| Dewonka |
» Wto Lut 09, 2010 0:03     |


Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 932
Status: Offline
|
To może zacznę od tego że mieszkam pod Warszawą i tutaj nie ma takiego miejsca gdzie wstawiłabym młodziaka i zaufała że będzie wychodził na padoki codziennie i dostawał te pasze i suplementy które ja mu kupuje. Rzeczywistosc jest taka że najbliższa stajnia kosztuje 900zl/mies. a stajenny nie ma w obowiazku koni na padok wypuszczać, plus wlasciciele koni wiedzac np ze to ogier nie pozwola by chodzil z calym stadem bo w wiekszosci (nie wszyscy) to stetryczale, snobistyczne baby które o koniach wiedzą tyle co same sobie wymyślą.
Co więcej.. w większosci stajni pod warszawskich ogiery wychowują się w boksach... Wychodzą na padok delikatnie mówiąc SPORADYCZNIE i to same.
Ja biorę pod uwagę wszystkie opcje, myślałam o tym by wstawić młodziaka do stajni gdzieś na mazurach na jakies piekne pastwiska, ale BOJĘ SIĘ... moja kolezanka wstawiła na mazury swoją źrebną klacz, owszem wyźrebiła się i wszystko bylo ok ale w ciągu miesiąca od wyźrebienia źrebak wpadł w jakąś maszynę ,,widłową" i leczenie go wyniosło ją ok 6tys zł!! zwierze ledwo przeżyło, kolezanka z tego wszystkiego też ledwo przeżyła (bo wyobraźcie sobie jaki to jest stres dla wlasciciela). Ja tego bym nie zniosła, nie umiem ludziom aż tak zawierzyć by zostawić młodziaka.. kto będzie pilnował szczepien, odrobaczeń, podawania pasz dla mlodziakow, czyszczenia czy kowala? Ja nienawidzę zaniedbania... Jeśli płacę to wymagam, a jak wymagam to muszę sprawdzać czy ktoś spełnia moje oczekiwania i czy nie zaniedbuje mojego zwierzaka. Nie wyobrażam sobie że płace komuś za kucie a przyjeżdżam raz na jakiś czas (o ile stajnia daleko od wawy) i koń ma kopyta przerośnięte... NIE, NIE, NIE....
To że chce mieć młodziaka przy sobie to nie znaczy że będę 2 latka lonżować czy ujeżdżać, ja po prostu chce czuwać, chce wiedzieć że koń poszedł spać czysty i ma sucho w boksie. Chce mieć świadomość że dostaje regularnie swoje musli, ma w porządku kopytka i nie ma kataru. Niestety NIE MA TAKIEJ stajni w poblizu ktora tego by dopilnowała... Jeśli chodzi o kucyka to mam sporo stryjecznego rodzeństwa i chrześnice ktora pewnie byłaby najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem gdybym dala jej z nim spedzić czas i pojeździć. Myślę z resztą że w przypadku takich młodych koni to więcej ten kucyk miałby pracy niż taki młodziak. Owszem rozważałam też opcje, emeryta, albo jakiejś kaleki z fundacji. Nie jestem dzieckiem i uważam się za osobę odpowiedzialną.
Cenie sobie Wasze wypowiedzi i doświadczenie dlatego do Was się zwróciłam, nie pytam was o to czy moge zostawić mlodego konia samego (bo wiem że może to się różnymi choróbskami zakończyć), a raczej o to jakiego osobnika powinnam mu ,,dobrać" i co wy o tym myślicie. Cenie sobie wypowiedz Tomka który mówi o tym że lepiej starszego konia (nad starszym też się zastanawiam!! nie uwzielam się że ma być mlodziak i koniec) Ale chciałabym jakieś przykłady z życia jeśli znacie.
Fakty są takie że ,,zauroczylam się" już pewnymi młodziakami i zastanawiam się czy ma to sens, od biedy mam miejsce zeby zrobić 3 boks chociaż ,,stada" w nie nie wcisnę...
Może znacie jakieś naprawdę zaufane stajnie które wychowują takie młodziaki? chociaz mimo wszystko wolałabym taką opcje wykluczyc to też biore to pod uwagę.
Nie spieszę się z podjęciem decyzji dlatego możecie smiało pisać o swoich doświadczeniach z mlodziakami, bylebyście po mnie nie cisnęli bo ja nie jestem tego typu osobą która sobie na to pozwoli...
Lubally z takim podejsciem to możesz sobie isć na forum volty albo grono.net- ja mogłabym Ci też nie znając Cie napisać coś niemiłego ale napisze Ci : KRÓTKO, ZWIĘŹLE i NA TEMAT: ,,Szanujmy się" koniec.
|
» Wysłany: Wto Lut 09, 2010 0:03
|