
Koniuszy
Dołączył: 17 Kwi 2007
Posty: 482
Skąd: Elbląg.
Status: Offline
|
Dziewczyny, spokojnie.
Ja już to zaakceptowałam. Diety, głodówki, ćwiczenia - nie pomagają. Mam to w genach po mamie i tacie.
Mama bulimiczka, była podobnej postury do mnie, ale potem.. kilogramy tabletek odchudzających, głodówki, a po jedzeniu jak było - wymioty.. Tata misiek do dziś. Za młodu brzuch przeszkadzał mu w życiu i chodzeniu : P
A potem.. zaczął trenować, był jeszcze większy - ale mięśniowo
Możliwe, że jak już mi całkiem okres dojrzewania minie, to zacznę chudnąć. No.. jest jeszcze jedno. Nieregularny tryb życia. Raz zjem, raz cały dzień nic nie zjem.. jestem wegetarianką od 3 lat, nie zawsze chce mi się gotować, a babcia, która mnie wychowuje mówi, że dla niej jedzenie z mięsem i z reguły nic nie zrobi.. Od 1 września będę w internacie, może coś się zmieni.
Tuszę zaakceptowałam, ale mam bardzo delikatną skórę, przez co możecie sobie pomyśleć że nawet odrobinę schudnę i robią się na niej nieodwracalne zmiany.. wiecie.. ale nie ważne.
Z chlebem nie przesadzamy
Dzisiaj pierwszy raz skakaliśmy! Ja mam psychiczną blokadę, cała ze***na.. ale skoczyliśmy. Mały krzyżaczek. Potem znowu. Bo za pierwszym szarpnęłam. Za drugim ładnie! : D ale.. eh. za 3 przeszedł i potem.. potem już nie mogłam go zmusić, albo wyłamania, albo stawał, ale nie stopki, tylko nie dawał się pchać Jutro skaczemy też, narazie tylko taki mały krzyżak, aż ja się całkiem odblokuję.. Praca idzie lepiej.
Szarpał się bardzo. Puściłam wodzę, bo myślałam, że to przez rękę moją. Ale nie. Na całkiem luźnej ( trzymałam za końcówkę ) też szarpał.. to.. eh. Skrytykujecie, czy nie, jeździliśmy na mostku za radą osoby nas pilnującej. W stępie i chwilkę w kłusie, nie za dużo. Mieliśmy też mały problem.. zrobił mi zwrot w galopie.. równowagę złapałam na pysku. ;/ To młode, i wpadło w szał. Galopem heja przed siebie i nie stanę : o Zgubiłam strzemię, panika. A potem.. "Anka, jeździłaś na oklep w teren galopem. A teraz panikujesz?" Lepiej usiadłam, popuściłam wodzę, i popchałam, żeby wiedzaił, że chcę galopu. I.. lepiej siedziałam, po chwili doszliśmy do porozumienia. ; ) Było też małe wspięcie się jak coś się konikowi nie spodobało..
Zdjęcia z jazdy, na pastwisko siły brak, jak idę to tylko siedzę i o zdjęciach zapominam : P Ogólnie jestem z nas dumna, poprawiłam duużo równowagę i ogółem siebie, a on też się uczy
PS. Przeżyłam szok. Na nodze, na której kopyto najgorzej pęka ( chcę uczyć się naturalnego robienia kopyt, ale 16 lat to chyba za mało. I nauczyciela brak.) na stawie pęcinowym (od strony.. hm. no wewnętrznej w sensie w stronę przednich, to też ten staw?) ma jakieś sporo odstające twarde coś. Bałam się, po Laosie.. Jednak zostało obejrzane, to tylko blizna i chyba nakostniak, w każdym razie - nic ; ]
Też nie lubiłam kasztanów. Bardzo. Ale on ma urodę. I śmieszne plamki na tyłku Moje kochane 167 centymetrów, które rooośnie a jak sie rozbuduje.. to dopiero będziemy wyglądać.
A. Jak się nauczę. Wieecej. I on. To może WKKW. ; ) bo ma zaje**stą technikę skoku, wybitną. Ruch świetny, no ale nie wybitny. Więc WKKW. Ale teraz kondycji mały nie ma wogóle. No i ja się boję, że przez tuszę mnie do żadnych zawodów nie dopuszczą, idę do technikum hodowli koni, bałam się nawet, że przez wagę i posturę mnie nie przyjmą.. : (
|
» Wysłany: Pon Lip 05, 2010 20:27
|