Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Pogaduszki » Spełnienie marzeń - własny koń.


Napisz nowy temat
Dreamer113 Spełnienie marzeń - własny koń. » Sro Lis 02, 2011 22:39   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Adept Jeździecki
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 58


Status: Offline

Po pierwsze chciałabym się przywitać, gdyż dopiero dołączyłam do forum. Puszcza oko
Zapewne takie tematy już były, ale chciałaby poradzić się odnośnie, no... Siebie samej, bo jestem w małej rozsypce. Przepraszam, jeśli zły temat i proszę o ewentualne przeniesienie.

Wszelkie zwierzęta, a zwłaszcza konie, interesowały mnie od dziecka. Byłam i jestem w nich zakochana. Już w wieku 3-4 lat rzuciłam do rodziców tekst "łaski bez, nie chcecie mi kupić konia, to sama sobie kupię" i zaczęłam zbierać własne pieniądze. Po kilku latach oczywiście zrozumiałam, że nie ma szans na kupno "dużego" (nie interesowały mnie jakieś tam kucyki...) konia, więc przestałam się łudzić. Pieniądze mam do tej pory, chociaż po drodze spotkały mnie i wydatki, mogłabym na chwilę obecną kupić własnego ogonka, jeżeli tylko o konia by chodziło. Ale do rzeczy.
Nareszcie udało mi się jeździć. Co prawda, miałam zacząć już dwa lata temu, ale rodzicom... Nie chciało się mnie wozić do stajni. No cóż.
W każdym bądź razie, od wakacji jeżdżę konno. Miałam dopiero dwa galopy na lonży, ale mi się nie spieszy - lepiej działać powoli, niż w głupim pośpiechu. Poza tym samo obcowanie z końmi daje mi ogromnie dużo szczęścia. Swoją drogą ma również bardziej pozytywne strony: ruch, lepsze samopoczucie i nastrój itd., itp.
Otóż jak chyba każdemu koniarzowi, marzy mi się własny rumak. To byłaby moja życiowa pełnia szczęścia, czuję to po sobie. Nie chciałabym się spieszyć, mam jeszcze czas na poważne decyzje (III gimnazjum, 15lat), ale coraz częściej myślę nad zakupem własnego konia. Na chwilę obecną nie myślę o jakiejś karierze sportowej czy coś z tych rzeczy, tak dla jasności. Wiem, że moje doświadczenie co do koni, sama jazda, a nawet i teoria (wiele nocy przepłakałam i kłótni z rodzicami przeżyłam, by poczynić jakieś kroki w kierunku związanym z końmi) są bardzo nikłe. Myślę jednak nad kupnem własnego konia już na, np., wiosnę, jakoś po egzaminach - czy raczej mini maturze. Gdybym tylko zaczęła wcześniej obcować z końmi... Ogółem jeżdżę w naprawdę fajnej stajni, tak w sumie to agroturystyka. Sama stajnia jest czysta, konie zadbane, jest mała hala, ludzie, którzy - na to wychodzi - naprawdę się na tym znają. Z tym nie byłoby więc większego problemu. Myślę nad tak wczesnym zakupem konia ze względu na to, że: liceum znajduje się w sąsiednim mieście, ale mam dojazd, gdyż mój tata w owym mieście pracuje. Minus to popołudniowe zajęcia, mamy tam mieszkanie, także tutaj to nie problem - chociaż znając moich rodziców codziennie będę zjeżdżać do domu. Przewraca oczyma
Potem studia. Znowu mamy mieszkanie w Warszawie, więc na pewno tam się wybiorę. Wtedy nie wiem, co bym zrobiła z koniem - może wzięła go ze sobą, może przyjeżdżała tylko w weekendy (Warszawa czyli ok. 100km od mojego miasteczka), oddała w dzierżawę... Ale chyba gubię wątek.
W każdym bądź razie myślę, że własny koń to byłby dla mnie również swojego rodzaju motywator. Teraz to trochę takie nierealne, a wtedy już muszę powiedzieć sobie "dobra, trzeba się wziąć i myśleć o innych" i wziąć się za naukę, pracę. A, że jestem dosyć leniwa, czego nie kryję... Do nauki strasznie ciężko mi się przybrać i wyników wybitnych nie mam.
Ogółem z pieniędzmi nie mamy (rodzice) większych problemów, chociaż nie chciałabym obciążać ich za specjalnie finansowo; spłacanie kredytu za mieszkanie w Warszawie, ja dopiero niedługo zdejmuję stały aparat, później dojdzie utrwalający, brat-studencik, który bynajmniej nie zadowoli się słabym ubiorem dajmy na to. A rodzice też swoje lata już trochę mają, jedynie tata pracuje jako architekt. Musiałabym z nimi na ten temat oczywiście porozmawiać, sama mam zawsze oszczędności, no ale...
Czas. Na pewno weekendy, dni wolne, wakacje... Mogłabym (na razie np.) wygospodarować jeden czy dwa dni w tygodniu, gorzej z dojazdem. Ogółem nie jestem zbyt towarzyska, więc poświęcenie typu wyjście ze znajomymi nie jest dla mnie czymś wielkim. Jasne, czasami będę chciała odetchnąć, ale każdy czasem tego potrzebuje.
Wiedza, doświadczenie... Tutaj głównie chciałabym się opierać na stajni, w której wynajmowałabym dla konika pensjonat. Oczywiście, sama również zdobywałabym cały czas teorię - zajmuje się luźno również terrarystyką, więc wiem, jak jest ona ważna. No cóż, same drogie hobby. Śmieje się

Więc... Co ogólnie myślicie? O ile ktoś oczywiście przeczyta tą litanię. O wielu rzeczach zapewne i tak zapomniałam, więc dopiszę. Pokazuje język
Jeszcze przed zakupem konia myślę nad dzierżawą, ewentualnie współdzierżawą by sprawdzić, jak sama sobie poradzę.
Ogólnie rzecz biorąc samo kupienie konia i całego sprzętu, no, wszystkiego, czego zwierzakowi trzeba, to jedno. Chodzi raczej o samo utrzymanie. A sam koszt zakupu konia mógłby być dosyć... Spory, bo jestem beznadziejnie zakochana w hanowerach. Sama w sumie nie wiem czemu. (;
Nie spieszyłabym się z kupnem pupila, jeżeli o to chodzi, bo wiem, że to poważna decyzja. Po prostu... Mam wrażenie, że jak nie teraz, to nigdy. Gdybym kupiła konia teraz, mogłabym sobie lepiej to wszystko rozplanować...
Pewnie to wszystko i tak zostanie w sferze marzeń, ale musiałam kogoś zapytać o zdanie. Jeszcze zobaczymy, jak to wszystko się potoczy.
Post » Wysłany: Sro Lis 02, 2011 22:39 Zobacz profil autora PW
notusia » Sro Lis 02, 2011 23:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

notusia


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 135
Skąd: pomorskie

Status: Offline

Dreamer113 moim zdaniem powinnaś,jak sama napisałaś- pomyślec nad dzierżawą. Wyobraź sobie,że to wyłącznie twój koń. Jeśli wyskrobiesz w tygodniu tyle czasu by się nim zająć-wtedy ok. Ale wierz mi,przyjeżdżanie do konia raz w tygodniu nie wystarcza. Lepiej mieć go jak najbliżej,czasem wpada się tylko sprawdzic co u niego,czasem ciapuś się gdzieś pocharata i trzeba przemywać,a to kowal,a odrobaczanie,a szczepienie,a kaszelek,gruda,gnicie strzałki,którą trzeba pielęgnować... To znów konisko niewybiegane i choćby lonża się mu kłania. No i coś co najbardziej akurat mnie przeraża-że mój kopytniak przywiąże się bardziej do stajennego niż do mnie,w związku z czym przyjeżdzam do niej by ją choć wyczyścić. Oddać w dzierżawę nie będzie Ci też zapewne lekko- wrócisz,a koń będzie chodził pod inną łydeczką,złapie inne nawyki,będzie chodził jak piesek za osobą dzierżawiącą. Wlaściciele koni zawsze straszą wydatkami- fakt,jest ich masa a najgorsze są te nieprzewidziane. Ale moim zdaniem równie ważny jest czas poświęcony zwierzakowi. Piszesz z sensem,widać,że jesteś osobą odpowiedzialną i trzeźwo myślisz Uśmiechnięty Więc spróbuj z koniem z agroturystyki w której jeździsz,zobacz,czy nie szacznie Ci brakować dnia gdy dojdzie nowy obowiązek. A wierz mi- nie ma nic bardziej przykrego niż myślenie o tym,że Twój koń nie widział Cię 1,5 tygodnia bo nie było jak go odwiedzic,i masz w głowie obraz tych smutnych ciemnych ocząt...
Post » Wysłany: Sro Lis 02, 2011 23:40 Zobacz profil autora PW
Konia » Czw Lis 03, 2011 11:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia


Masztalerz
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 776
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

Dreamer113 wiem dokładnie co czujesz, bo od dziecka (wcześnie zaczęłam jeździć) własny koń był moim największym marzeniem. Nie skłamię jeśli napisze, że było to moje pierwsze marzenie Uśmiechnięty Dziadek, dzięki któremu jeżdżę konno, ciągle mi powtarzał, że kupi konia. I na obietnicach się skończyło niestety. Wiedziałam, że rodzice nie są w stanie kupić mi konia - tata był przeciwny temu, że jeżdżę, a mamę nie było stać. Więc wiedziałam, że jeśli kiedyś będę miała konia, to kupię go sama. I spełniłam to marzenie, ale w wieku lat 24. Co prawda z pomocą cioci (która również jeździ konno i posiada swojego konia), gdyby nie ona moje marzenie nie spełniłoby się do teraz.
Kupno konia to "pikuś", gorzej jest z utrzymaniem. Tutaj pensjonat, kowal, musli, mesz na zimę. Tutaj trzeba było kupić inny popręg, bo wcześniejszy nie pasował. Wydatków jest sporo, nieplanowanych chyba najwięcej. Szczerze mówiąc gdyby nie pomoc i wyrozumiałość męża oraz cicoi, pewnie sama nie dałabym rady utrzymać kopytnego.
Miej na uwadze, że to ogromna odpowiedzialność i uwiązanie na miejscu. Ja dostaję na głowę jak nie ma mnie u konia więcej niż dwa dni, pomimo, że wiem iż ma dobrą opiekę, a jakby coś się działo zostanę o tym poinformowana.
Jeszcze studiuję, do tego pracuję, więc czasu wiele nie ma, albo niewiele zrobię w domu, bo siedzę w stajni, albo nie jade do stajni, bo mam coś do zrobienia w domu.
Jeśli masz przed sobą jeszcze liceum i studia to na twoim miejscu bym się wstrzymała. Co innego jak któryś z rodziców też jeździ konno i jak Ty nie możesz, to mama czy tata zajmie się koniem. Dobrze też najpierw, zanim "wpakujesz" się we własnego dobrze poznać opiekę nad koniem, jak z nim postępować, douczyć się w kwestii pierwszej pomocy, poznać najczęstsze choroby, żeby nie uczyć się tego wszystkiego dopiero wtedy kiedy powstanie problem. Pamiętaj, że własny koń to nie tylko jazda i przyjemność, ale obowiązki i trudy nieprzewidzianych sytuacji.
Kupując konia nie jesteś w stanie przewidzieć jaki on będzie. A możesz trafić na konia trudnego, z którym praca może się okazać zamiast przyjemnością to frustracją. Wiem to po sobie, bo mój koń do idealnych nie należy i trzeba szukać sposobu jak się z nim dogadać.
Na twoim miejscu, przeczekałabym chociaż liceum. Na studia zawsze możesz iść zaocznie, znaleźć pracę i być niezależna, a wtedy rodzice nie będą musieli konia utrzymywać, tylko ewentualnie Ci pomóc finansowo.
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 11:01 Zobacz profil autora PW
Dreamer113 » Czw Lis 03, 2011 15:03   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Adept Jeździecki
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 58


Status: Offline

Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Konia, tak na marginesie, właśnie czytam Twój stary temat o własnym koniu, więc doskonale rozumiem, o czym mówisz. Puszcza oko
Oczywiście, właśnie zdobywam wiedzę teoretyczną chociażby - choroby, sama opieka... Wpierw teoria, później praktyka. Nie mówię, że łatwo byłoby mi oddać konia w dzierżawę, czy nawet w współdzierażawę, mówię o ostateczności, chociaż zawsze marzyłam, by mój koń był MÓJ i tylko MÓJ. Wiadomo, życie płata różne figle.
I najpierw właśnie wolałabym wydzierżawić jakiegoś konia, chociaż na ten miesiąc czy dwa, by zobaczyć, czy w ogóle dam sobie radę.
Zdaję sobie sprawę, że konie to nie sama jazda. Uwielbiam siedzieć na końskim grzbiecie, to świetne uczucie, ale tak samo kocham czyścić zwierzaka czy nawet głaskać po pyszczku.
Mogłabym konika odwiedzać częściej, ale muszę liczyć na dojazdy, a tata pracuje, mama ma prawo jazdy, ale nie jeździ (dojazd jakieś 10min spokojnej przejażdżki samochodem) - może nawet mogłabym przyjechać i rowerem w ciepłe dni, chociaż trasa leci wzdłuż dosyć ruchliwej ulicy, co mamie by się nie spodobało za specjalnie. Śmieje się
Także muszę liczyć na dojazdy - stąd pytanie, czy 3-4 odwiedziny w tygodniu, jako minimum, wystarczą. W sytuacjach kryzysowych zawsze ktoś tam auto ma; czy sąsiad, czy rodzina. W środku tygodnia mogłabym wpadać właśnie nawet na chwilę, by wyczyścić pieszczocha i dać marchewę. Chociażby tylko po to, by go odwiedzić.
Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że - przynajmniej według mnie - trafiłam na fajną stajnię. Jak mówiłam: czyściutko, konie zadbane i raczej mogłabym liczyć na ewentualną pomoc.
O tak wczesnym zakupie konia myślę ze względu na to, że łatwiej jest mi ustawić grafik dnia, na razie mam na pewno mniej zajęć niż w np. liceum. Po prostu mniej spraw na głowie. Zawsze to też jakaś motywacja i inaczej myślę na przyszłość. Ogólnie dopiero niedawno poczułam, że naprawdę spełniam po części swoje marzenia, czyli jeżdżę i przebywam z końmi. Wiem też, że po prostu tam pasuję, jak nigdzie indziej i jestem gotowa poświęcić praktycznie wszystko, by tam przebywać. Często mam tak, że czekam od soboty do soboty - niestety tylko wtedy jeżdżę, ewentualnie dni wolne. Oczywiście z własnym koniem to wszystko by się zmieniło, chociaż np. w ciągu roku wiadomo, że nie dam rady być u konia codziennie.
W kosztach mniej więcej się orientuję, chociaż na papierze to zawsze coś innego, niż w rzeczywistości.
Znowu rozpisałam się zapewne o rzeczach mało istotnych.

Mam jeszcze jedną prośbę - jeśli znacie jakieś książki, artykuły itd., które mogłyby mi pomóc w zdobywaniu wiedzy takiej... Najbardziej potrzebnej w praktyce, to byłabym wdzięczna. Np. niewiele wiem o pracy z ziemi, lonżować konia też nigdy nie miałam okazji. Rzeczy typu również... W jakich sytuacjach podkuwać konia. Długości jazd - ile czasu rozstępowywać konia, ile kłus czy galop; ile konik może chodzić, by go za bardzo nie sforsować. O żywieniu coś tam wiem, ale nadmiar wiedzy nigdy nie szkodzi, trzeba sięgać do różnych źródeł. I w końcu dobrze to zapamiętać. Puszcza oko
Przepraszam za... Po prostu chaos. Pokazuje język
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 15:03 Zobacz profil autora PW
Dakarella » Czw Lis 03, 2011 16:28   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dakarella

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 19 Maj 2005
Posty: 2542
Skąd: Poznań

Status: Offline

Moim zdaniem powinnaś przede wszystkim porozmawiać z rodzicami, bo to oni w założeniu mają Twojego potencjalnego konia utrzymywać, podpisać za Ciebie umowę kupna-sprzedaży, czy pensjonatową.
Jesteś na etapie, na którym jeszcze wszystko może się zmienić, a jeżeli nawet nie to Twoja wiedza jest na tyle jeszcze niewielka, że sama z własnym koniem sobie po prostu nie poradzisz.
Często nawet potulne rekreanty przy zmianie właściciela i mniejszej dawce pracy przestają być aż tak potulne.

Wiem doskonale, że jak już się wpadnie na wspaniały pomysł posiadania własnego konia, to ciężko z niego zrezygnować, nawet pod naporem bardzo rozsądnych argumentów.
W każdym razie, wstrzymałabym się jeszcze trochę na Twoim miejscu.
Może nie do skończenia studiów, ale przynajmniej rok do nabrania większego jeździeckiego doświadczenia. Możesz ten czas potraktować właśnie jako przygotowanie do kupna Puszcza oko

I powiem z własnego doświadczenia, jak już kupisz konia, to nigdy nie oddawaj go w dzierżawę!
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 16:28 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Dreamer113 » Czw Lis 03, 2011 16:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Adept Jeździecki
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 58


Status: Offline

Tak, oczywiście, że muszę porozmawiać z rodzicami. Co nie będzie ani przyjemne, ani łatwe. Po prostu na razie pytanie - czy w ogóle warto zaczynać o tym w takim większym stopniu mówić. Puszcza oko
Głównie chodzi mi tutaj o czas i oczywiście wiedzę... Dlatego staram się zdobywać teorię w każdej możliwej chwili. Z doświadczeniem to co innego, wiadomo.
Potrzebowałam po prostu obiektywnej opinii oraz po części zaspokojenia moich zmartwień, odpowiedzi na pytania. I za każde odpowiedzi dziękuję, aczkolwiek i zdaniem innych nie pogardzę. Puszcza oko
Pozdrawiam.
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 16:40 Zobacz profil autora PW
faith » Czw Lis 03, 2011 16:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

faith

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 860
Skąd: Szczecin

Status: Offline

Za wczesnie:)
absolutnie nie umniejszajac ci - nie da sie zdobyc wiedzy potrzebnej do codziennej opieki nad koniem jezdzac 1x w tyg w szkolce:)
ja bym zaproponowala na pocztaek poldzierzawe:) najlepiej pod okiem jakiegos odpowiedzialnego wlasciciela, ktory powolutku wprowadzal by cie we wszystko:) ja tak wlasnie sie uczylam:)
wlasnego konia nadal nie mam, ale z powodow finansowych wlasnie, choc mam juz 26 lat:)
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 16:44 Zobacz profil autora PW
notusia » Czw Lis 03, 2011 17:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

notusia


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 135
Skąd: pomorskie

Status: Offline

Co do książek,to na pewno nie da się dzięki nim zdobyć doświadczenia,ale polecam na początek "Jak ułożyć konia" Christine Lange,przegląda się lekko,opisane w skrócie i ciekawie,jeszcze jedna którą bardzo lubiłam to "Sekrety końskiego umysłu"Roberta M.Millera. Sama teoria dotycząca postępowania i treningu jest przydatna,ale warto poznać naturę tych zwierząt,z początku może przerażać Cię gabaryt,charakter,próba dominacji. Własny koń to nie to co szkółkowy,niekoniecznie będzie znosił wszystko bez buntu,trzeba się najpierw dotrzeć.
faith napisał(a):
Za wczesnie:)
absolutnie nie umniejszajac ci - nie da sie zdobyc wiedzy potrzebnej do codziennej opieki nad koniem jezdzac 1x w tyg w szkolce:)
ja bym zaproponowala na pocztaek poldzierzawe:) najlepiej pod okiem jakiegos odpowiedzialnego wlasciciela, ktory powolutku wprowadzal by cie we wszystko:)
Popieram Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 17:44 Zobacz profil autora PW
Dreamer113 » Czw Lis 03, 2011 17:47   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Adept Jeździecki
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 58


Status: Offline

Tak, zdaję sobie sprawę. Teoria też powinna iść w parze z doświadczeniem. Czasami się przydaje, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Chodzi mi o takie ogólne informacje dotyczące koni, bo nawet nie wiem za specjalnie w co uderzyć.
Dziękuję za tytuły. Puszcza oko
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 17:47 Zobacz profil autora PW
eliza_burza » Czw Lis 03, 2011 19:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 964
Skąd: Kamionki

Status: Offline

Także od dziecka chciałam mieć własnego konia. Na dodatek, chciałam go mieć obok siebie, a nie w hotelu. Zadanie jeszcze bardziej skomplikowane, bo trzeba mieć miejsce, dodatkowe fundusze na zbudowanie wiaty/stajni i jeszcze trzeba mieć plan. Całe szczęście, 6 miesięcy temu wszystko się udało.

Rodziców odciążyłam. Koń to mój wydatek, mój problem, oni nie są przez niego trzymani na miejscu, mogą wyjechać i się nie martwić. To ja się kisze, to ja wstaję wcześnie rano i to ja wszystko załatwiam, organizuje i wykonuje. Podział jest ok. Sprawdza się.

Mam paru znajomych, którzy się znają na rzeczy. Za nim kupiłam konia to ich wiedza mi pomogła, a nie książkowe mądrości. Niektóre są schematyczne i mnie nie zadowoliły. Wolę słychać kogoś, kto ma konia od XX czasu i przeżył dosłownie wszystko z nim. Warto mieć taką osobę, bo na samym początku nie ma tej pewności siebie, która kształci się później. W takim wypadku najlepiej zdecydować się na współdzierżawę.

Należy też wziąć pod uwagę, że koń to obowiązek w świątki, piątki i niedziele. W moim wypadku, czy grzmi, czy pada, czy jest tajfun, muszę być u konia. Bywa, że po pracy (praca fizyczna) mam ochotę się położyć spać, ale nie mogę. Tutaj gnój, tutaj pościelić, tutaj na spacer z koniem, tutaj poćwiczyć itd.
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 19:21 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Konia » Czw Lis 03, 2011 22:36   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Konia


Masztalerz
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 776
Skąd: Dymaczewo Stare

Status: Offline

W sumie to ciężko powiedzieć za wcześnie czy też nie. Znam osoby, które mają swoje konie, a nie mają wielkiego doświadczenia. Mają za to podejście do koni i osoby bardziej doświadczone wśród znajomych, które służą radą. Znam też i takich, którzy mają doświadczenie kilkunastoletnie i nie powinny mieć konia, więc na dobrą sprawę, ciężko tu ostatecznie osądzić.
Ja u konia bywam 3-4 razy w tygodniu, bo więcej nie mam możliwości i nic wielkiego się nie dzieje, chociaż chciałabym bywać codziennie, bo im częściej jest się u konia tym lepiej układa się współpraca.
Na twoim miejscu zastanowiłabym się co będzie z koniem jak pójdziesz do liceum, czy dasz radę czasowo odwiedzać konia.
Post » Wysłany: Czw Lis 03, 2011 22:36 Zobacz profil autora PW
Chestnut_Stalion » Pią Lis 04, 2011 0:25   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Chestnut_Stalion

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 12 Maj 2008
Pochwał: 1
Posty: 2535
Skąd: Kamionki k.Poznania

Status: Offline

Z tym zaufaniem do znajomych z obecnej stajni agroturystycznej to ostrożnie. Mi się kilka lat wydawało, że obcuję z guru jeździectwa, a potem okazało się, że można konia trzymać w lepszych warunkach, jeździć inaczej i mieć inne podejście do konia. Nauczyli mnie wiele, nie zaprzeczę- trudne konie, doświadczenie, praca z końmi we wszystkich wymiarach, ale niestety warunki chowu pozostawiały wiele do życzenia i mając własnego konia okazało się, że są niewystarczające.

Dużo czytaj książek (byle nie jakiś dennych poradników), rozmawiaj z ludźmi na forach w stajniach, gdziekolwiek. Jeżeli chcesz mieć własnego konia musisz być "specem" od wszystkiego: kopyt, żywienia, zdrowia, treningu, psychiki, wywalania gnoju i tak można wymieniać w nieskończoność.

Może ktoś powie, że przesadzam, jednak przekonałam się na własnej skórze, że trzeba uważać kogo się słucha bo można się przejechać nie tylko na znajomych, ale i weterynarzach, kowalach, sportowcach, trenerach i innym ludziom którzy wydają się być jakimiś autorytetami w świecie jeździeckim.

To jest problem posiadania własnego konia. + wydatki (policz czy tatę na pewno stać na konia, sprzęt, pensjonat, weterynarza, kowala, treningi (mówisz że się uczysz), dojazdy itd. Piszesz też, że nie jesteś pracowita, trudno ci się zmobilizować, już zakładasz dzierżawę i brak czasu, a kiedyś przyjdzie dzień zasuwać samemu na tego konia.

Wszystko masz na obecną chwilę w fazie marzeń, bo nawet trudno nazwać to fazą planów. Ułóż sobie jakiś realny plan działania i go skrupulatnie realizuj, a może rodzice zauważą że jesteś gotowa na takie zobowiązanie. No i na pewno jak pisałaś warto zacząć od dzierżawy, to jest rewelacyjny trening i sprawdzenie swoich możliwości i zaangażowania. POWODZENIA
Post » Wysłany: Pią Lis 04, 2011 0:25 Zobacz profil autora PW
Morwa » Pią Lis 04, 2011 0:41   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Morwa


Koniuszy
Dołączył: 06 Maj 2007
Ostrzeżeń: 1
Posty: 634


Status: Offline

Marzyłam o własnym rumaku od dzieciństwa. Po usilnych namowach, staraniach itd, w wieku lat 15 dostałam upragnionego konika. Moi rodzice nie okazali w tym względzie zbyt wiele rozsądku, ponieważ dostałam.. źrebaka. I to w dodatku ogierka. Choc jeździłam od 9 roku życia, a od 13 pomagałam już "na pełny etat" w stajni u rolnika, to chyba każdy potrafi sobie wyobrazic duet składający się z nieopierzonej nastolaty i małego ogierka Uśmiechnięty
Z perspektywy czasu (gdy moja kudłata bestia niedługo skończy lat 5) musze przyznac, że te lata były najlepszą szansą na posiadanie konia. Miałam wtedy najwięcej czasu, pasji i zapału. Do tego nie trzeba było sie martwic na poważnie o siebie, zwierzaka ani o innych ludzi. Uśmiechnięty
Mogłam codziennie spędzac dni z koniem, uczyc się, później również jeździc.
Uważam ze pod kątem konnym to były najlepsze lata mojego zycia Uśmiechnięty
Jednakze czasy sie zmieniają, i zmieniają się wymagania w stosunku do Ciebie- najpierw nerwówka przed maturą, potem studia, w międzyczasie znalezienie partnera..
Rodzice uznali, ze jestem na tyle duża, ze moge rumaki (bo przypałętał sie i drugi) utrzymywac sama. Więc z jednej strony studia, z drugiej strony odwieczne pytanie ludzkości "jak by tu zarobic a sie nie narobic?" (Puszcza oko ) powoli własny dom, układanie sobie życia.. Do tego zaczyna mi ewidentnie doskwierac brak wolnej przestrzeni osobistej- nie moge wyjechac za granice do pracy, bo konie. Nie moge wyruszyc w podróż życia, bo konie.Czasem trudno wybrac się gdzieś na dłuższe wakacje, gdy nie ma kto się końmi zając...
Musze powiedziec ze szukałam różnych rozwiązań- dzierżawa, jazda za prace, byłam nawet skłonna oddac je komuś za darmo na czas aż sama sie troche ustabilizuje, lub ostatecznie nawet sprzedac. I choc nie żałuje że dostałam konia w tak młodym wieku, to teraz.. hm, myśle ze gdybym jakiegoś poprostu dzierżawiła, to byłoby obecnie łatwiej z takimi decyzjami.
Reasumując- to prawda, masz teraz najwięcej czasu i możliwości na zajmowanie sie końmi.. ale przemyśl dokładnie jak wyobrażasz sobie swoją dorosłośc.
Bo konie to nie pasja.. to sposób na życie Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Pią Lis 04, 2011 0:41 Zobacz profil autora PW
wena » Pią Lis 04, 2011 10:33   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

wena

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 15 Maj 2007
Posty: 1421
Skąd: Wiltshire, Malmesbury/Beaufort

Status: Offline

Marzyłam o koniu dość długo. Praktycznie całe dzieciństwo, rodziców ciężko było namówić, zawsze było jakieś "ale"
W 2008 roku dostałam szansę posiadania konia w formie adopcji (Mores) nie wiem , miałam 19lat, może mniej......Do tego też długo musiałam rodziców namawiać mimo, że utrzymanie z mojego stypendium i koń za darmo. Miałam Moresa rok, był kochanym koniem[*], nauczył mnie wiele i nie był wymagający, miał 2h łąki ciepłą stajnie, otwartą więc mógł wchodzić kiedy chce, nigdy nie było problemu wyjazdu gdziekolwiek bo jest koń. Zawsze znalazł się ktoś kto sypnie owies, zdarzało się, że np owsa nie dostał ten 1-2 dni, ale i tak wyglądał na szczęśliwego. Niestety byłam młoda, bez planu na życie i Moresa oddałam byłej właścicielce (Dorotce), bo nie wiedziałam co po studiach, bo chcę wyjechać za granicę....sama nie wiedziałam co będzie i brak pomysłu co z koniem. Nie byłam na tyle bystra i inteligentna by przewidzieć taką sytuację. Cały czas pluję w mordkę, że mogło być inaczej......Skończyłam studia, to pracowałam z kłusakami, to z aqh a potem Irlandia, teraz Anglia.....

Teraz chyba troszkę dorosłam(?), mam Citri i wiem, że będzie u mnie zawsze, długo podejmowałam decyzję o koniu biorąc pod uwagę sytuację z Moresem. Wiem, że jak mi się poślizgnie noga(pffu) tata nakarmi, kupi siano i nie wyobraża sobie by Rudej z Nami nie było, w końcu sam sprawuje nad końmi opiekę jak mnie nie ma, nawet jest lepiej niż stała u znajomej "na pensjonacie" tu starają się brać jej kopyta by się nauczyła dobrze podawać, czyszczą z raz w tygodniu, wiele nie mogę wymagać a to i tak wiele, tata pracuję, wiek swój ma a bracia szkoła. Jestem strasznie im wdzięczna mimo, że kiedyś relacje tata-ja nie wyglądały kolorowo.


No i cenowo wychodzę dobrze. Za samą Citri w pensjonacie płaciłam 200zł-m-c (plus kowal, odrobaczanie, witaminy-osobno) teraz we wrześniu kupiłam 4 baloty siana i z 5 worków owsa, zapłaciłam 300zł -owsa do tej pory jest (bo dostaje dodatkowo jeszcze inna paszę a owies minimalnie 1 miarka) a z siana nawet nie zjadły 1 balota-bo trawy na łące sporo)


Także tu mam dwa konie i 300zł na kilka miesięcy. ( nie wspominam o paszach, witaminach, biotynie i innych zachciankach dla konisia, które są kosztami czysto obsesyjnymi i w sumie mogło by obejść się bez)



Fajnie mieć własnego konia, ale trzeba wiedzieć, że koń to czasem może być duży koszt patrz:weterynarz;-)
Post » Wysłany: Pią Lis 04, 2011 10:33 Zobacz profil autora PW
Dreamer113 » Sob Lis 05, 2011 15:39   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Dreamer113


Adept Jeździecki
Dołączył: 02 Lis 2011
Posty: 58


Status: Offline

Nie uważam tej właśnie okolicznej stajni za posiadaczy "guru jeździectwa i koni". Wiem, że z drugiej strony barykady wszystko wygląda inaczej. Po prostu wygląda na to, że całkiem znają się na tym, co robią. Z resztą mąż mojej instruktorki jeździ (czy raczej jeździł) zawodowo - teraz zrezygnował z tego co wiem przez koszty samych zawodów.
O dzierżawie czy współdzierżawie swojego konia powiedziałam tylko dlatego, że zdaję sobie sprawę, że życie może potoczyć się w różny sposób. Biorę taką możliwość pod uwagę, ale w ostateczności.
Co do czasu i późniejszych lat... Właśnie dlatego po części myślałam nad taką szybszą decyzją. Czuję po sobie, że znacznie łatwiej byłoby mi to wszystko ułożyć, ogarnąć. Również w przyszłości.
Jedyny minus to właśnie doświadczenie co do samego obcowania z końmi. Niestety rodzice uniemożliwili mi wcześniejsze dojście do koni, jeździectwa. Dla mnie spędzanie czasu z koniem i jazda się ze sobą łączy, chociaż pewnie nie dla wszystkich; sam czas wiadomo, że powinien być znaacznie dłuższy niż jazda. Najlepiej JAK najdłuższy. Puszcza oko
Z rodzicami porozmawiałabym na temat pieniędzy, samego posiadania konia, dojazdów. Jest mało rzeczy, które mogłyby mnie zmotywować do działania i ogółem wszystkiego. I konie to chyba jedyny taki największy motywator. Z chorobami... Smutny przykład to photolog brownflower. Niestety zdarzają się wypadki... Chociaż myślę, że znalazłabym pieniądze na operację bez większego problemu, chociaż może nie tak "od ręki", ale sama operacja płacona była (chyba) w ratach.
W każdej chwili wolnej zadaję sobie trzy pytania: Znajdę pieniądze? Znajdę czas? Dam radę? Dlatego założyłam ten temat i proszę o odpowiedź osoby bardziej doświadczone i, no cóż, postronne.
Myślę, że na wiosnę, lato wezmę konia w współdzierżawę/dzierżawę. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Puszcza oko
Bardzo dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam.
Post » Wysłany: Sob Lis 05, 2011 15:39 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Pogaduszki » Spełnienie marzeń - własny koń.
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 59 angelhorse 21045 Wczoraj o godz. 12:46
leosky Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 36 Chestnut_Stalion 18068 Sob Sty 07, 2012 13:37
martyna13 Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1443 Marzenieokucyku 70078 Nie Lis 06, 2011 13:59
barejqa Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 46 Zuzupower 22323 Czw Lut 10, 2011 21:09
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 14807 Pon Sie 04, 2008 22:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum