Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.
- Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
- Ponad 750 wartościowych artykułów
- Ponad 500 tysięcy zdjęć
- Ciekawe dyskusje
- Ludzie pełni pasji
- Fotorelacje z zawodów
- Rozbudowana baza rodowodowa
- Giełda koni i ogłoszenia
Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.
| Velidrane |
» Wto Maj 11, 2010 18:22   |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 10 Maj 2010
Posty: 176
Skąd: Jelenia G.
Status: Offline
|
Teraz mam podkówkę
A wcześniej była jedna z fot Trojki.
Daan i jedna z dziewczyn... ale nie pamiętam kto ;]
Strasznie niewyraźne było niestety
koniec offtop.
|
» Wysłany: Wto Maj 11, 2010 18:22
|
| Irysek |
» Wto Maj 11, 2010 20:29     |

Masztalerz
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 688
Skąd: Zielona Góra / Wrocław
Status: Offline
|
jeszcze nie - to jest Karolina od Lidera
a co do tematu to ja ostatnio fajnie spadłam. Wskakiwałam na klepa i spadłam z drugiej strony.
ah ten rozmach !!
|
» Wysłany: Wto Maj 11, 2010 20:29
|
| Velidrane |
» Wto Maj 11, 2010 20:54     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 10 Maj 2010
Posty: 176
Skąd: Jelenia G.
Status: Offline
|
Buahaha...
to ja byłam świadkiem tzw. przerzucenia dziecka przez siodło :p
Stoi taki pięciolatek w toczku, czeka na lonże. Babka, która wygląda na instruktora-amatora pomaga mu wsiąść, łapie za kolanko i... słyszymy głuche łupnięcie. Hmm... dziecko siedziało, ale nie w siodle a na ziemi z prawej strony konia ;]
Bieeeedny chłopczyk !
|
» Wysłany: Wto Maj 11, 2010 20:54
|
| Astoria13 |
» Pon Maj 31, 2010 18:03     |

Dołączył: 16 Lut 2010
Posty: 5
Skąd: Rossosz
Status: Offline
|
Mój pierwszy upadek był normalny..
Zwyczajna gleba..;pp
Nic się nie stało.. )
Jednak drugi był poważniejszy...
Skręciłam nogę..! ;(
Rodzice na jakieś 2 miesiące zabronili mi jeździć.!
To był koszmar.!
Ale już jest ok
|
» Wysłany: Pon Maj 31, 2010 18:03
|
| Cudziakowa |
» Pon Maj 31, 2010 19:06     |

Koniuszy
Dołączył: 09 Gru 2009
Ostrzeżeń: 1 Posty: 470
Skąd: kluczbork
Status: Offline
|
moj pierwszy upadek miałam po 2 roku jazdy konnej, zawsze staralam sie trzymac konia jak najbarziej zeby tylko nie zleciec, ale musiał byc ten 1 raz:P ale tez nie był taki zły bo upadłam w b łotko i nic sie nie stało moj 3 upadek był w sumie najgorszy bo zostawiłam noge w strzemieniu i wleciałam pod tylne nogi konia i dostalam kopa w plecy nic wielkiego sie nie stało jezdze dalej ale jednak na zmiane pogody plecy kują...
|
» Wysłany: Pon Maj 31, 2010 19:06
|
| Alixon |
» Pon Maj 31, 2010 19:10     |

Koniuszy
Dołączył: 08 Lut 2010
Ostrzeżeń: 1 Posty: 406
Skąd: wieś
Status: Offline
|
Ja pamietAM jeden z moich upadkow.. jechalam na przeszkodę , mała jakies 60cm , mialam moze z 11 lat , i nagle stop,spadłam z konia , wturlałam się pod oksera a kon nademnąprzeskoczył jednak ową przeszkodę
to było straszne przezycie
|
» Wysłany: Pon Maj 31, 2010 19:10
|
| Olka96 |
» Nie Sie 01, 2010 17:33     |

Dołączył: 01 Sie 2010
Posty: 3
Skąd: Sokołów Podlaski
Status: Offline
|
mój pierwszy upadek był na obozie w stadninie w której jeżdżę Miałyśmy z koleżanką lekcję w dwuosobowym zastępie ja jechałam pierwsza. Moja koleżanka cały czas wjeżdżała mi drugim konikiem w zad mój mi zagalopował (uczyłam się kłusować) i poleciałam mu przez głowę D na szczęście w piach. Otrzepałam się, wsiadłam z powrotem i śmiałam się!
|
» Wysłany: Nie Sie 01, 2010 17:33
|
| pattka93 |
» Sob Cze 04, 2011 19:14     |

Dołączył: 04 Cze 2011
Posty: 1
Skąd: Bielsko Biała
Status: Offline
|
Witam! mój pierwszy post i postanowiłam zarazem opisać pierwszy upadek...
Było to dokładnie w dniu moich urodzin... pojechałam jak zwykle z mamą na konie chociaż było blisko. Pamiętam że jeździłam wtedy za jakąś inną dziewczynką, przez drąga w kłusie. Niestety z tego dnia pamiętam tylko tyle potem ocknęłam się, nie wiedziałam gdzie jestem a nawet jak się nazywam dopiero po kilku minutach dowiedziałam się że jestem na koniach, że spadłam i wszystko powoli wracało. Instruktorka zbierała konie a do mnie szli faceci z karetki z noszami. Moje pierwsze słowa: "mami! zapisz mnie na za tydzień na jazdę!" i tak wylądowałam w szpitalu, wstrząśnienie mózgu i poharatana twarz od spotkania z glebą. 5 dni w szpitalu na obserwacji i 2 tygodnie od koni. Dzisiaj miałam powtórkę z rozrywki ale nie był to jakiś poważniejszy upadek
|
» Wysłany: Sob Cze 04, 2011 19:14
|
| Mirrow |
» Nie Cze 05, 2011 11:10     |

Adept Jeździecki
Dołączył: 31 Gru 2006
Ostrzeżeń: 1 Posty: 63
Skąd: Brzeg Dolny
Status: Offline
|
Pierwszy raz spadłam z Dalili - galopowałyśmy ścieżką w lesie; od ścieżki był odnoga - kąt 90st; nie przypilnowałam klaczy, a ona zrobiła mi siupryze i skręciła sobie w tę ścieżkę - siła odśrodkowa, prawa fizyki etc. i wylądowałam na ziemi, o dziwo na nogach i z wodzami w ręku... o_O' ale najlepsze jest to, że nastawiła mi się wówczas kostka, którą skręciłam wieki wcześniej, a która ciągle mi dokuczała...
|
» Wysłany: Nie Cze 05, 2011 11:10
|
| notusia |
» Nie Cze 05, 2011 21:05     |

Pomocnik Stajennego
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 135
Skąd: pomorskie
Status: Offline
|
Temat świetny,wielu instruktorów twierdzi że nie nauczysz się jeździć dopóki nie spadniesz choć raz Mój pierwszy upadek zdarzył się zimą (niewielki konik,Baymare zna go dobrze ) Jeździłam sobie stępikiem i delikatnym kłusikiem po placu,jedna z moich pierwszych jazd bez lonży. Śnieg pięknie prószył i nagle na zakręcie trach! Koń poślizgnął się przechylił gwałtownie w lewo a potem odskoczył by stanąć na cztery kopytka. A mnie dosłownie koński grzbiet uciekł spod pupy,koń w bok a ja w miejscu Wyglądało przekomicznie,wylądowałam na czterech literach nawet nie wiem kiedy,to był ułamek sekundy. A zdziwione konisko stało i gapiło się No ale uraz został,do tej pory mam obawy przed poślizgiem na śniegu czy błocie.
|
» Wysłany: Nie Cze 05, 2011 21:05
|
| sylwikk |
» Wto Cze 07, 2011 9:52   |

Masztalerz
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 790
Skąd: Warszawa
Status: Offline
|
moja pierwsz gleba a własciwie chyba ich 20;) bylo w Podwarszawskiej Szarży z wrednego kuca Witka na lonży na oklep jak byłam jeszcze srajtkiem acz kolwiek miło to wspominam:) kolejna gleba byla na Warszawskim Słuzewcu miałam wtey nie wiem może 12 lat. Zima jeździło sie tylko kłusy (wtedy i tak jeszcze nie kentrowałam ze względu na młody wiek) snieg sie rozpuszczal i byly kaluze, a Baranka bala sie wody, pare razy ominela pare razy przeskoczyla i zaczela w koncu przechodzic przez wode:) az za któryms razem weszla przodami i sie wystraszyla dala po hamulcach leb w dól ja zrobilam fikołka prosto do tej kałuży...
|
» Wysłany: Wto Cze 07, 2011 9:52
|
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum