| aniadolittle |
» Nie Lis 20, 2005 11:08     |


Szwoleżer
Dołączył: 15 Mar 2005
Posty: 2348
Skąd: szczecin
Status: Offline
|
no czasem tak jest niestety ,ze wlasciciel dziala na konia jak postrach albo sam jest tak spiety ze przechodzi to na zwierzaka...znam takie przypadki
ja np bylam wczoraj w terenie na klaczce 6letniej,ktora mimo swego slusznego wzrostu(ok175cm),kawal baby serio,to glizda z niej niesamowita i jakos mi sie nie chce wierzyc,ze kiedykolwiek jej wlasciciel,ktory dopiero co sie uczy jezdzic,da sobie z nia rade.Maja ja od zrebaka...nie mieli wczesniej stycznosci z konmi,a teraz dopiero sie na niej ucza jezdzic,co moim zdaniem odbija sie w jej zachowaniu pod siodlem.Otoz po pierwsze nie ma w ogole impetu,drobi,a kon jest potezny,na lydki,przynajmniej w terenie,reaguje jak jej sie chce i co uwazam za najgorsze...bryka w galopie.Tyle tylko,ze robi to wylacznie jak idzie za innym koniem,zostaje w tyle ,bierze glowe miedzy nogi i wali,a ma czym walic,wiec ciezko z nia sobie poradzic....i moje wysilki zdawaly sie na nic,nie spadlam,dostala za to po zebach,ale nic sobie z tego nie robila...za to jak szla pierwsza to galop pierwsza klasa.....
wspolczuje wlascicielom tej klaczki,bo nie bede miec przyjemnosci z jazdy na niej...chyba ze nastapi jakis przelom u niej w glowie....
Wetka-zawsze zwarta i gotowa ;]
|
» Wysłany: Nie Lis 20, 2005 11:08
|