
Pomocnik Stajennego
Dołączył: 09 Gru 2007
Posty: 156
Status: Offline
|
Ostatnio mam rozkminę na ten temat. Jaki to wogóle jest ten 'trudny koń'? Czy coś takiego wogóle istnieje? Czemu takie są?
Moim zdaniem konie ani się nie rodzą, ani same się nie robią 'trudnymi'. To tylko i wyłącznie przez działanie (nieodpowiednie!) człowieka często konie są uznawane za takowe. Spotkałam się niejednokrotnie z końmi powszechnie nazywanymi 'trudnymi'. Jednak wszystkie te trudności w ich zachowaniu i ogólnym kontakcie z człowiekiem widać było, że wynikały po prostu z poprzedniego takiego, a nie innego postępowania z nim.
Jeden z nich, 17-letni wałach. Ogólniw grzeczny, nie był złośliwy, ani nic. Tylko nie miał zaufania do człowieka, stawał dęba w przy siodłaniu, nie dawał przełożyć sobie ogłowia przez uszy, nie dawał się wiązać. Koń z przeszłością, grał w filmie (Ogniem i Mieczem ), był wykupiony od handlarza. Właściciel widać miał do niego całkiem dobre podejście ogólnie. Jednak przyjeżdżał tylko raz na pare dni (nierzadko tygodni) i jechał sobie w teren, to wszystko. Zero jakiegoś czasu spędzonego wspólnie z ziemi(prócz tych koniecznych, czyt. czyszenie). Tak więc zajełam się nim, m.in. po prośbach właściciela. KOń codziennie chodził pod siodłem, mozliwie jak najwięcej czasu spędzone na przyzwyczajaniu to przeróżnych, strasznych rzeczy. Z czasem nie było absolutnie problemu z siodłem, wszystko gładko, ładnie, pieknie. Chociaż czasami miał zawiasy przy ogłowiu. Jednakże rzadko. Przyzwyczajać do wiązania nie mogłam (właściciel nie pozwalał ) więc pod tym względem zostało tak, jak było. Jednak ja nie miałam żadnych z nim już większych problemów w opiece nad nim. Z czasem mydlana bańka marzeń wspólnie z nim spędzony chwil prysła natychmiastowo. Po prostu ybłam zmuszona zmienić stajnię bo za grosz nie szło tam wytrzymać. Życie.
Ogólnie kilka 'innych' koni przewinęło mi się przez ręce. Nie, nie twierdzę, że jeżdże super, ekstra, zaje****** i trzeba brać ze mnie przykład czy coś. Ja po prostu staram się 'wgłębić' w końską psychikę i myśleć podobnie jak on. To naprawdę pomaga.
Kurde, zeszłam z deka z tematu. Co Wy sadzicie o 'trudnych' koniach? Bo dla mnie to jest ludzkie przekoloryzowanie. Każdy koń jest inny, każdy ma inny charakter. Ten czy tamtej charakter jest 'wygodniejszy' dla człowieka, bo jest może bardziej uległy, niepłochliwy. Jednak ja jestem zdania, że 'trudny' koń więcej uczy.
Aktualnie jeśli dobrze pójdzie, to zostanę posiadaczką konia. Takieeeego, straszneeego, wielkieeego, 'trudneego' konia. Jednak dla mnie ten koń nie jest trudny, lecz nieobyty. Bo nie jest wredny czy uszczypliwy wobec człowieka, taki sympatyczny cielak. Tylko próbuje dominować, szczególnie dlatego, bo poprzednia właścicielka pozwoliła mu na dominację. Jest wielki (ponad 170), silny, a ja mała i widac było nawet wczoraj ja weterynarz go badał, że próbował mnie ciągać jak 'ścierwo'. Jednak jak już zobaczy, ze nie wygra to dzieje się cud i kon nie do poznania, wielkie cieleeeee, z którym można chyab wszystko zrobić. Przez wiele osób jest uznawany za 'trudnego'. No okej, jest młody, nieobyty, ale czy 'trudny'? Jaki jest sens w stwierdzeniu 'że ten koń tak ma i nic się z tym nie zrobi'?
A teraz Wy wyraźcie swoją opinię na ten temat.
Pozdrawiam.
"W sercu dziewczyny, gdy położysz je na dłoń, na pierwszym miejscu chłopak, a przed nim tylko koń."
|
» Wysłany: Pią Cze 26, 2009 13:56
|