Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Jazda Konna » Upadek z konia ...?


Napisz nowy temat
buschmenka Upadki » Sro Kwi 27, 2005 9:23   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

buschmenka

Luzak

Luzak
Dołączył: 11 Cze 2004
Pochwał: 4
Ostrzeżeń: 1
Posty: 3431


Status: Offline

Ja spadam zawsze na plecy, albo na bok. Nigdy mi się nie zdarzyło spaść z konia na tyłek albo na głowę. I mam także taki dziwny odruch (pewnie warunkowy), że zawsze jak zlatuję, trzymam w jednej ręce wodze, przez co nigdy mi koń nie zwieje. No i oczywiście zawsze w moim kochanym kaskotoczku wsiadam na konika, nawet na stępa. A wy? Jak się "nauczyć" tego właściwego spadania? Jak często zaliczacie glebę (ja średnio raz na miesiąc)?
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 9:23 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Visenna » Sro Kwi 27, 2005 9:53   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9363
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Ja z kolei spadam najczesciej na plecy albo na bok, i tez zawsze kurczowo sciskam wodze, ale musze sie tego oduczyc bo to nie jest dobry zwyczaj. Co do wlasciwego spadania, to nie tyle jest to spadanie, co ewakuacja z konia kiedy czujesz ze robi sie niebezpiecznie, czyli np. kon cie poniosl i czujesz ze wisisz juz na jednym kolanie i nie wdrapiesz sie spowrotem na siodlo, a konia tez nie zatrzymasz. Wtedy to jest kwestia upatrzenia jakiegos najbezpieczniejszego miejsca i po prostu w odpowiednim momencie zaprzestania kurczowego trzymania sie konia. Bo nie ma chyba czegos takiego jak "wlasciwe" spadanie, spadniesz tak, jak cie kon zrzuci... jesli walnie ci do gory z krzyza, to polecisz do tylu na pupe, a przeciez nie jestes kotem zeby sie w locie przekrecic Uśmiechnięty zazwyczaj spadanie to zbyt krotka chwila zeby mozna bylo to zrobic "wlasciwie" Puszcza oko Co do wsiadania natychmiast po upadku to pochwalam taki zwyczaj (pod warunkiem ze sie nie zlamalo np.reki), ale tez trzeba znac umiar, bo jesli spadasz z konia przez swoj blad to trzeba go naprawic, ale jesli spadasz bo kon odwalil ci rodeo celowo probujac sie pozbyc ciebie z grzbietu, to wsiadanie na niego moze juz byc ryzykowne.. lepiej poprosic kogos lepszego zeby wsiadl i nauczyl konia ze tak sie nie robi, niz dac sie zabic...
Ja niestety z z moimi trzylatkami bylam zawsze ta osoba ktora wlasnie ma nauczyc, wiec gleby zdazaly mi sie czesto, niestety nikt nie chcial glebic za mnie Uśmiechnięty teraz mam 4 latke tez praktycznie surowa, ale ta przynajmniej nie bryka Uśmiechnięty
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 9:53 Zobacz profil autora PW Wyślij email
druhna » Sro Kwi 27, 2005 9:56   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

druhna


Redakcja
Dołączył: 20 Lut 2005
Pochwał: 1
Posty: 529
Skąd: Jastrzębie Zdrój

Status: Offline

Ja od początku jak zaczęłam jezdzic postanowiłam zapisywac wszystkie upadki, no i musze przyznac ze nazbieralo sie ich dopiero 13 (w tym trzy razem z koniem, to bylo brdzo niemiłe) a jezdze juz ponad trzy lata. Ostatnie trzy były winkiem rodeo. Dosiadłam koni na których wcześniej nie jezdziłam, zresztą były to u nas nowe koniki, pare metrów udało mi sie przejechać spokojnie i sie zaczelo. Głowa w dół, grtzbiet wygiety w łuk, podskoki, wybicia, rzenie. Powiem wam niesamowite uczucie! A i upadek zabawny. Ponoc zawsze przy takiej sytuacji (jak twierdza moje kolezanki i Szef) wybija mnie jak z procy w gore, robie male salto i upadam na tylek. Naszczescie nauczylam sie tak spadac i nigdy przez to mnie nic nie boli, chodzby nie wiem jak mocny byl upadek.

Pozdrowienia *druhna* Puszcza oko


Ostatnio zmieniony przez druhna dnia Sro Kwi 27, 2005 21:55, w całości zmieniany 1 raz
www.kjabsolut.pl
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 9:56 Zobacz profil autora PW
Martynka » Sro Kwi 27, 2005 15:35   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Martynka



Dołączył: 28 Gru 2004
Posty: 14


Status: Offline

Ja to mam takie szczęście że zawsze spadam na lewą rękę i zawsze później mam ją złamaną. Spadłam z drzewa - złamana lewa ręka, spadłam ze stołu - złamana lewa ręka, spadłam z konia - złamana lewa ręka... Ciekawe ile razy ją jeszcze złamię... muszę się nauczyć spadać na tyłek ale jakos mi to nie wychodzi Uśmiechnięty papatki :*
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 15:35 Zobacz profil autora PW
Nana » Sro Kwi 27, 2005 15:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Nana


Adept Jeździecki
Dołączył: 13 Sie 2004
Posty: 58
Skąd: Kraków

Status: Offline

Ja jeżdżę prawie trzy lata przez ten czas zaliczyłam siedem gleb i to takich ekstremalnych raz wylądowałam w szpitalu,ale nie będę opisywać Zdziwiony bo jak sobie przypomnę to mnie zaczyna boleć Smutny
Upadki miałam różne przez szyję,na pupę ale najczęściej na lewy bok.
Nie wiem dlaczego,ale jak czuję ,że spadnę są to ułamki sekundy to zawsze wyrzucam nogi ze strzemion i nigdy nie trzymam wodzy.
Nie cierpie spadać Szalony w tym roku już zaliczyłam jedną glebę w lany poniedziałek i mam nadzieję,że limit wyczerpałam.Pozdrawiam,Doda
Dobry koń jeźdźca pozna.
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 15:40 Zobacz profil autora PW
Rozi » Sro Kwi 27, 2005 16:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Rozi


Stajenny
Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 301
Skąd: jelenia góra

Status: Offline

ja zawsze spadam jakoś na bok, ale na tyle bezpiecznie, że co najwyżej mam siniaka (nie licząc jednej z ostatnich gleb, po której nie mogłam ruszać ręką Pokazuje język ) ale też mam odruch wyciągania nóg ze strzemion i puszczania wodzy. raz nie puściłam wodzy bo koniecznie chciałam kunia zatrzymać, i się właśnie skończyło opisaną w nawiasie sytuacją Puszcza oko a tak poza tym, to z tego co wiem, podczas upadku najlepiej się rozluźnić, bo spiętym mięśniom dużo łatwiej zrobić krzywdę Puszcza oko a, no i zauważyłam, że jak spadam, to czas jakby zwalnia Puszcza oko i nawet raz czy dwa udało mi się przed uderzeniem o ziemię normlnie przekręcić! śmieszne uczycie, jak tak sobie lecisz i myślisz, jak lepiej spaść.... Bardzo wesoły
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 16:15 Zobacz profil autora PW
darek_1809 » Sro Kwi 27, 2005 16:54   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

darek_1809


Adept Jeździecki
Dołączył: 04 Lut 2005
Posty: 65


Status: Offline

W niedzielę spadłem ale delikatnie w zasadzie jak straciłem równowagę to zrobiłem taki trochę spad na plecy, konik się nie posłuchał i ja w lewo a on w prawo pestka. Ale miesiąc wstecz już w kłusie to jak tak samo zareagował to niestety bolało spadłem jakoś na brzuch i zanim się podniosłem to trochę trwało. Myślę że upadki do których dochodzi jakby na bok z tendencją do turlania się są bezpieczniejsze, więcej energii rozpraszamy w ruchu, najgorsze są te twarde bezpośrednie kontakty.
Nie puszczać wodzy - zależy od sytuacji.
A komu została noga w strzemieniu i co wtedy, jak on się nie zatrzyma ???
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 16:54 Zobacz profil autora PW
Gość » Sro Kwi 27, 2005 17:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Gość





a ja spadam inaczej!
najczesciej robie fikolka calego, a wtedy spadam na pupe, albo niecalego i wtedy lece na glowe lub na karczycho....
no oczywiscie na bok tez sie zdaza...
2 razy udalo mi sie spasc na nogi, sama nie wiem jak.. ale bardzo mnie bolaly, chyba wole spadac na bok, nie czuje tego wtedy az tak bardzo. Pokazuje język

byl u mnie w stajni taki kon z ktorego wszyscy lecieli... wystarczylo go wziac na lonze i popedzic batem.. no i zaczynalo sie rodeo...
zaczelismy sie bawic i zakladac kto najdluzej wytrzyma... bylo smiesznie, troche jak na byku Pokazuje język
kon zepsul nam zabawe bo jak obczail ze jego bryki przestaly skutkowac i musi lazic dalej to sie ich oduczyl! no nie, a tak bylo fajnie!!! Pokręcony i zły
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 17:31
Visenna » Sro Kwi 27, 2005 17:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9363
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

no super zabawe mieliscie, nie ma co...swietna zabawa dopoki ktos by sobie karku nie skrecil, co?
Dobrze ze ten kon okazal sie od was wszystkich madrzejszy Uśmiechnięty

BTW przypominam ze takie "zabawy" sa niebezpiecznie nie tylko dla jezdzcow, ale i dla koni....Kon wierzgajac moe stracic rownowage i przewrocic sie wraz z jezdzcem i tez sobie zrobic cos niedobrego...
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 17:44 Zobacz profil autora PW Wyślij email
eposidlo bestje » Sro Kwi 27, 2005 17:49   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eposidlo



Dołączył: 16 Mar 2005
Posty: 1


Status: Offline

Jeżeli chcecie wiedzieć czym tak naprawde pachną konie to przyjedzcie do mnie. Pokręcony i zły
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 17:49 Zobacz profil autora PW
Visenna » Sro Kwi 27, 2005 17:59   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 9363
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Cytat
czym tak naprawde pachną konie to przyjedzcie do mnie.


A co, jakies potwory hodujecie? ;D
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 17:59 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Trinity » Sro Kwi 27, 2005 18:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Trinity


Masztalerz
Dołączył: 08 Sty 2005
Posty: 690
Skąd: Wrocław

Status: Offline

Taki temat już był Zły lub bardzo szalony
Jeśli chodzi o mnie, to raczej nie spadam Uśmiechnięty do tego stopnia obawiam się upadków, że jak tylko czuję,że coś się zbliża, siadam mozniej w siodło, łapie się kolanami i siedzę Uśmiechnięty Parę razy owszem zdarzyło mi się - np. moje konisko odmówiło skoku - tzn zrobiło stop z galopu tuż przed przeszkodą, no i niestety ja przeskoczyłam. A skakałam tak celnie, że udało mi się trafić dokładnie na przeszkodę. W sumie nic się niestało, zaraz wsiadłam i skakałam dalej, ale siniaków troszku było Uśmiechnięty Innym razem też jechałam na przeszkodę i razem z qniem wyglebiłyśmy się "na ryj". moja kobyłcia miała założone paseczki na naczółek, takie przeciw muchom i chyba nie zauważyła przeszkody... Przewraca oczyma no cóż... Ona upadła na mordkę, a ja zrobiłam fikołka na jej szyi i też wylądowałam na mordce tuż przed nią... Śmieje się na całe szczęście nigdy nic sobie nie robię w razie upadków Puszcza oko
ludzie koniom zgotowali taki los...
Post » Wysłany: Sro Kwi 27, 2005 18:15 Zobacz profil autora PW Wyślij email Skype
Natalix » Wto Maj 03, 2005 22:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Natalix



Dołączył: 18 Mar 2005
Posty: 7


Status: Offline

ja jezdze dosc dlugo ,pare latek ,upadków z koni miałam niewiele. uwarzam ze upadek z konia jest nieunikniony dla karzdego normalnego jezdzca. jezdziec bez upadku to jak rzołnież bez karabinu. jezeli chodzi o mnie to jestem teraz ostrozna co do upadków bo w ostatnie wakacje spadlam i zlamalam obojczyk i operacje mialam i pół roczną przerwę od jazdy i niechcialabym zeby to sie powtórzylo.. Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Wto Maj 03, 2005 22:21 Zobacz profil autora PW Tlen
KuCuNiO » Pią Maj 06, 2005 15:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

KuCuNiO


Koniuszy
Dołączył: 06 Maj 2005
Ostrzeżeń: 1
Posty: 619


Status: Offline

mnie się czasem zdażało 3 razy na jednej jeźdźie na moim nieujeżdżonym kucyku:P
teraz już się ujeźdźił...co prawda do N,a i tak mu sie zdaża...takie głupie..."odruchy"?Pokazuje język
też zawsze trzymam wodze jak spadam a najczęsciej spadam na plecy...raz spadłam na tyłek ,ale to dawno bylo
po prostu dużo spadać to sie nauczy:P
Post » Wysłany: Pią Maj 06, 2005 15:31 Zobacz profil autora PW Tlen
siwa_16 » Pią Maj 06, 2005 18:43   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

siwa_16


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 13 Sie 2004
Posty: 125


Status: Offline

Ja jeżdżę już około 6latek i w tych latach spadlam 6 razy...Tak się smiesznie ulożyło, jeden upadek nie zapomnę do końca życia jak zaczynałam uczyć pewnego kochanego ogierka i na początku jeździłam na nim na lonży i pewnego słonecznego dzionka...leci samolocik i Karino co...rodeo... przejechałam kilka kółek na samych barankach...jednak już siły nie miałam i...leżę jak długa...wtedy nie ładnie spadłam bo na kręgosłup jakoś tak i bolało a konik jeszcze kilka kółeczek zrobił sam...rzecz jasan wciąż brykając, a drugi upadek to był nie tak dawno...zaczęłam ujeżdżać moją kobyłkę i pewnego dnia doszłam do wniosku, że mogę spokojnie wsiąść na nią sama, i nikt mi jej nie trzymał...konik jednak doszedł do wniosku, że nie ma ochoty bym na niej jeżdziła i już będąc na grzbiecie...z zadu, krzyża i taka mala seria...i jakoś tak znalazłam się na ziemi...a jeszcze jeden upadek to jak skakałam na koleżanki klaczce i po przeszkodzie konik potknął się o własną nóżkę i strciałam równowagę, przeleciałam przez łeb i zobaczyłąm przed nosem piekne kopytka:/
Post » Wysłany: Pią Maj 06, 2005 18:43 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Jazda Konna » Upadek z konia ...?

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum