
Dołączył: 23 Sty 2012
Posty: 20
Status: Offline
|
Witam serdecznie,
Na początku dodam, że specjalnie założyłam konto, aby tylko ludzie znający się na koniach odpowiedzieli na moje pytanie, ponieważ to oni mnie lepiej zrozumieją niż cała inna społeczność. Liczę na szczere wypowiedzi
Kiedyś jeździłam konno, jednak rodzice zabronili mi z troski o mnie, kiedy koń się spłoszył i poniósł a gałęzie pocięły mi szyję. Otóż... to chyba mnie nigdy nie opuści, teraz jako dorosła osoba, po studiach, znowu zaczęłam jeździć, po prostu musiałam, ponieważ nie czułam sie w pełni szczęśliwa. Od maja zeszłego roku wraz z chłopakiem jeżdżę pod okiem doświadczonego trenera sportowego. Jeżdżę dość intensywnie, kilka razy w tygodniu i mam pojęcie co to jest zbieranie konia, galopy na odpowiednią nogę, parady, półparady i ćwiczę skoki, jednak z tymi skokami to jest tak: jak skaczę, jest przyjemnie, ale nie łączę z tym kariery sportowej.
Od sierpnia jeździłam na dość trudnym koniu (tzn wtedy wydawał mi się trudny, nie taki typowy rekreant) i powiem szczerze przywiązałam sie do tego konia i myślałam o kupnie jeśli tylko zdobędę odpowiednie doświadczenie w jeździe aby nie robić mu krzywdy swoją jazdą jak i w hodowli koni, czyli ile jeść, kiedy jeść, po co lonżować itd idp ... (itd. itp ). Kupowałam mu dropne prezenty typu uwiąz, kantarek, czaprak, a właścicielka konia wiedziała dobrze, że lubię tego konia. Kiedyś usłyszałam, że ktoś mógłby go wydzierżawić i bardzo mnie ten fakt zmartwił. Zapytałam się właścicielki czy to prawda a ta powiedziała, że "tutaj to wszystkie konie miały być wydzierżawione, a widzisz, jednak są i można jeździć". Stwierdziłam, że skoro mogę na nim jeździć to po co dzierżawić ? (dodam, ze stajnia jest 30km od mojego miejsca zamieszkania) Zależało mi by ktoś na nim jeździł możliwie bardziej doświadczony. I stało się... przyjeżdżam pewnego dnia a koń wydzierżawiony. Poczułam się jakbym straciła przyjaciela.
Od tamtej pory jeżdżę na innych koniach i nie wychodzi mi to wcale gorzej, ale bardzo rzadko, nie czuję już takiej przyjemnośći z jazdy no i ... jak widzę jak ktoś się obchodzi z tamtym koniem i jak na mnie patrzy ... jest mi bardzo przykro. Poczułam się oszukana. Naprawdę zależało mi by zdobyć trochę wiedzy, doświadczenia itd
Zastanawiam się nad zaproponowaniem kupna owego osobnika. Czy jest możliwość, że zostanie sprzedany i to właśnie mi?
Chłopak również uwielbia jazdę konno, lepiej mu wychodzą te skoki itd. Ja potrzebują konia do obdarowywania go prezentami, czułością. Wiem ile kosztuje jego utrzymanie , sprzęty , sam koń itd. Mimo iż nie zarabiam dużo, stać by mnie było na jego utrzymanie (chłopak jest gotowy kupić mi konia wraz z sprzętem). Mam 3 możliwości, gdzie bym go trzymała: w tej stajni oddalonej o 30km (bywałabym rzadziej ale dobre warunki, choć cena hotelu i paliwa wynosiłaby ok. 1000zł), w stajni ok. 5km ode mnie (autem chwila moment, nawet rowerem) dobre warunki, stajnia sportowa cena 550zł i bywałabym dość często lub trzecia możliwość... 15 minut spacerkiem od domu lub 3 min autem na prywatnym rancho za małą kwotę jednak musiałabym pomagać jeśli chodzi o opiekę nad tamtymi też końmi, tj. wyprowadzić na padok, dać jeść. Tyle, że każda praca przy koniach nie jest dla mnie nieprzyjemna, lubię czyścić, siedzieć przy koniach, patrzeć na nie na łące itd. Sama jazda w szkółce przestała mi wystarczać, mam dosyć siłowania się z każdym koniem, z tamtym byłam świetnie zgrana, rozumieliśmy się prawie idealnie.
Pracuję w szkole językowej na umowa-zlecenie od ok. 16-19.30 (dlatego też nie zarabiam dużo). I jak narazie moja egzystencja zamyka się w depresji dlaczego nie mogę mieć konia oraz w spaniu do 15stej.
Ps. Chlopak jak to chlopak, boi się o koszty no i czy to nie jest chwilowa zachcianka
Liczę , że ktoś przeczyta mój post. Nie chcę się dłużej rozpisywać, więc jak coś to mogę odpisywać na Wasze pytania.
SZCZERZE dziękuję za Wasze przemyślenia, ponieważ ciągle jestem smutna i chciałabym zobaczyć co inni o tym sądzą.
Pozdrawiam!!!
|
» Wysłany: Pon Sty 23, 2012 14:21
|