiala jezdzic tak, jak na filmach, ze to tak łatwo Uśmiechnięty

wsiąde i kon pogalopuje po połaniach dziekiego zachodu Śmieje się

ale jednak nie..

miałam wtedy z 7 lat ......

najlepsze jest to, przez pierwszy rok mojej "kariery" z tymi zwierzakami, nie było jazdy, co bym nie spadła Puszcza oko

i teraz ta średnia powoli spada ..

ale prawde powiedziawszy dałam sobie chwilowo spokój z końmi..
zdrowie..... Smutny
zawsze z wiatrem..
Post » Wysłany: Sro Wrz 14, 2005 7:31 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Asia » Sro Wrz 14, 2005 13:34   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Asia


Stajenny
Dołączył: 23 Mar 2005
Posty: 217


Status: Offline

A ja pierwsezy raz spadlam do wody!!!!! Ha! Bylismy na dlugim terenie.... I jak juz wracalismy bylo takie bagienko - staw. Pani powiedziala zebysmy poscili wodze zeby konie sie mogly napic. Moj kon szedl coraz glebiej az sie pzrestraszylam Pokazuje język i nagle slysze krzyk pani: Asia dawaj łyde!!!. Pani wyczula ze zaraz mi sie poloze do wody i sie polozyla ja spadlam i bylam cala mokra a potem musialam prac czaprak i popreg i czyscic siodlo. BYLO SUPER!!!! I fajnie miec taka odpowiedzialnosc za rzad jezdziecki Bardzo wesołyBardzo wesoły
Post » Wysłany: Sro Wrz 14, 2005 13:34 Zobacz profil autora PW Wyślij email
MalutkiKonik » Sro Wrz 14, 2005 19:05   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

MalutkiKonik


Stajenny
Dołączył: 31 Sty 2005
Posty: 203
Skąd: Wrocław

Status: Offline

Asia: ja też pierwszy raz spadłam do wody! Bardzo wesoły a było to tak. Na obozie konnym było pławienie z końmi w takim jednym jeziorku. Było tam na tyle płytko, że część koni chodziła sobie po dnie bo im się pływać nie chciało. Ja wtedy pierwszy raz w życiu pławiłam się z koniem więc jeszcze nie wiedziałam jakie to jest fajowe. Wjechałam sobie do wody i co mi koniś zrobił?! Zakłusował sobie jakby nigdy nic, a że był w wodzie to dość wysoko nogi podnosił. No a ja na oklep. I co teraz? poleciałam na zad i próbowałam dosięgnąć grzywy żeby się jej złapać i oczywiście zsunełam się wody, bo jakby inaczej Pokazuje język ale za to mój drugi upadek z konia był już na ziemię. Ale to było bardzo głupie. Też to było na tym samym obozie. Jadę sobie stępem i przygotowuję się do zakłusowania, a koń przestraszył się potwornych dinozaurów jakimi są kury i zrobił zwrot na zadzie, a ja gamoń nie przytrzymałam się kolanami i bum na ziemię. Wstałam, otrzepałam się złapałam konia, wsiadłam na niego i ruszyłam dalej. Do końca jazdy brzuch mnie ze śmiechu bolał! Pokazuje język Bardzo wesoły ...jaki straszny los mają niektóre konie...
Post » Wysłany: Sro Wrz 14, 2005 19:05 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora Skype Tlen
_ola_ » Nie Lis 06, 2005 15:20   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

_ola_


Adept Jeździecki
Dołączył: 02 Lis 2005
Posty: 61


Status: Offline

mój pierwszy raz był na kucyku Pokazuje językPokazuje językPokazuje język nadymał sie a ja nie wiedzialam co robić i zleciałam przez zad Pokazuje językPokazuje językPokazuje język hehe ale się instruktorka uśmiała. Bardzo wesoły
Post » Wysłany: Nie Lis 06, 2005 15:20 Zobacz profil autora PW
bujda » Nie Lis 06, 2005 15:35   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

bujda


Koniuszy
Dołączył: 06 Lis 2005
Ostrzeżeń: 1
Posty: 460
Skąd: Jaworzno

Status: Offline

haha moj pierwszy upadek byl bardzo widowiskowy...bylo to jakies 3 lata temu jak bylam na obozie w zbroslawicach i jezdzilam na kucyku na oklep, gosi Bardzo wesoły i instruktorka wziela nas na hipodrom (5 osob na kucykach do tego dzikich Pokazuje język) i kazala nam zagalopowac w zastepie. jak ruszylysmy z kopyta to nic nie widzialam tylko kopytka kuca przede mna. i nagle kumpela ktora jechala jako czolowa (ja bylam 2) zleciala a kucyk sie nie przejal i po niej przebiegl. za to gosia widzac jakies lezace cialo postanowila sie w ostatniej chwili przed moja kompela zatrzymac. no to ja polecialam przez jej leb i wyladowalam dokladnie obok kumpeli...Bardzo wesoły pozniej przez jakies 15 min lapalismy te diably wcielone:D i lecialysmy do sklepu po czekolade:P
Post » Wysłany: Nie Lis 06, 2005 15:35 Zobacz profil autora PW
woltyzerka » Nie Lis 06, 2005 18:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

woltyzerka


Masztalerz
Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 771
Skąd: St.Miłosna/Warszawa

Status: Offline

A ja pierwszy raz spadłam w górach, z hucuła który kłębem sięgał mi do ramienia Uśmiechnięty (miałam za sobą dwa lata jazdy i coś ok. 155 cm wzrostu)
Nazywał się Okłomek. Moje jeżdżenie było na tyle nieregularne że jeszcze ledwo co jeździłam galopem (według mojego instruktora z warszawy bo w górach galopowałam już od pierwszej jazdy) no więc galopowaliśmy sobie razem ze stajennym taką bitą drogą prowadzącą do stajni, a ja nagle czuje że odbijam się Okłomowi od żeber! Złapałam go za szyję i próbowałam wleźć z powrotem na siodło, podczas gdy muj rumak wcale nie miał zamiaru zwolnić. Wreszcie byłam już za daleko i spadłam ... lądując obok konia, tyłem do kierunku jazdy, na nogach i na dodatek ciągle go obejmując! Najlepsze było to że ciągle trzymałam wodze Bardzo wesoły szczęśliwie Okłomek od razu staną, więc ten pierwszy upadek nie był taki straszny jak się spodziewałam Bardzo wesoły
Nie odkładaj na jutro tego co możesz zrobić pojutrze.

http://www.photoblog.pl/happypigeon
Post » Wysłany: Nie Lis 06, 2005 18:40 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Jazda Konna » Upadek - twoj pierwszy raz

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum