Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Luty 2018

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 902 Opinie: 3




Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092


» Forum koniarzy » Ogólne » Luzak


Napisz nowy temat
welma93 Luzak » Czw Gru 19, 2013 22:27   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

welma93



Dołączył: 09 Gru 2013
Posty: 19


Status: Offline


Hej wszystkim!

Czy ktoś z Was jest i/lub był luzakiem?

Możecie podzielić się z nami na czym ta praca dokładnie polega?
I jak to jest z mieszkaniem, które oni proponują itp. Uśmiechnięty

Pozdrawiam Uśmiechnięty
Z pasji się nie rezygnuje...
Post » Wysłany: Czw Gru 19, 2013 22:27 Zobacz profil autora PW
BlackPearl » Czw Gru 19, 2013 22:46   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

BlackPearl

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 03 Kwi 2012
Posty: 2346
Skąd: Lubuskie

Status: Offline

Ja byłam luzaczką. Teoretycznie luzaczka ma być osobą,która osiodła i rozsiodła konia,zmieni mu derkę,wyczyści i nasmaruje kopyta,wyprowadzi na padok,pomoże przygotować do zawodów konia i sprzęt,często pojedzie na zawody,by tam na bieżąco pomagać itp. A w praktyce to często wygląda tak,że luzak ostatecznie robi wszystko,czego zażyczy sobie właściciel stajni,łącznie z karmieniem,dościelaniem słomy,pojeniem,sprzątaniem stajni itd. Puszcza oko
Post » Wysłany: Czw Gru 19, 2013 22:46 Zobacz profil autora PW
krzysztoftzr » Czw Gru 19, 2013 22:58   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

krzysztoftzr


Koniuszy
Dołączył: 06 Lut 2012
Posty: 474
Skąd: Poznań

Status: Offline

To niewdzięczna praca zwłaszcza jak trafisz na kiepskiego pracodawce który jeszcze gorzej płaci. Praca luzaka za 1200 zł to jakiś żart po prostu.
Post » Wysłany: Czw Gru 19, 2013 22:58 Zobacz profil autora PW
welma93 » Czw Gru 19, 2013 23:19   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

welma93



Dołączył: 09 Gru 2013
Posty: 19


Status: Offline

BlackPearl napisał(a):
Ja byłam luzaczką. Teoretycznie luzaczka ma być osobą,która osiodła i rozsiodła konia,zmieni mu derkę,wyczyści i nasmaruje kopyta,wyprowadzi na padok,pomoże przygotować do zawodów konia i sprzęt,często pojedzie na zawody,by tam na bieżąco pomagać itp. A w praktyce to często wygląda tak,że luzak ostatecznie robi wszystko,czego zażyczy sobie właściciel stajni,łącznie z karmieniem,dościelaniem słomy,pojeniem,sprzątaniem stajni itd. Puszcza oko


a jak jest z mieszkaniem i opłatami?
Z pasji się nie rezygnuje...
Post » Wysłany: Czw Gru 19, 2013 23:19 Zobacz profil autora PW
krzysztoftzr » Czw Gru 19, 2013 23:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

krzysztoftzr


Koniuszy
Dołączył: 06 Lut 2012
Posty: 474
Skąd: Poznań

Status: Offline

niektórzy dają darmo a niektórzy sobie każą płacić
Post » Wysłany: Czw Gru 19, 2013 23:21 Zobacz profil autora PW
Visenna » Pią Gru 20, 2013 0:19   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Ja byłam. W jednym miejscu oferowano mi zamieszkanie, ale jak zobaczyłam jak mieszka zawodnik, to podziękowałam i dojeżdżałam codziennie 70 km w jedną stronę. W drugim też, ale też nie chciałam, w obu miejscach mieszkanie za darmo, w drugim żarcie też za darmo.Poza tym ja nigdy nie chciałam mieszkać przy koniach, bo to zazwyczaj oznacza prace praktycznie przez całą dobę ( a bo to koń zakolkuje albo coś - jak po pracy jesteś w domu to Cię to nie interesuje bo o tym nie wiesz), ciężko trafić na szefa który rozumie że po pracy to po pracy, nawet jeśli miesza się na terenie stajni, a i samemu jest ciężko sobie odmówić zajęcia się zwierzętami, które się jednak lubi...nawet po godzinach.

Na czym polega praca... różnie- zależy od szefa. Ale ogólnie jesteś pomocą zawodnika i opiekunem koni. W stajni skokowej moja praca polegała na przyjeździe z zawodnikiem na 7 rano, zaczynałam od wyczyszczenia wszystkich 7 koni + dwa młode nie zajeżdżone, tak z grubsza. Potem przygotowywałam na 8-mą pierwszego z nich na trening, przychodził jeździec i zabierał go, ja się brałam za następnego. Zazwyczaj miałam wtedy jakieś 15 min dla siebie, bo konie nie padokowane więc w miarę czyste i szybko się siodłało. Pod koniec jazdy podprowadzałam jeźdźcowi drugiego konia i zabierałam pierwszego. Myjka, wyszorowanie kopyt, doprowadzenie konia do porządku po jeździe i do boksu, szykujemy trzeciego. Zmiana, zabieram drugiego, oporządzam, szykuję czwartego...itd. Staraliśmy się zdążyć z przynajmniej 5-ką koni do obiadu, czyli co godzina koń- jeździec w ogóle praktycznie nie schodził z parkuru (podziwiałam chłopaka...) W międzyczasie kiedy już miałam naszykowanego konia, drugi odpoczywał w  boksie, musiałam wyczyścić i wyprowadzić niechodzące do karuzeli. Tak wyglądał dzień gdy byliśmy z jeźdźcem sami. Kiedy przyjeżdżał trener, to między szykowaniem koni musiałam być na parkurze pomagać mu z przeszkodami i w ogóle być do pomocy.
O 13-stej karmiłam sportowe konie i miałam przerwę żeby coś zjeść. Po 14-stej mogłam sobie wsiąść na "swoją" klacz, ewentualnie polonżować te które tego wymagały, czasem wsiadałam też na prywatną klacz zawodnika. Teoretycznie o 16-stej byłam wolna, ale często zostawałam żeby pomóc zawodnikowi z jego dwoma prywatnymi końmi, albo młodzikami, czasem wsiadałam też na któregoś z jego koni. Tyle roboty w tygodniu. W weekendy mieliśmy wyjazdy na zawody - w teorii mieliśmy jeździć koniowozem na 5 koni z zapleczem socjalnym (wypas!) i tam w nim spać, ale zawodnik pozwalał mi dojeżdżać własnym autem i wracać na noc do domu. Na zawodach podobnie- zadbać o konie, o sprzęt, podstawić na przejazd, rozstępować po, nakarmić. Raz w tygodniu miałam czyszczenie sprzętu - łącznie z nieużywanymi nigdy szorami i siodłami szefa. Robota mega ciężka, plecy bolały jak diabli,wstawałam o 4.30 nad ranem a noc przesypiałam jak zabita, ale na szczęście jeźdźca miałam bardzo fajnego, konie dobrze wychowane i piękną stajnię, więc pracowało się przyjemnie. Tylko kasa mała- 1200 zł na rękę, bez żadnej umowy, co też było powodem mojej rezygnacji. To, i wstawanie o 4-tej, żeby na 7 być już w stajni.

Druga stajnia była ujeżdżeniowa - tutaj przyjeżdżalam z zawodnikiem popołudniami, miałam przygotować mu konie, odebrać po jeździe, rozstępować, założyć/zdjąć owijki, pojezdzic lub polonżować kuce. W stajni u  Karoliny Wajdy znów przychodziłam na 9-tą do 15-stej ale w praktyce Karolina puszczała mnie wcześniej na chatę jeśli się wyrobiłam ze wszystkim, musiałam oporządzić i przygotować do jazdy 6 andaluzów a potem się nudziłam (były mega czyste). Czasem dostawałam ktoregoś na spacer po Łazienkach w ręku po jeździe. Musiałam tez lonżować, głównie rekonwalescentów. Docelowo miałam tez na nich jeździć, ale niestety tak mi się ułożyło że musiałam się wyprowadzić i przerwać to zajęcie. Kasa- jak wyżej, żadnych kokosów, umowy tez niet.

Najlepiej to mialam w stajni kaskaderskiej - przyjeżdżałam na 9 też do 15-stej, miałam do objeżdżenia andaluza, tinkera i klaczkę siwą zwykłą. Tinker był mega cudny do jazdy, andaluz tez, ale bardzo nerwowy, klaczka taka profesorka. Potem miałam do pracy na krytym lonżowniku ( heh..to byla mini hala!)dwie klacze quaterki - praca naturalna na halterku zazwyczaj. To samo z andaluzami, czasem nauka jakis sztuczek i trickow, czasem lonzowanie w pessoa ( złe słowo, one były lonżowane naturalnie, więc praca ciałem bez lonży). Oczywiscie nakarmić, wyczyscic- wyprowadzic/sprowadzić na padok. W weekendy jeśli chciałam to mogłam jechać pomoc kaskaderom przy pokazach. Tam miałam zdecydowanie najmniej roboty i była najprzyjemniejsza i naprawdę mega dobrze płatna, niestety umowy też niet.


Generalnie praca luzaka jest ciężka, nawet bardzo ciężka. Przestaje Ci się chcieć nawet patrzeć na konie po jakimś czasie- tak mniej więcej po pół roku, kiedy mija euforia związana z bieganiem z w firmowych ciuchach z logo stajni na plecach po zawodach. Jeździcćpozwalają rzadko bo od tego jest jeździec, zresztą i tak nie ma się na to chęci ani sił. Luzaka niestety często się nie szanuje, to taki służący. Kasa...raczej zapomoga. O wiele lepiej to wygląda- przynajmniej fnansowo - za granicą.
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 0:19 Zobacz profil autora PW Wyślij email
faith » Pią Gru 20, 2013 0:50   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

faith

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 2992
Skąd: Szczecin

Status: Offline

z ciekawosci - mega dobrze platna to co to znaczy? 4-5tys? widelki jakies chociaz, nie chodzi mi o konkretna sume:)
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 0:50 Zobacz profil autora PW
BlackPearl » Pią Gru 20, 2013 1:02   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

BlackPearl

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 03 Kwi 2012
Posty: 2346
Skąd: Lubuskie

Status: Offline

Wiesz co,Vis,w niczym nie chcę umiejszać Twojej pracy ani wysiłku,ale Twoje obowiązki wypadają całkiem przyjemnie w porównaniu z moimi. I godziny pracy,marzenie! Miałaś całe popołudnia dla siebie,ja dla pracy praktycznie poświęciłam całe swoje życie prywatne i to było jedną z przyczyn rezygnacji. Wyjeżdżałam z domu rano,wracałam wieczorem. Druga przyczyna,przemeczenie,ja już naprawdę nie miałam siły tam pracować. Nie było czasu na żadną jazdę.
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 1:02 Zobacz profil autora PW
welma93 » Pią Gru 20, 2013 2:17   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

welma93



Dołączył: 09 Gru 2013
Posty: 19


Status: Offline

Utworzyłam ten wątek, bo sama zastanawiam się nad luzakowaniem w jednej stajni. Z babką bardzo miło się rozmawia (wiem, że może to być gra z jej strony, żeby tylko kogoś mieć- dopuszczam tą myśl ;] )

Ona napisała:
zakres prac:
"luzakowanie, ktore dla nas nie konczy sie na siodlaniu i czyszczeniu - chodzi o dbanie o konie od rana do wieczora bardziej niz o własne
pielegnacja kopyt, przerywanie grzyw itp, lonzowanie, padokowanie..
do pozostalych obowiazków należą: ścielanie w boksach - brudną robotę robi stajenny, pozostaje tylko pościelać i dać siano, wszystko dostarcza stajenny pod boksy.
i tu oczekujemy oczu dookoła głowy i pilnowania aby wszystko było w idealnym porządku, ogrodzenia, stan ujeżdżalni, siodlarni - generalnie całego obejścia - prace zleca Pani stajennemu, czego nie jest w stanie zrobić stajenny własnymi środkami - uzgadnia Pani z trenerem.
jeśli się dogadamy, to będzie dla pani przeznaczony pokoj z łazienka i aneksem kuchennym, które muszą być odmalowane
proponujemy wynagrodzenie 1200,- plus treningi i mozliwosc wyjazdow na zawody, musze wspomniec, że trener docenia sumienna prace"

Co o tym sądzicie?
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 2:17 Zobacz profil autora PW
faith » Pią Gru 20, 2013 3:30   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

faith

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 2992
Skąd: Szczecin

Status: Offline

to zalezy w jakim jestes momencie zycia:)
ja - prychnelabym glosnym smiechem na taka propozycje:)
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 3:30 Zobacz profil autora PW
Zulencja » Pią Gru 20, 2013 9:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Zulencja

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 26 Lip 2007
Posty: 1677
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Też byłam luzaczką i to była ZAJE...CIE CIĘŻKA praca. Mój dzień zaczynał się o 7 rano, najpierw karmiłam konie, potem czyściłam i ścieliłam w boksach (normalnie w stajniach sportowych, ale jak nie było szefa, to dodatkowo zajmowałam się końmi hodowlanymi). Potem miałam około godzinną przerwę na śniadanie, a po niej podstawiałam konie, lonżowałam, puszczałam konie do karuzeli, na padoki, czasem wsiadałam. I tak do 15- czyli do momentu, kiedy konie dostawały obiad. Po końskim obiedzie przychodził czas na ludzki- tak ok 15-16. Jak był dobry dzień (czyli były dodatkowe 2-3 osoby do pojeżdżenia koni) to wtedy miałam chwilę przerwy, ale zazwyczaj było tak, że po obiedzie jeszcze się brało 2-3-4 konie. O 18 wieczorny obrządek, czyli karmienie i ponowne sprzątanie boksów, zakładanie ocieplaczy itd. Po kolacji codziennie czyszczenie sprzętu. Do mieszkania wracałam o ok 19.30- 20.30 i padałam na przysłowiowy ryj.

Praca oczywiście na czarno, mieszkanie i obiad za darmo, a zamiast wypłaty mój koń w pensjonacie i treningu+ treningi dla mnie. Warto było, bo dużo się nauczyłam, ale wydaje mi się, że jakbym nie była zmuszona podjąć jeszcze raz taką pracę, to bym tego nie zrobiła.

Welma, o to, czego chcesz się dowiedzieć musisz po prostu spytać pracodawcę.. Niektórzy dają mieszkanie, inni nie, jedni karmią, u innych musisz gotować na włąsną rękę... To wszsytko zależy. Nie ma uniwersalnej metody na luzaka :p
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 9:01 Zobacz profil autora PW Wyślij email
BlackPearl » Pią Gru 20, 2013 11:06   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

BlackPearl

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 03 Kwi 2012
Posty: 2346
Skąd: Lubuskie

Status: Offline

Mnie się taka umowa nie podoba. Za sformułowanie "dbaj o moje konie bardziej,niż o swojego",bym wyśmiała. To jest tylko praca,mogę być co najwyżej sumienna. Ponadto to mi pachnie robieniem przy koniach wszystkiego. Dużo też zależy od tego,czy stajenny będzie rzetelny i nie będzie trzeba go wyręczać. A pilnowanie stajennego,by wypełniał swoje obowiązki przerabiałam i kosztowało mnie to wiele stresu. Ale co stajnia,to inni ludzie i zwyczaje. Zawsze można próbować. Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 11:06 Zobacz profil autora PW
Visenna » Pią Gru 20, 2013 11:19   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

faith napisał(a):
z ciekawosci - mega dobrze platna to co to znaczy? 4-5tys? widelki jakies chociaz, nie chodzi mi o konkretna sume:)



Nie nie, dobrze płatna- jak na warunki jeździeckie w Polsce oczywiście, a  nie jak na warunki rynkowe, ma się rozumieć Uśmiechnięty 2,5 tysia na rękę, ale za bardzo w sumie lekką pracę i zapomniałam dodać ze też się tam dużo uczyłam - tyle tylko ze te dojazdy po 60 km w jedną stronę.


BlackPearl napisał(a):
Wiesz co,Vis,w niczym nie chcę umiejszać Twojej pracy ani wysiłku,ale Twoje obowiązki wypadają całkiem przyjemnie w porównaniu z moimi. I godziny pracy,marzenie! Miałaś całe popołudnia dla siebie,ja dla pracy praktycznie poświęciłam całe swoje życie prywatne i to było jedną z przyczyn rezygnacji. Wyjeżdżałam z domu rano,wracałam wieczorem. Druga przyczyna,przemeczenie,ja już naprawdę nie miałam siły tam pracować. Nie było czasu na żadną jazdę.


wiesz, ja jestem po ciężkiej chorobie i zanim przystąpię do pracy to zaznaczam, że u mnie żadne machanie widłami, ścielenie, i mordercze godziny pracy nie wchodzą w grę, więc może dlatego miałam na sobie obowiązki luzaka, a nie stajennego czy Bóg wie kogo. Niestety mój stan zdrowia wymusza na mnie chociaż względne szanowanie swoich sił.

welma93 napisał(a):
to będzie dla pani przeznaczony pokoj z łazienka i aneksem kuchennym, które muszą być odmalowane
proponujemy wynagrodzenie 1200,- plus treningi i mozliwosc wyjazdow na zawody, musze wspomniec, że trener docenia sumienna prace"


Propozycja jest śmieszna, ale niestety całkiem realna w polskich warunkach. Pokój "do odmalownia" zapewne oznacza totalną ruinę - poprosiłabym najpierw o zdjęcia. 1200 jest na rękę czy na umowę? Bo jak na umowę to rzeczywiście dostaniesz mniej więcej 800 zł. Pierwsze niebezpieczeństwo kryje się już w zdaniu "od rana do wieczora" - czyli co, tylko noc na odpoczynek? W jakiej robocie za pracę od rana do wieczora dadzą Ci tylko 1200 zł?? Generalnie tak: wszystko to "zależy" - jeżeli faktycznie mogłabym startować, trenować z dobrym trenerem i pracodawca byłby w porządku a mieszkanie za free, to moze i bym się na to zgodziła, bo dla nauki i startów jestem w stanie poświęcić wiele...ale kiedy te treningi skoro dbanie o konie i stajnie od rana do wieczora? Kwestia Twoich priorytetów - jeśli jesteś młoda osobą która nie pracowała jeszcze, to można by się pokusić o spróbowanie, ale na tych warunkach finansowych to jest raczej praca dla osoby dochodzącej na pół dnia, a nie dla pracownika 24/h praktycznie.

ps A z ciekawości, kto to oferuje takie "cudowne" warunki, możesz napisać? Może być na priv. Ludzie to jednak są śmieszni, chcieliby pełnoprawnego pracownika, pracującego dużo więcej niż etat, za śmieszne grosze...nawet nasza mistrzyni się pod to łapie, a myślałby kto że taka obyta świecie osoba, widząca jak zarabiają i jak szanuje się luzaków za granicą, to powinna szanować cudzą pracę, tymczasem jak widać po przykładzie Zul, oni myslą ze za 1200-1500 nabędą pracownika, któremu wystarczy rzucić ochłap (Zulencja wybacz - piszesz że dużo się nauczyłaś, a mnie kiedyś pisałaś że niekoniecznie te treningi były edukacyjne?)
Pozdrawiamy. Visenna, Loki, Goofie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 11:19 Zobacz profil autora PW Wyślij email
koniarka16 » Pią Gru 20, 2013 18:19   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

koniarka16

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 01 Cze 2006
Pochwał: 1
Posty: 2057
Skąd: Pszczyna

Status: Offline

Wg mnie oferta jest naprawdę śmieszna. Za 1200zł miesięcznie masz być do wszystkiego. Od dbania o konie, po zarządcę stajni, który ma się zajmować całym obrządkiem od rana do wieczora.
Możliwość zamieszkania? Raz - ciekawe faktycznie jakie to mieszkanie, dwa - spytaj się ile za wynajem... Niekoniecznie, może to oznaczać, że mieszkanie jest w cenie...
Ja przy koniach pracowałam w sumie w 3 miejscach.
Pierwsze - jak jeszcze chodziłam do gimnazjum. Pracowałam przy koniach rekreacyjnych w zamian za naukę jazdy konno. Tak zaczynałam. Uczyłam się obsługi koni, lonżowania ludzi, oprowadzania, jazd itd. Na początku było całkiem fajnie. Mieliśmy wspaniałą instruktorkę, która naprawdę wiele mnie nauczyła. Od pierwszej jazdy na koniu, po skoki. Praca była sympatyczna i bardzo przyjemna. Po szkole przyjeżdżałam do stajni około godziny 14:00. Czyściłam konie rekreacyjne i przygotowywałam do jazd. Od 15:00 były jazdy. Więc siodłałam konie które szły na jazdy, potem prowadziłam lonże i oprowadzałam dzieci. W międzyczasie rozsiodływałam konie, siodłałam następne które szły na jazdę. I tak do 18:00. Po tej godzinie zawsze był mój czas Uśmiechnięty Czyli ja wsiadałam na jakiegoś konia. O 19:00 kończyłam jazdę i czyściłam i pielęgnowałam wszystkie rekreacyjne konie. Nieraz zostawałam do wieczornego karmienia i karmiłam Puszcza oko
Tak mijał mi czas. Czyściłam w wolnych chwilach sprzęt, pomagałam przy kolonistach itd.
Po ponad roku niestety zmienił nam się instruktor i dostaliśmy bardzo nieprzyjemnego instruktora Jestem skwaszony Kazał pracować cały czas a w zamian prawie wcale nie jeździłam... Na szczęście było to niedługo przed tym, jak poszłam do Technikum z internatem, także jakoś potem jeszcze przetrwałam te dni.
Pierwsza praca taka na prawdę przy koniach, była w Niemczech. Dokładnie w Trohtelfingen pod Stuttgardem. Tam byłam "luzakiem". Pracowników traktowali jak maszynki do pracy, ale mimo to praca mi się podobała. Do czasu...
Ogólnie mój dzień wyglądał następująco:
O 7:00 zaczynałam pracę. Pomagałam przy porannym karmieniu, potem zamiatałam stajnię. Wyprowadzałam część koni do karuzeli, część na padoki. O 8:00 miałam 15min przerwy na śniadanie. Od 8:15 zaczynałam objeżdżanie koni. Na każdego konia miałam ok. 30min. Do godziny 12 musiałam mieć objeżdżone 6 koni. W międzyczasie (między rozsiodłaniem a osiodłaniem następnego konia) musiałam wymieniać konie z pastwisk do karuzeli. Musiałam wręcz biegać żeby zdążyć wszystkie konie ruszyć do 12. O 12 miałam godzinną przerwę. Wyżywienie i mieszkanie miałam na miejscu teoretycznie za darmo. Czemu teoretycznie, napiszę później. O 13 zaczynałam prace w stajni. Np zamiatanie całego placu, omiatanie hali, czyszczenie sprzętu, pielęgnacja koni, golenie koni itd. Tak mniej więcej do 18:00. O tej godzinie wieczorne karmienie, zamiatanie stajni i wybieranie koniom tego co zdążyły narobić (do południa cały obornik wyrzucał stajenny, pod wieczór ja doczyszczałam i dościelałam). Teoretycznie o 19:00 miałam wolne, ale potrafili przyjść po mnie koło północy na przykład, żeby załadować konia którego sprzedawali czy siedzieć przy jakimś koniu, który mógł mieć kolkę.
W weekend wyjazd na cały dzień z szefem na zawody. Tam zazwyczaj brał ok. 6 koni przy których non stop goniłam. Siodłanie, rozprężenie szefa, rozsiodływanie, zamywanie konia, siodłanie następnego i tak w kółko. Schodziło mi mniej więcej od 6:00 rano do 21:00 wieczorem. Potem padałam na pysk.
Teoretycznie miałam mieć wynagrodzenia 800 euro miesięcznie i wyżywienie z zakwaterowaniem zapewnione. W efekcie końcowym, przepracowałam tam kilka tygodni od poniedziałku do niedzieli, bez dnia wolnego i dostałam za to 200 euro plus łaskawie dostałam na bilet powrotny do domu... No cóż...
Ostatnia praca w której pracowałam przy koniach. Nie była taka zła wcale, choć właściciele byli okropni... Traktowali mnie jak swojego służącego i pomiatacza...
Stajnia oddalona jakieś 30km ode mnie, także na dojazdy mnie mocno zżerało. Pracowałam 6 dni w tygodniu i 1 dzień miałam wolny. Przyjeżdżałam popołudniami, po karmieniu popołudniowym. Zajmowałam się pięcioma końmi. Część wypuszczałam na pastwiska lub do karuzeli, lub brałam na lonżę. Część szykowałam do jazd. Szefowie przyjeżdżali zazwyczaj między 16:00 a 18:00 na jazdy. Siodłałam im konie, resztę zamywałam, czyściłam i przygotowywałam im jedzenie na popołudnie. Jak szefostwo jeździło, to musiałam co 5 minut zaglądać na halę, by dowiedzieć się, czy nic im nie potrzeba i czy np nie trzeba posprzątać po koniu. Było to trochę uciążliwe, bo nie zdążałam nawet zrobić czegokolwiek przy pozostałych koniach. Codziennie musiałam czyścić im buty i przynajmniej 3-4 razy w tygodniu sprzęt. Bo inaczej była jazda. Każdy koń wymagał innej "specjalnej troski". Miały tysiące różnych maści, psikaczy, mazideł itp. Jeszcze w życiu nie widziałam, żeby konie były tak wydelikacone na wszystko. Potem cokolwiek się nie działo, od razu konie na tym cierpiały. Bo zero jakiejś odporności na cokolwiek.
No cóż... Ogólnie nastawienie szefów było bardzo destrukcyjne. Każdy najmniejszy błąd wytykali, delikatne niedociągnięcie krytykowali, czepiali się dosłownie wszystkiego co tylko się dało.
Nawet jak konie błyszczały jak psie kulki to i tak "coś" im nie odpowiadało...
Poza tym traktowali konie jak maszyny. Miały chodzić i już. Jak któryś koń nie chodził z powodu jakiejś kontuzji, to nawet nie wchodzili do boksu, żeby choćby zobaczyć jak się ma, nie mówiąc już o jakimś pogłaskaniu go... Przykre to było...
Klaczka jedna, którą się zajmowałam, z natury była bardzo płochliwa i delikatna. Trzeba było do niej zawsze podchodzić ze spokojem, nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, bo szybko się stresowała.
Po 15 minutach jazdy, była zawsze cała spocona, w pianie i poschizowana. Szef za dużo od niej wymagał i był za nerwowy dla niej...
Ja jak ją brałam na lonżę, to przez ok. 45 min lonży, gdzie cały czas była praca w kłusie i galopie, z niewielkimi przerwami na stęp, kobyłka potrafiła mi się zapocić jedynie delikatnie pod popręgiem... Strasznie żal mi jej było, bo psychikę to ona miała strasznie zniszczoną Jestem skwaszony
Gdyby nie to, że szefostwo było tak tragiczne, praca byłaby naprawdę fajna. Wynagrodzenie też w sumie złe nie było, bo dostawałam 1800zł na rękę, ale 600zł szło mi na dojazdy. Ale psychicznie to tam się człowiek wykończyć potrafił...
Także, jeśli chodzi o moje doświadczenia w pracy w stajniach, powiem jedno - ludzie traktują takich luzaków czy stajennych, najczęściej jako zwykłych roboli. Takich, którymi można pomiatać od rana do nocy i dawać im za to nędzne ochłapy... Niestety, takie są realia teraz Jestem skwaszony
Jedynie jak chce się mieć fajną pracę w stajni, to trzeba chyba samemu sobie tą stajnię wybudować i samemu być sobie szefem... Wtedy faktycznie taka praca byłaby pewnie przyjemna. Dlatego też czekam na to z utęsknieniem Uśmiechnięty
Ale się rozpisałam Uśmiechnięty
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 18:19 Zobacz profil autora PW Wyślij email Skype
BlackPearl » Pią Gru 20, 2013 18:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

BlackPearl

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 03 Kwi 2012
Posty: 2346
Skąd: Lubuskie

Status: Offline


Hmm...Myślę,że mogę z czystym sumieniem napisać,że ciężko pracowałam,zarabiałam niewiele,ale bynajmniej nie uważam,że był to czas zmarnowany. Zawsze nowe,cenne doświadczenia. W tamtej stajni luzaczki zmieniały się co kilka miesięcy,niektóre rezygnowały już po kilku tygodniach,na tej podstawie mogę stwierdzić,że jest to cięższa praca,niż się zdaje. Ja jeszcze miałam pecha,bo właścicielka będąca zawodniczką połamała się i dwie stajnie zostały na mojej głowie.
Post » Wysłany: Pią Gru 20, 2013 18:38 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Ogólne » Luzak
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 48 Zuzupower 72497 Wto Sie 08, 2017 20:11
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1445 Marzenieokucyku 286528 Pią Sty 04, 2013 0:23
Sandra Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 39 Chestnut_Stalion 66661 Sro Cze 06, 2012 17:07
Konia Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 59 angelhorse 84698 Nie Maj 27, 2012 11:46
leosky Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 47509 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum