Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Sierpień 2018

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 996 Opinie: 3




Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092

Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092


» Forum koniarzy » Dyskusje na poziomie » Niedopasowani - walczyć czy poddać się


Napisz nowy temat
dekora » Czw Kwi 29, 2010 11:30   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

dekora


Koniuszy
Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 579
Skąd: Szczecin

Status: Offline

haha... punkt 1:szef ma zawsze rację!
punkt 2: szef nie ma racji- patrz punkt 1 Uśmiechnięty
ale tak serio: klacze bywają humorzaste, jak to kobiety, wałachy z reguły sa dobrymi i spolegliwymi wierzchowcami- nauczycielami, sportowcami czy ,,tramwajami" nie grają w nich chormony tzw ,,ja" aż w takim stopniu, chociaż mam koleżankę co wałacha nie uznaje za wartościowego konia.. jako osobowośc - jest z niej wypruty, nie ma tego czegoś..

czyli znów kewstia osobowości człowieka i tego co szuka u partnera.
po pierwsze- sprzedaż konia nie jest sprzeczna z prawem, więc nie wiem o co ,,halo" po drugie: jeśli ktoś sprzedaje konia uczciwie, dbając o dobranie mu nowego właściciela i nie tając powodów dla których go zbywa- jest jak najbardziej w porzo.. a prv emocjonalne oceny i robienie z kogoś gówna na forach i po kątach bo: jak to można sprzedać konia?! lepiej aby forumowicze o takim typie myślenia zostawili dla siebie swoje oceny na prv blogach- dla ich prawnego dobra.

Co znaczy dla kogo odważny? niejeden taki jeżdzi dziś na wózku.. odwagą jest przyznać się do słabości lub spojrzeć prawdzie w oczy i odpowiedzialnie podjąć decyzję dla dobra swego i zwierzęcia.
Post » Wysłany: Czw Kwi 29, 2010 11:30 Zobacz profil autora PW
Visenna » Czw Kwi 29, 2010 20:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Znow bedziemy walkowac ten temat? Myslalam ze juz pewien stopien "nasycenia" zostal osiagniety. Nie prowokujcie mnie do pociągniecia tego wątku. Pozdrawiamy. Visenna, Loki, Goofie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Czw Kwi 29, 2010 20:14 Zobacz profil autora PW Wyślij email
tadeo » Sro Sty 23, 2013 15:52   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tadeo


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 16 Sty 2013
Ostrzeżeń: 1
Posty: 113


Status: Offline

Temat bardzo istotny wręcz kluczowy dla weryfikacji PASJI do koni myślę. I tak podsumowany?
Pozdrawiam
tadeo
Post » Wysłany: Sro Sty 23, 2013 15:52 Zobacz profil autora PW
Visenna » Sro Sty 23, 2013 18:46   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Jak sie nie uczestniczyło w  życiu forum, to się pewnych rzczy nie wie. Temat nie jest podsumowany nijak, bo jest otwarty, zatem kazdy kolejny user może cos dopisać- trochę niemądre było by to podsumowywać. Podsumowywać można zamknięty wątek, ale po co to robic, to nie artykuł, tylko luźna rozmowa. Mój ostatni wpis dotyczył pewnej sytuacji z dekorą parę lat temu, o której wiedzieć nie mozesz, i nie miał nic wspolnego z tematem przewodnim wątku.. Przewraca oczyma
Post » Wysłany: Sro Sty 23, 2013 18:46 Zobacz profil autora PW Wyślij email
tadeo » Czw Sty 24, 2013 18:05   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tadeo


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 16 Sty 2013
Ostrzeżeń: 1
Posty: 113


Status: Offline

Brzydko to tak zostawić.
Ja bym napisał że na niedopsowanie gabarytowe raczej mało poradzimy. Lecz i na to jeźeli naprawdę kochamy znajdziemy dobrą drogę w pracy z konikiem. Przykład Pan Jan Ratajczak nie mógł sam jeździć nie odpuścił, zgłębił wszelkie tajniki lonżowania, pracy z koniem z ziemi. Pracuje z konimi, wspaniale układa je DAJE IM UMIEJĘTNOŚCI które podnoszą ich szansę na znaleźenie nowego właściciela. Uczy wspaniale sztuki lonżowania innych. W woltyżerkę doskonale angażuje dzieci. I można jak się bardzo chce.
Objawy niedopasowania nazwijmy je psychologicznego to moim zdaniem za mała wiedza i umiejętności człowieka. Koń nie musi się nauczyć być koniem człowiek musi nauczyć sie być jeźdźcem. Im wiecej wiemy i umiemy tym łatwiej nam będzie z nim współpracować. Wieką pomocą do nauki podstawowej pracy z koniem dają naturyści od Monty Robertsa i Pata Pirelliego. Na poczatku tu bym się skierował po praktykę. Jest wiele osób które zajmują się trudnymi konimi oni mogą pomóc na czele z Panem Wojciechem Mickunasem. Jest tak otwarty że na pewno wskaże kogoś z okolicy kogo zna i ten pomoże. No i to co jest NAJTAŃSZE zawsze należy czytać i czytać książki i poważne fora internetowe.
A generalnie to trzeba myślę podchodzić z dużą pokorą do swoich umiejętności porywajac się na samodzielna pracę z konkretnym koniem i uzalezniając jego przyszłość od siebie. Konik to nie motor że wyrzucimy go na złom gdy zacznie krzywo jeździć a my nie umiemy tego naprawić.
Chęci, PASJA i wiedza mogą zdziałać cuda.
pozdrawiam
tadeo
ps I tym razem nikim nie pomiatałem.
Post » Wysłany: Czw Sty 24, 2013 18:05 Zobacz profil autora PW
Dreamer113 » Czw Sty 24, 2013 18:34   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 191


Status: Offline

Tadeo, to ja powiem z innej strony. Kocham wszystkie konie niby, ale są wyjątki na które mówię ''weź ode mnie tego szatana''. Nie to, że mam do nich jakąś antypatię, po prostu nie przepadam za nimi. Mówię tu o koniach szczególnie wrednych.
W mojej stajni jest klacz, która zawsze była wrednawa, taki charakter po prostu. Chociaż pod siodłem fajnie mi się z nią dogadywało, mimo, że za sobą zbytnio nie przepadałyśmy nigdy. Ale teraz, po tym jak kilka miesięcy była u nowej właścicielki - zaledwie dwa lata młodsza ode mnie, ale... Nawet tego nie opiszę. Wymyślanie, zmienianie zdania, że koń kuleje, a na drugi dzień już nie, szarpanie za pysk, kopanie... Masakra po prostu. A została wykupiona z rekreacji, chodziła na plastikowym wędzidle, miałam na niej swoje trzy pierwsze jazdy. Teraz jest strasznie stępiona na pomoce. I tak wredna, że już kilka osób, również bardzo dobrze jeżdżąca dziewczyna, nie chcą na nią wsiadać. Ja również po ostatniej jeździe; jeszcze nigdy nie ciągnęłam konia tak mocno za pysk. NIGDY. Nie z własnej winy, a nagłych zrywów do galopu/zatrzymań, mimo, że na normalne prośby nie chciała zagalopować. Nie kupiłabym tego konia już wcześniej, bo za sobą nie przepadałyśmy, teraz również, mimo że nie byłoby jakiegoś nie wiem jakiego problemu, żeby ją wyprostować, tak myślę. Po prostu zdecydowanie nie mój charakter, nie tylko pod względem złośliwości, choć głównie. Swoją drogą jej właścicielka, która ma już kolejnego konia, miała wcześniej klacz, którą musiała sprzedać, bo woziła wszystkich gdzie chciała i również nie dało jej się zbytnio naprostować.
W stajni jest też sportowy konik, kochany książę, na którego trzeba zwracać zawsze uwagę. Lubię go w boksie. Ale jak tego konia siodłasz w czym kiedyś pomagałam, czy wsiadasz - nie moje umiejętności, jest dość trudny i lekko ''mendowaty'' - cały czas się kręci, rozgląda itd. No nie ustoi w miejscu. Nie wytrzymałabym z takim nerwowo.
Znowu ta dziewczyna, o której wspominałam wyżej, ta dobrze jeżdżąca, na początku swojej ''kariery'' jeździeckiej miała klacz. Chodziła pięknie pod każdym, tylko nie pod nią. A to dlatego, że dziewczyna się jej bała. Dużo pracowali, mnóstwo jeździła na oklep, no przeróżne rzeczy, ale instruktorka po wielu miesiącach walki powiedziała, że ona sama już nie ma siły nad nimi pracować i najlepiej ją sprzedać. W końcu zapadła ta decyzja, pełno płaczu, a za chwilę, nawet nie wiem czy nie tego dnia, gdy podjęto decyzję przyjechał nowy koń do stajni. Na bank grzeczny, bo z pewnego źródła, ale ogromny. Na końcu go kupiła. Są razem do dziś, startowali w kilku zawodach, niestety koń ma obecnie problemy zdrowotne i stoi. Ale nie jest tak, że dziewczyna go zostawiła. Też jest trudnawy, włożyła w niego ogrom pracy, jest ode mnie niewiele wyższa [ja 160cm, a koń 170 ponad trochę, pewnie jakieś 172 plus jest bardzo masywny], a są do siebie bardzo pasujący. Wiem, że to nie jest nie wiem jaka różnica wzrostu, ostatnio też świetnie dogaduję się z wałaszkiem podobnych gabarytów, nieco niższym może - swoją drogą po GP, jeszcze jeden taki koń jest w stajni, obydwa po kontuzji, reszta to takie, z których ''jeszcze coś może być'', że tak powiem. Jeden z emerytów od wakacji również chodził w WKKW. Przy czym tylko ten pierwszy jest taki duży, reszta to średni wzrost, ponad 160cm. Świetne profesory, które jak się je dobrze poprowadzi, to gały wychodzą na wierzch. A jest to niewielka, kameralna stajenka. Jak się chce, to można znaleźć jazdy na super koniach za całkiem niewielką cenę, na co dzień plus całkiem kompetentnych instruktorów. Taka mała dygresja. Puszcza oko
Więc wybacz tadeo, jestem optymistką, ale wiem, że nie wszystko załatasz pasją i miłością do koni. Są pary BARDZO niedopasowane. Naprawdę. Są również rzeczy, które tylko koniarz - nie mówię tutaj od razu o jeźdźcu, a choćby miłośniku, któremu wystarczy samo przebywanie z końmi, m.in. mnie; choć jeżdżę i chcę się doskonalić, a współpraca z końmi to moim zdaniem coś niesamowitego - naprawdę potrafi zrozumieć.
I wybacz, ale zarzuciłeś brak pasji, czy raczej PASJI, co tak usilnie podkreślasz, moim zdaniem osobom, którym naprawdę im jej nie brak. Jestem na forum ile... Dopiero rok, półtora, coś takie, czytam większość wpisów i to są moje wnioski, choć osobiście tych osób nie znam. Naprawdę, wpierw chociaż poobserwuj, by wyrobić sobie o kimś markę. Ja bardzo często poznaję kogoś, o kim myślę od razu ''gwiazdor'', a okazuję się zupełnie skromnym i miłym człowiekiem. Troszkę zbyt szybko wysuwasz wnioski, moim zdaniem. Ale cóż może wiedzieć szesnastolatka, która dopiero od półtora roku, gdy jeździ co sobota do stajni, czuje, że naprawdę żyje/ Puszcza oko
Post » Wysłany: Czw Sty 24, 2013 18:34 Zobacz profil autora PW
Konia » Czw Sty 24, 2013 19:22   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Tadeo po części się z Tobą zgodzę. Czasem niedopasowanie faktycznie wynika z niewystarczających umiejętności i brakach w wiedzy, bo jeździec nie radzi sobie z koniem i nie wie jak powinien reagować by koń wykonywał jego polecenia. Ale konie są różne, mają różne charaktery, jedne są spokojniejsze, opanowane, drugie elektryczne, idące chętnie do przodu, jedne odważniejsze, drugie bardziej płochliwe. Tak samo różni są ludzie, mają różne charaktery. Ja na przykład wolę konie odważniejsze, opanowane, a są osoby, które lepiej się czują na koniach elektrycznych, idących do przodu. I tutaj niedopasowanie wcale nie będzie wynikać z braku umiejętności, a raczej z osobistych preferencji jeźdźca.
Post » Wysłany: Czw Sty 24, 2013 19:22 Zobacz profil autora PW
Visenna » Czw Sty 24, 2013 19:47   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Linda Telington Jones w swojej ksiażce "Prawdziwa więź z koniem" pisze wręcz, że istnieją konie które nigdy ale przenigdy nie dopasują się do pewnego typu ludzi i vice versa. I pisze że takiego konia należy sprzedać osobie do ktorej pasuje charakterem, bo inaczej będzie to pasmo ciągłej frustracji i problemów i dla konia i dla jeźdzca i może się to skończyć ciężką depresją i zniechęceniem do jezdziectwa w ogole.

Polecam przeczytać
Post » Wysłany: Czw Sty 24, 2013 19:47 Zobacz profil autora PW Wyślij email
tadeo » Pią Sty 25, 2013 10:53   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tadeo


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 16 Sty 2013
Ostrzeżeń: 1
Posty: 113


Status: Offline

Moze najpierw o miłości:
Czy miłość to pasja?
Pitagoras? powiedział:
"miłość to twierdzenie które TRZEBA codziennie udowadniać"
Co jest Waszym zdaniem dowodem miłości do danego konia np przychodzenie codziennie wieczorem do niego i ucałowanie go i przytulenie, czy przekopanie wszystkich możliwych źródeł, książek, wypytanie ludzi, zdobycie wiedzy która pozwoli podczas spotkania z min na rozpoznanie jego zachowania odczytanie jakie są jego potrzeby, dlaczego jest nerwowy, jaki jest prawdziwy powód jego złości, czy jest osowiały czy tylko śpiący, czy to objaw zmęczenia tylko czy choroby? Co mówi do nas oczami, uszami postawą, sposobem ruchu?
Czy warunkom jego życia czegoś nie brakuje?
Jak zinterpretujemy że przy próbie przytulenia skuli uszy, a co oznacza że w tym momencie zazgrzyta zębami? Czy to znaczy że jest złośliwy, nerwowy? Czy może się nas boi, bo jak to zwykle bywa był NIEUMIEJĘTNIE traktowany w przeszłości przez człowieka?
I jeszcze raz wbrew pomówieniom Naczelnej podkreślę:
Nie oceniam w tym wpisie nikogo z czytających. Proponuję pytania na które każdy z nas MOŻE sobie uczciwie odpowiedzieć i wybrać drogę którą chce pójść z koniem.
A książkę jaką bym polecił to Monthy Roberts"a Człowiek który słucha koni. Dlaczego? bo jest pełna OPTYMIZMU I NADZIEI ŻE MOŻE SIĘ UDA mimo przeciwności i BRAKU PIENIĘDZY. Zawiera też wiedzę jak uczyć się języka koni. Nie ma w niej: "....ciężką depresją i zniechęceniem do jezdziectwa w ogole".
Pozdrawiam
tadeo
Post » Wysłany: Pią Sty 25, 2013 10:53 Zobacz profil autora PW
Konia » Pią Sty 25, 2013 11:42   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Tadeo, to oczywiste, że aby posiadać konie i się nimi należycie zajmować, trzeba mieć pojęcie o podstawach (pielęgnacja, najczęstsze schorzenia, zachowanie, żywienie itp.) Bez tego ani rusz. Taką wiedzę można zdobyć z mnóstwa dostępnych książek. Jeżeli chodzi o jazdę konną niektóre rzeczy też można dopracować w oparciu o wiele ciekawych książek, by mieć świadomość jak jeździć by konia nie krzywdzić. Nie trzeba zaraz jeździć po wszelkich możliwych szkoleniach. Albo dyskredytować tych, których na takie szkolenia nie stać, jako nie miłośników koni lub osoby z mniejszą pasją.
Wiesz co dla mnie jest miłością do konia? Kiedy człowiek najpierw zaspokaja potrzeby swojego konia, a dopiero później spełnia swoje zachcianki. Kiedy robi wszystko by koniowi niczego nie brakowało, nawet kosztem odmówienia sobie czegoś. to jest dla mnie miłość.
Owszem, z różnego rodzaju szkoleń koń również pośrednio skorzysta (o ile będziemy chcieli coś z nich wynieść), ale jeśli ktoś się szkoli, bo ma parcie na jazdę, chce być coraz lepszy, ale zapomina o podstawowych potrzebach konia, to co z niego za miłośnik koni? A są tacy jeźdźcy.
Nie trzeba jeździć konno by być miłośnikiem koni. Zresztą nie każdy jeździec będzie miłośnikiem koni, wystarczy czasem poobserwować świat jeździecki, by dojść do takich wniosków.
Post » Wysłany: Pią Sty 25, 2013 11:42 Zobacz profil autora PW
tadeo » Pią Sty 25, 2013 13:36   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tadeo


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 16 Sty 2013
Ostrzeżeń: 1
Posty: 113


Status: Offline

Konia litości
Nie wiem co Wam się od Naczelnej tak pesymizm udziela?
Mamy patrzeć na na tych złych? na tych jeźdźców co nie kochają koni? na nich zwracać uwagę, na podstawie ich dyletanctwa, wyrachowania wyciągać DEPRESYJNE wnioski? To nas ma motywować
Zszokowany
Czy raczej rozpoznawać tych najlepszych po których koniach widać że są ze współpracy z nimi zadowolone?
Mamy zrzędzić że nie mamy czasu? że brak nam pieniędzy na to żeby być lepszym dla koni? Wyszukiwać tylko złe strony w PZJ (sam ich kilka znam, ale czy je kontempluję)?
Czy mamy szukać i dzielić się wiadomościami, informacjami doświadczeniem jak sobie z jakim brakiem poradzić? Jak sobie pomóc w najróżniejszy, czasami bardzo prosty sposób?
Konia
piszesz: "ale jeśli ktoś się szkoli, bo ma parcie na jazdę, chce być coraz lepszy, ale zapomina o podstawowych potrzebach konia, to co z niego za miłośnik koni? A są tacy jeźdźcy."
Znaczy mną pomiatasz? Puszcza oko Smutny (żartuję)
Wiesz mi i powie Ci to każdy z doświadczonych trenerów tych z najwyższej półki.
Bez perfekcyjnego wypełnienia wszystkich zapisów sztuki nie osiągnie się prawdziwych sukcesów.
Nieśmiertelne powiedzenie:
" 140 to nawet krowa skoczy sztuka zaczyna się do 150" powtarzane przez znanego trenera ...?
I zasadnicze pytanie czy naszą motywacją do nauki sztuki ma być przede wszystkim sukces sportowy??????
Pozdrawiam
tadeo
Post » Wysłany: Pią Sty 25, 2013 13:36 Zobacz profil autora PW
tadeo » Pią Sty 25, 2013 14:02   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

tadeo


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 16 Sty 2013
Ostrzeżeń: 1
Posty: 113


Status: Offline

Dreamer
Powiem szczerze że tak dużo i obszernie napisałaś że trudno mi to jakoś ogarnąć w sensie znaleźć główną myśl. Piszesz o małej stajni w której zarejestrowałaś kilka przypadków złego zachowania koni. Na podstawie tylko tych informacji zastanawia mnie czy kilka przypadków w małej stajni nie wskazuje na jakieś problemy bytowe czy też obsługi i pracy z koniem. Jednak bez obejrzenia tego nikt nie poradzi
Naczelna żeby nie było: nie pomiatam nikim z tej stajni.
Dreamer
Każdy konik to oddzielna osobowość, Każdy szczegół jego zachowania może być istotny dla postawienia diagnozy i wybrania sposobu rehabilitacji.Bardzo pomocna jest WIARYGODNA historia jego życia, nie ploteczki tylko relacja poważnych znających się ludzi.
Pozdrawiam
tadeo
Post » Wysłany: Pią Sty 25, 2013 14:02 Zobacz profil autora PW
Visenna » Pią Sty 25, 2013 14:43   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Tadeo, czy to aby nie Ty mi zarzucaleś niedawno w innym wątku, że się czepiam, rozpamietuję, i nie umiem odpuścić? Cos mi sie zdaje że przypisujesz mi wszystkie SWOJE zachowania, bo ja już dłuższą chwilę milczę. Ja już dawno z Tobą nie prowadzę rozmowy, także daruj sobie te dopiski w moją stronę ponieważ je ignoruję. Piszę to tylko po to, żeby Cię o tym poinformować.
Post » Wysłany: Pią Sty 25, 2013 14:43 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Dreamer113 » Pią Sty 25, 2013 17:20   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 191


Status: Offline

Tadeo, wiesz, jestem humanistą o bardzo zagmatwanym umyśle, wiem, że moje posty są często chaotyczne. Pokazuje język Chociaż uwierz, że Twoje to również kosmos. Bo to nie jest dyskusja, tylko upieranie się o swojej racji, nie biorąc nawet pod uwagę słów innych osób. A obserwuję w sumie wszystko co dzieje się na forum, bo nie jest tych postów tak dużo, żeby nie móc tego ogarnąć, a ja teraz mam trochę wolnego czasu.
Opisywałam tylko kilka przypadków, które znam, dwóch pierwszych doświadczyłam, a o trzeciej słyszałam od źródła. Nie zbieram stajennych ploteczek czy jakichkolwiek, bo mnie to nie bawi. Poza tym co ma wynikać, strach ze złego traktowania? Strach jeźdźca? Tak, tak z pewnością koń krzywdził dziewczynę, bo sobie nie dawała rady. Przejrzała ją po prostu i mimo pomocy wielu osób nie udało się dziewczyny z tego strachu wyleczyć, bo koń jej na to nie pozwalał. Nie bała się innych, tylko swojej klaczy. Przyszła już do tej stajni z takim koniem, z taką sobą, bo jednak pospieszyła się z zakupem konia. Ale to bywa. Teraz jest szczęśliwa z naprawdę dopasowanym rumakiem, który ma optymalne warunki bytowe, cały czas jazdy z dwoma instruktorami itd. I po nich widać ten rozwój. Gdy ta dziewczyna wsiada na konia to wie, co ma z nim robić i to widać od razu.
Złośliwa klacz, że tak skrótowo powiem, stała się okropna przez właścicielkę-bachora. Z zachowania i podejścia bachora, oczywiście. I uwierz, przejeżdża do niej jakaś tam pani trener trasę ponad 100km, ale to co pokazuje to... Nie wiem sama. Jakieś chore wymysły.
A na stajnię nie patrzę bezkrytycznie, wierz mi, jeszcze podstawy i dobre traktowanie koni czy innych zwierząt znam. Jeżeli ktoś umyślnie zrobi piłkę, za nic w dodatku, schodzi z konia, rozstępowuje, rozsiodłuje, do widzenia.
I właśnie o tym mówiłam, że konie są różne, że można się pospieszyć i źle trafić z kupnem. Ale nie, bo przecież PASJA wszystko naprawi. Koń to nie młody piesek, którego łatwo naprawić. Konie mają naprawdę złożoną psychikę. A mówię to jako przeszła lub obecna posiadaczka a to psów, a to kota, a to papug, a to jaszczurki. To naprawdę drażni, bo jedynie widzę tutaj niezachwiane wierzenie w swoje prawa - i to jest dobre, trzeba mieć swoje zdanie, ale trzeba też przyjmować argumenty innych - przy czym negujesz osoby, które nie mogą sobie pozwalać na profesjonalne pomoce i uparcie ''najeżdżasz'' na Viss. A co Ona takiego, przepraszam bardzo, zrobiła? A no tak. Odezwała się jako pierwsza. Uśmiechnięty
Poza tym Tadeo chyba naprawdę nie wiesz, co to znaczy mieć własnego konia. Chociaż ja też nie. Ile potrzeba na to pieniędzy, czasu, nerwów. Ale słucham uważnie i przyjmuję to do wiadomości, przesiewam informacje.
Nie mam czasu i ochoty na forumowe kłótnie, ale nie mogę już czytać tych nic niewnoszących postów.
Swoją drogą mam pytanie, takie na koniec, bo nie mam ochoty się już zbyt wiele udzielać - czy ta pasja, którą tak podkreślasz jest TWOJA czy Twojego syna?
Post » Wysłany: Pią Sty 25, 2013 17:20 Zobacz profil autora PW
Konia » Pią Sty 25, 2013 18:11   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 1288
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

tadeo napisał(a):
Konia litości
Nie wiem co Wam się od Naczelnej tak pesymizm udziela?
Mamy patrzeć na na tych złych? na tych jeźdźców co nie kochają koni? na nich zwracać uwagę, na podstawie ich dyletanctwa, wyrachowania wyciągać DEPRESYJNE wnioski? To nas ma motywować
Zszokowany
Czy raczej rozpoznawać tych najlepszych po których koniach widać że są ze współpracy z nimi zadowolone?
Mamy zrzędzić że nie mamy czasu? że brak nam pieniędzy na to żeby być lepszym dla koni? Wyszukiwać tylko złe strony w PZJ (sam ich kilka znam, ale czy je kontempluję)?


Tadeo trochę przesadzasz. To nie jest pesymizm, a realizm. Jak ma się szkolić ktoś kto nie ma pieniędzy? To jest pesymizm twoim zdaniem czy stwierdzenie faktu? Z pustego to i Salomon nie naleje. I powtórzę: ja piszę o dokształcaniu się u najlepszych trenerów i na różnego rodzaju szkoleniach czy konsultacjach. Nie każdego na to stać i taki jest fakt. Nie wyklucza to jednak zdobywania wiedzy z książek, for internetowych czy pytając osób bardziej doświadczonych.


tadeo napisał(a):

Konia
piszesz: "ale jeśli ktoś się szkoli, bo ma parcie na jazdę, chce być coraz lepszy, ale zapomina o podstawowych potrzebach konia, to co z niego za miłośnik koni? A są tacy jeźdźcy."
Znaczy mną pomiatasz? Puszcza oko Smutny (żartuję)

Nie mam zamiaru nikim pomiatać. To był przykład nie odnoszący się do nikogo konkretnego.

tadeo napisał(a):

Wiesz mi i powie Ci to każdy z doświadczonych trenerów tych z najwyższej półki.
Bez perfekcyjnego wypełnienia wszystkich zapisów sztuki nie osiągnie się prawdziwych sukcesów.
Nieśmiertelne powiedzenie:
" 140 to nawet krowa skoczy sztuka zaczyna się do 150" powtarzane przez znanego trenera ...?
I zasadnicze pytanie czy naszą motywacją do nauki sztuki ma być przede wszystkim sukces sportowy??????
Pozdrawiam
tadeo


Nie muszę pytać o to żadnego trenera, ja to wiem. Perfekcji wymaga się od zawodnika. Jeśli ktoś nie ma sportowych aspiracji to według Ciebie powinien szkolić się za wszelką cenę czy zrezygnować z jeździectwa bo go na szkolenie nie stać? Odnoszę wrażenie, że według Ciebie ktoś kto zadowala się jazdą na poziomie rekreacyjnym jest gorszy, bo mu to wystarcza i nie szkoli się za wszelką cenę.
No cóż, w takim razie ja nie uprawiam sztuki, bo nie czuję potrzeby skakania z moim koniem ponad metra Puszcza oko
Post » Wysłany: Pią Sty 25, 2013 18:11 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Dyskusje na poziomie » Niedopasowani - walczyć czy poddać się

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum