Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Grudzień 2021

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1671 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Pogaduszki » Własny koń- jak sobie radzicie?


Napisz nowy temat
Nisabell » Nie Cze 28, 2009 15:23   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Nisabell


Stajenny
Dołączył: 28 Lis 2007
Posty: 307
Skąd: Kraków

Status: Offline


Dewonka bardzo dobrze mówi.

Przy kupnie konia trzeba wziąć pod uwagę, że przeciętnie żyje 20-30 lat. Czy jesteśm w stanie przez ten czas zapewnić mu GODNE życie?

Może wydam się trochę niesprawiedliwa, ale moim zdaniem konia powinny kupować osoby ze stałym, dobrym dochodem. Koń to nie zabawka, którą można rzucić w kąt. Oczywiście, że można potem sprzedawać, dzierżawić, ale czy nie lepiej oszczędzić sobie takich przeżyc? Własny koń to prawda, duże udogodnienie, ale myślę, że lepiej najpierw podzierżawić jakiegos konia przez dłuższy czas, aby wiedzieć czy podołamy.
Post » Wysłany: Nie Cze 28, 2009 15:23 Zobacz profil autora PW
Konia » Nie Cze 28, 2009 19:27   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Powiem tak: nie mam lat nastu i wiem, że koń to ogromna odpowiedzialność i niemałe koszty. Decyzja o kupnie konia nie będzie podjęta impulsywnie i bez zastanowienia. I napewno, nie teraz zaraz. Dopóki nie będę miała dobrej pracy, albo chociaż pracy z umową o pracę, a nie um. zlecenie, nie podejmę takiej decyzji.

Owszem Dewonko, jeżdżę na klaczce cioci, z tym, że Chrapka ma już lat 20. Niestety nie będzie żyć wiecznie. Jeszcze trochę i nie będę na niej jeździć wogóle. Nie wolno na niej skakać bo kiedyś miała poważną kontuzję. Nie mogę na niej za duzo galopować. Nie mogę niczego potrenować, bo nie może intensywnie chodzić pod siodłem. Poza tym, to jest jednak różnica i czasem bardzo nieprzyjemnie odczuwalna, własny koń, a prawie jak własny koń. Np. pensjonat w którym obecnie stoi Chrapka nie pasuje mi pod kilkoma względami. Ma sporo minusów, które mi utrudniają niekiedy przebywanie z koniem. Ale niestety ja nie mam nic do gadania.
Wiesz Dewonko to zależy chyba od podejścia i tego co dla kogo jest ważniejsze. Jeżeli mam być szczera, nie przeraża mnie oszczędne życie i odmawianie sobie wyjścia do kina, na imprezę czy nawet wyjazdu na wakacje. Jakoś mnie do tego nie ciągnie. Potrafię również zrezygnować z kupienia sobie jakiegoś ciuchu, który mi się podoba, czy czegoś innego i wcale nie jest to dla mnie wielkim wyrzeczeniem.
Wiadomo, że najpierw chcę się usamodzielnić, a dopiero później odłożyć na konia i podjąć decyzję o kupnie w najdogodniejszym momencie. Mogłabym odłożyć teraz i kupić sobie go za rok na przykład. Ale wiem, że tym samym pozbawiła bym siebie i Narzeczonego możliwości na zamieszkanie "na swoim", a nie u rodziców. Wiem też, że póki co praca jaką znajdę nie będzie pracą pewną i w każdym momencie mogę ją stracić, a tym samym i zdolność do utrzymania konia. I pomimo, że chciałabym wybrać tą drugą opcję, wybiorę pierwszą, zacisnę zęby i poczekam, aż będzie mnie stać. Choć momentami jest mi naprawdę trudno, jak widzę ludzi wokół mnie, ze swoimi końmi, którzy skaczą na nich, trenują, startują na zawodach, a mi jest to po prostu (mam nadzieję narazie) nie dane.
Post » Wysłany: Nie Cze 28, 2009 19:27 Zobacz profil autora PW
Dewonka » Nie Cze 28, 2009 20:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 1223


Status: Offline

Konia to nie tylko Tobie jest ,,nie dane". Niestety jazda konna- a zwlaszcza uprawianie czynne- zwiazane z treningami itp to sport dla ludzi bogatych, albo dzieci bogatych rodziców a przynajmniej narazie.
I na bazie wlasnego doświadczenia weź pod uwagę także to że kupno konia nie jest tylko Twoim ogranicznikiem ale tez w jakis sposob Twojego partnera. Bo jeśli Ty nie będziesz miała za co wyjechać na wakacje to zwykle bywa tak ze i partner spedza ten czas w domu- a niestety małoktóry facet niejeżdżący jest w stanie zrozumieć nasze zamiłowanie i ,,poświęcenie" tym zwierzętom.
Ja Ciebie nie atakuje i nie ganię- uwierz mi wiem bardzo dobrze jak to boli- ale nie można podchodzić do tej sprawy zbyt emocjonalnie, jestes już dorosłą kobietą i wiesz że czasem warto poczekać, a życie jest bardzo przewrotne i jeszcze może przyjdzie czas że Ci ludzie trenujący na swoich koniach to wszystko stracą a Ty postawisz własną stajnie z pensjonatem dla 50 koni Puszcza oko
Narazie trzeba sobie ustawic cel i dążyć do niego, a to wszystko się zwróci. Nie od razu ale z czasem.
Post » Wysłany: Nie Cze 28, 2009 20:40 Zobacz profil autora PW
Pati705 » Nie Cze 28, 2009 21:12   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Pati705


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 26 Mar 2009
Posty: 169
Skąd: wieś :D

Status: Offline

Ach... ja z rodzicami rozważałam kupno konia, i o ile dobrze pójdzie to może do końca roku uda mi się znaleźć konika.
U mnie jest sprawa prosta - mamy sporo krów, mieszkam na wsi i nie ma problemu typu słoma, siano, pastwisko. Wszystko jest, przy okazji sprzątania u krów można od razu wysprzątać i u konia. Bez problemu i ja sama bym mogła sprzątać, bo taczka i gnój to od pewnego czasu moi dobrzy znajomi Uśmiechnięty
Kowal - tata kiedyś pracował w Niemczech przy koniach, zna się trochę na tym. Rozczyszczanie i werkowanie to również nie przeszkoda.
Mama przy odrobinie mojej pomocy by się wszystkiego powoli nauczyła, bo kocha koniki, ale jeszcze się ich boi.
Jednak z powodu mojego jakże młodego (13) wieku cała odpowiedzialność spada na rodziców. A ja dopiero idę do gimnazjum, a najprawdopodobniej przez 7 dni tygodnia 5 szkolnych będę w Ełku. Na stancji. Jak siostra. Więc? Nie wiem jak to będzie, trzeba myśleć trochę przyszłościowo Uśmiechnięty Boje się, a co innego wiosna i lato, a jesień i zima... Idę do szkoły jak jest ciemno i wracam jak jest ciemno. NIe ma za bardzo czasu, a i po szkole wiadomo że brak chęci.
Miałabym o tyle łatwo że większość prac przy nim wykonywaliby rodzice, ale z drugiej strony jeśli ja bym czasem nie mogła, nie miałby go kto objeżdżać...
Post » Wysłany: Nie Cze 28, 2009 21:12 Zobacz profil autora PW
Konia » Nie Cze 28, 2009 22:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Dewonko, ja to wszystko wiem, spokojnie. Tysiące razy rozmawialiśmy z Narzeczonym na ten temat i wspólnie doszliśmy do wniosku, że najpierw postaramy się o własne lokum (możliwe, że to będzie już niedługo Uśmiechnięty), a później jak życie pozwoli pomyślimy o koniu. Może nie jednym Puszcza oko
Na szczęście, mój chłopak nie do końca jest nie-jeżdżący. Czasem wsiada na Chrapkę, zajmuje się nią i coś przebąkiwał, że też chciałby kiedyś mieć jakiegoś spokojnego konia.
Pomimo tego wszystkiego, ja wciąż nie potrafię uwierzyć, że kiedyś mi się uda.
Temat założyłam, nie dlatego, że planuję kupić konia teraz-zaraz (chociaż bym chciała), a raczej dlatego, że interesuje mnie jak sobie radzą posiadacze koni.
Post » Wysłany: Nie Cze 28, 2009 22:14 Zobacz profil autora PW
Faza1 » Pon Cze 29, 2009 12:27   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Faza1

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 09 Paź 2008
Posty: 889
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Ja mam własne konie, mam już je ponad 2 lata i...tez jestem przekonana ,że wasne konie moga miec ludzie ,że tak powiem w wieku dojrzałym o ustabilizowanym życiu zawodowym i pewnej pozycji społecznej i finansowej. Sam koszt utrzymania zdrowego konia nie jest barierą nie do pokonania to raptem jakies 160 zł miesięcznie (sianko, owies lub pasza, witaminki, podkuwacz, szczepienie) problem zaczyna się gdy kon zaczyna chorowac. A że jest zwierzakiem ,isotą może a nwet napewno w ciagu całego swojego życia troszkę pochoruje.
Np moja Kasi okazało się ,że jest uczulona na roztcza, pobieranie krwi, badania labratoryje, srodki odczulające itp to naprawdę nie mały koszt, a leczenie nóg Soni to dopiero "beczka bez dna". Kupując czy adoptując zwierzę musimy byc tego w pełni swiadomi. I ja całe zycie marzyłam o własnym koniiku o sforce psiaków , marzenie spełniło się ale dopiero po 40-tce.
Oprócz finansy trzeba znalesc jeszcze czas dla swojego czworonoga. Nie można wychodzic z założenia ,że mamy pastwiska i to wystarczy. To nie wystarczy. Poza codziennym ruchem (jesli z róznych powodów nie możemy sami jezdzic konno to choc lonżowanie) trzeba z konikami byc, sprawdzic im kopytka , wyczesac , pogadac. Kon musi byc przyzwyczajony do codziennego kontaktu z człowiekie. Poza tym czyszczenie boksów, karmienie. U mnie dzien wygląda tak - wtaję o 4 -tej rano. Idę do koni poświęcam im ponad godzinkę, wracam do domu prysznic i do pracy, z pracy wracam ok 17- do 18-tej i biegeiem do koni albo siodłam choc Kasię i jedziemy w ternik (któregos z koników biore jako luzaczka) z innymi konikami albo na lonże albo z młodszymi na spacerek. Wieczór czesnanie, karmienie. Wolne dla siebie ok 22-ga. I nie ma ,że dzis się gorzej czuję albo ,że dzis niedziela to odpocznę. Nic z tego to są zwierzaki, nie rowery które danego dnia mogę odłożyc bo mi się nie chcę. Kon przy domu (bo o takich tu mowa a nie o konia oddanych do pensjonatu) to duży obowiązek i duży nakład pracy.
Post » Wysłany: Pon Cze 29, 2009 12:27 Zobacz profil autora PW
Konia » Pon Cze 29, 2009 12:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Dziękuję wam wszystkim za wypowiedzi Uśmiechnięty Ja wiem jak to wygląda i zdaję sobie z tego sprawę. Znam zarówno plusy, jak i minusy posiadania konia i szczerze mówiąc, nie przerażają mnie i nie zniechęcają.
Wolę życie spędzone w większości na pracy i przebywaniu przy koniach, ciągle w biegu, niż siedzieć przed telewizorem każdego dnia po pracy. I wiem, że czasem może się nie chcieć, czasem można mieć gorszy dzień czy być po prostu zmęczonym, ale nie należę do osób nieodpowiedzialnych, zdaję sobie sprawę, że posiadanie własnego konia, to nie tylko przyjemności.
Nie kupię własnego konia teraz, za miesiąc i raczej napewno nie za rok.Z tym się liczę. Ale gorąco wierzę, że życie pozwoli na własne wierzchowce, trochę szybciej niż po trzydziestce. Oczywiście, jeśli będę czuła, że jeszcze nie jestem w stanie utrzymać koni, to ich nie kupię. Mnie nie zależy na życiu w luksusie. Jeśli kiedyś uda mi się spełnić marzenie, to wierzcie mi, że jestem w stanie zrezygnować z własnych zachcianek, byleby koniom niczego nie brakowało Uśmiechnięty
I wcale nie uważam, że życie w którym, czasem trzeba sobie czegoś odmówić, albo oszczędzać, jest gorsze, czy mniej szczęśliwe.
Post » Wysłany: Pon Cze 29, 2009 12:44 Zobacz profil autora PW
Konia » Nie Lis 15, 2009 20:06   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Temat odświeżam, bo nurtuje mnie jedna rzecz.
Zależało by mi na odpowiedzi osób, które posiadają konie we własnej, przydomowej stajni.
Są tutaj na pewno tacy, którzy utrzymują się z koni, a więc nie mają problemu bo to ich praca i zawsze są na miejscu.
Ja mam domek na wsi, trochę ziemi, budynki gospodarcze. Ale na to by konie pomogły mi zarobić na życie nie mam możliwości. Mam trochę za mało miejsca na pensjonat czy ośrodek jeździecki, by było to opłacalne.
Konie same zostać nie mogą, więc jeśli bym chciała trzymać je u siebie, musiałabym ciągle być w domu.
Pytanie zatem do tych, którzy mają konie we własnej stajni, ale nie są one ich źródłem utrzymania. Jak sobie radzicie? Plus jak mieszka się z rodziną, zawsze ktoś w domu będzie.
Post » Wysłany: Nie Lis 15, 2009 20:06 Zobacz profil autora PW
Gavanza » Nie Lis 15, 2009 20:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Gavanza


Vice Naczelna
Dołączył: 09 Lis 2006
Pochwał: 4
Posty: 3029
Skąd: Lublin

Status: Offline

Koniu, ja mam taką sytuację.
W przydomowej stajni jest moja klacz oraz jej towarzyszka. W żaden sposób nie pracują na swoje utrzymanie, a jedynie przysparzają mi wiele radości.., wydatków i kłopotów Puszcza oko
Jako osoba ucząca się i pracująca w innym mieście nie mogę być codziennie w stajni, ale mam to szczęście, że mój ojciec nieustannie jest na miejscu i zajmuje się zwierzakami.
Nie mamy żadnych problemów, w razie jakichkolwiek sytuacji krytycznych ojciec do mnie dzwoni albo ja stawiam się osobiście.
Oczywiście tatuś na drzwiach lodówki ma przypięta kartkę z "numerami alarmowymi" - transport, weterynarz, kowal, dostawca pasz, a moja szafka z końskimi lekarstwami i produktami pielęgnacyjnymi wygląda jak mini apteka z dokładnymi opisami lekarstw, środków i preparatów.

Jeśli ma się taką możliwość, to myślę, że trzymanie konia pod nosem jest dobrym rozwiązaniem. Masz pewność, że wszystko jest po Twojej myśli, a w razie jakiś problemów masz pretensje tylko i wyłącznie do siebie.
Nie jesteś uzależniona od ustaleń i zasad jakie narzuca Ci właściciel hotelowej stajni, nie masz nieprzyjemnych konfrontacji z osobami, które tak jak Ty korzystają z usług pensjonau..po prostu, cisza, spokój. Czego chcieć więcej?
Czasem doskwiera brak hali czy towarzystwa.., ale to sporadyczne przypadki.

Tylko musisz myśleć na zwiększonych obrotach i planować na zaś, aby przypadkiem któregoś dnia się nie obudzić z ręką w nocniku i stwierdzić, że właśnie zabrakło Ci siana albo ze tydzień temu powinien być u Twoich koni kowal Puszcza oko
Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało głupie sprawy wielką miłością

Post » Wysłany: Nie Lis 15, 2009 20:21 Zobacz profil autora PW Wyślij email
fanelia » Nie Lis 15, 2009 20:48   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Hej Koniu, nie mam przydomowej stajni, ale trzymam konia 15 minut piechotą od mojego domu i jest to stajenka "samoobsługowa", czyli nie ma stajennego, wszystko musimy robić same (ja i trzy koleżanki) i do tego pomaga nam gospodarz (właściciel terenu) i np. rano karmi i wypuszcza, jak nikogo nie ma. Mamy ustalone dyżury, kto kiedy będzie; codziennie u koni ktoś jest. Konie dostają jeść rano i wieczorem. Same musimy pilnować siana i słomy - dwa razy miałyśmy kryzys, bo za późno zabrałyśmy się za przywóz siana:( teraz mamy zrobione duże zapasy i na pewno będziemy bardziej pilnować terminu. Stajnia oczywiście zrobiona głównie naszym nakładem pracy i finansów, więc jak jakieś naprawy, to też same wszystko robimy. Każda sprząta boks swojego konia oraz dodatkowo podwórko i stajnię kiedy ma czas.

Plusy: mój koń jest do mnie przywiązany, widzi mnie prawie codziennie, sama wszystkiego doglądam: decyduję, ile chcę ściółki, ile siana, ile owsa, jaką paszę i o której godzinie, jak długo koń stoi na dworze i gdzie (pastwisko, padok). Wszystko jest tak, jak chcę Puszcza oko Bardzo niski koszt trzymania konia.

Minusy: nie ma hali, ba, nie mamy porządnej ujeżdżalni - jeździmy po polu albo w lesie; czasem zdarza się, że nikt nie może przyjść do stajni i ktoś musi się do tego zmusić Pokazuje język na szczęście dość sporadyczne przypadki. Minusem dla mnie jest to, że nie mam prawa jazdy i muszę zawsze iść na piechotę lub rowerem, a jak np. leje jak z cebra to nic przyjemnego Puszcza oko
Trochę pracy fizycznej jest - czasem chciałabym, żeby ktoś mi przytargał balot słomy, nosił wiadra z wodą, czy posprzątał boks, ale generalnie jakoś nie narzekam, twarda baba jestem Cool

Reasumując - dla mnie super rozwiazanie, bo prawie każdy pensjonat ma dla mnie jakiś minus - a to konie wszystkie naraz wypuszczają, a to koń tylko kilka godz na dworze, albo rzadko sprzątają (ja to robię codziennie) itd. A tu wszystko sobie reguluję jak chcę, robię co chcę i nikt mi nad głową nie gada Puszcza oko Jak tylko będę mieć swoją działkę to zabieram tam konia i robię stajenkę. Osobiście nie chciałabym mieć konia w tradycyjnym pencjonacie, jedynie brakuje tej hali najbardziej.

Jeśli chodzi o pomoc bliskich: tak jak pisała Gavanza, jeśli masz pozytywnie nastawioną do Ciebie i koni rodzinę to krótkie przeszkolenie nie jest niczym trudnym Uśmiechnięty u mnie już najbliższa rodzinka wie jak wyczyścić konia, posprzątać boks, wiedzą, co koń je i ile itd. Czasem zabieram kogoś z rodziny do stajni do pomocy, żeby wiedzieli, co trzeba zrobić, gdyby mi się coś stało i nie mogłabym przyjść.
Ważne jest też to, o czym wspomniała Gavanza - apteczka ze szczegółowym opisem oraz numery do wszystkich osób, które mogą się przydać w razie nieszczęśliwego wypadku.

Trzeba też zauważyć, że w sezonie pastwiskowym przy koniach jest roboty bardzo mało - u mnie było to sprzątanie padoku, sypnięcie siana, podanie śniadania i kolacji oraz wody. Teraz jest więcej obowiązków, bo trzeba sprzątać boks, dościelać, dawać więcej siana. Ale też nie ma tragedii Uśmiechnięty idzie się przyzwyczaić Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Lis 15, 2009 20:48 Zobacz profil autora PW
Konia » Nie Lis 15, 2009 22:06   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Wiecie dziewczyny, dla mnie nie jest problemem praca fizyczna przy koniach czy znalezienie czasu dla nich, bo o to się nie martwię. Ja jestem w takiej sytuacji, że mieszkam tylko z Narzeczonym, który również pracuje.
Jeżeli obydwoje będziemy w pracy, to nie ma nikogo, kto mógłby z końmi zostać, bo nie mieszkamy z rodzicami. Zresztą, domek mamy na to za mały, nawet po adaptacji poddasza. No i tu właśnie mam problem, bo nie zostawię koni samych na czas kiedy będę w pracy. Nawet gdyby to miało być 5 godzin. Warunki mam, ale nie mam pomysłu jak mogłabym to w przyszłości rozwiązać. Bo raczej wątpię by było mnie stać na zatrudnienie kogoś, kto mi koni dopilnuje jak będziemy w pracy. I jeszcze musiał by to być ktoś godny zaufania. Obawiam się, że w moim przypadku pozostanie mi tylko trzymanie konia w pensjonacie, a budynki i spory kawałek ziemi pozostaną niewykorzystane.
Mogą to być tylko obawy, bo życie przewrotne i jeszcze parę razy może się sytuacja tak zmienić, że ułoży się po mojej myśli, ale ja już taka jestem, że planuję sobie wstępnie wszystko wcześniej, by mieć po prostu na przyszłość orientację co i jak, a jak los się zmienia, to plany również zmieniam zależnie od sytuacji.
Post » Wysłany: Nie Lis 15, 2009 22:06 Zobacz profil autora PW
dorena » Pon Lis 16, 2009 0:51   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

dorena


Koniuszy
Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 570


Status: Offline

Konia to ja Ci opiszę w skrócie moją historię, która w końcu ma najcudowniejsze zakończenie o jakim mogłam tylko marzyć. Jestem właścicielką trzech chłopaków. Same wałachy. Pierwszego mam od 7 lat, drugiego od 3 a trzeciego prawie rok. Wszystkie trzymam w pensjonacie. Odkładam każdy grosz na ich utrzymanie, bo kiepsko stoje teraz finansowo. Ale to nie o tym chcę Ci napisać. Zwiedziłam ze swoimi końmi wiele pensjonatów, zwłaszcza z najstarszym. Wytrzymywałam w każdym maksymalnie rok. Tak jestem wybredna i to bardzo, ale najważniejsze jest dla mnie dobro koni. Zawsze coś było nie tak, a to brak łąk i padoków, a to za mało paszy albo za dużo, a to gnój w stajni itp. Od trzech lat marudziłam mamie (mieszkamy razem) o sprzedaży mieszkania w mieście i wyprowadzki na wieś. Mama ma 60 lat i całe życie mieszkała w "wygodnych" warunkach. W końcu pewnego dnia stwierdziła, że zaryzykuje. I tak sprzedałyśmy dwa mieszkania (jedno po babci) i jesteśmy własnie w trakcie przeprowadzki Uśmiechnięty Wyprowadzamy się 25km od miasta. Mam własną firmę, która dopiero powoli przynosi jakieś zyski. Będę musiała codziennie dojeżdżać do miasta, bo tam mam większość klientów. Ale jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Właśnie dlatego, że będę miała konie we WŁASNEJ stajni. I to jest najpiękniejsze. Tak ja też pracuje i czasem nie ma mnie w domu do wieczora. Owszem moja mama będzie (jest na emeryturze) ale boi się koni. Ale nawet jak nie będę miała możliwości wypuścić koni danego dnia, to trudno nic im nie będzie. W tej chwili stoją w pensjonacie, gdzie wogóle nie ma miejsca do wypuszczania. Jest to stajnia nazwijmy sportowa, gdzie się tylko jeździ. I ubolewam nad tym bardzo, ale już niedługo będą szczęśliwe. I uwież mi jak bym miała taką sytuację jak Ty to bym się nawet nie zastanawiała nad stajnią u siebie. Bo będziesz miała nad wszystkim kontrole i będziesz mogła robić tak jak Ci będzie wygodnie. Przemyśl to dokładnie i uwierz, że się da i że będzie ok. Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz:))
Post » Wysłany: Pon Lis 16, 2009 0:51 Zobacz profil autora PW
indianwolf » Pon Lis 16, 2009 5:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

indianwolf


Adept Jeździecki
Dołączył: 14 Gru 2008
Posty: 61
Skąd: Janów Lubelski

Status: Offline

Dziewczyny... Szczególnie Dewonka.
Czytam to co piszecie i zwyczajnie się poryczałam.
Moja historia wygląda tak:
Uzbierałam pieniążki na swojego wymarzonego, wyśnionego konia.
Szukałam tej kobyłki rok, ale jak już ją znalazłam to od razu wiedziałam że to jest właśnie koń dla mnie.
Wszystko było dobrze do tej pory.
Chociaż tak jak pisała Dewonka.. wiele razy nie spałam po nocy bo zastanawiałam się skąd wziąć pieniążki na to.. na tamto.. Ale jakoś się to kręciło.
Jestem studentką, rodzina właściwie mi nie pomaga bo sama nie ma za wiele.
Właśnie straciłam pracę a studiuję.... w warszawie. Każdy zna cenę pensjonatów warszawskich... Co wieczór siedzę z zaciśniętym gardłem i szklistymi oczami oswajając się z myślą że sytuacja skończy się najpewniej sprzedażą mojej ukochanej kobyłki.

Szukałam wszędzie... Tanie pensjonaty tutaj nie istnieją. Chciałam wstawić konia do kogoś pod warszawą do prywatnej stajenki, np do towarzystwa dla innego konia ale nikogo tu nie znam.

Nie wiem jak to będzie... Przede mną ciężki rok studiów (najgorszy w całym toku) a tutaj taki balast zrzucony na głowę że aż mnie oszołomił.
Szukam pomocy wszędzie ale nie znajduję ani odrobiny tej pomocy:(
Już nawet brak mi łez...

Konia... Warto jest spełniać marzenia ale przemyśl co będzie jeśli całe Twoje marzenie legnie w gruzach. Czasem warto zaczekać, teraz to wiem:(
Post » Wysłany: Pon Lis 16, 2009 5:15 Zobacz profil autora PW
_Gaga » Pon Lis 16, 2009 7:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

_Gaga

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 14 Mar 2008
Posty: 1385


Status: Offline

Konia - mam konie pod domem ojca (mieszkając gdzieś indziej) od 10 lat z głupimi przerwami (na pensjonat właśnie). Pracuję codziennie od 7 do 15. Mój ojciec prauje czasami i 24 h / dobę, czasami ma wolne (zależy od ruchu w porcie). Konie niejednokrotnie zostają same na wybiegach - w razie, gdy pogoda jest marna - są derkowane. Mają wodę i siano , lub trawę - w zależności od pory roku. Przez tyle lat nauczyłam się likwidować wszelkie potencjalne niebezpieczeństwa na wybiegach... I tyle

Nie wiem dlaczego miałabym ich (koni) nie zostawiać samych? W okolicach karmienia zawsze są obserwowane, pomimo , że nigdy nie miałam w stajni kolki (tfu tfu) Wyhodowałam sobie jednego ogona - dziś ma 4 lata. Fakt, zarzały się"wpadki", kiedy koń się gdzies pokaleczył, ale to zdarza się wszędzie - szczególnie jeśli ma się konie zbyt ciekawskie Puszcza oko

Co więcej - jeśli jestem na wsi, kiedy tam mieszkam (np ojciec wyjedzie na kilka dni, czy tygodni) nie siedzę non stop w oknie sprawdzajac czy wszystko OK - co niby ma być nie tak?

Fakt faktem, że mam cudowną luzaczkę, która jest w stajni przede mną. Jeśli gdzieś wyjadę, to luzaczka zajmuje się ogonami...

Jeśli masz aż takie wątpliwości - załóż kamerki i kup mini - serwerek, aby mieć dostęp wizualny do koni via net 24h/dobę. Nie demonizuje jednak faktu zostawiania koni samych - to zwierzęta dużych przestrzeni, niegy nie będzie sytuacji, w której ktoś będzie je obserwował non stop...
Post » Wysłany: Pon Lis 16, 2009 7:37 Zobacz profil autora PW
keyt » Pon Lis 16, 2009 8:09   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

keyt


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 10 Lis 2008
Posty: 174
Skąd: Szczecin

Status: Offline


ja płace 500 hotel plus co 2gi miesiac 500 cortaflex na stawy,a nieraz trafi sie jeszcze jakas dodatkowa choroba to koszt wzrasta,plus kowal i szczepienia i odrabaczanie
Post » Wysłany: Pon Lis 16, 2009 8:09 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Pogaduszki » Własny koń- jak sobie radzicie?
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 61 angelhorse 145410 Czw Lip 15, 2021 15:51
patsm00re18 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 48 Zuzupower 118972 Wto Sie 08, 2017 20:11
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1445 Marzenieokucyku 418863 Pią Sty 04, 2013 0:23
Sandra Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 39 Chestnut_Stalion 102948 Sro Cze 06, 2012 17:07
Konia Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 74268 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum