Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Pogaduszki » MARZENIE o swoim koniu


Napisz nowy temat
olazablocka MARZENIE o swoim koniu » Pią Wrz 17, 2010 2:17   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Pomocnik Stajennego
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 133
Skąd: jastrzebie zdroj

Status: Offline

Witam! mam pewien problem na płaszczyźnie osobisto- filozoficzno- logicznym;)
Otóż uważam że każdy człowiek ma prawo do marzeń i nikt nie powinien mu tego odbierać.
Zaznaczam na początku że nie mówię o rzeczach nierealnych np. w wielu 27 lat chce zostać top-modelką lub słynną aktorką (choć i takie przypadki są). nie mówię o marzeniach typu: dom z basenem na dominikanie...

moim marzeniem - od dziecka- jest posiadanie konia. nie marze o karierze sportowej, o wyścigach, o arabie za 20 tys. mam skromne marzenie - żeby kiedyś jeśli nawet nie mieć swojego kupionego konia tp przynajmniej KIEDYŚ(przy dogodnych warunkach finansowych) móc dzierżawić. i nie musi być to koń sportowy- dla mnie ważny jest kontakt z koniem- terenik, czyszczenie, mizianko itd:D
chyba to nie wygórowane marzenia...

niestety Ktoś mi bliski, choć nie zabrania mi jeździć i popiera moją pasję strasznie neguje moje marzenie... jego argumnety to:
jestem nieżyciowa, głupie marzenie mało realne, trzeb dużo zarabiać bo koń to wydatek 2 tys miesięcznie (zauważcie proszę że nie powiedziłam że na pewno chce kupić wystarczy mi dzierżawa jakiegoś staruszka-lubię pomagać zwierzętom) i że za mało zarabiam (przecież to moje marzenie więc może się spełnić za lat 10 i też będzie ok!) żeby kupować konia(ten ktoś ubzdził sobie że chce kupić konia teraz!!!i jest to chyba nie do odkręcenia w jego glowie--jestem na tyle odpowiedzialna że na psa bym sobie nie pozwoliła- finasowo oczywiście).
niestety również część rodziny zaczyna mnei atakować "że jestem mało życiowa bo stajnie chce mieć"(nic takiego nie powiedziałam ale ok...)
mało tego- pasja jest za droga i powinnam myśleć raczej żeby kupić samochód sobie niż na jakieś konie jeżdzić, bo w życiu nic nie osiągnę(sic!Zaskoczony): "zrezgnuj z częsci jazd i odłóż na auto"...

to co czytacie dziewczyny to niestety prawda--- mnie ręce i inne części ciała opadają bo dla mnei jest to totalnie nielogiczne i ciężko mi z tym walczyć już..serce mi się kraja, szczególnie że nie mogę olać tego...czuję się jakby ktoś chciał pozbawić mnie serca - pozbawiając mnei marzeń. podkreślam że nie odkładam z mojej skromnej pensji na kupno konia ani nie planuje tego - tylko sobie marze że kiedyś w przyszłości jeśli będzie mnie stać to osiągne to co chce. często o tym mowię , fakt ale nie przy obcych poza tym z kim mam o tym mówić jak nie z najbliższą mi osobą?robi się to coraz bardziej frustrujące i nie do wytrzymania...ja wiem że marzenia się spełniają, tylko trzeba na nie ciężko pracować...boli mnie bardzo kiedy słyszę takie słowa ale niestety druga strona tego nei rozumie -"powinnam zejść na ziemie i przestać bujać w obłokach";/

problem jest w argumentach--czy ja coś zle precyzuję??? czy ja mówie po chińsku??? czy może powinnam zastosować inne argumenty???

co Wy byście zrobiły w tak patowej sytuacji? Płacze lub jest bardzo smutny
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 2:17 Zobacz profil autora PW
drabcio » Pią Wrz 17, 2010 6:54   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

drabcio


Stajenny
Dołączył: 04 Wrz 2008
Posty: 240
Skąd: Zabrze

Status: Offline

w takiej sytuacji powiedziałabym - bujaj się

ale na prawde ,jestem takim człowiekiem ,że jak ktoś mi mówi że nie zrealizuje jakiegoś marzenia to nie jest wart poświęcanego mu czasu.
A że niestety w twoim przypadku to rodzina, to po prostu bym nie rozmawiała już na ten temat, ten koń i tak będzie twój a nie ich.
Jak już sobie kupisz to im to wypomnisz.
Jeśli czarny kot przejdzie ci drogę, nie myśl że to pech, złap za dupę, urwij nogę, niech biegnie na trzech!
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 6:54 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
sylwikk » Pią Wrz 17, 2010 8:09   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

sylwikk


Masztalerz
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 791
Skąd: Warszawa

Status: Offline

miałam podobna sytuacje ale zaparłam si ena całego i mam konia;)
wszyscy mi mówili ze mnie na niego nie stac i sama w to uwierzylam... moj chłopak nawet nie chciał slyszec o koniu wiec spokojnie mu wytlumaczylam ze predzej rzuce jego niz pasje i ze nie zycze sobie zeby mnie jakkolwiek blokował poniewaz ja nie przeszkadzam mu w realizacji jego pasji. Co do rodziców to poprostu jednym uchem wpuscilam gadke drugim wypuscilam i radze Ci zrobic tak samo.
Kokosów nie zarabiam ale udało mi sie tak ustawic ze kupilam maluszka za 2 tys a za pensjonat bede placila dopiero jak maly bedzie mial 8-10 miesiecy i tez smuke minimalna bo tylko 300zł.
tak wiec nie słu7chaj gadania i bierz sie do spełnienia marzen;)
a i nie polecam dzierzawy z doswiadcenia wiem ze jak sie z koniem ro9zstajesz (a prawdopodobnie ten moment nastanie) to strasznie boli...
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 8:09 Zobacz profil autora PW
kittajka » Pią Wrz 17, 2010 9:23   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

kittajka


Koniuszy
Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 521
Skąd: Banditendorf

Status: Offline

Wiem o czym mówisz, moi rodzice też byli bardzo przeciwni mojej pasji. Już nawet nie mówie o własnym koniu, ale w ogóle o jeździe, bo to niebezpieczne, drogie, czasochłonne itd. Ja na szczęście się nie przejęłam i dalej robiłam swoje. No i w końcu, po kilku latach zrozumieli, że nie mają po co mnie próbować ograniczać, bo na mnie i tak to nie działa. Dzisiaj to akceptują, bo już wiedzą, że to moja prawdziwa pasja.
Tobie radzę to samo, nie poddawaj się. A jeśli Twoi bliscy mają swoje pasje, to zacznij im wyliczać jakie to drogie, czasochłonne i że mają zejść na ziemie Pokazuje język Niech zobaczą jak to miło.
"Wcale się nie przymawiałem, lecz jeśli prosi tak zacna osoba, to grubiaństwem byłoby odmówić."
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 9:23 Zobacz profil autora PW
Dakarella » Pią Wrz 17, 2010 10:50   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dakarella

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 19 Maj 2005
Posty: 2542
Skąd: Poznań

Status: Offline

Przede wszystkim nie rezygnuj z marzeń...
Czasem, kiedy ktoś nam bardzo długo tłumaczy, że coś jest nie dla nas, bez sensu i powinniśmy dać sobie spokój, dla świętego spokoju odpuszczamy. Często dorosłe życie po prostu wymusza na nas rezygnację z pewnych rzeczy... sama kilkakrotnie musiałam się o tym przekonać.
I nawet jeżeli na początku mówisz sobie "Ok, odpuściłam, nie jest źle, może faktycznie to nie było takie ważne... przecież żyję dalej bez tego", to po pewnym czasie strasznie boli. Zwłaszcza, kiedy rezygnację z marzeń wymuszają na Tobie najbliższe osoby.

Warto po prostu być sobą i nie ulegać sugestiom innych, bo po czasie to Ty będziesz żałowała, nie oni.
Szczęście to garść pełna wody...
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 10:50 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
konikmorski » Pią Wrz 17, 2010 11:26   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie


Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 08 Wrz 2005
Ostrzeżeń: 2
Posty: 2336
Skąd: Szczecin

Status: Offline

Jeśli masz obawy co do silnego napierania ze strony rodziców. To daj sobie siana. Nie myśl o kupieniu konia, zrezygnuj z jazdy konnej. Zapomnij całkiem o wszystkim co jest związane z końmi. Jeśli przyjdzie ci to bardzo łatwo to znaczy że marzenie o własnym koniu było tylko kaprysem.

Natomiast jeśli jest zupełnie inaczej, to być może jest to próba dla samej ciebie. Ja swoją mamę "oswajałam" z końmi kilka lat. Czasem płacz, żal nie robiły na niej wrażenia. Aż któregoś dnia po prostu dałam sobie siana. Nie z końmi tylko z wiecznym tłumaczeniem się po co mi te konie do życia potrzebne. Robię swoje dużymi lub małymi krokami. Jak mam właśnie cieżkie chwile to powtarzam sobie: "W dzień i w nocy wszystko mi sprzyja". Ogólnie to czytam książkę na temat Podświadomości. Czyli to co myślimy tak kreuje się nam rzeczywistość.

Fajnie jest też sobie wizualizować obraz samej siebie z siodle. Dobrze robi to na relaks.
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 11:26 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Konia » Pią Wrz 17, 2010 11:35   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia


Masztalerz
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 776
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Olu, jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Co prawda, wspiera mnie Narzeczony i to czasem on bardziej wierzy w spełnienie mojego marzenia niż ja. W takim sensie, że dla mnie jest to tak ważne marzenie, że wydaje się nierealnym przez to i ciężko mi wierzyć, że życie będzie na tyle łaskawe i pozwoli je spełnić.
Rodzina niestety nie zawsze mnie wspiera. Jak zaczynam mówić o swoim marzeniu to tylko słyszę minusy i coraz bardziej zaczynam wątpić i wierzyć w realność moich marzeń. Uważam, że rodzina powinna wspierać, a kiedy neguje, to bardzo boli. I niestety, czasem łatwo pod ich presją zrezygnować z marzeń, bo człowiek sobie myśli, skoro bliskie mi osoby tak mówią, to może rzeczywiście mam za drogie marzenia? Problem tylko w tym, że nikt nie potrafi powiedzieć jak poradzić sobie z żalem, który po rezygnacji pozostaje. O marzeniach przecież nie da się zapomnieć...
Dodatkowo, jak tylko zaczynam wspominać o swoich marzeniach, to czuję się jak naiwne dziecko, które chce gwiazdkę z nieba. Tak, jakby nie traktowali moich marzeń poważnie, a ja całkiem poważnie o nich myślę, bo po to są marzenia, by je spełniać, a nie po prostu mieć.
Teraz, moja mama na szczęście jakoś tam zaczyna mnie wspierać, ale nie zawsze.
Wydaje mi się, że brak wsparcia wśród bliskich Ci osób wynika z ich niewiedzy. Im się wydaje, że utrzymanie konia graniczy z cudem, jest strasznie drogie i mogą sobie na nie pozwolić tylko bogaci ludzie. A jak tak obracam się w "końskim światku" to widzę, że wcale tak nie jest. Jak ktoś uparty i zaradny to sobie poradzi.
Więc radzę Ci obstawać przy swoim i tyle. Nie łamać się i nie poddawać, bo po to mamy marzenia aby o nie walczyć i spełniać. Kto nie ryzykuje, ten nic nie ma, a przecież lepiej spróbować, niż żałować, że nie zrobiło się nic.
Tak na koniec, dodam, że czytając pierwszą część postu, doznałam wrażenie, jakby ktoś spisał moje myśli Uśmiechnięty Ja też pragnę tego minimum własnego nieba. Niepotrzebny mi dobry koń za naście tysięcy, potrafię zrezygnować z kariery sportowej, treningów, drogiego sprzętu. Byle bym tylko miała swojego konia, który przede wszystkim będzie mi przyjacielem, do którego w każdej chwili mogę uciec od szarej rzeczywistości. Niby niewiele, ale wciąż wydaje się za wiele jak na moje możliwości.
Życzę wytrwałości i powodzenia w walce o marzenia!
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 11:35 Zobacz profil autora PW
Faza1 » Pią Wrz 17, 2010 12:05   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Faza1

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 09 Paź 2008
Posty: 916
Skąd: Warszawa

Status: Offline

moim marzeniem zawsze było otaczac się mnóstwem zwierząt. Marzenie się spełniło ,jest u mnie 12 koni, 3 psy i obecnie 4 koty. Ale..... marznie spełniło się dopiero po 40-tce.
Pamietam aż za dobrze gdy w dniu slubu moj małżonek powiedział mi "u nas w domu nie będzie żadnych zwierząt".
No cóż na początku nie walczyłam z tym bo.. było ciezko, brak mieszkania, małe dziecko potem budowa domu itp.
Rzoumiem jednak Wasze marzenia i ja jako rodzic nie rozumiem braku wsparcia ze strony rodziców. Może wynika to z faktu ,że nie znają koni i zwyczajnie boją sie Waszej pasji. Może powinniscie zabierac rodzinę do stajni , przyzwyczajac ich do koni. Może gdy sami polubią zrozumieja Wasze pasje i to ,że nie wspierając Was wyrządzają Wam krzywdę. Dajcie rodzicom, narzyczonym poznac te zwierzaki.
Mnie jakims cudem udało się, moj mąz jest zakochany w koniach, spedza z nimi całe dnie, byle kaszlem konia (mają teraz wirusik) przejmuje się zdecydowanie bardziej niż ja.
Spróbujecie i powodzenia w walce o swoje marzenia, nie rezygnujcie.
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 12:05 Zobacz profil autora PW
eliza_burza » Pią Wrz 17, 2010 12:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 964
Skąd: Kamionki

Status: Offline

Moje marzenie posiadania konia spełni się w na przełomie marca i kwietnia.

Ot, wzięłam się za siebie i jakoś doszłam do ładu finansowego, rodzinnego itd. Nie pozwoliłam nikomu tego zdeptać, chociaż nie powiem - bywało trudno. Najgorzej to zawsze idzie przekonywanie. Osobiście wzięłam mamę na jazdę konną i teraz tylko o tym mi gada, więc ona nie jest już "problemem". Tata sceptyk jak zawsze.
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 12:37 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
olazablocka » Pią Wrz 17, 2010 14:11   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Pomocnik Stajennego
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 133
Skąd: jastrzebie zdroj

Status: Offline

drogie dziewczyny dzięki bardzo za rady!!!
ale piszecie o RODZINIE.
moja rodzina mnie bardzo wspiera...

problem jest od stron rodziny mojego narzeczonego i jego samego...
rodzinie dam siana- jasne! ale narzeczonemu??? ciężko kiedy najbliższa osoba depcze marzenia.... Płacze lub jest bardzo smutny że nierealane, że głupie, że nieżyciowe...
popiera moją pasję ale na dźwięk słowa "własny koń"- robi się dzika awantura...że ja bujam w obłokach, że to kosztuje...nawet jak powiedziałam że dzierżawa też wchodzi w grę to i tak źle to odebrał bo przecież to ok 3 tys na rok...(jakby kosztowało to 1zł to też byłoby pewno źle dla niego Smutny ). on nie rozumie po co mi koń skoro mogę przyjechać do stajni na jazdy...a tu nie chodzi o jazdę- tu chodzi o jakąś więź przecież.. dziwi się że chce czyścić konia skoro płacę za jazdę Zszokowany to jak jakby powiedzieć po co pies -skoro pójdę do schroniska i tam też są psy i można je na spacer wziąć Smutny ale taki argument nie dociera : stwierdził żebym psa nie porównywała do konia Smutny(

tak jak napisał KONIK MORSKI- podświadomość duża rzecz! ja to wiem! wiem że marzenia się spełniają i w ogóle to że powróciłam do koni(miałam przerwę 13lat!) to cud! jak w biblii napisane "gdyby człowiek miałby wiarę jak ziarnko gorczycy, przenosiłby góry"- zgadzam się z tym!
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 14:11 Zobacz profil autora PW
eliza_burza » Pią Wrz 17, 2010 14:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 964
Skąd: Kamionki

Status: Offline

A zapytałaś się go kiedyś, czego się boi?

Człowiek nie staje się "agresywny" bez powodu. Jeżeli chodzi o bliską osobę (jak narzeczony czy też mąż) problem może polegać na tym, iż on "boi się", że koń zastąpi jego samego. Łatwiej jest, jeżeli druga osoba uwielbia te zwierzęta, albo jest na tyle wyrozumiała, że daje wolną rękę. Każdy człowiek inaczej postrzega ten sam problem. Ot, zawsze tak było, jest i będzie. Nie mówię tutaj o finansach, bo jak wiadomo to zawsze będzie kością niezgody, w mniejszym czy większym stopniu. Koń to także pewnego rodzaju kotwica. Jeżeli np. będzie chciał jechać z tobą na wakacje (2 tygodnie), co wtedy ze zwierzęciem?

Myślę, że trzeba mu uzmysłowić pewne sprawy, aby jasno na nie spojrzał. Może zabierzesz go do koni, pokażesz ile to dla ciebie znaczy, jaka to radość? W moim przypadku to się udało z mamą, panią "NIE i koniec".
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 14:44 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
olazablocka » Pią Wrz 17, 2010 15:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Pomocnik Stajennego
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 133
Skąd: jastrzebie zdroj

Status: Offline

myślę że boi się tego że będę "nieżyciowa"- czyli cała kase swoją będę ładować w konie/konia i nie będę mogła mu pomoc w "domowych "sprawach ani niczego nie osiągnę w życiu np dobry samochód.
że wtedy nigdy nie pojedziemy na wakacje bo ja nigdy nie będe mieć kasy żeby odłozyć na nie tylko najważniejszy będzie koń...

podkreślam że to m.in jego arumentacja, dla mnei kompletnie nielogiczna...czasem wydaje mi się że on bierze mnie za jakąś 15-latke(nie obrażając nikogo) której zachciał się konik i będzie tak długo tupać nóżką aż go dostanie.. że nie zdaję sobie sprawy z konsekwencji posiadania konia i potem nic się nie będzie liczyło tylko koń.

jest to bardzo krzywdzące dla mnie ponieważ jestem bardzo gospodarna osobą i nigdy nie kupiłam niczego ponad stan, ani ponad możliwości finansowe...poza tym koń to b.poważna decyzja- kupić go łatwo, gorzej go utrzyma przez kolejne 20lat i też to biorę pod uwagę...nie wybaczyłabym sobie gdgybym kupiła konia a potem z mojej winy musiała go sprzedać- oczywiście sa różne sytuacje, ale nigdy bym nie sprzedała byle komu i byle szybko i byle gdzie...i byłaby to ostatecznośc dla mnie. tak jak bym psa nei oddala do schroniska...
jednak ta argumentacja tez nie dociera...
czasem się zastanawiam czy w ogóle chodzi tu o konia- czy to nie jest aby po prostu chęć niszczenia i podporządkowanie drugiej osoby Płacze lub jest bardzo smutny

KONIA- mamy bardzo podobnie, ciesz się że masz narzeczonego takiego. bo rodzina to wiesz- niech se gada, żyjesz i wiążesz przyszłość z mężczyzna... to co Ty czujesz od rodziny to ja czuje od narzeczonego- uwierz, to jeszcze bardziej boli:( tną jak nóż takie słowa...


Ostatnio zmieniony przez olazablocka dnia Pią Wrz 17, 2010 15:23, w całości zmieniany 1 raz
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 15:17 Zobacz profil autora PW
konikmorski » Pią Wrz 17, 2010 15:19   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie


Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 08 Wrz 2005
Ostrzeżeń: 2
Posty: 2336
Skąd: Szczecin

Status: Offline

Podejrzewam że chodzi o koszty utrzymania, jeśli dla ciebie to nie problem to zróbcie intercyzę. Powiedz że bierzesz na siebie całą odpowiedzialność za utrzymanie konia. Może w grę wchodzi tu też kwestia bezpieczeństwa, jeśli planujecie dziecko to twój narzeczony co do tego też może mieć obawy.

Wiem że to głupie, ale zwróciłam uwagę na to że kobieta która dużo czasu spędza przy koniach. Staje się mało atrakcyjna, no wiecie. Brak makijażu, perfum, nie mówiąc o tym że czasem trzeba tipsy sobie podarować. Bo ten cały syff to zwyczajnie siedzi potem pod paznokciami... mężczyzna to chyba przede wszystkim wzrokowiec. A może się myle?... Cool
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 15:19 Zobacz profil autora PW Wyślij email
olazablocka » Pią Wrz 17, 2010 15:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Pomocnik Stajennego
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 133
Skąd: jastrzebie zdroj

Status: Offline

wydaje mi się oczywiste że biore utrzymanie na siebie - ale też w zwiazku z tym mniej się dorzucę do utrzymania domu, wkacji itd..to trochę takie egoistyczne chyba bo milość to też szczęście kiedy druga osoba jest szczęsliwa. a nie tylko patrzenie sobie w oczy..

co do wyglądu to chyba nie może narzekać-mam taka pracę że muszę wyglądać, a makijaż zawsze da się zrobić;p więc to raczej odpada;p
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 15:37 Zobacz profil autora PW
eliza_burza » Pią Wrz 17, 2010 15:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 964
Skąd: Kamionki

Status: Offline

Cytat
Wiem że to głupie, ale zwróciłam uwagę na to że kobieta która dużo czasu spędza przy koniach. Staje się mało atrakcyjna, no wiecie. Brak makijażu, perfum, nie mówiąc o tym że czasem trzeba tipsy sobie podarować. Bo ten cały syff to zwyczajnie siedzi potem pod paznokciami... mężczyzna to chyba przede wszystkim wzrokowiec. A może się myle?...

Powiem Ci, że nie do końca tak jest. Jednakże tutaj musiałabym roztrząsać wiele przykładów z mojego życia i koleżanek, a temat temu nie służy.

Cytat
myślę że boi się tego że będę "nieżyciowa"- czyli cała kase swoją będę ładować w konie/konia i nie będę mogła mu pomoc w "domowych "sprawach ani niczego nie osiągnę w życiu np dobry samochód.
że wtedy nigdy nie pojedziemy na wakacje bo ja nigdy nie będe mieć kasy żeby odłozyć na nie tylko najważniejszy będzie koń...

Jakbym słyszała dziesięć głosów i to z mojej rodziny. Dokładnie przez to sama również przechodziłam. Na chwilę obecną nie obciążam nikogo własnymi kosztami, więc problemu nie ma. Pokazałam im, co to znaczy być odpowiedzialną i dali mi spokój.

Jednakże prawda jest taka, iż mogę na nich liczyć, gdyby mi się noga powinęła. Nie powiem, że w życiu bywa tylko kolorowo, bo bym zwyczajnie skłamała.

Cytat
czasem się zastanawiam czy w ogóle chodzi tu o konia- czy to nie jest aby po prostu chęć niszczenia i podporządkowanie drugiej osoby

Nie można tak myśleć!
W ten sposób, sama sobie skrzydła podcinasz. Prawda, niejednokrotnie myślałam tak jak Ty, ale w końcu otrząsnęłam się z tej zadumy pesymizmu i zaczęłam robić to, co chcę. Mężczyźni kupują samochody, kobiety konie. Przykład jakże zabawny, ale przecie i życiowy. On na pewno ma swoje marzenia jak każdy, tylko że nie pokrywają się z Twoimi. Zapewne chciałby, abyś podzielała myśl, że np. chce kupić nowy samochód. Dlaczegóż nie możesz chcieć, aby wsparł cię tylko w tym jednym?

Z początku to jest jakaś życiowa komplikacja, później czas pokazuje, że do wszystkiego da się dostosować. Mam koleżankę (żonę, matkę), która z mężem tworzy zgraną grupę i nie mają problemów, a pracują za dwóch. Zrobili ten krok i dali radę, a teraz na ich podwórku biega z sześć koni.
Post » Wysłany: Pią Wrz 17, 2010 15:38 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Pogaduszki » MARZENIE o swoim koniu
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 59 angelhorse 21041 Wczoraj o godz. 12:46
leosky Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 36 Chestnut_Stalion 18068 Sob Sty 07, 2012 13:37
martyna13 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1443 Marzenieokucyku 70066 Nie Lis 06, 2011 13:59
barejqa Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 46 Zuzupower 22322 Czw Lut 10, 2011 21:09
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 14806 Pon Sie 04, 2008 22:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum