| nrg |
» Pon Wrz 26, 2005 8:05     |

Stajenny
Dołączył: 29 Mar 2005
Posty: 380
Status: Offline
|
hmm .. obaj są dziwni
z tym stołkiem to fakt: lepiej jest, jak się nie wsiada "na strzemie",
mi np. zawsze ktoś dociśnie prawe strzemie, żeby siodło się nie przesunęło i!!! : takie wsiadanie odgrywa ważną rolę- jeśli chodzi o kłąb konia..
na łydkę: to troche bezsens: ale zalezy, jak kto konia nauczy: jeśli nie chodzi na łydkę, to ja JUŻ bym się zastanowiła, czy męczyć się z takim : dziwolągiem.. (żart) .. ale bez kitu, dziwne..
jeśli o Twoje zsiadanie chodzi: to może rzeczywiście nie umiesz jeżdzić: facet chciał Ci pokazać konia "z ręki" : u mnie np: ja też wczoraj na jeździe musiałam zejść z konia, bo ... bo "utknął" .. On ma tak często, bno płochliwy bardzo jest..
czasem tak należy, ale mi zawsze mówiono, że konia trzeba w siodle przepchnąć, a nie sie z nim cackać...
ja wychodzę z założenia, ze kon tez mysli i jesli On zobaczy, ze ja moge isc gdzies i nic mi nie jest : to w koncu sam sie przełamie: i biegałam wczoraj po ujeżdzalni z nim, miedzy krzakami, przeszkodami i w koncu bez oporu szedł za mną: a w siodle: raz jeszcze to samo: z mniejszymi problemami, ale już był bardziej elastyczny...
na reszte punktów nie odpowiem. ale pamietaj, że niektóre stajnie to tylko biznes, a inni naprawde chcą sobie wyrobić renomę poprzez rzetelną pracę, a nie odwalanie fuchy: byle many,many...
zawsze z wiatrem..
|
» Wysłany: Pon Wrz 26, 2005 8:05
|