
Adept Jeździecki
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 58
Status: Offline
|
Po pierwsze chciałabym się przywitać, gdyż dopiero dołączyłam do forum.
Zapewne takie tematy już były, ale chciałaby poradzić się odnośnie, no... Siebie samej, bo jestem w małej rozsypce. Przepraszam, jeśli zły temat i proszę o ewentualne przeniesienie.
Wszelkie zwierzęta, a zwłaszcza konie, interesowały mnie od dziecka. Byłam i jestem w nich zakochana. Już w wieku 3-4 lat rzuciłam do rodziców tekst "łaski bez, nie chcecie mi kupić konia, to sama sobie kupię" i zaczęłam zbierać własne pieniądze. Po kilku latach oczywiście zrozumiałam, że nie ma szans na kupno "dużego" (nie interesowały mnie jakieś tam kucyki...) konia, więc przestałam się łudzić. Pieniądze mam do tej pory, chociaż po drodze spotkały mnie i wydatki, mogłabym na chwilę obecną kupić własnego ogonka, jeżeli tylko o konia by chodziło. Ale do rzeczy.
Nareszcie udało mi się jeździć. Co prawda, miałam zacząć już dwa lata temu, ale rodzicom... Nie chciało się mnie wozić do stajni. No cóż.
W każdym bądź razie, od wakacji jeżdżę konno. Miałam dopiero dwa galopy na lonży, ale mi się nie spieszy - lepiej działać powoli, niż w głupim pośpiechu. Poza tym samo obcowanie z końmi daje mi ogromnie dużo szczęścia. Swoją drogą ma również bardziej pozytywne strony: ruch, lepsze samopoczucie i nastrój itd., itp.
Otóż jak chyba każdemu koniarzowi, marzy mi się własny rumak. To byłaby moja życiowa pełnia szczęścia, czuję to po sobie. Nie chciałabym się spieszyć, mam jeszcze czas na poważne decyzje (III gimnazjum, 15lat), ale coraz częściej myślę nad zakupem własnego konia. Na chwilę obecną nie myślę o jakiejś karierze sportowej czy coś z tych rzeczy, tak dla jasności. Wiem, że moje doświadczenie co do koni, sama jazda, a nawet i teoria (wiele nocy przepłakałam i kłótni z rodzicami przeżyłam, by poczynić jakieś kroki w kierunku związanym z końmi) są bardzo nikłe. Myślę jednak nad kupnem własnego konia już na, np., wiosnę, jakoś po egzaminach - czy raczej mini maturze. Gdybym tylko zaczęła wcześniej obcować z końmi... Ogółem jeżdżę w naprawdę fajnej stajni, tak w sumie to agroturystyka. Sama stajnia jest czysta, konie zadbane, jest mała hala, ludzie, którzy - na to wychodzi - naprawdę się na tym znają. Z tym nie byłoby więc większego problemu. Myślę nad tak wczesnym zakupem konia ze względu na to, że: liceum znajduje się w sąsiednim mieście, ale mam dojazd, gdyż mój tata w owym mieście pracuje. Minus to popołudniowe zajęcia, mamy tam mieszkanie, także tutaj to nie problem - chociaż znając moich rodziców codziennie będę zjeżdżać do domu.
Potem studia. Znowu mamy mieszkanie w Warszawie, więc na pewno tam się wybiorę. Wtedy nie wiem, co bym zrobiła z koniem - może wzięła go ze sobą, może przyjeżdżała tylko w weekendy (Warszawa czyli ok. 100km od mojego miasteczka), oddała w dzierżawę... Ale chyba gubię wątek.
W każdym bądź razie myślę, że własny koń to byłby dla mnie również swojego rodzaju motywator. Teraz to trochę takie nierealne, a wtedy już muszę powiedzieć sobie "dobra, trzeba się wziąć i myśleć o innych" i wziąć się za naukę, pracę. A, że jestem dosyć leniwa, czego nie kryję... Do nauki strasznie ciężko mi się przybrać i wyników wybitnych nie mam.
Ogółem z pieniędzmi nie mamy (rodzice) większych problemów, chociaż nie chciałabym obciążać ich za specjalnie finansowo; spłacanie kredytu za mieszkanie w Warszawie, ja dopiero niedługo zdejmuję stały aparat, później dojdzie utrwalający, brat-studencik, który bynajmniej nie zadowoli się słabym ubiorem dajmy na to. A rodzice też swoje lata już trochę mają, jedynie tata pracuje jako architekt. Musiałabym z nimi na ten temat oczywiście porozmawiać, sama mam zawsze oszczędności, no ale...
Czas. Na pewno weekendy, dni wolne, wakacje... Mogłabym (na razie np.) wygospodarować jeden czy dwa dni w tygodniu, gorzej z dojazdem. Ogółem nie jestem zbyt towarzyska, więc poświęcenie typu wyjście ze znajomymi nie jest dla mnie czymś wielkim. Jasne, czasami będę chciała odetchnąć, ale każdy czasem tego potrzebuje.
Wiedza, doświadczenie... Tutaj głównie chciałabym się opierać na stajni, w której wynajmowałabym dla konika pensjonat. Oczywiście, sama również zdobywałabym cały czas teorię - zajmuje się luźno również terrarystyką, więc wiem, jak jest ona ważna. No cóż, same drogie hobby.
Więc... Co ogólnie myślicie? O ile ktoś oczywiście przeczyta tą litanię. O wielu rzeczach zapewne i tak zapomniałam, więc dopiszę.
Jeszcze przed zakupem konia myślę nad dzierżawą, ewentualnie współdzierżawą by sprawdzić, jak sama sobie poradzę.
Ogólnie rzecz biorąc samo kupienie konia i całego sprzętu, no, wszystkiego, czego zwierzakowi trzeba, to jedno. Chodzi raczej o samo utrzymanie. A sam koszt zakupu konia mógłby być dosyć... Spory, bo jestem beznadziejnie zakochana w hanowerach. Sama w sumie nie wiem czemu. (;
Nie spieszyłabym się z kupnem pupila, jeżeli o to chodzi, bo wiem, że to poważna decyzja. Po prostu... Mam wrażenie, że jak nie teraz, to nigdy. Gdybym kupiła konia teraz, mogłabym sobie lepiej to wszystko rozplanować...
Pewnie to wszystko i tak zostanie w sferze marzeń, ale musiałam kogoś zapytać o zdanie. Jeszcze zobaczymy, jak to wszystko się potoczy.
|
» Wysłany: Sro Lis 02, 2011 22:39
|