| Visenna |
"Krzywy" koń?
» Czw Lip 28, 2011 17:03   |

Redaktor Naczelna
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2 Posty: 9363
Skąd: brać na piwo?
Status: Offline
|
Dopadło mnie pytanko, do zadania którego muszę naświetlić sytuację:
Otóz- jezdzę sobie na 6letniej klaczy. Duze konisko, ja mam 174 cm a ona jest w kłębie jeszcze ode mnie wyższa. Ogólnie nie ma z nią problemów, ładnie chodzi, ale od początku ( zajezdzający też to mowil) dziwnie galopuje zadem na jedną stronę ( takie uczucie jakby galopowała tylko jedna strona konia), dzieje się to na prawo. Po jezdzie na czarnej wodzy (przypadkowo w sumie - jechalismy pierwszy raz w teren z ogierem i trochę się obawiałam jej zachowań, wiec wzięłam czarną "asekuracyjnie") trochę się ten galop poprawił, koń odpuścił i daje się go już wysiedzieć przy jezdzie bez zadnych patentów (wczesniej obcierałam się masakrycznie próbując wsiaść w siodło, tak mną rzucała). W lewo - koń wręcz płynie.
Ale do rzeczy - poprawiło się z galopem, tylko ze jadąc na niej na prawą rekę, cały czas czuję że moja lewa wodza jest dłuzsza, w kazdym chodzie. Mam problem z prowadzeniem jej na kontakcie na tej wodzy....nie oddaję ręki, bo juz specjalnie zwracam na to uwagę, wodze mam równe i dodatkowo jeszcze ze "stoperami", żeby mieć pewność że trzymam je równo. Kon wygląda na prostego - nie chodzi z pyskiem na zewnątrz, ładnie odpuszcza...a lewa zewnętrzna wodza jakby dłuzsza, no! Słabszy kontakt, zupelnie jakby gdzieś mi się skracała(?) w łopatce. Poza głupim uczuciem na wodzy, bo ciągle czuję ze wewnętrzna jest bardziej napięta (tylko w prawo)mimo że jak sprawdzam to są równe! i co za tym idzie, ciagłym wypuszczaniem prawej i poprawianiem kiedy się okazuje że juz faktycznie trzymam je nierówno, nie jest to własciwie w ogóle uciązliwe, jazda na kobyłce jest naprawdę przyjemna.
Jakieś cwiczenia, żebym wreszcie poczuła równy kontakt na obu wodzach? Dodam tylko ( moze w połączeniu z info o galopie komuś coś się zaświeci), ze klacz od lewej strony (łydki) robi pięknie wszystko, zady do wewnątrz, łopatki, da sie nia przesuwać jak suwakiem. Od prawej...hmmm...no cóz ...jak już tak cisnę że ledwo na oczy widzę to łaskawie zejdzie tym zadem do środka, ale o prawidłowym zadzie do srodka nie ma mowy, bo koń wygięty w prawo. W lewo - robi idealnie, moge sobie ją ustawiać pod jakim chcę kątem do sciany i nie ma najmniejszego buntu.
Trochę namąciłam, bo nie wiem co się dzieje i opieram się tylko na mglistym odczuciu co cięzko opisać...może kurde tylko mi sie wydaje? No ale nawet jesli, to muszę coś zrobić żeby przestało, bo mega durnowato się czuję
Pozdrawiam. Visenna, Loki, Goofie i konie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
|
» Wysłany: Czw Lip 28, 2011 17:03
|