Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Pogaduszki » Koń, a studia


Napisz nowy temat
Gavanza Koń, a studia » Pią Lip 01, 2011 8:48   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Gavanza


Vice Naczelna
Dołączył: 09 Lis 2006
Pochwał: 3
Posty: 2765


Status: Offline

Mamy już wątek o studiach i o naszych koniach, ale mnie interesuje to, jak sobie radzicie w momencie, w którym wyjeżdżacie do innego miasta/kraju na studia, a Wasz rumak.., właśnie, co?

Zostawiacie go na miejscu wychodząc z założenia, że tam mu będzie najlepiej i odwiedzacie go tak często, jak tylko możecie?

Stawiacie świat do góry nogami i zabieracie go ze sobą, starając się wygospodarować czas na konia, studia, mieszkanie? Udaje się?

Może decydujecie się na sprzedaż zwierzaka bądź jego dzierżawę?

Czy przed zakupem konia zastanawiacie się co z nim będzie, gdy Wy rozpoczniecie karierę naukową, czy raczej wolicie to przemilczeć
i wychodzicie z założenia, że na takie myślenie przyjdzie jeszcze czas?

Opowiedzcie swoje historie, jestem ciekawa, inni Forumowicze pewnie też.
Może Wasze opowieści pomogą innym w podjęciu sensownej decyzji? Puszcza oko
Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało głupie sprawy wielką miłością

Post » Wysłany: Pią Lip 01, 2011 8:48 Zobacz profil autora PW Wyślij email
ritka » Pią Lip 01, 2011 9:49   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

ritka

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 07 Lip 2004
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2067


Status: Offline

ja studiuję w mieście, w którym się urodziłam więc nie mam problemu z przeprowadzkami. Ale mam wielu znajomych, którzy przywieźli konie ze sobą. Stoją w pencjonacie w wybranej przez nich stajni, jeżdżą, trenują, a na wakacje wracają z końmi do domu Puszcza oko
Post » Wysłany: Pią Lip 01, 2011 9:49 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Jasminowa » Pią Lip 01, 2011 12:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Jasminowa


Stajenny
Dołączył: 23 Gru 2009
Posty: 332
Skąd: tam gdzie słońce

Status: Offline

Ja nie studiuję, a uczę się w liceum oddalonym o ponad 50 km. Mieszkam tam, a konie zostały w domu. Rumaki są codziennie wypuszczane na kilka godzin na pastwisko, ja jeżdżę w weekendy, a jak mam możliwość to przyjeżdżam również w tygodniu do domu;) Ok raz w tygodniu przyjeżdża również moja koleżanka to ruszy im zadki Cool
Co będzie ze studiami? Nie mam pojęcia.. Nie będę miała raczej możliwości zabrania koni ze sobą, bo finanse mi na to niestety nie pozwolą.. Coś będę myśleć za 2 lata;)
Post » Wysłany: Pią Lip 01, 2011 12:17 Zobacz profil autora PW
fanelia » Pią Lip 01, 2011 13:59   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Ja aktualnie studiuję godzinę drogi od miejsca zamieszkania, więc stosunkowo blisko, ale niedługo idę na magisterskie zaoczne kilkaset km dalej. Konik zostaje tam, gdzie jest, po prostu będę musiała mu znaleźć "opiekunkę" na weekendy Puszcza oko Gdyby nie koń, wyjechałabym studiować dziennie, ale nie ubolewam nad tym specjalnie, bo dzięki studiom zaocznym będę mogła skupić się bardziej na sobie i założeniu działalności, ewentualnie w razie niepowodzenia - znalezieniu sensownej pracy Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Pią Lip 01, 2011 13:59 Zobacz profil autora PW
Chestnut_Stalion » Pią Lip 01, 2011 15:35   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Chestnut_Stalion

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 12 Maj 2008
Pochwał: 1
Posty: 2535
Skąd: Kamionki k.Poznania

Status: Offline

Ja na studia będę miała jakieś 40min. drogi od domu, do stajni tyle samo, ale w drugą stronę. Zakładam, że będę mieszkac przy stajni od piątku do niedzieli i wtedy zajmować i cieszyć się koniem Uśmiechnięty a tak będzie biegał od rana do wieczora ze stadem na dworze pod okiem fachowców (ale to na razie w fazie planów na niedaleką przyszłość Puszcza oko )
Post » Wysłany: Pią Lip 01, 2011 15:35 Zobacz profil autora PW
Koniara22 » Pią Lip 01, 2011 15:51   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Koniara22

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 01 Sty 2006
Posty: 874
Skąd: Łódź

Status: Offline

To jest dość ciężki jak i obszerny temat.
Pamiętam czasy kiedy to się chodziło do liceum i u konia byłam codziennie i nie było tak jak teraz,że miałam samochód tylko autobusem się dojeżdżało i albo kilkoma gdzie sama droga do stajni a potem do domu to było minimum 2 godziny i zima nie zima było się codziennie.

A teraz co jak wreszcie się dorobiłam koniska to praktycznie nie mam dla niego czasu.
No bo tak studia studiami uniwerek mam 10min drogi od stajni,więc okienko to chop i jestem w stajni.Wszystko fajnie super ale niuńke trzeba jakoś utrzymać więc poszłam do pracy i to w czasie sesji.Więc u konia byłam sporadycznie.Miałam starszne wyrzuty sumienia,że np nie mam siły do niej jechać ale tu nauka tu praca i jeszcze zajęcią,bo mieliśmy sporo zerówek.
Ale przebolałam dwa tygodnie i teraz wszystko powoli powraca do normy bo wakacje.Ale zaraz zaczynam praktyki i powtórka z rozrywki.Ale kupując konia liczyłam sie z tym,że łatwo nie będzie i tak uważam,że jak na moje tzw,,zapracowanie'' jestem jedną z bardzo małej ilości osób,która jest prawie codziennie u swojego koniska.Poki co nie myślałam,żeby ktoś na niej jeździł,bo nie ma takiej potrzeby praktycznie całe dnie spędza na pastwisku i się leni i jest szczęśliwa i to najważniejsze dla mnie:)A ją męcze kiedy tylko moge i wtedy chodzi miód cud i orzeszki Śmieje się

A jeśli chodzi o osoby które studiują w innym mieście znam pare osób i większąść pozabierała konie ze sobą a teraz na lato wracają razem z końmi d0 rodziny Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Pią Lip 01, 2011 15:51 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora Skype
Dewonka » Sob Lip 02, 2011 17:39   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 932


Status: Offline

Wszystko zależy od tego jaki kierunek studiów, gdzie + czy możesz liczyć na pomoc finansową rodziców.
Przy kierunkach takich jak prawo, medycyna, architektura, czy jakieś kierunki artystyczne, którym trzeba w pełni się oddać by uzyskać NIEZBĘDNE dobre wyniki- bez pomocy finansowej rodziców- to prawie że niewykonalne- a może wykonalne ale dla mega mózgów (nie dla mnie).
Jest gama kierunków, które nie wymagają od studentów większego poświęcenia, tak że student jest w stanie pociągnąć pół etatu, czy nawet pełny etat pracy i konia utrzymać.
Co innego jest jak studiujesz ,,turystykę i rekreację" na wyższej szkole gów*a i gów*a gdzie idziesz na egzamin nie pamiętając nawet nazwy przedmiotu, nie wiedząc jak wygląda podręcznik, a i tak dostając 4,5 za to że raczyłaś się na egzaminie pokazać. Co innego jak studiujesz na państwowej uczelni trudny kierunek, gdzie nikt się nad Tobą nie zlituje, nikogo nie interesuje że pracujesz, że ledwo wiążesz koniec z końcem- przychodzi sesja i masz znać na pamięć 650stron podręcznika plus źródła dodatkowe- i nie ma zmiłuj.
To też jeśli chcecie pomocy i znać moje zdanie, czy zdanie innych, piszcie dokładnie jakie studia i gdzie.
Post » Wysłany: Sob Lip 02, 2011 17:39 Zobacz profil autora PW
fanelia » Sob Lip 02, 2011 18:11   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Ja właśnie kończę architekturę krajobrazu, więc bardzo wymagający kierunek, ale właściwie z koniem nie miałam problemu - jak miałam dużo projektów to wpadałam tylko na pół godziny przed zajęciami zobaczyć, co się dzieje, a jak już naprawdę nie mogłam to kogoś wysyłałam z rodziny, ale w sumie przez 2 lata takich sytuacji było może... 20? Tak to byłam codziennie Puszcza oko Ale mam ten plus, że koń jest 5 km ode mnie, więc dojazd nie jest trudny. Chociaż gdy nie miałam samochodu musiałam codziennie iść na piechotę w każdej pogodzie... (nawet w śniegu do kolan i ulewie). Czasem było cięzko, bo miałam lekcje na 11, więc o 8 do konia, pół godz na piechotę, godzina na miejscu, pół godz z powrotem, szybko na autobus z kromką chleba w zębach Puszcza oko i godzinę autobusem do szkoły. Teraz mam swoje własne 4 kółka i właściwie wpadam do konia nawet 2-3 razy dziennie Uśmiechnięty a to jak przejeżdżam (na szczęście na moje studia da się dojechać okrężną droga - właśnie obok stajni Bardzo wesoły więc często z tego korzystam Uśmiechnięty ), a to z kimś znajomych, albo tak po prostu dać marchew.
Dlatego uważam, że jak ktoś ma dobrą organizację pracy to nawet na kierunkach architektonicznych czy podobnych da sobie radę. Jak nie miałam auta też dawałam radę, ale było ciężko, teraz jest zdecydowanie łatwiej. Posiadanie konia jest dla mnie teraz zupełnie nieuciążliwe. Jedynie teraz na magisterskie będę musiała sobie załatwić dobrą opiekę dla kopytnego na weekend Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Sob Lip 02, 2011 18:11 Zobacz profil autora PW
Dewonka » Sob Lip 02, 2011 19:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 932


Status: Offline

Akurat architektura krajobrazu jest takim dość znośnym kierunkiem, sesje słabo odczuwalne, przynajmniej na sggw. Najbardziej czasochłonne były projekty chociaż i te jak już się zrobiło to było z górki. Na prawie znowu mam tak, że ile bym się nie uczyła to ciągle za mało. Czasem jak przychodzę na uczelnie i słucham tych wszystkich obrytych studentów to zastanawiam się czy oni nic nie robią tylko się uczą, coś biorą, albo to może coś ze mną jest coś nie tak?... Zaliczam wszystko, ale bez rewelacji, jakieś marne 3,a na architekturze krajobrazu nie uczyłam się 1/3 tego czasu co teraz a bywały 5tki z egzaminu. Przyznam szczerze, że ciągle biję się z myślami czy konia nie sprzedać, czy nie skupić się już tylko na nauce. W końcu kto mnie przyjmie ma praktyki ze średnią ledwo ponad 3... I nie jest to kwestia organizacji czasu, bo mój dzień zwykle wygląda tak 9.00-11:00 koń, 12.00-13.30 dom; prysznic, przebrać się, zjeść obiad, wyjechać do pracy 14:00-21:00 praca(a bywalo ze wychodziłam o 23), 21:30-22:30- kolacja, prysznic, 23:00-...(dotąd aż poczuję, że mój mózg już nic nie koduje) nauka. Bywa, że śpię po 4h- a przy nauce "na pamięć" daje to słabe efekty. Tak przez ten rok było od pn do śr, cz-pt miałam od 8:00 do 18.00 ćwiczenia- w tym droga do szkoły to ok 1,5h (w jedną stronę). Dopiero w weekend trochę odetchnienia, ale weźcie tu jeszcze prowadźcie jakieś życie towarzyskie. Mega ciężko.
Post » Wysłany: Sob Lip 02, 2011 19:01 Zobacz profil autora PW
fanelia » Sob Lip 02, 2011 20:49   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

U mnie raczej ciężko jest/było na AK Uśmiechnięty Mam kilku znajomych na prawie i często zapierniczałam o wiele bardziej niż oni (a oni się dziwili, co ja się tak męczę). Zwłaszcza pierwszy rok był tragiczny - wszystkie przedmioty botaniczno-glebowe na pamięć, myliło mi się po prostu wszystko, uczyłam się w autobusach, przy jedzeniu, nawet na koniu, w siodlarni, w kiblu... Do tego projekty w ilościach hurtowych, na pierwszym roku to naprawdę zdychałam. Wszystko do robienia ręcznie, jakieś makiety, mapy wielkości kilku metrów na kilka metrów... (nie żartuję). Tylko wtedy nie miałam swojego konia tylko dzierżawionego i byłam u niego 2 razy w tygodniu na kilka godzin. Po I roku kupiłam swojego, no i pierwsze półrocze było ciężkie dla mnie, ale potem się ogarnęłam z czasem Uśmiechnięty A teraz 3 rok już w ogóle lajtowo - nauki nadal bardzo dużo i dużo pamięciówek, ale miałam super partnera do projektów i bardzo mi pomagał się z robotą wyrobić, staraliśmy się nie zostawiać na ostatnią chwilęUśmiechnięty No i doszła znajomość obsługi programów komputerowych, więc zawsze to trochę sprawniej szło. A jeszcze jak autko dostałam od taty to już w ogóle luksus.
Tylko akurat z AK jest taki "problem", że cały czas trzeba się uczyć non stop na bieżąco, bo potem jak się uzbiera to jest praktycznie nie do zdania. Tak samo projekty - jak nie robisz codziennie czegoś to potem parę nocy z głowy, bo termin goni, a większości rzeczy nie można zrobić niedokładnie i na szybko.
Nawet nie wiedziałam Dewonko, że jesteś moją koleżanką po fachu Bardzo wesoły Skrobniesz mi na PW jak było na SGGW? Bo nie wiem, czy się tam wybierać na magisterskie, czy nie.

Jeszcze co do prawa, to z opowieści zauważyłam, że studenci prawa dzielą się na trzy grupy Puszcza oko (nasłuchałam się, bo pół rodziny studiowało/studiuje prawo i najlepsze przyjaciółki) - 1 grupa to durne idiotki, zdają wszystko nie wiadomo jak (są domysły Puszcza oko ); 2 grupa kujony wiedzą wszystko i nie wiadomo jak w takim krótkim czasie wszystko szybko przyswajają (np. moja kuzynka - niby się uczy, ale nie ryje jakoś strasznie, ja często więcej siedzę nad studiami niż ona, a wszystko z palcem w nosie zdaje); a 3 to normalni śmiertelnicy, którzy dziwią się jak grupa 1 i 2 zdaje, a sami uczą się i uczą Bardzo wesoły Ale to chyba wszędzie tak jest Uśmiechnięty

Dewonko najgorzej, że pewnie masz taką sytuację, że musisz pracować, by studiować/żyć? Wtedy faktycznie ciężko z nauką, bo organizm jest tak zmęczony, że słabo przyswaja Smutny Tylko też jeśli sprzedasz konia to jednak tak dużo godzin w ciągu dnia Ci nie przybędzie, a jednak zwierzak to powiedzmy szczerze relaks, odpoczynek od problemów - i paradoksalnie dzięki niemu i czasowi spędzonemu z nim możliwe, że uczysz się lepiej i efektywniej, a przy tym jesteś zdrowsza. Wiadomo, że trochę cennego czasu to pochłania, tylko odpowiedz sobie na pytanie, czy będziesz miała tyle motywacji, chęci, by ten "odzyskany" czas spędzić na nauce? Przepraszam, że znowu do siebie porównuję, jednak każda sytuacja jest inna, ale ja np. bez konia sobie nie wyobrażam, czasem jak już nie ogarniałam projektów i nauki to leciałam do konia na pastwisko odpocząć albo zmęczyć się w siodle, potem umysł miałam lekki Puszcza oko albo dotlenić się w lesie, posłuchać ptaków... potem aż mi się chciało na uczelnię jechać. Zdecydowanie więcej energii życiowej.


Ostatnio zmieniony przez fanelia dnia Sob Lip 02, 2011 20:57, w całości zmieniany 1 raz
Post » Wysłany: Sob Lip 02, 2011 20:49 Zobacz profil autora PW
sylwikk » Sob Lip 02, 2011 20:56   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

sylwikk


Masztalerz
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 791
Skąd: Warszawa

Status: Offline

jak sie chce to sie da wszystko połaczyc co prawda kosztem snu i czasu "dla siebie" kiedys pracowałam studiowałam i konno jeździłam mimo ze do stajni w jedna strone miałam 2h
Post » Wysłany: Sob Lip 02, 2011 20:56 Zobacz profil autora PW
Dewonka » Nie Lip 03, 2011 0:02   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dewonka

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 21 Maj 2006
Posty: 932


Status: Offline

Wiem o czym mówisz, także miałam te przedmioty. Egzaminy z gleboznawstwa, rośliny zielne, dendrologia, nawożenie, geometrie wykreślne, materiałoznawstwo i inne okrucieństwa.. Chociaż my programy graficzne- autocad mieliśmy już na pierwszym roku.
Mnie ten kierunek mocno zawiódł, finansowo też mnie wykańczał- można było pracować na same projekty, gdzie wydruk na zwykłym papierze w formacie 90/70 to feee.. brzydki, trzeba na fotograficznym- i bulić po 200zl- a takich projektów parę... Dzięki architekturze też znienawidziłam rośliny Puszcza oko ogółem jak szłam na ten kierunek, obiecywano nam ogromne możliwości, pracę od zaraz- w rezultacie pracy po tym nie ma. Nikt z moich znajomych nie pracuje w zawodzie, niektórzy porwali się na magisterkę, ale większość dała sobie spokój po inżynierze, albo zaczęła inne kierunki. Gdybym miała Ci polecić to nie idź na magisterkę na architekturę i nie na sggw- poszukaj lepszej uczelni i rozszerz sobie kierunek tak by potem łatwiej Ci było o jakąś dobrą pracę.
Nigdy nie zapomnę ogłoszeń dla absolwentów AK na SGGW, wywieszonych na korytarzu: "Absolwentów AK do... układania kostki, albo trawników z rolki" Uśmiechnięty porażka!
Człowiek całe noce nie spał tylko kreślił roboty ziemne, uczył się rozpoznawania drzew po liściach i igłach, nazw łacińskich Uśmiechnięty żeby potem dostać propozycję pracy przy układaniu trawników...
Wracając do tego co pisałaś- tak tego się boję- boję się że sprzedając konia odetnę sobie tlen i psychicznie upadnę. To też ciągle myślę jak to wszystko pogodzić, najgorsze że czlowiek szuka sobie pomocy nawet za darmo przy koniu i nikogo nie ma! A jak już jakaś zrobi łaskę i przyjdzie ,,pojeździć" to mi konia katuje- galopuje dzikim galopem parę kółek i wstawia mokrego do boksu- pomocy... Nie wiem co się dzieje w dzisiejszych czasach....
Post » Wysłany: Nie Lip 03, 2011 0:02 Zobacz profil autora PW
fanelia » Nie Lip 03, 2011 21:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego posta

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Dewonko, co do konia to ja właśnie też boję się nawet myśli o sprzedaży, bo po prostu nie miałam żadnej energii życiowej. Zwłaszcza teraz, kiedy moje życie osobiste i rodzinne praktycznie runęło i mam tylko konia. Choćbym miała sobie żyły wypruwać to nie sprzedam, bo jak sprzedam, to wiem, że nie będę miała po prostu ochoty na życie, a tak to jestem u konia - cokolwiek by się nie chrzaniło, ładuję akumulatory i jestem dalej na chodzie, w dobrym humorze i z masą dobrych pomysłów.

Co do AK to powiem Ci, że u mnie z 40 osobowego roku pracuje w zawodzie już teraz około 10 osób (a jeszcze mamy pół roku studiów). Kolejne 10 chciałoby, ale im nie wychodzi, a pozostałe 20 studiuje dla samego studiowania i wcale nie chcą w zawodzie nic robić. Ja już miałam kilka zleceń w tym jedno większe, terenu przy sali weselnej. Mnie te studia wciągneły na maksa - poszłam tam bez żadnych nadziei w sumie, bo ani nie lubiłam roślin, a chciałam iśc na malarstwo na ASP, tylko z rozsądku tam nie poszłam. Ale już po pół roku wpadłam w krajobraz... jestem zachwycona, zakochana, siedzę w tym każdą wolną chwilę i szczerze Ci powiem, że mnie nawet głupie i najprostsze roboty związane z ogrodami mnie cieszą i dają dużo frajdy, a rodzice mnie tak wychowali, że żadnej pracy się nie boję i żadna nie jest dla mnie za ciężka i żadna nie jest dla mnie zbyt prosta czy "hańbiąca" Uśmiechnięty. Dlatego totalnie nic mnie w tym zawodzie nie odstrasza, a przy tym zarażam zapałem innych. Lubię projekty, ale od prawie 2 lat najbardziej mnie kręci praca przy roślinach i możliwe, że będę w następnym roku zakładać własną szkółkę. W mojej okolicy jest deficyt na takie usługi. A na projekty zawsze jacyś chętni się znajdąUśmiechnięty Jestem dobrej myśli generalnie. Już mam parę zrealizowanych projektów, w tym konkursowych, za sobą i kilka następnych na wakacje Uśmiechnięty
Dzięki za radę odnośnie SGGW Uśmiechnięty jesli chciałabyś coś mi jeszcze napisać to daj znać na PW, żeby już offtopa nie robićUśmiechnięty Mnie szczerze mówiąc do Wawy się nie chce jechać, wolałabym mniejsze miasto. Na razie zbieram informacje o magisterskich w różnych miastach, dlatego będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Nie Lip 03, 2011 21:17 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Pogaduszki » Koń, a studia
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 59 angelhorse 21040 Wczoraj o godz. 12:46
leosky Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 36 Chestnut_Stalion 18068 Sob Sty 07, 2012 13:37
martyna13 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1443 Marzenieokucyku 70061 Nie Lis 06, 2011 13:59
barejqa Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 46 Zuzupower 22322 Czw Lut 10, 2011 21:09
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 14806 Pon Sie 04, 2008 22:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum