| Koniara_Orginal |
» Nie Sty 08, 2006 13:06     |

Adept Jeździecki
Dołączył: 06 Sty 2006
Posty: 51
Status: Offline
|
KOŃ (definicja encyklopedyczna, wiem.kurde.pl) -
Duży, wyrośnięty pies. Ma ładną grzywę, długi ogon i bardzo delikatny pyszczek. Jak wszystkie zwierzęta (no prawie, jakieś tam dżdżownice się nie liczą...) konie dzielą się na samców i samice. Pan koń to ogier, w wersji okaleczonej wałach, natomiast pani koń to klacz, pogardliwie kobyła lub szkapa.
Konie hazaradowe to zupełnie inna para kaloszy. Zbierają się one na wyścigach konnych i biegają w kółko razem z pokurczonymi człowieczkami na grzbiecie (zwanymi dżokejami...). Maniacy wyścigów oglądają zawody z pewniej odległości, obstawiając, który koń wygra. Topią przy tym olbrzymie sumy pieniędzy, załamując się od czasu do czasu. Najwięksi frustraci popełniają nawet samobójstwo!
Konie sportowe popisują się za to przed ludźmi swoimi umiejętnościami w skokach przez przeszkody. Zgrabnie fikają nad kolorowymi belkami czy murkami ze styropianu. Inną konkurencją jest pokaz chodzenia. Polega to na tym, że koń z dostojnie zaplecioną grzywą biega po padoku, ładnie podnosząc nogi.
Jakoś dziwnie się składa, że konno jeździ zdecydowanie więcej dziewcząt. Do dziś ta zagadka nie została rozwiązana...
KOŃSKIE KAWAŁY (www.horsehorse.prv.pl) -
Dwaj głupkowie dostali konie.
- Ty jak je odróżnimy.
- Ja obetnę swojemu ogon.
Rano oba konie nie mają ogona.
- A co teraz?
- Obetnę swojemu grzywę.
Rano oba konie nie mają grzywy.
- A co teraz?
- Ja biorę czarnego ty białego.
Zastęp początkujących próbuje ruszyć kłusem
- Wio! wio! - woła do konia czołowy
- Nie "wio", tylko łyda - wrzeszczy instruktor
Na to delikwent woła jeszcze głośniej
- Łyda! łyda!
Rozmawiają dwa ślepe konie:
- Może weźmiemy udział w Wielkiej Pardubickiej?
- Nie widzę przeszkód!!
Przyjechał rycerz do kochanki na koniu, zostawił go pod oknem, wdrapuje się na balkon i wchodzi do niej przez okno. Myśli sobie: "Jak ktoś wejdzie to wyskoczę przez okno prosto na konia i odjadę". Siedzi u kochanki już trzy godziny. W pewnym momencie słychać ciężkie kroki na schodach. Rycerz wyskakuje przez okno. Wtem drzwi się otwierają, wsuwa się końska głowa i mówi:
- Gdyby mój pan mnie szukał, to poszedłem pod bramę, bo zaczęło padać.
Wyścigi konne. Wszystkie konie startują, tylko jeden cały czas pozostaje w miejscu. Dżokej flegmatycznie ściska go łydkami, mówiąc:
- Wio
Kobyła powoli rusza wyciągniętym stępem. Wszyscy dawno już na mecie, a dżokej przyjeżdża dopiero po godzinie i ocierając pot z czoła krzyczy:
- Prrr, Szszszszaloooooona!
Kobyła ciągnie wóz z węglem i woźnicą. Zatrzymują się przed kamienicą. Węglarz krzyczy:
- Pani Kowalska, węgiel pani przywiozłem.
A na to kobyła powoli odwraca się i mówi:
- On jej k... węgiel przywiózł.
Po wyścigu zdenerwowany trener krzyczy na dżokeja:
- Przecież na ostatniej prostej mogłeś pobiec szybciej!!!
- Pewnie , że mogłem , ale szkoda mi było konia zostawiać.
Złapał leśniczy kłusownika i pyta:
- Co Pan tu robi?
- Kłusuję!
I pokłusował dalej.
Jedzie sobie furmanką gospodarz, zatrzymuje go znajomy.
- Panie gospodarzu - pyta się znajomy - co wy tam wieziecie pod tą plandeką?
- Siano - szepcze gospodarz.
- A dlaczego mówicie tak szeptem? - dziwi się znajomy.
A gospodarz na to:
- Żeby koń nie usłyszał...
Mama mówi do syna:
- Nie możemy trzymać koni w domu. Pomyśl o zapachu!
- Daj spokój, przyzwyczają się!
- Panie, czemu ten ogier taki drogi?
- A, bo z powodzeniem biegał na torach!
- O? To on musi się strasznie bać pociągów
Zebrali się ludzie nad zwłokami podkuwacza i ktoś zapytał:
- Jakie były jego ostatnie słowa ?
- "Dobry konik, dobry konik"
Dwie starsze panie udały się na tor wyścigowy. W drugiej gonitwie zdecydowały się postawić na faworyta. Typowany przez nie koń dobiegł na metę jako ostatni.
- Może to i lepiej - pociesza się jedna z nich.- No bo pomyśl, co byśmy z tym zwierzęciem robiły, gdybyśmy go wygrały ?
|
» Wysłany: Nie Sty 08, 2006 13:06
|