

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754
Status: Offline
|
Generalnie fryzy są dość opanowane, chociaż też nie ma reguły. Naprawdę bardzo dużo zależy od wychowania i od osoby, która z danym zwierzęciem przebywa. Na pewno większość fryzów nie pobudza się byle czym i nie tak szybko jak konie gorącokrwiste, szybciej też się opanowują, gdy coś je zdenerwuje lub przestraszy.
Z fryzem może być za to taki problem, że bardzo łatwo je zranić, są bardzo wrazliwe na niesprawiedliwe traktowanie i to nie są konie łatwe w treningu. Naprawdę łatwo zrobić błąd, a że fryzy uczą się błyskawicznie, to od razu łapią złe zachowania i trudno je tego oduczyć. Za każdą wychowawczą pomyłkę trzeba zapłacić ciężką pracą i odrabianiem...
Ja mimo że mam dość sporą moim zdaniem wiedzę na temat koni, miałam do czynienia z bardzo różnymi i trudnymi końmi, a na dodatek swoją fryzkę prowadzę z instruktorką i w konsultacji z dwoma innymi bardzo doświadczonymi osobami - również popełniłam dużo błędów wychowawczych oraz w treningu i zdecydowanie trudniej mi tego oduczyć, niż bardziej "standardowego" konia. Z fryzem przede wszystkim nie można wchodzić w konflikt, bo będzie z tobą rywalizować, ale też nie można mu pobłażać, bo ze swoją inteligencją zaraz wyszuka twoje słabe strony i będzie to wykorzystywać do swoich dominacyjnych celów Fryzy są też bardzo wrażliwe na czułość, nie można być wobec nich szorstkimi, ale jednocześnie trzeba być również stanowczym i konsekwentnym. To, co piszę powinno oczywiście obowiazywać wszystkich właścicieli koni, ale z tego, co zauważyłam, to u fryzów to jest szczególnie wyraźne z uwagi na ich inteligencję, nastawienie na pracę z człowiekiem i wrażliwość.
Wracając do tego płoszenia się - moja nie ma zwyczaju płoszenia się, a nawet jeśli juz ją coś przestraszy to albo staje jak wryta albo chowa się za zaufanego człowieka i fuka oraz trąca tego kogoś nosem Najczęściej jej "spłoszenie" to tylko wzdrygnięcie sie, ewentualnie uskoczenie w bok. Bardzo szybko się uspokaja, wystarczy tylko powiedzieć, że nic się nie stało, albo po prostu odezwać się - to w zasadzie wszystko, żeby się opanowała.
Ostatnio usłyszałam opinię, że fryzy są trochę jak czołgi - jak się rozpędzi to leeeeci... nie wiem, czy się z tym zgadzać, czy nie. Miałam kilka takich sytuacji w terenie, że moja fryzka tak się nakręciła bieganiem, że faktycznie ciężko było ją zwolnić (ogólnie jest raczej do przodu), a moją koleżankę raz poniosła w terenie. Ale generalnie można powiedzieć, że jej się to nie zdarza. Przynajmniej tak ją wychowuję, żeby zawsze człowiek miał ostatnie słowo, obojętnie czy będę to ja, czy zaprzyjaźnione dziecko. Zawsze trzeba zachować pewną ostrożnośc, ale ogólnie rzecz biorąc mój koń jest taki, że mogę posadzić na nią zieloną osobę i mieć pewność, że ona będzie się nią opiekować i można na nią liczyć w trudnych sytuacjach.
Na pewno ważne jest odczulanie na różne strachowe bodźce. Jak moja do mnie przyjechala to była raczej płochliwa, ale w ciągu pół roku doprowadziliśmy do stanu, że prawie nic jej nie wzrusza. Auta, traktory, krowy, psy, koty, dzieci, wycieczka młodzieży, biegacze, kłady, torebki, parasole, szeleszczące kurtki, grupa nordic walking robiąca ćwiczenia obok ujeżdżalni, muzyka... no w sumie praktycznie nic nie robi na niej wrażenia Ostatnio myślałam, że ją zaskocze, bo narzeczony ma prawie 20 letnie auto, głośne jak jasny gwint, w dodatku w kolorze krwisto czerwonym. Co zrobiła moja klacz zobaczywszy to cudo? Podeszła sama z siebie do niego bez żadnej zachęty, dotknęła nosem i czekała na nagrodę... (uczę ją dotykania dziwnych przedmiotów nosem...)
Osobiście jeśli miałabym doradzić, to można polecić fryza jako konia opanowanego i mało płoszącego się, ale trzeba też pamiętać, że są bardzo wrazliwe i bystre, więc każdy błąd może być niestety bardzo kosztowny w skutkach...
|
» Wysłany: Wto Lis 30, 2010 22:54
|