| Momo |
» Sro Lis 23, 2005 20:03     |

Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1 Posty: 635
Skąd: Warszawa
Status: Offline
|
W zeszłą zimę jeździłam w podkowach, bo nie mogłam rozkuć konia. Są jeszcze inne wkładki - nie na całe kopyto, ale tylko między środkiem kopyta, a podkową. W czasie ruchu wkładki pracują co uniemożliwia wbijania się śniego-lodu. Ale nie wiem ile te wkładki kosztują. Smarowanie pomaga, ale w czasie jazdy trzeba i tak wydłubywać. Moja trenerka brała na ujeżdżalnie olej i jeszcze w czasie jazdy jeszcze raz smarowałam jak smar zlazł ze śniegiem. Jakoś trzeba sobie radzić.
Co do błota to ja zgadzam się z Viss. Konie nie lubią chodzić po błocie, ale czy my lubimy chodzić do szkoły/pracy??? Raczej nie, ale i tak chodzimy. Czy lubimy jak pada deszcz??? Nie, ale to nie oznacza, że będziemy cały czas siedzieć w domu. Ten drugi przypadek jest trochę bliższy koniom . Koń może się czuć mało komfortowo, ale to nie oznacza, że mamy rezygnować z jazdy. Należy tylko pamiętać, że to musi być lekka praca! Skoki odpadają!!! Szybkie galopy i jakieś kręte figury również, bo można się wywalić. Po prostu należy uważać. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze czuja czy można zagalopować czy lepiej sobie odpuścić. Niektóre konie w ogóle olewają błoto i chodzą prawie normalnie, ale są też takie, które się boją i usztywniają. Wtedy lepiej nie męczyć się na siłę, bo koniu i nam może stać się krzywda.
Moja koleżanka dzierżawiła od stajni konia. Nie wiadomo jak (chyba na padoku) koń coś sobie zrobił z nogą. Kulał pół roku, a "najlepszy" vet w okolicy jej nie pomagał. W końcu powiedział, że trzeba konia zawieść do kliniki. Tam dopiero okazało się, że koniu nie dochodzą płyny do stawu skokowego czy coś w tym stylu. Zrobiono zabieg, ale ten koń już nigdy nie mógł skakać, a był to świetny koń sportowy!!! Dziewczyna opłaciła wszystkie koszty, a ponieważ doszło do zgrzytu w stajni przestała go dzierżawić. Kupiła sobie "bardzo dobrego" konia z "renomowanej" stajni sportowej. Koń okazał się klapą! Dziewczyna dbała o niego jak nie wiem. Robiła mu jakieś musli (w zime koń chodził po godzince 5 razy w tygodniu), kupowała pasze egerssmana, witaminy. Koń stał w derce, w owijkach w ciepłej stajni , po jeździe robiła mu masaże, wcierki, smarowała kopyta itd. Koń rzeczywiście zaczął chorować, ale już mu glinki i smarowidła nie pomagały więc był szprycowany antybiotykami. Teraz zerwałam z nią kontakt, ale wiem, że mimo iż jeździ na tym koniu od 2 lat raz była na zawodach. Koń jest zadbany i w ogóle, ale co z tego???
To co prawda trochę odwodzi od tematu, ale potwierdza wypowiedź Viss. Konie to wspaniałe zwierzęta, ale trzeba je traktować jak zwierzęta. Nie chodzi mi o to, ze można się nad nimi znędcać itp, ale dbajmy o nie jak o konie, a nie jak o ludzi.
|
» Wysłany: Sro Lis 23, 2005 20:03
|