

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754
Status: Offline
|
Mam wielką przyjemność przedstawić Wam moje spełnione marzenie: klacz fryzyjską Reskę. Nie jest to jej prawdziwe imię, ale tak nazwała ją poprzednia właścicielka (serdeczne pozdrowienia dla Ciebie!) i myślę, że to imię pasuje do niej i podoba mi się (zawsze chciałam mieć konia z literą R w imieniu ). Kupiłam ją niecałe dwa miesiące temu od super dziewczyny (mam nadzieję, że nas niedługo odwiedzisz? ), która była zmuszona do sprzedaży Resi.
Reska ma dobry holenderski rodowód oraz 4,5 roku, jednak treningi rozpoczęliśmy około miesiąca temu, ponieważ Dziewczynka miała pół roku przerwy od jazdy. Po zajeżdżeniu przez poprzednią właścicielkę chodziła głównie na jazdy w teren, a bezpośrednio przed kupnem pasła się przez kilka miesięcy na pastwisku, więc w zasadzie zaczęliśmy zajeżdżanie od nowa, by od razu nie stawiać przed nią nie wiadomo jakich wymagań. Przed kupnem badał ją bardzo profesjonalnie doktor Złoto, któremu jestem wdzięczna za rzetelną ocenę. Przyjechała do nas dzięki panu Tomkowi Buckiemu, którego również tu chcę serdecznie pozdrowić i podziękować za wzorowy transport! Jak już jesteśmy przy podziękowaniach to dziękuję bardzo bardzo bardzo kochanej Izie, która pomogła mi w decyzji o kupnie Resi i profesjonalnym przygotowaniu jej do przeglądu hodowlanego
Z uwagi na to, że Resia miała wcześniej mało ruchu, przyjechała do nas z wielkim brzuchem! Powoli go gubimy, ale nie jest lekko
W chwili obecnej mamy dość lekkie treningi, ponieważ Dziewczynka dopiero wyrabia sobie kondycję, ale powoli zwiększamy obciążenie. Podstawą pracy jest lonża oraz spacery po lesie po wzgórzach (oj, mamy ich dostatek!). Jeśli chodzi o jazdę to miałyśmy dopiero 4 porządne treningi z doświadczoną instruktorką, a poza tym wsiadałam ja lub mój narzeczony, który jest współwłaścicielem Resi , na czas od 15 do 30 minut: na początku było kilka jazd a la zajeżdżanie, czyli wsiadanie, zsiadanie, prowadzenie konia z jeźdźcem na grzbiecie w ręku, przejechanie kilku prostych, potem krótkie wypady po okolicznych leśnych ścieżkach, następnie krótkie nawroty kłusa na "ujeżdżalni" (hmmm, dość szumna nazwa jak na kawałek pola ). Teraz próbujemy prostych ćwiczeń ujeżdżeniowych odpowiednich dla jej wieku.
Reska ma cudowną osobowość, jest dokładnie taka, jak sobie wymarzyłam! Jest bardzo "wypośrodkowana" : nie jest ani bardzo impulsywna, ani leniwa; nie jest płochliwa, ale też nie jest bardzo pewna siebie. Jak każdy fryz jest bardzo ciekawska i niesamowicie inteligentna, trening z nią to sama przyjemność, wystarczy coś jej raz dobrze pokazać, pochwalić i potem już stara się to wykonywać poprawnie, jakby robiła to od zawsze:) Jest bardzo łakoma i łasa na pochwały, dlatego bardzo sympatycznie się z nią pracuje, zawsze chętna do pracy i kontaktu z człowiekiem, widać, że chce współpracować i dawać coś z siebie. Ma uroczy i nieco naiwny charakter; z zachowania to takie dziecko, ale słodkie Często robi różne śmieszne rzeczy, jedną z jej rozrywek jest na przykład wylewanie wiaderka pełnego wody na stojącą w pobliżu osobę...
Mimo tego, że mamy ją niecałe dwa miesiące, jest z nami bardzo zżyta; rży na nasz widok, odprowadza nas; kiedy nas nie ma, to wypatruje, kiedy przyjdziemy (mój tata podejrzał kilka razy:) ). Prowadzimy ją nieco zmodyfikowaną metodą Monty'ego Robertsa i efekty są naprawdę dobre.
To chyba tyle, oczywiście mogłabym pisać o niej cały dzień, ale nie chcę Was zamęczać Mam nadzieję, że podoba Wam się tak samo, jak mnie.
Ja i mój narzeczony jesteśmy nią zachwyceni, mogę śmiało powiedzieć, że Reska jest Darem od Boga, bo o dokładnie takiego konia się modliłam i o takim marzyłam
To jeszcze kilka zdjęć:
|
» Wysłany: Nie Paź 18, 2009 22:08
|