Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Jazda Konna » Mentalność jeźdźców i podejście do koni


Napisz nowy temat
bunny666 Mentalność jeźdźców i podejście do koni » Pią Lut 17, 2006 17:38   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

bunny666


Jeździec Apokalipsy
Dołączył: 14 Maj 2005
Pochwał: 1
Posty: 1508


Status: Offline

juz dawno chciałam załozyc taki temat... coraz czesciej spotykam sie z podejsciem ze kon to maszyna która ma isc na 110% normy...przeraza mnie fakt ze niektórzy (takze niektórzy z forum których znam) wyznają zasade"trzech krótkich" na wejscie-> bo kon jest ospały... zamiast pobudzic go pomocami posługują sie tylko batem... sama jezdze z ujezdzeniowką 135 cm ale na litosc boską nie traktuję jej jako ciagłego impulsu!!! przeraza mnie fakt ze duza ilosc koniarzy wygłasza piękne mowy o tym jak kochają konie i ze brutalosc?nieee to nie oni,... a potem widze kopiących leżace konie ludzi... pytam : co sie dzieje??!! to sa NASZE konie, nasi przyjaciele, partnerzy... jak mogę bic konia za to ze nie potrafię go pobudzic pomocami??!! echhh... co sadzicie o mentalnosci ludzi w swiatku koniarskim? moze to co powiem zaboli niektórych ale najczesciej ze szkoła "trzy krótkie przed wjazdem" spotykam sie w towarzystwie skoczków. jak to jest w waszych stajniach? co sadzicie o wspołczesnym podejsciu do koni? w systemie jakich wartosci nas wychowano? ze kon to maszyna czy ze kon to partner? zwłaszcza boli mnie to ze słysze jak to(ludzie z forum naszego niektórzy) kochaja konie a potem trzy baty na start... w jakim srodowisku, jakiej dyscypliny najczesciej spotykacie sie z taka bolesna mentalnoscia?

moze troszke zamotałam ale czekam na wasze wypowiedzi co o tym sadzicie i jakie jest wasze zdanie

pozdrawiam króliś...
trzy linijki -> nowe prawa :]
Dakarella zmodyfikował(a) ten post z powodu: tytuł
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 17:38 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype
carmina » Pią Lut 17, 2006 18:12   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

carmina

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 06 Maj 2004
Pochwał: 1
Posty: 918
Skąd: Wrocław

Status: Offline

zasadność użycia "trzech szybkich" widzę w tylko jednym przypadku - jako kara z nieposłuszeństwo, z zastrzeżeniem że jesteśmy w 100% pewni , że koń nas nie słucha ze złośliwości -> ale czy kiedykolwiek jesteśmy takich rzeczy pewni...??? hmmm... no właśnie... do wygenrowania impulsu to już lepsze ostrogi, lepiej dac koniowi jeden sygnał nawet mocniejszy, niż dźgać go kilkakrotnie aż zaskoczy... później dochodzi do sytuacji że dajesz łydkę coraz mocniej a koń się znieczula...

ja też jeżdżę z ujeżdżeniówką stale, ale raczej służy mi ona do lepszego ustawienia konia i przypilnowania mu tyłka.. no a latem jest nieoceniona od opędzania sie od much..długie to to..wszędzie dostaniesz... Puszcza oko
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 18:12 Zobacz profil autora PW
Marciocha » Pią Lut 17, 2006 18:28   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Marciocha

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 1440
Skąd: Warszawa/Falenica

Status: Offline

Jeśli chodzi o mnie,to nie jestem tzw."sztuczną koniofanką",która w kółko gada "łojeju,jak to ja kocham koniki!"(bo i tak wszyscy z mojego środowiska widzą,że je kocham NA PRAWDę i ile serca wkładam we współpracę z nimi),lecz osobą,której na końskiej,odwzajemnionej miłości zależy,jak na niczym innym!W tej chwili to właśnie konie stanowią dla mnie sens życia,są moją miłością numer 1 i nadają memu charakterowi wrażliwośc,cierpliwość i spokój...Niestety nie wszyscy mają tak szczere podejście do tych zwierząt i przez to właśnie widzimy różnego typu nieprzyjemne sytuacje. Jestem skwaszony Mentalności niektórych ludzi nie da się zmienić,ona jest nabyta już wcześniej,a często nawet jest już rozwinięta("przekżywiona")i rozbudowana...
Jeśli chodzi o sprawę bata-ja jeżdżę z nim baaaaaaaardzo rzadko,bo nie jest mi potrzebny,w związku z czym go nie używam Puszcza oko
"Unieś mnie w górę,z wiatrem odpłyńmy - ptaki użyczą skrzydeł nam..."
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 18:28 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
bunny666 » Pią Lut 17, 2006 18:32   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

bunny666


Jeździec Apokalipsy
Dołączył: 14 Maj 2005
Pochwał: 1
Posty: 1508


Status: Offline

nie chodzi mi o sam fakt jazdy z batem bo zazwyczaj jezdze z nim, ale o mentalnosc jaką ostanimi czasy widze... ze bat nie jest karą a metodą "ruszenia konia" bo jest ospały... trzy linijki -> nowe prawa :]
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 18:32 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype
Marciocha » Pią Lut 17, 2006 18:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Marciocha

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 13 Maj 2005
Posty: 1440
Skąd: Warszawa/Falenica

Status: Offline

Doskonale Cię zrozumiałam Bunny,ale chodziło mi o to,że sam fakt,że nie jeżdzę z batem wyklucza możliwośc takiego zachowania w moim przypadku. "Unieś mnie w górę,z wiatrem odpłyńmy - ptaki użyczą skrzydeł nam..."
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 18:37 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
shagia » Pią Lut 17, 2006 18:42   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

shagia


Koniuszy
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 405
Skąd: Gdańsk

Status: Offline

ta znam to ..... najpierw kochany konik a jak przejazd był zły na zawodach to kilka kopów i batów jako nauczka....a jak juz rozmawiamy o batach i biciu to np jak koń was ugryzie to jak go karzecie takim klepnięciem w pyszczek <tak nie za mocno żeby mu łepetyna nie odskoczyła i nie za lekko tak żeby wiedział o co chodzi> czy może wchodzicie do boksu i dajecie mu kilka porządnych kopów i jeszcze pare batów?? niestety z tym ostatnim sie spotkałam nieraz a tak te osoby sie zarzekały jak to one kochaja konie..... ja osobiście dosyć czesto mam bata krótkiego który prawie zawsze jeździ wsadzony w moja sztylpe bo jest niepotrzebny:)
ps:jakie karanie koni widzieliście ???
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 18:42 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype
woltyzerka » Pią Lut 17, 2006 18:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

woltyzerka


Masztalerz
Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 771
Skąd: St.Miłosna/Warszawa

Status: Offline

No właściwie to z ,,trzema szybkimi'' można spotkać się wszędzie. W skokach, jako dyscyplinie, mam wrażenie że tego najwięcej. To pewne że nie wszyscy tak sobie ,,pomagają'' ale coś mi się zdaje że skoczkowie najwięcej. Jeżdże tylko rekreacyjnie, to niby co ja tam mogę wiedzieć, ale wystarczy spojrzeć w telewizor. Latem prawie co środę na eurosporcie gapie się na skoki. Nie jest to na szczęście częste, ale pamiętam kilku którzy poczęstowali konie bacikiem, jak dla mnie o wiele za często, albo tak szarpali że aż mdłości brały.
W ujeżdżaniu (mówię tyklo o zawodach które widziałam w TV) nie zdażyło mi się zobaczyć często choćby drgnięcia bata.
A tak ogólnie to ,,trzech'' najwięcej oczywiście w rekreacji. Co druga szkółka jeździecka wyznaje zasadę ,,jak dasz mu w dupę to pójdzie''. Mam to szczęście że zanim trafiłam do szkółki zdążyłam się naczytać o partnerstwie koń-człowiek. I zostałabym jeźdźcem wyznającym trzy, gdybym słuchała tylko trenerów i nic nie czytała. Niestety sporo ludzi, sympatycznych i kompetentnych jeźdźców, z dobrym podejściem do konia, za żadną cholerę nie daje sobie wytłumaczyć że karanie konia za coś co zrobił pół godziny temu nic nie da. Ale człowiek jest zkonstruowany w ten idiotyczny sposób, że od raz zakorzenionego przekonania nie daje się odwieźć. I zawsze znajdzie argumenty nie do zbicia, na poparcie swojego przekonania. Na przykład : tłumaczę koleżance że psów wcale nie trzeba prowadzić na kolczatce. A ona na to : No właściwie to nie wszystkie, ale moja tak ciągnie że bez kolczatki nie wychodziłaby na spacery. To co, kolczatka, czy całodzienne siedzenie w domu?
I wytłumacz takiej że można kupić psu kantarek (taki jak na konia ale odpowiednio mniejszy) a nie wbijać mu kolce w szyję i podduszać.

Heh, troszkę się rozpisałam. Fajny temacik, nareszcie to z siebie wylałam, już od dawna się we mnie kotłowało Bardzo wesoły

Karanie koni ... widziałam różne, wszystkie paskudne i wredne. Najgorsi zawsze byli osobnicy co się na konia obrażali. Przez całą jazdę starały się takie osobniki żeby było to dla konia jak najpaskudniejsze. Drobne złóśliwości. Tu przytczek w nos, tak szarpnięcie, kopniaczek, mocniejsze zaanglezowanie, ,,przypadkowe'' omsknięcie bata. Żałosne zachowanie.
Nie odkładaj na jutro tego co możesz zrobić pojutrze.

http://www.photoblog.pl/happypigeon
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 18:44 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Momo » Pią Lut 17, 2006 18:59   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Momo


Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1
Posty: 635
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Niestety to prawda. Smutny Kiedyś uczyła mnie instruktorka, która mi powiedziała "Batem ją, bo na łydkę szybko się otępi..., a na bat się nie otępi". Albo jeszcze jeden przykład. Przez zimę jeździłam na kucyku. Hala nie była najlepiej oświetlona i kucyk bał się narożników... Jak aragowała "instruktorka"??? Kazała mi zsiąść, odpinała jedną wodzę i zaprowadzała przerażonego konia w ten róg i na wodzy lonżowała lejąc go batem. Zły lub bardzo szalony Jaki był efekt? Kucyk jeszcze bardziej się bał narożników, nawet w dzień Zdziwiony. Już od dawna nie jeżdżę z tą panią. Koleżanka opowiada mi co teraz dzieję się w tej stajni. Ona potrafi sprać konia w boksie za to, że przewrócił miotłe!! Ale oczywiście jest to wielka Pani TRENER Płacze lub jest bardzo smutny

NA zawodach widziałam jak moja koleżanka stajenna uderza swojego konia palcatem za to, że PATRZY SIĘ na samochód. Robiła to... na pokaz Szalony
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 18:59 Zobacz profil autora PW
bunny666 » Pią Lut 17, 2006 19:56   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

bunny666


Jeździec Apokalipsy
Dołączył: 14 Maj 2005
Pochwał: 1
Posty: 1508


Status: Offline

wiec ostatnio czesto wymieniam zdanie z kolezanką ze szkoły- skoczkiem, jej trener-> moze nie do konca jej ale whatever, wyznaje zasade ze jak kon jest ospały to trzeba zastosowac zasade" trzy krótkie" ludzie... gdzie wasza miłosc??!! usłyszałam tez ze potrzebna jest siła do wybicia jak jest duza przeszkoda i jest to sygnał...
ja osobiscie bardziej sie skłaniam w kierunku dresażu a nie skoków bo jest to bardziej naturalna dyscyplina=moze nie jakos super naturalna ale bardziej niz skakanie= osobiscie na zadnych zawodach nie widziałam by jezdziec dresazowy postępował tak jak skoczek... moze jakis wybitny skoczek mnie przekona ze jest inaczej? jestem otwarta na propozycje, bo zawsze jest to temat do dyskusji... tylko proszę bez fałszywych kłamstw.
ja tez czasem przeciez uzyje bata, jest to normalne, ale nie na wstepnie jako na wejscie... ogólnie zauwazyłam ze mentalnosc jest taka:
niewazne ze kon jest mały a ja waze sporo "skacze bez problemu sprawia mu to przyjemnosc i ma duzą siłę wybicia" poprostu zostałam wychowana inaczej... teraz moze dany kon kontuzji nie ma ale moze je miec... jaka ma gwarancje ze tak nie bedzie??
mnie np Met wychowała troszke na ludzi, znaczy np swięta zasada : najpierw dba sie o konia, on jest dla nas najwazniejszy, wszystko powoli, potem dba sie o sprzet, a na koncu o jezdzca...

moze pomozecie mi zrozumiec co sie dzieje na tym swiecie ze teraz nie liczy sie juz przyjazn i zaufanie? bo coraz czesciej sie z tym spotykam...
trzy linijki -> nowe prawa :]
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 19:56 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype
shagia » Pią Lut 17, 2006 20:29   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

shagia


Koniuszy
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 405
Skąd: Gdańsk

Status: Offline

niestety ten swiat jest okrutny a bardziej to ludzie i ja nie widze perspektyw żeby było lepiej ..... bunny jak myslisz czy wszyscy skoczkowie sa tacy bezwzględni?? ja niewiem mysle ,że są wyjatki i ja zanm osobiście taką jedna osobę a co do reszty to nie wiem ....
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 20:29 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype
bunny666 » Pią Lut 17, 2006 20:37   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

bunny666


Jeździec Apokalipsy
Dołączył: 14 Maj 2005
Pochwał: 1
Posty: 1508


Status: Offline

oczywiscie ze sa absolutnie wyjatki!!!

poprostu strasznie mnie zraziły te przypadki które znam... chciałabym nie zobaczyc nigdy sytuacji gdy jezdziec wyjezdza na kulejącym koniu na parkur...
trzy linijki -> nowe prawa :]
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 20:37 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype
shagia » Pią Lut 17, 2006 23:29   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

shagia


Koniuszy
Dołączył: 25 Maj 2005
Posty: 405
Skąd: Gdańsk

Status: Offline

no fakt ja za najwiekszą zbrodnię uważam kulejące konie na parkurze bo przecież kulejąc koń proboje chodzic żeby go nie bolało a tak jest zmuszany do takich cierpien..... walenie batem jest chyba mniej bolesne jak taka bidna nóżka i to jeszcze musi sie odbic i wylądować straszne.....
Post » Wysłany: Pią Lut 17, 2006 23:29 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype
Ogryzek » Sob Lut 18, 2006 1:21   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Ogryzek


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 22 Sty 2006
Ostrzeżeń: 1
Posty: 198
Skąd: Opole

Status: Offline

Ja też częściej widzę takie zachowania z biciem koni u skoczków. Wydaje mi się, że u ujeżdżeniowych jeźdźców to występuje rzadziej, bo oni z definicji powinni być bardziej cierpliwi, a skoczkowie mają tendencję 'do przodu'. Ech, trudno mi to zrozumiale opisać....
Zresztą w tych klubach, gdzie jeżdżę, rzadko biją konie, bo trafiłam na ludzi, którzy kochają te zwierzęta. Rzecz jasna są wyjątki, na przykład jedna kobieta, która ma własnego konia skokowego, ale ten się często wyłamuje, bo ona dokręca mu śrubę na coraz wyższe przeszkody, a jego możliwości już się kończą... i ona po każdym wyłamaniu pierze tego zwierza kilka minut po zadzie z wielkiego zamachu znad głowy i z okropnym świstem- ja się tego świstu boję, a co dopiero koń. Moim zdaniem, jak już się używa bata, to tak, żeby koń nie wiedział, że dostał akurat batem, po prostu następstwem któregoś z kolei takiego samego błedu ma być kara-pacnięcie batem, i koń nie powinien się zastanawiać skąd, tylko przeanalizować fakt, że się taki ból pojawił.
Nie widzę natomiast nic złego w karaniu konia, który mnie ugryzie- natychmiastowo oberwałby wtedy ręką. (Wychodzę z założenia, że gdyby ugryzł innego konia to też by od niego dostał. Najchętniej bym go też ugryzła, ale cóż, zęby już nie te Puszcza oko ) Bicie jakimikolwiek narzędziami to już jest znęcanie się, bo koń nie może się bronić przed batem. Z drugiej strony gdyby taki agresywny koń doszedł do wniosku, że może wygrać walkę z człowiekiem.... I później wchodzi się do boksu z widłami Smutny zawsze mnie to zastanawiało.
A skoro już zabrałam się za wylewanie swoich żali, to muszę powiedzieć, że przeraża mnie karanie konia ostrym szarpnięciem za pysk. Bat- czasami, ostrogi- też jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy ich umiejętnie używają (chociaż sama jestem do nich uprzedzona, pewnie dlatego, że mam jeszcze niestabilną łydkę), ale szarpanie?! Przecież taki koń później kojarzy wędzidło z samymi nieprzyjemnościami. On nam pozwala manipulować przy najczulszych punktach swojego ciała, a my go kaleczymy.
Zgroza. Światła. Kurtyna. Znowu przesadziłam. Hamujcie mnie w moich grafomańskich zapędach Bardzo wesoły
Post » Wysłany: Sob Lut 18, 2006 1:21 Zobacz profil autora PW
Fryzyjka » Sob Lut 18, 2006 2:12   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Fryzyjka


Stajenny
Dołączył: 29 Sie 2005
Ostrzeżeń: 1
Posty: 234


Status: Offline

Strzałka bunny, wracając do pierwszego posta w tym temacie - napisałaś wszystko to, co od ladnych paru lat (własciwie od kiedy zaczęłam jeździć) mi nie daje spokoju, a wręcz strasznie, delikatnie mówiąc, wkurza (tylko o stosowaniu "trzech krótkich" zwlaszcza przez skoczkow nie wiedzialam Puszcza oko ). Zresztą to był jeden z dwóch powodów, dla których przestałam odwiedzać stajnię... i jeździć w ogóle. Na 3 lata Zdziwiony Miałam juz tego dosyć.

Strzałka Momo "Batem ją!" Hmmm... skądś to znam. Tylko zazwyczaj spotykałam się z wersją "Bat, bat, bat!" Czy myślimy o tej samej pani instruktor?
Post » Wysłany: Sob Lut 18, 2006 2:12 Zobacz profil autora PW
carmina » Sob Lut 18, 2006 13:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

carmina

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 06 Maj 2004
Pochwał: 1
Posty: 918
Skąd: Wrocław

Status: Offline

zaręczam Wam że dresażyści też mają swoje za uszami...west również !!!! nie możemy generalizować, ze wszyscy skoczkowie są brutalnia a dresaż to sama natura - bo to bzdura...

wszędzie znajdziecie ludzi myślących i debili jednocześnie, na dwoje babka wróżyła....

Momo- a do odczulenia konia na straszne narożniki, czy jakiekolwiek inne miejsca, których sie boi, jest przechodzenie w tych miejscach do stępa, lub do stój jako swoista nagroda - wtedy koń skojarzy to miejsce z czymś pozytywnym (odpoczynek) i stopniowo przestanie się ich bać...
Post » Wysłany: Sob Lut 18, 2006 13:15 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Jazda Konna » Mentalność jeźdźców i podejście do koni

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum